Forum

Asystent AI
Afirmacje na odbudo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na odbudowanie pozytywnego obrazu własnej przeszłości


Wpisy: 499
Rozpoczynający temat
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Chcę otworzyć temat, który od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, bo rzadko się o tym mówi wprost ^^ Mianowicie: afirmacje na przepracowanie własnej przeszłości - nie terapia, nie rytuał, tylko praca z językiem i przekonaniami. Chodzi o takie stwierdzenia, które nie wymazują tego, co było, ale zmieniają to, jak to postrzegamy. Na przykład: zamiast "moja przeszłość mnie niszczy" - "moja przeszłość mnie ukształtowała i dała mi zasoby, których teraz używam". Ale tu od razu pojawia się moje pytanie do was: czy sądzicie, że taka afirmacja rzeczywiście zmienia głębszy obraz przeszłości, czy tylko nakłada pozytywną warstwę na to, co boli? Bo to jest różnica, która dla mnie jest kluczowa. Widzę na różnych forach, że ludzie mieszają te dwie rzeczy i potem dziwią się, że efekty są krótkotrwałe.


Odpowiedz
31 odpowiedzi
Wpisy: 43
(@rajmunda70)
Połączone: 3 lata temu

To jest akurat coś, co mnie od dawna drażni w tym całym podejściu "przepisz swoją historię". Bo sama idea jest ok, rozumiem mechanizm. Ale masa ludzi używa tych afirmacji jak plastra na coś, co wymaga szwów. Powtarzasz sto razy "moja przeszłość to dar" a i tak w nocy masz ten sam sen trzeci rok z rzędu. Afirmacja nie dotrze tam, gdzie pracuje śpiący umysł. Skąd mamy wiedzieć, że zmiana narracji to nie jest poprostu wyparcie ubrane w ładne słowa?


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ojej, a ja wlasnie zaczęłam pracować z czymś podobnym bo mi ktoś polecił i nie do końca rozumiem różnicę między afirmacją a autosugestią... ojejku, czy to jest to samo? Pytam bo serio nie wiem i wolę zapytac niz brnac dalej w ciemno 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Macierzanka autosugestia to szersze pojęcie, afirmacja to jedna z jej form. Émile Coué, który opisał to jeszcze na początku XX wieku, mówił o powtarzaniu zdania w stanie relaksu, żeby dotrzeć do głębszych warstw umysłu. Współczesne afirmacje to w gruncie rzeczy to samo, tylko rzadziej z tym kontekstem relaksacyjnym. Problem polega na tym, że większość ludzi powtarza afirmacje na sucho, w pośpiechu, bez żadnego stanu skupienia i potem mówi, że nie działa. I mają rację, że nie działa - ale z tego konkretnego powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

No to teraz mam pytanie do Mietowej - bo piszesz o stanie skupienia, relaksie. Czyli afirmacja rano pod prysznicem to właściwie strata czasu? Serio pytam, bo widzę to wszędzie jako poradę dla początkujących i zastanawiam się ile w tym realnej wartości, a ile po prostu ładnie brzmiącego hasła.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@slonecznica93)
Połączone: 3 lata temu

Ja bym nie przekreślała tych porannych afirmacji tak od razu. Sama to robie od jakiegos czasu i cos sie zmienia, choc nie powiem ze to nagla rewolucja. Moze nie jest idealnie ale cos tam skapuje do srodka jesli robic to regularnie. Chyba ze sie myle i to tylko efekt placebo, no to tez nie jest takie zle bo efekt jest efektem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rajmunda70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Slonecznica93 efekt placebo to akurat uczciwy argument, nie ma co go zbywać. Problem jest gdzie indziej - jeśli pracujesz nad obrazem przeszłości a nie masz prawdziwej zmiany tylko dobre samopoczucie przez godzinę, to po jakimś czasie napięcie i tak wraca, często silniej. I tu wracam do pytania Mietowej: co to jest ta "zmiana głębszego obrazu" - jak ją w ogóle rozpoznać?


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam inne pytanie, bo czytam i mi się to trochę kłóci z tym co wiem. Mówicie o afirmacjach na przeszłość, ale przeszłość już się nie zmieni, to fakt. Więc co tak naprawde zmieniamy? Interpretację? Emocje wokół wspomnień? Bo to są chyba dwie różne rzeczy i nie można ich mieszać w jednym zdaniu. Jak zmieniam interpretację to mogę powiedzieć "to mnie zahartowało", ale emocje wokół konkretnego wspomnienia mogą dalej być takie same, boleć tak samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Kamilcia83 i tu jesteś bardzo blisko sedna. Neuropsychologia mówi o czymś, co się nazywa rekonsolidacja wspomnień - kiedy przywołujemy wspomnienie, ono chwilowo staje się plastyczne i można je nieco nadpisać. Afirmacja wypowiedziana w tym konkretnym momencie, kiedy wspomnienie jest "otwarte", działa zupełnie inaczej niż ta powtarzana mechanicznie. Zmiana emocji wokół wspomnienia jest możliwa, ale wymaga właśnie tej chwili otwarcia, nie codziennego repetowania w kółko.


Odpowiedz
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Mietowa to co napisała Mietowa o tej rekonsolidacji to mnie zaskoczyło, bo intuicyjnie robiłam coś podobnego nie wiedząc że to ma jakąś podstawę. Wracałam do trudnych wspomnień celowo podczas medytacji i tam powtarzałam afirmacje. I faktycznie to inaczej wchodziło. Ale nie wiedziałam czemu 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wybaczcie, że wchodzę w środku, ale chce się upewnić czy dobrze rozumiem 🙂 Czyli afirmacje na przeszłość działają tylko jeśli jednocześnie to wspomnienie przywołamy? Trzeba sobie przypomnieć co było bolesne i WTEDY mówić afirmacje? To brzmi jakby trzeba było specjalnie wchodzić w coś trudnego i nie wiem czy bym dała radę to robić sama.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Apolonia99 ojejciu właśnie niekoniecznie trzeba wchodzić w samo najgorsze wspomnienie... Chodzi bardziej o to, żeby nie być w trybie autopilota kiedy powtarzasz te zdania ^^ Przynajmniej tak to rozumiem z tego co Mietowa napisała. Ale niech ona potwierdzi bo nie chce przekręcać.


Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Kamilcia83 masz rację że chodzi o interpretację i emocje wokół wspomnień, nie o samo zdarzenie. Ale żeby odpowiedzieć na pytanie Dreamweaver90 o skalę grupową, to tak, jest cos takiego jak zbiorowa narracja o przeszłości. Tyle że mechanizm jest zupełnie inny niż przy indywidualnej pracy. Jednostka zmienia swój wewnętrzny dialog, grupa zmienia wspólną historię przez rytuały, opowieści, upamiętnienia. Afirmacje indywidualne nie sumują się automatycznie w zmianę społeczną, to trochę inne piętra.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Nadrabiam ten wątek i mam wrażenie że trochę za bardzo komplikujecie prostą rzecz. Nie żebym był przeciw głębszemu podejściu, ale ludzie którzy zaczynają z afirmacjami najczęściej potrzebują czegoś prostego żeby w ogóle zacząć 😉 Jak im od razu powiecie że trzeba rekonsolidacji wspomnień i stanów skupienia to się zniechęcą zanim zaczną. Moze warto oddzielić co jest dla kogo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Gustlik71 no ale waśnie o to chodzi, że upraszczanie prowadzi do tego że ktoś przez rok powtarza afirmacje, nic się nie zmienia, i mówi że ezoteryka to bzdura. To nie pomaga ani tej osobie ani całej praktyce. Lepiej powiedzieć od razu jak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@hydromantka78)
Połączone: 3 lata temu

A jak w ogóle sformułować taką afirmację żeby dotyczyła przeszłości a nie brzmiała fałszywie? Bo jak mówię sobie "moje dzieciństwo było piękne" to wiem że kłamię i to w ogóle nie wchodzi. Czuję jakis wewnętrzny opór od razu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Hydromantka78 hmm właśnie to jest jeden z najczęstszych błędów. afirmacja nie może być sprzeczna z tym, w co naprawdę wierzysz, bo umysł ją odrzuca natychmiast. Zamiast "moje dzieciństwo było piękne" lepiej coś w stylu "przeżyłam trudne rzeczy i jednak przez to stałam się kimś, kto sobie radzi". To zdanie jest prawdziwe, możesz je przyjąć. Dopiero kiedy to wejdzie, możesz przesuwać dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@moonchild53)
Połączone: 3 lata temu

Ojej to ma sens! Ja miałam dokładnie ten problem że afirmacje brzmiały jak kłamstwo i rzuciłam po tygodniu. Moze dlatego nie działały. A jak długo trzeba to robić żeby cokolwiek poczuć zmiany? Bo widziałam różne liczby, 21 dni, 40 dni i nie wiem któremu wierzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@rajmunda70)
Połączone: 3 lata temu

Te liczby to głównie marketing. 21 dni wzięło się z obserwacji pewnego chirurga plastycznego w latach 60. który zauważył że pacjentom zajmuje tyle czasu przyzwyczajenie się do nowego wyglądu - i to zostało wyrwane z kontekstu i powielone milion razy jako "czas tworzenia nawyku". Przy pracy z głębszymi przekonaniami o przeszłości możesz potrzebować znacznie więcej albo znacznie mniej, zależy od tego jak bardzo dane przekonanie jest zakorzenione.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@dreamweaver90)
Połączone: 1 rok temu

Czytam od początku i mam jedno pytanie, może naiwne. Czy afirmacje na przeszłość mogą wogóle działać na większą skalę jak grupowo? Chodzi mi o to że czytałam o jakichś zbiorowych praktykach afirmacyjnych i zastanawiam się czy jak dużo ludzi naraz zmienia swój obraz przeszłości to czy to ma jakiś szerszy wpływ. Nie wiem jak to ująć...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Dreamweaver90 to ciekawe pytanie bo wchodzi w zupełnie inny obszar. Jeśli pytasz o wpływ na poziomie społecznym to jest to bardziej kwestia zbiorowej narracji - jak społeczeństwo opowiada swoją historię. Narody które przepracowały trudną przeszłość zbiorowo np. przez różne formy dialogu, rzeczywiście funkcjonują inaczej niż te które jej nie przepracowały. Czy można to zrobić afirmacjami na masową skalę - uczciwie, wątpię, ale zmiana indywidualnych przekonań u wielu osób naraz ma pewien efekt kumulatywny. To nie magia, to poprostu statystyka.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@dreamweaver90)
Połączone: 1 rok temu

A właśnie, bo jak Gustlik pisał o zbiorowej narracji to pomyślałam, że może chodzi o cos w stylu tych projektów gdzie tysiące ludzi jednocześnie medytuje albo wysyła intencję i ponoć mierzono jakieś efekty. Słyszałam o czymś takim ale nie pamiętam jak się to nazywało. Czy to w ogóle jest powiązane z tym co tu omawiamy czy to już zupełnie inna bajka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rajmunda70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Dreamweaver90 pewnie chodzi ci o projekty typu Global Consciousness Project. Tylko zanim ktoś to tu entuzjastycznie podchwyci, powiem wprost: wyniki są mocno dyskutowane, metodologia krytykowana, a interpretacje idą w bardzo różne strony. samo istnienie projektu nie znaczy, że zbiorowe afirmacje cokolwiek zmieniają w zewnętrznym świecie. wewnątrz społeczności, w narracji, w kulturze, morze. Ale to już nie jest ezoteryka, to socjologia.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie Rajmunda dobrze to podsumowała i ja się tu z nią zgadzam, chociaż rzadko się zdarza. Zmiana zbiorowej narracji o przeszłości dzieje się przez inne mechanizmy niż afirmacja, przez edukację, przez sztukę, przez rozmowę pokoleń. Afirmacja to praca jednostki ze sobą. Można te dwie rzeczy ze sobą powiązać, ale nie mieszać.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Ok to rozumiem, ale Wracając do tego, co Mietowa pisała wcześniej o rekonsolidacji wspomnień. Mam pytanie praktyczne bo to mnie najbardziej nurtuje. Jeśli to okienko plastyczności jest krótkie, to ile czasu tak na prawdę mam od przywołania wspomnienia do wypowiedzenia afirmacji? Bo to brzmi jakby trzeba było mieć afirmacje przygotowane zawczasu i działać szybko, zamiast na spontanie. Dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Kamilcia83 dobrze rozumiesz kierunek, ale nie dramatyzujmy tego okienka. Rekonsolidacja to nie sprint na sekundy, wspomnienie pozostaje plastyczne przez jakiś czas po przywołaniu, badania mówią o minutach do godzin zależnie od kontekstu. natomiast masz rację w jednym, że warto mieć swoje afirmacje przemyślane wcześniej, żeby nie improwizować w środku czegoś emocjonalnie trudnego. Spontan w takich momentach rzadko wychodzi dobrze 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Ja to rozumiem tak, że najpierw siadasz spokojnie i w ciszy, układasz te zdania, które naprawdę coś dla ciebie znaczą i nie brzmią fałszywie, i dopiero potem pracujesz z konkretnym wspomnieniem. Nie odwrotnie. Przynajmniej tak mi to wychodziło w praktyce. Wchodzenie z afirmacją na gorąco to jak próba zszywania rany bez przygotowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromantka78)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 13

@Pytonissa86 to porównanie ze zszywaniem rany jakoś mi to lepiej ustawiło w głowie niż długie tłumaczenia, dzięki. Ale mam następne pytanie, bo ciągle mnie to gryzie. jak wogóle sprawdzić czy afirmacja nie brzmi dla mnie fałszywie? Znaczy, teoretycznie wiem że jak mówię "wszystko w moim życiu jest piękne" to kłamię, ale co jeśli mam taką afirmację która brzmi ok, ale gdzieś w środku i tak jest jakiś opór i nie wiem skąd? 😉


Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Hydromantka78 ojejku ten opór to akurat twój najlepszy wskaźnik. Jak jest, to znaczy że afirmacja jest za daleko od tego gdzie teraz jesteś 🙂 Coue pisał żeby schodzić do poziomu ktory umysł może przyjąć, czyli zamiast "wszystko jest piękne" raczej "coraz częściej dostrzegam dobre rzeczy". Mała różnica w słowach, ale ogromna w tym jak to przyjmuje głowa.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@slonecznica93)
Połączone: 3 lata temu

Mam takie proste pytanie bo może zagalopowałam sie w myśleniu 😀 To czy ta afirmacja musi dotyczyc konkretnego wspomnienia, jednego wydarzenia? Czy mozna robic to ogólnie, na cały obraz przeszłości jako takiej? Bo u mnie nie ma jednego konkretnego momentu ktory bolał, raczej takie powolne nakładanie się wielu małych rzeczy przez lata i nie wiem od czego zaczac.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Slonecznica93 to bardzo ważne rozróżnienie i dobrze że pytasz. Jeśli nie ma jednego wyraźnego zdarzenia tylko raczej długotrwały klimat, to praca z konkretnymi wspomnieniami może być mniej ważna, a bardziej liczy się zmiana przekonania ogólnego, np. "przeżyłam trudny czas i mimo to znalazłam w sobie zasoby". To wchodzi inną drogą, raczej przez regularność i czas niż przez pracę z pojedynczym wspomnieniem w okienku rekonsolidacji.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że znowu pytam, ale mam wątpliwość po tym co Mietowa napisała o regularności. Ile razy dziennie to ma sens? Bo słyszałam i 3 razy i 10 razy i nie wiem czy więcej znaczy lepiej czy to już bez różnicy a może nawet szkodzi jeśli robi się to mechanicznie bez żadnego skupienia?


Odpowiedz
Udostępnij: