Mam takie pytanie i trochę się waham czy tu pisać, bo może brzmi głupio. Czy afirmacje w ogóle mają sens jeśli człowiek czuje się... no, niegodziwy? Mam na myśli taką sytuację gdzie ktoś zrobił coś złego, wie o tym, i teraz próbuje powtarzać sobie "jestem dobry, zasługuję na miłość" albo coś w tym stylu. intuicyjnie czuję że coś tu nie gra, jak by te słowa odbijały się od ściany. Może ktoś miał podobnie albo wie coś na ten temat?
Myślę że to jedno z częstszych pytań jakie się tu nie padają, a powinny. Większość poradników afirmacyjnych pisze o ludziach którzy mają zaniżoną samoocenę bez powodu, a nie o takich którzy mają realny powód żeby się źle czuć. To duża różnica i nie rozumiem czemu się o tym nie mówi.
No właśnie i tu jest pułapka na którą wpada mnóstwo osób. Afirmacja to nie jest gumka do ścierania. Powtarzasz "jestem dobry" sto razy dziennie, a gdzieś głębiej siedzi przekonanie że skrzywdziłeś kogoś i wiesz o tym. pole tego nie przepuści, żeby użyć takiego języka. Niektórzy nazywają to oporem podświadomości, inni powiedzą poprostu że kłamstwo nie leczy ran. Jak ktos tu pracuje z polem i myśli że afirmacja ominie ten etap, to się myli.
Zgadzam się z tym co pisze Szafranka, ale dorzucę coś od siebie. W pracy z podświadomością istotne jest rozróżnienie między poczuciem winy a wstydem 🙂 Poczucie winy mówi "zrobiłam coś złego", wstyd mówi "jestem czymś złym". Afirmacje adresują przekonania o sobie, więc działają zupełnie inaczej w każdym z tych przypadków. Jeśli ktoś tkwi w wstydzie i próbuje zakryć go afirmacją, eekt jest odwrotny do zamierzonego, dosłownie wzmacnia blok. Natomiast jeśli ktoś ma poczucie winy i przepracowuje je aktywnie, to afirmacja może wspierać ten proces, ale jako dodatek, nie jako zamiennik.
To co opisuje Bibiannaa to bardzo typowy schemat. Zanim afirmacja trafi głębiej, musi być otwarta czakra serca i odprowadzone to co zablokowane. często przy silnym wstydzie mamy zamkniętą anahate i dosłownie nie wpuszczamy słów do środka. Praca z polem w tym wypadku to nie samo powtarzanie słów, ale towarzyszenie sobie w tym co trudne. Medytacja z intencją rozliczenia, nie ucieczki, daje zupełnie inny fundament pod późniejsze afirmacje. Pytanie do Bibianny: czy czujesz fizyczne napięcie w klatce piersiowej kiedy próbujesz te afirmacje robić?
Powiem szczerze, trochę mnie ten wątek o czakrach tu dziwi bo pytanie było o coś innego. Autorka pytała czy afirmacje działają na osoby które czują się niegodne, a dyskusja poszła w stronę anatomii energetycznej. Wracając do meritum: w tradycjach które znam ten problem rozwiązywano przez rytuał oczyszczenia przed jakąkolwiek pracą afirmacyjną. Nie ma sensu programować nowego stanu dopóki stary nie jest zamknięty. Niekoniecznie musi to być praca z czakrami, może być prosta ceremonia intencji.
Nie chcę przeszkadzać, ale bo pewnie to głupie pytanie, ale co to znaczy "praca z polem"? xD Parę razy to widzę w tym wątku i nie rozumiem o czym mówicie.
