Zlocien, myślę że dobrze to czujesz. Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od trzech rzeczy naraz - etapu, intencji i tego czy oboje wiecie co robicie. Ale właśnie dlatego to pytanie z tytułu jest trudniejsze niż wygląda. Bo nie wystarczy powiedzieć 'razem' albo 'osobno' - trzeba wiedzieć po co i na jakim gruncie.
Mam pytanie do tych co praktykują od jakiegoś czasu - czy ktoś próbował afirmacje dla pary ale zapisywane osobno, a potem porównywane? Tzn. każde pisze swoje afirmacje o relacji, a potem się czyta nawzajem? Bo to mogłoby być interesujące bez tego efektu 'bycia obserwowanym' podczas samej praktyki.
A mnie zastanawia coś innego - czy w ogóle jest sens robić afirmacje dla pary, jeśli jeden z partnerów jest sceptyczny? Bo jeśli jedna osoba wierzy, a druga idzie na siłę, to chyba energia się wzajemnie znosi?
Mam jedno pytanie do Krysztal albo Elwirki, bo wy chyba macie tu największe pojęcie - czy istnieje jakiś sensowny moment żeby w ogóle zaproponować partnerowi wspólne afirmacje? Tzn. czy jest jakiś sygnał, że relacja jest gotowa na takie ćwiczenia, czy po prostu trzeba spróbować i zobaczyć?
Nie ma jednego sygnału, ale są rzeczy, które ułatwiają start. Po pierwsze - oboje wiecie po co to robicie, nawet jeśli wierzysz w to bardziej niż on. Po drugie - macie zwyczaj rozmawiania o tym co czujecie, bo bez tego afirmacje będą wisieć w powietrzu bez zakorzenienia. Po trzecie - żadne z was nie jest w środku jakiegoś ostrego kryzysu, bo wtedy praktyka będzie przykrywką, nie pomocą.
Wracając do tego co pisał wcześniej Krysztal o gotowości relacji - czy ktoś ma doświadczenie z tym jak wygląda to praktycznie przez długi czas? Bo ja się zastanawiam czy po roku czy dwóch takich wspólnych afirmacji coś się zmienia w podejściu do tego czy to samo z siebie naturalnie ewoluuje.
A może to nie chodzi o to żeby obie osoby chciały dokładnie tego samego, tylko żeby obie wiedziały co chce ta druga? Bo jeśli afirmacje ujawniają różnice, to chyba właśnie o to chodzi - nie o uniformizację.
Tu się trochę zatrzymam, bo mam wrażenie że rozmawiamy o afirmacjach jak o zaawansowanej praktyce wymagającej przygotowania. A znam pary, które po prostu zaczęły, bez żadnego ustalania, i im coś z tego wynikło. Może nadmiar przygotowania to też jakaś pułapka?
Mam pytanie może trochę z boku - czy afirmacje dla pary maja jakiś związek z tradycyjnymi przysiagami albo ślubowaniami? Bo jak to opisujecie to brzmi trochę podobnie, tylko bez okazji i bez świadków.
To co pisze Krysztal jest sensowne, ale mam pytanie - czy można to przyspieszyć? Tzn czy sa jakieś metody które sprawiają ze para szybciej 'utrwala' wspólne przekonanie zamiast czekać na naturalne zakorzenienie?
Mam pytanie bo może gdzieś przegapiłam - czy pisaliście coś o tym jak długa powinna być taka sesja dla pary? Bo nie wiem czy to ma być pięć minut dziennie czy godzina i to już zupełnie co innego w praktyce.
Wracając do pytania Hipolita o podobieństwo do ślubowania - myślałam o tym i wydaje mi się ze jest jedna istotna różnica której jeszcze nikt nie wymienił. Ślubowanie jest publiczne i społecznie uznane, afirmacja jest prywatna. I to chyba ma znaczenie dla tego jak bardzo nas wiąże psychologicznie.
Chcę wrócić do tego co mówiłam wcześniej o mieszaniu afirmacji ze ślubowaniem - bo Krysztal to ładnie podsumował. Dodam tylko że w niektórych tradycjach duchowych istnieje coś pomiędzy, czyli intencja wypowiadana razem przez parę, ale bez formuły zobowiązującej. To też nie jest afirmacja w sensie psychologicznym, ale może być wartościowym elementem wspólnej praktyki.
Mam pytanie które może jest za proste ale nie wiem jak inaczej zapytać - czy jeśli para robi afirmacje razem ale każde wierzy w nie w innym stopniu, to czy to w ogóle ma sens? Bo boję się że jedno może 'ciągnąć' całą praktykę za dwoje.
Właśnie to mnie najbardziej zastanawia od początku. Jak zaczynałam ten wątek, myślałam że albo oboje chcą i wtedy działa, albo jedno nie chce i nie działa. Ale to co tu czytam pokazuje że jest dużo więcej stanów pośrednich i że nie ma jednego progu od którego zaczyna 'działać'. To trochę zmienia moje myślenie o tym.
To co pisze Krysztal otwiera kolejne pytanie - czy para powinna najpierw osobno napisać swoje afirmacje a potem je porównać, czy od razu siadać razem i tworzyć wspólna wersje? Bo podejrzewam ze te dwie ścieżki prowadza do zupełnie innych efektów już na samym starcie.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale chciałam zapytać o coś innego. Czy afirmacje robione razem wieczorem mogą w jakiś sposób wpływać na sny? Bo ostatnio słyszałam coś o tym że to co powtarzamy przed snem zostaje w podświadomości i potem może się przejawiać właśnie przez sny. Nie wiem czy to ma związek z tematem ale pomyślałam że może ktoś coś wie.
Czytam tę rozmowę od początku i widzę że krąży wokół jednego pytania które sama miałam na starcie - czy wspólna praktyka coś zmienia czy to tylko efekt tego że w ogóle ze sobą rozmawiamy więcej. I im dłużej czytam tym bardziej myślę że może to drugie jest odpowiedzią. Że afirmacje dla pary działają głównie dlatego że zmuszają do kontaktu i uzgadniania, a nie dlatego że słowa mają jakąś szczególną moc gdy wypowiadane są jednocześnie. Chętnie usłyszę czy ktoś ma inne zdanie.
