Forum

Asystent AI
Afirmacje dla par -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla par - wspólna praktyka czy osobna dla każdego

Strona 1 / 2

Wpisy: 89
Rozpoczynający temat
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad czymś, bo ostatnio zaczęłam próbować afirmacji z partnerem i nie wiem, czy to ma w ogóle sens robić razem. Czytałam, że afirmacje działają, gdy są bardzo osobiste, dopasowane do konkretnej osoby. Jak możemy razem powtarzać coś, co ma trafić do naszego własnego umysłu? Czy ktoś w ogóle tak praktykuje z drugą połówką i co z tego wychodzi?


Odpowiedz
170 odpowiedzi
Wpisy: 278
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

To dobre pytanie i rozumiem, skąd ta wątpliwość. Afirmacje wspólne i osobiste to dwie różne rzeczy, które nie wykluczają się nawzajem. Możecie mieć każde swoje, ale równolegle budować jakiś wspólny rytuał jako para. Pytanie, jaki cel macie jako para i co chcecie wzmocnić w relacji, bo od tego zależy, czy wspólna praktyka cokolwiek da.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Elwirka92 Ale czy takie wspólne afirmacje nie działają trochę jak... sugestia dla drugiej osoby? Jakbyś mówiła partnerowi, czego chcesz od niego, zamiast pracować nad sobą?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Jasminka To zależy od tego, jak są zbudowane te afirmacje. Jeśli mówisz razem "jesteśmy dla siebie wsparciem" albo "rozumiemy się bez słów", to nie sugerujesz czegoś partnerowi, tylko razem definiujecie intencję relacji. Problem pojawia się, gdy jedna strona układa afirmacje dla obojga bez konsultacji z drugą. Wtedy tak, może to być forma projekcji, nie wspólnej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

A czy w ogóle jest jakaś zasada, jak często powinno się to robić razem? Codziennie, raz w tygodniu? Bo wyobrażam sobie, że codzienne siadanie i powtarzanie zdań razem z partnerem może po jakimś czasie brzmieć bardzo sztucznie.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie z partnerem wychodziło to dziwnie, bo on się czuł trochę niepotrzebnie w tym siedząc i powtarzając coś czego nie czuł. Robiłam to przez pewien czas sama i miałam lepszy efekt niż jak próbowałyśmy razem. Myślę, że to musi wychodzić naturalnie od obojga, nie możesz kogoś do tego posadzić na siłę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 89

@Majka.ka Właśnie o to mi chodziło. Mój partner mówi, że rozumie ideę, ale chyba nie czuje tego tak jak ja. Powtarza te zdania, ale widzę, że jest gdzieś myślami. I zastanawiam się, czy taka mechaniczna wspólna praktyka nie robi więcej szkody niż pożytku, skoro jedna osoba jest naprawdę zaangażowana, a druga tylko uczestniczy z grzeczności.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest kluczowa obserwacja. Wspólna praktyka, w której jedna osoba jest emocjonalnie nieobecna, nie buduje nic. Może warto najpierw porozmawiać z nim o tym, czego ty szukasz w tej praktyce, zamiast zakładać, że skoro uczestniczy, to rozumie intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

A czy to w ogóle jest coś typowego dla ezoteryki, te wspólne afirmacje par, czy bardziej pochodzi z psychologii i coachingu? Bo jak słucham tej dyskusji, to brzmi dla mnie bardziej jak ćwiczenie komunikacyjne niż duchowa praktyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Hipolit Dobre pytanie i nie ma tu jednej odpowiedzi. Afirmacje jako technika to w dużej mierze psychologia, nawiązanie do autosugestii Coué i późniejszych metod NLP. W praktykach ezoterycznych pojawiają się jako element intencji, nie samej techniki mentalnej. Para praktykująca ezoterykę traktuje taką wspólną afirmację bardziej jako wspólną deklarację wobec czegoś większego, czy wobec energii relacji, nie tylko jako programowanie przekonań. Jeśli oboje wychodzą z pozycji czysto psychologicznej, to tak, bliżej im do coachingu.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@andromedka_w)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że spora część osób miesza dwie rzeczy: wspólną praktykę jako rytuał pary i po prostu siedzenie obok siebie z powtarzaniem tych samych zdań. To nie to samo. Rytuał wymaga jakiegoś przygotowania, intencji, przestrzeni. Samo "powiedzmy to razem rano przy kawie" to nie jest jeszcze wspólna praktyka. Czy macie jakiś konkretny rytuał otoczenia tej praktyki, czy po prostu mówicie teksty?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziewanka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 325

@Andromedka_W A co dokładnie rozumiesz przez przestrzeń? Chodzi o miejsce w domu, o czas, o jakieś przedmioty? Bo trochę nie wiem, od czego zacząć, jeśli chciałabym spróbować czegoś takiego z partnerem.


Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Dziewanka Miejsce, czas, nastawienie. Chodzi o to, żeby oboje wychodzili z tego samego punktu mentalnie. Nie po kłótni, nie w biegu przed wyjściem do pracy. Można zapalić świeczkę, można usiąść naprzeciwko siebie, można wziąć kilka oddechów najpierw. Nic skomplikowanego, ale ten moment przejścia z codzienności do praktyki jest ważny.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś do tego, co pisała Elwirka92 o emocjonalnej obecności. Nawet jeśli oboje jesteście zaangażowani, to afirmacje, które macie każde osobno, wciąż są potrzebne. Wspólna praktyka nie zastępuje pracy indywidualnej. Para to dwa oddzielne systemy przekonań, które mogą się wspierać, ale każdy musi osobno przeprogramowywać swoje wzorce. Widziałam to po kilku znajomych parach, które robiły tylko wspólne afirmacje i potem się dziwiły, że ich własne bloki nadal siedzą na miejscu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eleonorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Rydwanka.ka Zgadzam się co do indywidualnej pracy, ale myślę, że wspólne afirmacje mają jeszcze jedną funkcję, której się pomija. Kiedy mówimy coś razem i słyszymy to samo w jednym czasie, to nasz umysł automatycznie wzmacnia tę treść, bo dostaje potwierdzenie z zewnątrz. Trochę jak głośna nauka, gdzie własny głos i słyszenie się razem daje mocniejsze zakotwiczenie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Eleonorka Tu wchodzi pewne uproszczenie. To, że słyszymy siebie głośniej, nie oznacza automatycznie głębszego zakotwiczenia. To zależy od stanu emocjonalnego i poziomu uwagi w momencie wypowiedzi. Jeśli ktoś jest rozproszony, to głośne powtarzanie daje mniej niż ciche, spokojne skupienie w samotności. Echo społeczne może wzmacniać, ale tylko jeśli oboje są realnie obecni w tej chwili.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

A co z sytuacją, kiedy partnerzy są na zupełnie różnym etapie? Jeden ćwiczy afirmacje od dawna i wie, jak to działa u niego, a drugi dopiero zaczyna albo jest sceptyczny? Czy w ogóle warto próbować wspólnej praktyki, zanim ten drugi trochę przepracuje to na własną rękę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Geomantka Dokładnie w takiej sytuacji byłam i to jest coś o czym nie mówi się głośno. Jak ty jesteś już gdzieś emocjonalnie z tą praktyką, a partner dopiero patrzy co to jest, to ta różnica energii jest wyraźna i może wypchnąć z fokusu. Mnie to rozpraszało bardziej niż pomagało.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@dreamweaver)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z boku, ale wydaje mi się ważne. Czy jeśli wasze afirmacje dotyczą bezpośrednio relacji, na przykład "nasza miłość jest silna" albo "jesteśmy dla siebie bezpieczni", to czy powtarzacie je razem czy każde osobno? Bo intuicyjnie czuję, że takie zdania nabierają innego wymiaru, gdy mówi się je patrząc na partnera.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 89

@Dreamweaver To jest właśnie to, od czego ja zaczęłam i co sprawiło, że mam mieszane uczucia. Kiedy patrzę na niego i mówię "jesteśmy dla siebie bezpieczni", to czuję coś zupełnie innego niż kiedy mówię to sama. Ale też nie wiem, czy to, co czuję, to efekt afirmacji, czy po prostu reakcja emocjonalna na kontakt wzrokowy z bliską osobą. Ciężko to oddzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@dreamweaver)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem to co opisujesz. Właśnie ta różnica między mówieniem tego razem a mówieniem w samotności jest dla mnie najbardziej interesująca w tym temacie. Czy myślisz, że to co czujesz patrząc na niego to efekt afirmacji, czy po prostu efekt bycia z kimś bliskim w takiej chwili?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Dreamweaver To jest dokładnie to rozróżnienie, które warto zrobić. Emocja wywołana obecnością partnera i emocja wywołana treścią afirmacji to dwa różne stany. Możesz czuć bardzo dużo patrząc na kogoś bliskiego i mówiąc cokolwiek - nawet listę zakupów. To nie znaczy, że afirmacja zadziałała. Dlatego przy wspólnej praktyce tak trudno oddzielić efekt od kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@eleonorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale chyba o to właśnie chodzi? Jeśli kontekst wzmacnia przeżycie, to ta granica nie jest aż tak ważna. Nasze mózgi i tak nie rozróżniają emocji 'prawdziwych' od wywołanych sytuacyjnie - obie zostawiają ślad.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Eleonorka Tu muszę sprostować, bo to ważne. Mózg owszem zapamiętuje emocje, ale jeśli chodzi o przeprogramowanie przekonań, kontekst jest bardzo istotny. Afirmacja działa wtedy, gdy jest powtarzana w różnych kontekstach i w podobnym stanie emocjonalnym za każdym razem. Jeśli zawsze mówisz ją tylko przy partnerze, to mózg może kotwicząc ją z jego obecnością, a nie z treścią. Co się dzieje, gdy jesteś sama i powiesz to samo zdanie?


Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Krysztal No dobra, to przekonuje mnie bardziej. Nie myślałam o tym jako o zjawisku kotwiczenia. Czyli jeśli dobrze rozumiem, praktykowanie tylko razem może sprawić, że afirmacja zacznie 'działać' tylko w obecności partnera?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Eleonorka Właśnie o to chodzi i tu wracamy do tego, co wcześniej pisałam o indywidualnej pracy jako fundamencie. Para to dwa systemy przekonań. Jeśli twój system jest zbudowany wyłącznie na wspólnych sesjach, to przy jakimkolwiek napięciu w relacji cała praktyka się sypie, bo kontekst emocjonalny się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy to nie jest trochę tak, że sami sobie komplikujemy coś, co może być po prostu miłym wspólnym rytuałem? Nie wszystko musi działać na poziomie przeprogramowania przekonań. Może dla niektórych par to jest po prostu chwila, kiedy oboje się zatrzymują i mówią sobie coś dobrego. I tyle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Jasminka Zgadzam się z tym i nie zgadzam jednocześnie. Jeśli ktoś podchodzi do tego jako do miłego rytuału pary, to super. Problem zaczyna się, gdy oczekuje przy tym głębokiej zmiany w przekonaniach - a potem jest zdziwiony, że nie widzi efektów. Intencja musi być spójna z metodą.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, bo ja zaczęłam to czytać i cały czas się zastanawiam - to jak w końcu to robić? Razem, osobno, a może jedno i drugie? Bo im więcej czytam, tym bardziej mi się miesza.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 119

@Stokrotunia87 Z tego co wynika z tej dyskusji - raczej jedno i drugie, ale z jasnym podziałem na to, czemu służy każda z tych form. Osobne afirmacje do pracy z własnymi przekonaniami, wspólne jako coś w rodzaju intencji dla relacji. Tylko żeby nie mylić jednego z drugim.


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Geomantka dokładnie tak to u mnie wygląda teraz, po tym jak partner zrezygnował ze wspólnego siedzenia. Swoje robię rano sama, jak on jeszcze śpi, a jak wieczorem jesteśmy razem to czasem mówimy po prostu coś dobrego jedna do drugiej, ale bez żadnej struktury. I to bardziej działa niż to co próbowałam robić razem.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 325

@Majka.ka A te wspólne wieczorne zdania to jak to wygląda, spontanicznie czy wcześniej ustalacie co powiecie? Bo wyobrażam sobie, że spontanicznie może być dziwnie, jak nie wiesz co powiedzieć.


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Dziewanka Kompletnie spontanicznie. Czasem jedno słowo, czasem zdanie. Nie ma scenariusza. I właśnie dlatego to brzmi naturalnie, bo tak naprawdę to jest po prostu mówienie sobie dobrrych rzeczy, nie żadna technika.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

Chce się upewnić - jak mówicie o wspólnych afirmacjach, to naprawdę mówicie na głos razem, w tym samym momencie, te same zdania? Bo dla mnie to brzmi niesamowicie niezręcznie i nie wyobrażam sobie jak mój partner na to by zareagował.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Hipolit Nie ma jednego sposobu. Jedni mówią w tym samym momencie, inni na zmianę, inni w ogóle nie wypowiadają tego na głos, tylko razem zapisują albo każde swoje wersje do dziennika przy sobie. To co Majka.ka opisuje - spontaniczne dobre słowa - to też jest forma tej praktyki, tylko mniej formalna.


Odpowiedz
Wpisy: 95
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję od początku i mam takie proste pytanie: czy ktoś próbował nagrać wspólne afirmacje i potem słuchać osobno? Zastanawiam się czy głos partnera w nagraniu robi inaczej niż własny głos.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Faye To ciekawy trop. Własny głos w nagraniu jest w praktyce afirmacji uznawany za silniejszy kanał, bo mózg automatycznie rozpoznaje go jako 'swój'. Głos partnera może działać bardziej jak zewnętrzna sugestia niż wewnętrzne przekonanie. Nie twierdzę, że to zła metoda, ale efekt będzie prawdopodobnie inny niż się spodziewasz.


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 197

@Krysztal Dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę dużo mi rozjaśniło! Nie wiedziałam, że własny głos ma takie znaczenie. Czy chodzi tu o to, że po prostu bardziej sobie ufamy niż komukolwiek innemu?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Leontyna65 Tak, w skrócie właśnie o to chodzi. Autosugestia opiera się na założeniu, że zmiana przekonania musi wyjść od środka. Zewnętrzny głos, nawet kogoś bliskiego, jest przetwarzany inaczej - bardziej jak informacja z zewnątrz niż własne postanowienie. Stąd między innymi Coué kładł nacisk na powtarzanie we własnym głosie, do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To może trochę z innej strony. Numerologicznie każda para ma swoją wibrację jako całość i każde z osobna też ma swoją. Jeśli robisz afirmacje wyłącznie jako para, bez zadbania o własną wibracje, to jakbyś próbowała nakładać wzorzec na system który nie ma solidnych podstaw. Nie wiem czy ktoś o tym myślał przy ustalaniu wspólnej praktyki.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@andromedka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Blanka Poczekaj, bo chcę dobrze zrozumieć ten numerologiczny argument. Mówisz o wibracji pary jako całości - czy to znaczy, że są kombinacje, gdzie wspólna praca mogłaby wręcz szkodzić, bo wibracje jednostkowe i wibracja pary jakoś się gryzą?


Odpowiedz
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Andromedka_W Nie powiedziałabym szkodzić, ale może blokować. Jeśli twoja osobista ścieżka numerologiczna idzie w kierunku niezaleznosci i autonomii, a afirmacje pary cały czas skupiają się na fuzji i jedności, to możesz mieć wewnętrzny konflikt, który podświadomie sabotuje efekty. To nie jest wcale rzadkie.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Blanka Ale zaraz, to trochę brzmi jakbyś mówiła, że przed wspólną praktyką trzeba sprawdzić numerologię obojga? Czy to nie jest za dużo komplikacji jak na to, co większość z nas traktuje jako codzienną praktykę, a nie projekt strategiczny?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Blanka Muszę się tu wtrącić, bo to ważne rozróżnienie. Numerologia może być użyteczną metaforą do myślenia o tym, czy oboje partnerzy mają podobne priorytety w danym momencie życia. Ale ona nie wyjaśnia mechanizmu, dlaczego afirmacja działa albo nie. To co opisujesz jako 'gryzące się wibracje' to w praktyce psychologicznej po prostu konflikt wartości lub celów między partnerami. I owszem, taki konflikt naprawdę potrafi sabotować wspólną pracę. Tylko bym nie szedł w stronę, że trzeba liczyć liczby, zanim zaczniesz mówić coś dobrego do partnera.


Odpowiedz
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Krysztal No tak, zgadzam się, ze nie trzeba kalkulatora do każdej rozmowy. Bardziej mi chodziło o to, żeby mieć świadomość czy twoje cele w tej chwili i cele partnera w tej chwili sa rzeczywiście zbieżne. Numerologia to tylko jeden ze sposobów na zadanie sobie tego pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę w to, ale chciałam zapytać coś bardzo podstawowego. Jak w ogóle rozpoznać, że afirmacje działają? Bo pracuję nad tym sama od jakiegoś czasu i nie jestem pewna, czy coś się faktycznie zmienia czy po prostu wciąż powtarzam słowa.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Stokrotunia87 To jest jedno z ważniejszych pytań w całej tej dyskusji, bo bez odpowiedzi na nie właściwie nie wiadomo po co dalej rozmawiać o tym, czy robić to razem czy osobno. Objawów możesz szukać na kilku poziomach. Pierwszy to zmiana automatycznych myśli - zaczynasz łapać się na tym, że w sytuacji, gdzie wcześniej pojawiało się 'nie dam rady', teraz pojawia się coś innego. To nie jest dramatyczne, ale zauważalne. Drugi poziom to zachowania - robisz coś, czego wcześniej unikałaś. Trzeci, najtrudniejszy, to emocje tłowe - ogólny poziom spokoju lub pewności w ciągu dnia.


Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Elwirka92 Dziękuję, to bardzo konkretne! A jak długo mniej więcej czekać na te pierwsze oznaki? Bo słyszałam o tych 21 dniach, ale nie wiem czy to coś oznacza.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Stokrotunia87 Te 21 dni to mit marketingowy, który zyskał życie własne. Oryginalne obserwacje Maxwella Maltza dotyczyły przyzwyczajenia do obrazu po amputacji i były mocno przeszacowane. Neuroplastyczność nie działa na zegarku. Czas zależy od tego, jak głęboko zakorzenione jest przekonanie, które chcesz zmienić, jak regularnie i z jaką intensywnością emocjonalną pracujesz, i od tego ile masz sprzecznych bodźców w otoczeniu.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 325

@Rydwanka.ka A co to znaczy 'intensywność emocjonalna'? Znaczy że trzeba płakać przy afirmacjach czy jakoś mocno to przeżywać? Bo ja raczej powtarzam spokojnie i nie wiem czy to za mało.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Dziewanka Nie chodzi o płakanie. Intensywność emocjonalna to po prostu stan, w którym to co mówisz ma dla ciebie w danej chwili znaczenie, a nie jest mechanicznym recytowaniem. Możesz być spokojna i mieć tę intensywność, jeśli naprawdę czujesz wagę słów. Problem jest wtedy, gdy afirmacja jest jak modlitwa, którą odmawiasz z przyzwyczajenia nie myśląc o słowach.


Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Krysztal Ale to trochę zamknięte koło, nie? Jeśli masz przekonanie, że nie jesteś dość dobra, to ciężko ci autentycznie czuć afirmację 'jestem wystarczająca'. W tym miejscu zastanawiam się, czy partner nie pomaga właśnie tym, że jego wiara może zastąpić twoją na czas kiedy twoja jeszcze nie istnieje.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Eleonorka To ma sens jako punkt wyjścia, ale chciałbym tu sprostować jeden element. Wiara partnera nie 'zastępuje' twojej - ona może stworzyć bezpieczniejszy kontekst, w którym twoja własna gotowość do przyjęcia afirmacji jest większa. To różnica istotna. Jeśli traktujesz to jako zastępstwo, ryzykujesz że zamiast budować własne przekonanie, budujesz zależność od zewnętrznego potwierdzenia. A to zupełnie inny proces.


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 197

@Krysztal Bardzo dziękuję za to rozróżnienie, bo naprawdę nigdy na to tak nie patrzyłam! Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - to znaczy że partner może być kimś w rodzaju rusztowania, które zdejmujesz gdy mur jest gotowy?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Leontyna65 Tak, to dobre porównanie, choć wymaga jednego uzupełnienia. Rusztowanie działa tylko jeśli mur naprawdę rośnie. Jeśli partner jest obecny na każdej sesji, ale ty sama w tym czasie nie budujesz żadnej własnej struktury przekonania, to po odejściu rusztowania masz ścianę partnera, nie własną. I stąd ten postulat indywidualnej praktyki jako fundamentu.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracam do wątku o tym, czy te wspólne afirmacje w ogóle mają sens jako praktyka dla relacji, bo trochę nam odpłynęło w stronę indywidualną. Mam wrażenie, że w tym temacie jesteśmy dość zgodni co do indywidualnej pracy, ale nigdy porządnie nie skończyliśmy dyskusji o tym, co par afirmacje dają samej relacji jako trzeciemu podmiotowi. Bo poza tym, co dają każdemu z osobna, może działają też na coś między nimi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 119

@Jasnoslyszka65 To dobre pytanie i chętnie bym usłyszała co inni o tym myślą. Bo w tarocie jak patrzę na relację, to patrzę na trzy karty - on, ona i to co między nimi. I może afirmacje par mają sens właśnie jako praca z tym trzecim elementem, a nie z każdym z osobna.


Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Geomantka To ciekawy kąt. Czyli mówisz, że mogłoby chodzić o intencję dla samej relacji, nie dla partnerów? Coś w rodzaju wspólnego określenia czym chcą być dla siebie? Jeśli tak, to rozumiem to bardziej jako deklarację niż afirmację w tym sensie, w którym rozmawialiśmy wcześniej.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Andromedka_W Właśnie ta różnica między deklaracją a afirmacją wydaje mi się kluczowa dla całego wątku i nie padła tu jeszcze wyraźnie. Afirmacja w klasycznym sensie to praca z własnym przekonaniem o sobie. Wspólna deklaracja intencji dla relacji to coś innego - bliżej umowy, zobowiązania, rytuału partnerskiego. Oba są wartościowe, tylko nie powinny być mylone. I może to jest właśnie odpowiedź na pytanie z tytułu - osobna praktyka dla zmiany przekonań, wspólna jako rytuał relacyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 89
Rozpoczynający temat
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo mi się to rozróżnienie podoba. Zaczęłam ten temat dlatego, że sama nie wiedziałam jak to ugryźć z partnerem i ta dyskusja naprawdę dużo mi dała. Ale chcę zapytać jeszcze o jedno - co jeśli partner w ogóle nie jest zainteresowany żadną formą takiej praktyki? Czy da się robić cokolwiek samej w sposób, który ma znaczenie dla relacji, czy to już nie działa?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@andromedka_w)
Połączone: 1 rok temu

To chyba najczęstszy scenariusz ze wszystkich możliwych i myślę, że wiele osób tu czytających jest właśnie w tej sytuacji. Mam wrażenie, że kiedy jeden partner praktykuje, a drugi nie, to pojawia się ryzyko, że afirmacje zaczną być kierowane na relację bez wiedzy drugiej strony. I tu mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy afirmacje dotyczące relacji, wypowiadane przez jedną osobę, w ogóle mają sens bez zgody i udziału partnera?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Andromedka_W To ważne pytanie i chcę tu oddzielić dwie rzeczy. Afirmacje dotyczące siebie w kontekście relacji - na przykład 'jestem partnerem, który potrafi słuchać' - są wyłącznie twoją pracą wewnętrzną i nie wymagają zgody nikogo. Natomiast afirmacje wprost kierowane na drugą osobę, typu 'mój partner mnie kocha' albo 'nasze relacja jest harmonijna' - to już nie jest praca z własnym przekonaniem, tylko projekcja stanu na kogoś innego. To różnica, którą łatwo przeoczyć.


Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Krysztal Ale czy ta granica jest naprawdę tak wyraźna? Bo 'nasza relacja jest harmonijna' może być odczytane jako praca nad własnym postrzeganiem relacji, nie jako wpływanie na partnera. Zależy jak to intencjonalnie stawiasz.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Eleonorka Zgadzam się, że intencja ma znaczenie, ale nie zgadzam się, że to wystarczy do zatarcia tej granicy. Jeśli afirmacja zawiera w sobie stan relacji jako fakt, to niezależnie od intencji wbudowujesz w nią założenie o drugiej osobie. Praca z własnym postrzeganiem wyglądałaby inaczej - na przykład 'jestem gotowa dostrzegać harmonię tam, gdzie istnieje'. To już jest o tobie, nie o relacji jako bycie zależnym od dwojga.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Krysztal Czekaj, bo to się robi skomplikowane. Czyli każda afirmacja, w której pojawia się słowo 'my' albo 'nasza', jest automatycznie problematyczna? Bo wydaje mi się, że to trochę zbyt restrykcyjne.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Jasminka Nie chodzi o słowo 'my' samo w sobie. Chodzi o to, czy afirmacja zakłada stan drugiej osoby jako element twojego twierdzenia. 'Jesteśmy zgrani' a 'jestem gotowa budować z partnerem coś spójnego' to zdania diametralnie różne pod względem tego, na kogo pracujesz. Pierwsze wymaga partnera jako zmiennej, drugie nie.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 325

@Rydwanka.ka A co jeśli partner sam z siebie mówi podobne rzeczy, tylko nie nazywa tego afirmacjami? Bo mój na przykład często mówi że 'u nas zawsze się dogadamy' i jakoś to działa, ale nie wyobrażam go sobie przy świeczkach powtarzającego zdania. Czy to się w ogóle liczy?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Dziewanka To co opisujesz to coś, co w psychologii bywa nazywane naturalną afirmacją relacyjną - przekonanie wyrażane spontanicznie, bez rytuału. I tak, to działa, bo mechanizm jest ten sam. Różnica jest taka, że świadoma praktyka daje ci kontrolę nad treścią i częstotliwością, natomiast spontaniczne powiedzenie 'u nas zawsze się dogadamy' zależy od humoru i okoliczności. Oba mają wartość, tylko inaczej je traktujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do pytania Zlocien o partnera, który nie jest zainteresowany. Ja właśnie jestem w tej sytuacji, tyle że odwrotnie - to ja nie jestem zainteresowana, a partner chce żebym uczestniczyła. I nie wiem czy mówić mu wprost, że to nie jest coś, w co wierzę, czy po prostu siedzieć obok i milczeć. Czy ktoś był w podobnej sytuacji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Stokrotunia87 Byłam, z tym że ja byłam tym partnerem co chciał a druga osoba siedziała i była obojętna. I szczerze to czułam to. Niby nikomu nie przeszkadzało, ale energy w pokoju była taka... płaska. Więc myślę że lepiej powiedzieć wprost niż udawać że jest spoko.


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 197

@Majka.ka O rany, to musi być trudne - czuć tę różnicę i nie móc nic z tym zrobić. Czy ta osoba w końcu zrozumiała co czułaś, czy to po prostu zostało między wami bez rozmowy?


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Leontyna65 Nie porozmawialiśmy wtedy tak jak powinniśmy. On po prostu przestał mnie zapraszać do tego, a ja nigdy nie zapytałam dlaczego. Dopiero później się okazało, że to go zraniło bardziej niż myślałam. Więc naprawdę - szczerość na początku lepsza niż udawanie.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Majka.ka jest ważne i w sumie wraca do meritum całego wątku. Zanim w ogóle zdecydujemy czy wspólna czy osobna praktyka - jest ten wcześniejszy krok, żeby w ogóle porozmawiać o tym, czego każde z was potrzebuje. I pytam: czy ktoś ma doświadczenie z tym, jak taką rozmowę w ogóle zacząć, kiedy temat afirmacji brzmi dla partnera dziwnie albo ezoteryczne?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@andromedka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Geomantka U mnie działało zacząć od czegoś bardziej neutralnego językowo - nie 'chcę z tobą robić afirmacje' tylko 'chcę żebyśmy mieli jakiś wspólny rytuał poranka'. Jak już partner wszedł w rozmowę o rytuale, to łatwiej było wprowadzić szczegóły. Ale wiem, że nie u wszystkich tak przejdzie.


Odpowiedz
(@hipolit)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Andromedka_W A czy nie ma w tym jakiegoś ukrycia tego czym to jest? Znaczy mówisz 'rytuał poranka' zamiast 'afirmacje' żeby partner się nie zraził. Ale on wtedy nie wie na co się zgadza.


Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Hipolit Słuszna uwaga, choć ja to widzę trochę inaczej. Rytuał poranka to szerszy opis, który naprawdę obejmuje różne rzeczy - kawę razem, ciszę, właśnie afirmacje. Nie używam tej nazwy, żeby ukryć, tylko żeby zacząć od poziomu, który jest dla obojga zrozumiały. Potem i tak trzeba powiedzieć co konkretnie proponujesz.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Hipolit Zresztą to pytanie o szczerość jest tu ciekawe, bo dotyczy też samej praktyki. Jeśli wchodzisz we wspólne afirmacje przez 'tylne drzwi', to czy ta praktyka nie zaczyna się już od pewnego fundamentu nieporozumienia? Nie oceniam, naprawdę pytam.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Krysztal To dobre pytanie, ale myślę że zależy od etapu. Jeśli ktoś w ogóle nie zna tematu afirmacji, to powiedzenie 'chodź zrobimy afirmacje' może wywołać opór zanim jeszcze doświadczy o co chodzi. Pokazanie najpierw jak to działa w praktyce, a potem nazwanie tego, może być uczciwe - pod warunkiem że ta nazwa w końcu padnie.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji o wchodzeniu partnera w praktykę i zastanawiam się czy nie pomijamy czegoś. Co jeśli partner próbuje, ale kompletnie nie wchodzi w to emocjonalnie - powtarza słowa, ale widać że jest gdzie indziej myślami? Czy to może zaszkodzić praktyce tego, który jest zaangażowany?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Jasnoslyszka65 Może, i to nie jest kwestia magii ani energii - to kwestia zwykłej psychologii. Jak siedzisz obok kogoś, kto jest wyraźnie nieobecny podczas czegoś, co dla ciebie ma znaczenie, to twój własny skupienie spada. To samo dotyczy każdej wspólnej praktyki, nie tylko afirmacji. Więc zanim ktokolwiek martwi się o 'energię w pokoju', warto sprawdzić czy w ogóle oboje chcecie tam być.


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Rydwanka.ka Ok, to rozumiem, że skupienie spada po twojej stronie. Ale zastanawiam się czy ktoś miał sytuację odwrotną - czyli że nieobecność partnera jakoś paradoksalnie wzmocniła twoją własną praktykę? Jakbyś bardziej się skupiła na swoim, bo wiedziałaś że nie możesz liczyć na wspólne trzymanie tej energii?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Jasnoslyszka65 Tak, i to jest zresztą jeden z argumentów za osobną praktyką. Jak robię afirmacje sama, mam pełną odpowiedzialność za własny stan. Nie ma co zrzucać na czyjeś rozkojarzenie. Ale to wymaga świadomości tego mechanizmu - żeby nie traktować solowej praktyki jako porażki wspólnej.


Odpowiedz
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 119

@Jasnoslyszka65 To jest właśnie ciekawy punkt. Bo wątek zaczął się od pytania Zlocien o to, czy wspólne wzmacnia relację - a wychodzi na to, że niekoniecznie wspólne jest lepsze. Może lepsze jest takie, które oboje dobrowolnie wybierają, nawet jeśli w efekcie każde robi to osobno?


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Geomantka Mam wrażenie, że często wchodzimy w to z założeniem, że jak razem to bardziej. Ale u mnie tak nie jest. Robiłam afirmacje razem i osobno i szczerze mówiąc osobno czuję je mocniej. Może dlatego, że nikt na mnie nie patrzy i mogę być bardziej szczera z samą sobą?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Majka.ka To co opisujesz to dość powszechne zjawisko - w obecności drugiej osoby wchodzimy w tryb prezentacji, nawet jeśli nie chcemy. I afirmacja zamiast być komunikatem do siebie staje się komunikatem na zewnątrz. Dlatego wielu praktykujących rekomenduje żeby przynajmniej część afirmacji była zawsze osobna, niezależnie od tego czy masz partnera gotowego ćwiczyć razem czy nie.


Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Elwirka92 Czyli rozumiem, że nawet jeśli oboje chcą - to jednak część powinna zostawać prywatna? A jak decydować, które afirmacje są do wspólnej praktyki, a które zostawić tylko dla siebie? Bo nie wiem jak to rozgraniczyć.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Stokrotunia87 To nie jest sztywna reguła, ale jedno podejście jest takie - afirmacje dotyczące tego kim jesteś i co czujesz do siebie, czyli takie tożsamościowe, zostaw sobie. Afirmacje dotyczące tego jak chcesz się zachowywać w relacji lub co chcesz budować razem - te można współdzielić. Choć i tu nie ma obowiązku.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 325

@Elwirka92 A co z afirmacjami typowo uczuciowymi, np. 'kocham i jestem kochana'? To tożsamościowe czy relacyjne? Bo na logikę jedno i drugie mi tam widzę.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Dziewanka To zdanie jest dobrym przykładem gdzie ta granica rozmyta. Pierwsza część - 'kocham' - jest twoim stanem, możesz nad nią pracować sama. Druga - 'jestem kochana' - zakłada już coś o kimś innym. Nie mówię, że to złe zdanie, ale warto mieć świadomość tej asymetrii zanim zaczniesz powtarzać to przy partnerze.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 328

@Krysztal No ale czy 'jestem kochana' nie jest po prostu stwierdzeniem stanu, nie żądaniem od konkretnej osoby? Takie zdanie można interpretować jako otwarcie się na miłość w ogóle, nie jako zakładanie że ta konkretna osoba cię kocha. Czy naprawdę każde takie zdanie musi być rozkładane na czynniki?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Jasminka Zgadzam się, że intencja może być szersza. Ale użyłem słowa 'świadomość', nie 'zakaz'. Jak rozumiesz co mówisz, możesz to świadomie kierować w stronę, którą chcesz. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś powtarza afirmację automatycznie i nie wie, co tak naprawdę twierdzi. Wtedy nieświadome znaczenia pracują za ciebie, niekoniecznie w kierunku który wybierasz.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@eleonorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji o afirmacjach i mam wrażenie, że zbyt mocno je psychologizujemy. Afirmacje to nie analiza lingwistyczna, to praca z podświadomością przez powtórzenie. Podświadomość i tak nie rozumie negacji, więc gramatyczne subtelności są mniej ważne niż obraz i emocja, które temu towarzyszą.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Eleonorka Chcę tutaj sprostować jedno. Twierdzenie, że podświadomość 'nie rozumie negacji', to popularne uproszczenie, które mocno naciąga co wiemy o pracy umysłu. Pochodzi z dawnych interpretacji NLP i jest powtarzane bez weryfikacji. Emocja i obraz są ważne - zgadzam się. Ale to nie znaczy, że treść zdania jest irrelewantna. Treść kształtuje obraz, który kształtuje emocję.


Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Krysztal Okej, nie wiedziałam, że to aż tak kontrowersyjna teza. To skąd to pochodzi i co w takim razie jest bardziej precyzyjne? Nie zamierzam bronić czegoś, jeśli to błąd.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Eleonorka To pochodzi z interpretacji Bandlera i Grindera, wziętej mocno na skróty. Bardziej precyzyjne podejście jest takie, że umysł przetwarza zdanie jako całość, ale silny ładunek emocjonalny przy słowie kluczowym może przykryć resztę. Stąd wniosek, że lepiej formułować afirmacje pozytywnie - nie dlatego że 'nie' znika, ale dlatego że pozytywna forma kieruje uwagę od razu na pożądany stan.


Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Krysztal To rzeczywiście brzmi inaczej niż to, co się zwykle słyszy. Czyli de facto chodzi o to, żeby nie pracować 'od' czegoś, tylko 'ku' czemuś? Mam wrażenie, że to jest w sumie to samo, tylko lepiej uzasadnione. Czy to coś zmienia w praktyce dla par, jeśli razem formułują afirmacje?


Odpowiedz
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 119

@Andromedka_W Myślę, że zmienia konkretnie tyle, że jak para razem formułuje afirmacje 'ku' czemuś - czyli definiuje wspólny kierunek, nie ucieczkę od problemu - to samo to ćwiczenie jest już wartościowe. Nawet zanim zaczniesz powtarzać. Bo musisz się razem dogadać co właściwie chcecie budować.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wrócę jeszcze do tego co mówiła Majka.ka wcześniej o tym byciu obserwowanym. Mi się wydaje, że to tez kwestia stadiom relacji. Na początku oczywiście ciężko jest otworzyć się przy drugiej osobie nawet na coś takiego jak mówienie afirmacji. Ale po kilku latach wspólnego życia? Wtedy chyba ta samoprezentacja odpada w pewnym stopniu, no nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Modest76 Logika w tym jest, ale u mnie akurat tak nie wyszło. Im dłużej byłam z kimś, tym bardziej zależało mi na tym, jak mnie postrzega w takich momentach. Może to kwestia charakteru, nie długości związku. Choć może masz rację, że w bardziej zakorzenionych relacjach ta dynamika wygląda inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 89
Rozpoczynający temat
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę całą rozmowę i mam wrażenie, że nie ma jednej odpowiedzi na pytanie z tytułu. Czyli nie chodzi o to, czy wspólna czy osobna, tylko o to, na jakim etapie, z jaką intencją i czy oboje rozumieją co robią. Dobrze to podsumowuje? Bo trochę mi się to wszystko zlewa.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: