Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób z niskim poczuciem eigeności - od zera do wiary w siebie


Wpisy: 279
Rozpoczynający temat
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Znalazłam gdzieś afirmację 'Jestem wartościową osobą' i kiedy ją powtarzam, to czuję jakbym kłamała sama sobie. Nie wiem czy to normalne, że zamiast lepiej - czuję się gorzej po afirmacjach? Czy ktoś miał tak samo na początku? Chcę zacząć pracę nad poczuciem własnej wartości, ale nie wiem czy afirmacje to dobry kierunek, skoro tak reaguję.


Odpowiedz
60 odpowiedzi
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

To normalne, że na początku mózg się broni. Afirmacje działają na zasadzie powtarzania - im więcej razy powiesz, tym mocniej wchodzi w podświadomość. Musisz po prostu wytrwać i mówić je codziennie, najlepiej przy lustrze, przez przynajmniej 21 dni. Potem samo zacznie się zmieniać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Jadzia88 z tym '21 dni' to bym uważał, bo to mit, który gdzieś się urwał z kontekstu. Maxwell Maltz pisał o minimum 21 dniach jako obserwacji, nie jako gwarancji. Późniejsze badania mówią o różnym czasie dla różnych osób i różnych nawyków. A do Jaskier - ta reakcja, którą opisujesz, to nie jest nic złego. Kiedy afirmacja jest za bardzo odległa od tego, w co naprawdę wierzysz, umysł reaguje oporem. To się czasem nazywa efektem odbicia.


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Kosma a jak to ominąć? Bo jeśli każde zdanie brzmi jak kłamstwo, to jak w ogóle zacząć?


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

właśnie o to chodzi - nie zaczynasz od 'jestem wartościową osobą', jeśli w to nie wierzysz. Zaczynasz od zdań, które są prawdziwe i trochę bliżej celu. Na przykład zamiast 'jestem pewna siebie' - 'uczę się być pewna siebie' albo 'mogę być pewna siebie'. To jest tzw. afirmacja pomostowa. Zmniejsza ten dysonans, który opisujesz. Claude Steele badał coś, co nazwał self-affirmation theory - chodzi o to, że afirmacje najlepiej działają, kiedy odnoszą się do wartości, które rzeczywiście uznajesz za swoje, nawet jeśli ich nie realizujesz. Nie musisz twierdzić, że już jesteś - wystarczy, że uznajesz, że to w tobie jest możliwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Magicystka 'uczę się być pewna siebie' - to brzmi jakby mogło działać, bo to zdanie nie jest kłamstwem. Ale czy taka afirmacja pomostowa ma taką samą siłę jak ta docelowa?


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hela93)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja miałam dokladnie to samo co Jaskier. Mówiłam afirmacje i czułam ze mnie smieje. Spróbowałam pisać zamiast mówić - zeszyt, codziennie wieczorem. Troche łatwiej jakoś, nie wiem czemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Hela93 pisanie to dobry pomysł, bo angażuje inne obszary mózgu niż samo mówienie. Piszesz wolniej, bardziej świadomie. Czytałam, że pisanie odręczne działa mocniej niż drukowanie czy wpisywanie w telefon.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

siła afirmacji pomostowej jest porównywalana, a w wielu przypadkach wyższa, bo nie wywołuje oporu. Afirmacja, której nie możesz zaakceptować, jest po prostu ignorowana przez umysł - albo co gorsza, uruchamia wewnętrznego krytyka, który zaczyna zbierać dowody na to, że to nieprawda. Wtedy pracujesz przeciwko sobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Magicystka no dobrze, ale jeśli ciągle mówisz sobie 'uczę się', to nigdy nie dochodzisz do punktu, gdzie to 'masz'. Chyba w którymś momencie trzeba przestawić się na te mocniejsze zdania?


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Jadzia88 tak, ale to przejście powinno być naturalne - kiedy zdanie pomostowe przestaje wywoływać sprzeciw, możesz spróbować mocniejszego. Nie chodzi o to, żeby wiecznie zostać przy 'uczę się'. Chodzi o to, żeby nie zaczynać od czegoś, na co twój umysł od razu mówi 'nieprawda'.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącę, ale nie bardzo rozumiem - skąd wiadomo że afirmacja już przestała wywoływać ten sprzeciw? Czeka się aż samo się poczuje inaczej, czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Sylwunia98 to dobre pytanie. Dla mnie sygnałem jest to, że afirmacja zaczyna brzmieć... zwyczajnie. Nie wywołuje ani silnego 'tak, to ja!', ani silnego 'bzdura'. Trochę neutralna. I wtedy wiem, że umysł ją zaakceptował jako możliwość, nie jako fakt - i mogę iść krok dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

To wszystko ciekawe, ale zastanawiam się czy afirmacje to nie jest trochę okłamywanie siebie? Bo jeśli mówię coś, w co nie wierzę, to nie jest tak samo jak wmówienie sobie czegoś nieprawdziwego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Jagienka_J zależy jak na to patrzysz. Każde nowe przekonanie zaczyna się jako hipoteza - coś, czego nie wiesz czy jest prawda, ale sprawdzasz. Afirmacje to trochę jak celowe kierowanie uwagi na pewien obszar siebie, który chcesz rozwinąć. To nie jest twierdzenie 'to już jest prawda', tylko 'chcę żeby to było możliwe'. Oczywiście jeśli ktoś ma bardzo głęboko zakorzeniają niską samoocenę, same afirmacje mogą nie wystarczyć. Ale jako element szerszej pracy - mają sens.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Jest jedna rzecz, o której mało kto tu mówi - intencja i stan, w jakim się afirmuje. Mówienie afirmacji z pozy desperacji czy strachu ('muszę w to uwierzyć, bo inaczej') działa odwrotnie niż zamierzone. To jak modlitwa o zdrowie pełna lęku przed chorobą - co jest w centrum uwagi? Jeśli zaczyna się od miejsca, gdzie prawie się nie szanuje, najpierw trzeba znaleźć jedno zdanie, które jest absolutnie prawdziwe i neutralne. Dosłownie jedno. 'Oddycham. Żyję. Jestem tutaj.' I z tego buduje się dalej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Sabineczka to zdanie 'jestem tutaj' - nie brzmi jak afirmacja, bardziej jak stwierdzenie faktu. I dziwne, ale kiedy to czytam, to nie czuję tego oporu co przy tych 'wartościowych' afirmacjach. Może w tym coś jest.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Moim zdaniem zaczynacie od złej strony. Afirmacje bez pracy energetycznej to jak sadzenie nasion bez podlewania. Trzeba najpierw oczyścić pole energetyczne, usunąć blokady, bo inaczej afirmacje nie mają jak przeniknąć do głębszych warstw. Polecam połączenie afirmacji z medytacją nad czakrą serca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Weles nie twierdzę, że medytacja czy praca z energią szkodzi, ale to nie jest warunek konieczny żeby afirmacje działały. To przekonanie, że 'najpierw trzeba oczyścić pole', może być kolejną wymówką żeby nie zaczynać. A dla kogoś, kto prawie się nie szanuje, kolejna bariera wejścia to ostatnia rzecz, której potrzebuje.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@melisa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy afirmacje działają tak samo na każdą osobę? Bo czytałam, że to zależy od znaku zodiaku albo od tego, jaki mamy ascendent. Panny podobno lepiej reagują na afirmacje logiczne, a Ryby na obrazy i wizualizacje. Czy ktoś to sprawdzał?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o zodiak i afirmacje jest ciekawe, ale bym go nie przeceniała. Metody wizualizacji czy afirmacji słownych to kwestia preferencji poznawczych, nie znaku Słońca. Ktoś konkretny i analityczny może faktycznie lepiej reagować na zdania logiczne, ale to nie znaczy, że urodzony w Rybach nie może działać z afirmacją słowną - po prostu może potrzebować innych sformułowań.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Selena zgadzam się. Nie znalazłam żadnych badań, które łączyłyby skuteczność afirmacji z ascendentem czy znakiem. To typ myślenia - wzrokowy, słuchowy, kinestetyczny - może mieć znaczenie, ale to nie jest tożsame z horoskopem. Można to sprawdzić samemu: czy łatwiej ci wyobrażać sobie obrazy, czy wolisz zdania, które słyszysz w głowie?


Odpowiedz
(@melisa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Magicystka a jak sprawdzić, który typ myślenia się ma? Czy są jakieś ćwiczenia albo testy, które to pokazują?


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Melisa są różne kwestionariusze VAK - wzrokowiec, słuchowiec, kinestetyk. Ale szczerze, wystarczy obserwacja. Kiedy coś sobie przypominasz, czy widzisz obraz, słyszysz głos, czy czujesz coś w ciele? Jak tłumaczysz sobie nowe rzeczy - rysujesz, mówisz do siebie, musisz coś zrobić rękami? To daje odpowiedź szybciej niż test.


Odpowiedz
Wpisy: 279
Rozpoczynający temat
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, o czym pisała Sabineczka wcześniej - to zdanie 'jestem tutaj' próbowałam kilka razy w ciągu dnia i faktycznie coś w tym jest. Nie czuję oporu. Ale zastanawiam się, czy to nie jest za proste, żeby cokolwiek zmieniło?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

'za proste' to nie zarzut. Układ nerwowy zmienia się przez małe, powtarzalne sygnały, nie przez dramatyczne deklaracje. Zdanie, które nie wywołuje sprzeciwu, wchodzi bez filtru. To jest właśnie punkt wejścia - nie meta, nie docelowa afirmacja, tylko pierwszy krok, żeby umysł w ogóle przestał się bronić.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hela93)
Połączone: 11 miesięcy temu

Pytanie do jaskier - codziennie to powtarzasz czy tylko jak pamietasz? Bo ja mialam problem z regularnością i nie wiedzialam czy to w ogole ma sens jak się nie robi codziennie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Hela93 na razie jak pamiętam, więc nieregularnie. Ale właśnie zastanawiam się, czy to ma sens, żeby to był rytuał o konkretnej porze, czy wystarczy, że się robi, kiedy przyjdzie?


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Regularność ma znaczenie, ale nie musi być sztywna godzina. Ważniejsze jest zakotwiczenie - przypiąć to do czegoś, co i tak robisz. Rano przy kawie, przed snem kiedy gaszone jest światło, po myciu zębów. Mózg uczy się przez skojarzenia, a nie przez kalendarz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Kosma czyli to jest ten system mikronawyków? Czytałam o tym, że lepiej przykleić nowy nawyk do starego niż wyznaczać nowy czas. Tylko jak ktoś nie ma stałego rytmu dnia, to jak to działa?


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Roksanka_69 wtedy zakotwiczasz do pierwszej czynności po przebudzeniu, cokolwiek to jest. Oczy otwarte, pierwsza świadoma myśl - zanim telefon, zanim wstanie. To działa nawet przy bardzo chaotycznym trybie dnia, bo budzenie się jest stałe.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nadal uważam, że pomijanie aspektu energetycznego to błąd. Regularność i kotwice to psychologia, ok, ale jeśli czakra splotu słonecznego jest zablokowana, żadna afirmacja tego nie odblokuje mechanicznie. Poczucie własnej wartości siedzi właśnie tam i jeśli tam jest zastój, to te zdania w głowie krążą w zamkniętym kole.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Weles zablokowana czakra splotu słonecznego to diagnoza, którą postawiłeś na podstawie czego? Bo dla kogoś, kto dopiero zaczyna pracę nad poczuciem własnej wartości, kolejna lista rzeczy do 'naprawienia' może być demotywująca, a nie pomocna. Mówię o osobie, która prawie się nie szanuje - dodawanie jej kolejnych zadań bez punktu wejścia to nie jest pomoc.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Sabineczka słuszne. Ale czy całkowicie oddzielasz pracę z ciałem od pracy z umysłem? Pytam, bo u mnie afirmacje zaczęły działać inaczej, kiedy dodałem do tego coś fizycznego - proste ćwiczenie oddechowe przed mówieniem zdań. Nie chodziło o czakry, tylko o to, żeby ciało było trochę bardziej otwarte.


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Hydromanta87 nie oddzielam. Ciało jak najbardziej ma tu znaczenie - oddech, postawa, napięcie mięśni. To co mnie uwiera, to twierdzenie, że bez konkretnego systemu energetycznego nic nie przejdzie. Oddech przed afirmacją - tak, może pomóc. Ale jako wejście, nie jako warunek konieczny.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie może naiwne - jak długo zazwyczaj trzeba czekać, żeby zauważyć jakąkolwiek zmianę? Bo boję się, że zacznę, nie będę widzieć efektów i rzucę po tygodniu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Sylwunia98 to nie jest naiwne pytanie, tylko bardzo realistyczne. I uczciwa odpowiedź brzmi: zależy. Zależy od głębokości przekonania, które chcesz zmienić, od regularności, od tego, ile lat to przekonanie się budowało. Zmiana nastroju bywa szybka - kilka dni. Zmiana głębokiego przekonania o sobie to tygodnie albo miesiące. Jeśli po tygodniu nie widzisz efektów, to nie znaczy, że nie działa.


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Magicystka ale to brzmi trochę jak sposób na to, żeby nigdy nie przyznać, że coś nie działa. Zawsze można powiedzieć - jeszcze za krótko, jeszcze za mało regularnie, jeszcze za płytko. Jak ktoś ma wiedzieć, że to jednak nie jest dla niego?


Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Jadzia88 to jest uzasadnione pytanie. Myślę, że sygnałem, że coś nie działa, jest nie brak efektów po tygodniu, tylko narastający opór przy każdej próbie. Jeśli po kilku tygodniach samo siedzenie z afirmacją powoduje coraz większy stres, a nie spokój - to warto zmienić podejście, nie tylko poczekać dłużej.


Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Kosma to jak odróżnić narastający opór od zwykłego zniechęcenia, które może być właśnie częścią procesu? Bo mi się wydaje, że oba mogą wyglądać tak samo od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Opór i zniechęcenie różnią się tym, że zniechęcenie jest płaskie - nie chce mi się, odkładam, wracam. Opór jest aktywny - samo myślenie o tej afirmacji wywołuje napięcie, ironiczny komentarz wewnętrzny, fizyczny dyskomfort w ciele. Zniechęcenie mówi: nieee, dzisiaj nie. Opór mówi: to głupie, to kłamstwo, nie jestem tego warta. Czujesz różnicę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Sabineczka tak, to ma sens. U mnie to chyba bardziej płaskie - po prostu nie siadam do tego. Nie ma takiego wewnętrznego głosu, który krzyczy, że to kłamstwo. Bardziej jakby... obojętność? Czy obojętność to też sygnał ostrzegawczy?


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

obojętność bywa trudniejsza niż opór, bo jest niewidoczna. Opór przynajmniej sygnalizuje, że dotykasz czegoś ważnego. Obojętność może oznaczać, że afirmacja jest zbyt odległa od czegokolwiek, co czujesz jako realne - ani wiarygodna, ani zagrażająca. Może warto sprawdzić, czy zdanie, które powtarzasz, w ogóle coś w tobie rusza?


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hela93)
Połączone: 11 miesięcy temu

ja mialam tak samo, obojetnos i ze niby ok ale jakby nic. A potem sie okazalo ze po prostu za szybko przeskoczylam do duzych zdan. Wróciłam do malych i coś drgnelo


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracam do tej dyskusji o energetyce, bo czuję, że temat został zamknięty zbyt szybko. Sabineczka mówiła o obiektywnch sygnałach w ciele, oddech, napięcie. Ale to są właśnie sygnały czakryczne, tylko opisane innym językiem. Nie twierdzę, że każdy musi używać tego słownictwa, ale żeby nie robić z tego zupełnie rozłącznych systemów.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Weles rozumiem, co masz na myśli, ale to ryzykowne równanie. Napięcie w brzuchu może być sygnałem z układu nerwowego, może być reakcją na stres, może być głodem. Przypisywanie tego z góry do konkretnej czakry bez żadnej diagnostyki to interpretacja nałożona na odczucie, nie odczyt odczucia.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 285

@Tadek97 diagnostyka czakry nie musi być skomplikowana. Wzorce zachowań, reaktywność, historia relacji - to wystarczy, żeby zobaczyć, gdzie jest blok. Nie mówię, że każde napięcie w brzuchu to manipura, mówię, że systematycznie słabe poczucie wartości ma swoją lokalizację energetyczną i warto to uwzględnić.


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Weles 'systematycznie słabe poczucie wartości ma swoją lokalizację energetyczną' - to zdanie brzmi pewnie, ale na jakiej podstawie? System czakr pochodzi z tradycji tantrycznej i pierwotnie nie opisywał poczucia wartości w sensie psychologicznym. To jest nakładka, która pojawiła się głównie w new age lat 80. Nie mówię, że praca z czakrami nie pomaga - mówię, że mieszanie systemów jako oczywistości może kogoś na początku drogi bardziej zmylić niż wesprzeć.


Odpowiedz
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Magicystka czyli jak ktoś chce połączyć afirmacje z pracą z czakrami, to to jest błąd? Pytam szczerze, bo sama tak robiłam i czułam, że mi to pomagało.


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Roksanka_69 nie, to nie jest błąd. Jeśli ci pomagało, to znaczy, że coś w tym połączeniu działało dla ciebie. Mój problem jest z podawaniem tego jako reguły ogólnej komuś, kto ledwo zaczyna. Najpierw niech znajdzie coś, co w ogóle nie wywołuje oporu. Potem może eksperymentować z nakładaniem innych warstw.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

A co jeśli ktoś próbuje i nic nie wywołuje żadnego oporu, ale też żadnego efektu? Pytam, bo mam wrażenie, że moje zdania po prostu przez mnie przepływają i nic nie zostaje. Nie wiem, czy robię coś źle, czy po prostu jeszcze za krótko.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Sylwunia98 to ważne spostrzeżenie. 'Przepływa przez mnie' to często znaczy, że powtarzasz zdanie, ale nie jesteś przy nim obecna. Czy masz moment, kiedy faktycznie się zatrzymujesz i to zdanie do siebie kierujesz, z uwagą? Nie recytujesz, tylko mówisz?


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Sabineczka szczerze - chyba recytuję. Mówię to do siebie automatycznie, trochę jak mantrę. Nie wiem, jak to zrobić inaczej, żeby 'być przy tym'.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Sylwunia98 u mnie pomogło jedno małe ćwiczenie - po powiedzeniu zdania robiłem pauzę i pytałem siebie: co teraz czuję? Nawet jeśli odpowiedź była 'nic' albo 'nie wiem'. Ta pauza zmuszała mnie do bycia przy słowach, zamiast lecieć dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Tylko czy to w ogóle jest jeszcze afirmacja, czy to jest już terapia? Bo im dłużej czytam ten wątek, tym bardziej mam wrażenie, że rozmawiamy o pracy terapeutycznej, tylko bez terapeuty. I zastanawiam się, czy to jest bezpieczne dla kogoś z naprawdę niskim poczuciem własnej wartości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Jadzia88 to jest uczciwe pytanie. Afirmacje nie zastąpią terapii przy głębokich problemach - to chyba wszyscy tu wiemy. Ale też nie każde niskie poczucie własnej wartości wymaga terapeuty. Są różne poziomy. Ktoś, kto po prostu nie wierzy w siebie i chce coś zmienić, może zacząć od prostych praktyk. Ktoś, kto nie wstaje z łóżka z powodu wstydu - już inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 279
Rozpoczynający temat
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

To co Kosma napisał - różne poziomy - to mi coś uświadomiło. Może właśnie dlatego pytałam na początku, jak zacząć, kiedy afirmacje brzmią jak kłamstwo. Bo to jest właśnie ten poziom, gdzie wszystko brzmi jak nieprawda, ale nie jest tak ciężko, żeby nie funkcjonować. I nie wiedziałam, czy to już jest za trudny teren dla afirmacji, czy jeszcze nie.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie ten poziom, który opisujesz, jest dokładnie tym, dla którego afirmacje-pomosty zostały opisane przez Haysa i innych. Nie afirmacje docelowe, tylko tymczasowe zdania, które są prawdziwe już teraz i otwierają drzwi do czegoś większego. 'Jestem tutaj' jest takim pomostem. 'Pozwalam sobie sprawdzić, czy coś może się zmienić' też nim jest.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może trochę z boku - czy jest jakaś różnica między powtarzaniem afirmacji w myślach a mówieniem na głos? Bo widziałam sprzeczne informacje i nie wiem, co jest skuteczniejsze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Kryska jest różnica, ale nie jakościowa, tylko indywidualna. Dla niektórych głos daje większy efekt, bo angażuje słuch i jest trudniej uciec w automatyzm. Dla innych mówienie na głos jest tak nienaturalne, że samo to tworzy opór. Punkt wyjścia - ta metoda, przy której jesteś bardziej obecna, a mniej na autopilocie.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Tadek97 a co z pisaniem? Ktoś mi kiedyś mówił, że zapisywanie afirmacji w zeszycie działa inaczej niż mówienie i myślenie. Że ręka i wzrok razem to jakiś dodatkowy kanał. Nie wiem, czy to ma jakieś podstawy, czy to tylko kolejna teoria bez pokrycia.


Odpowiedz
Udostępnij: