Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób,...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób, które straciły pracę - od kryzysu do nowego początku

Strona 2 / 2

Wpisy: 297
(@domowik)
Połączone: 4 miesiące temu

Wróćcie chwilę do tematu głosu i pisania, bo jeszcze nie dostałem odpowiedzi na jedno pytanie. Jeśli mam silną blokadę przed mówieniem na głos, nawet w samotności, to czy to jest coś, z czym powinienem pracować, żeby afirmacje działały lepiej? Czy ta blokada sama w sobie coś mówi o tym, jak traktuję te słowa?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Domowik To ciekawe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Blokada przed mówieniem na głos może oznaczać, że słowa są dla Ciebie czymś poważnym - czymś, za co się odpowiada. Albo że głos jest zbyt osobisty, zbyt bliski. Nie musi to być przeszkoda. Jeśli pisanie ręką działa dla Ciebie lepiej, pracuj z tym. Ale gdybyś kiedyś chciał sprawdzić tę granicę, możesz spróbować szeptu zamiast pełnego głosu. Szept angażuje ciało, ale jest mniej 'słyszalny' dla wewnętrznego krytyka.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Domowik Blokada przed mówieniem może być też związana z czakrą gardła. Gardłowa czakra to centrum wyrazu, jeśli jest zablokowana to słowa dosłownie nie chcą wychodzić. Warto popracować z niebieskim kamieniem, np. lapis lazuli, trzymając go przy gardle podczas afirmacji. To może otworzyć ten kanał.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Glozka00 Nie ma podstaw, żeby łączyć trudność z mówieniem na głos z blokadą konkretnej czakry. To co opisuje Domowik brzmi jak zwykła nieśmiałość albo dyskomfort ze słyszeniem własnego głosu, który jest powszechny i ma dużo prostsze wyjaśnienia psychologiczne. Kamień przy gardle nie zmieni tego, jeśli nie ma pracy z samą blokadą.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 297

@Zenek To z psychologicznego punktu widzenia, co by mogło tu pomóc poza samą praktyką szeptu, o której pisała Gwiazdarka?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Domowik Ekspozycja stopniowa. Tak jak z każdą blokadą - zaczyna się od najmniejszego możliwego kroku. Szept to dobry start, potem może mruczenie pod nosem, potem pełny głos. Nie ma potrzeby robić z tego wielkiego projektu. I nie zakładaj z góry, że blokada coś złego oznacza - może po prostu nigdy nie rozmawiałeś sam ze sobą na głos i ciało tego nie zna.


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie do Zenka i Gwiazdarki, bo nie wiem jak to połączyć. Zenek mówi o stopniowej ekspozycji, Gwiazdarka o tym, że afirmacje tworzą drugi głos obok krytyka. Czy to nie jest trochę sprzeczne - bo jeśli krytyk jest bardzo głośny, to czy szeptem go zagłuszy? Mnie się wydaje, że kluczowe jest też to, kiedy się te afirmacje mówi - żeby nie było ich w momencie, kiedy krytyk właśnie zaatakował.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Henia64 Nie do końca sprzeczne, raczej dwie warstwy tego samego. Zenek mówi o formie, ja o funkcji. A co do momentu - masz rację, że robienie afirmacji bezpośrednio po silnym ataku krytyka rzadko działa, bo jesteś wtedy w stanie pobudzenia i słowa ślizgają się po powierzchni. Zenek wcześniej wspomniał o stanach alfa - przed snem albo po przebudzeniu. To są właśnie momenty, kiedy krytyk jest trochę uśpiony. Próbowałaś kiedyś przenosić praktykę wyłącznie na te okna?


Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 436

@Gwiazdarka97 Tak, właśnie te okna zaczęłam wykorzystywać i to zmieniło dużo. Rano, zanim jeszcze w pełni 'wejdę' w myślenie o dniu. Ale mam też pytanie do Renii - bo ona mówiła o tym paraliżu. Reniu, czy ten paraliż pojawia się bardziej rano czy wieczorem? Bo to może mieć znaczenie dla tego, które okno wybrać.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Paraliż to dobre słowo. U mnie pojawia się głównie rano, zanim jeszcze wstanę. Leżę i zaczyna się ta karuzela myślenia o tym, co zrobiłam źle, czego nie zdążyłam, co powiedzą znajomi. I w tym momencie afirmacja 'moje umiejętności są wartościowe' brzmi jak żart. Ale wieczorem, kiedy już jakiś dzień za mną, jest trochę łatwiej.


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

To bardzo ważne co mówisz o tej różnicy rano-wieczór. Ja zrobiłam z tego konkretny wniosek - rano nie próbuję już robić afirmacji od razu po przebudzeniu. Najpierw kawa, jakiś ruch, cokolwiek, co przywraca mnie do ciała. Dopiero potem. Może spróbuj przesunąć tę chwilę o dwadzieścia minut od wstania i zobaczyć, czy coś się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz rano, ta karuzela przed wstaniem, to jest moment, kiedy kora przedczołowa jeszcze nie do końca pracuje, a ciało jest w stanie podwyższonej gotowości po nocy. Afirmacje trafiają wtedy na nieuruchomiony filtr. Henia ma rację co do odroczenia, ale dodałbym jedno - jeśli chcesz coś robić w tym pierwszym momencie po przebudzeniu, to nie zdania, tylko jeden długi wydech. Serio. Nie słowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 297

@Zenek A ten jeden długi wydech to ma jakiś konkretny mechanizm, czy to bardziej kwestia przekierowania uwagi na ciało zamiast na myśli? Bo pytam, bo próbowałem czegoś podobnego przy medytacji i nie wiedziałem do końca, co właściwie robię i po co.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Domowik Oba naraz. Długi wydech aktywuje nerw błędny, który jest bezpośrednio powiązany z układem przywspółczulnym - tym, który zwalnia reakcję stresową. Przekierowanie uwagi to efekt dodatkowy, nie główny. Nie musisz rozumieć mechanizmu, żeby to działało, ale skoro pytasz - o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słuchajcie, a czy nie jest tak, że ten paraliż poranny, o którym Renia mówi, może być też kwestią energii nocnej? Podczas snu ciało przetwarza emocje i jeśli mamy dużo lęku zakumulowanego w splecie słonecznym, to rano ten splot jest dosłownie ściśnięty. Dlatego oddech Zenka działa - bo rozluźnia właśnie ten obszar. Ale można też wspomóc się kryształem, np. cytrynem przy łóżku.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Glozka00 Nerw błędny nie przebiega przez splot słoneczny w tym sensie, w jakim sugerujesz. To konkretna anatomia, nie metafora energetyczna. Cytryn przy łóżku nie zaszkodzi, ale nie łączyłbym tego z tym samym mechanizmem co wydech - to są dwie różne rzeczy i nie ma sensu ich mieszać, bo wtedy nikt nie wie, co faktycznie pomogło.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Zenek No dobra, może nie ten sam mechanizm, ale efekt może być podobny. Nie wszystko da się wyjaśnić anatomią.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Glozka00 Efekt bywa podobny, ale to ważne rozróżnienie - jeśli ktoś robi cztery rzeczy jednocześnie i coś pomaga, nie wie co. A w pracy z afirmacjami i z sobą w ogóle ważna jest ta obserwacja, co konkretnie coś zmienia. Inaczej człowiek po tygodniu nie wie, czy kontynuować, czy odpuścić, bo nie ma żadnego punktu odniesienia.


Odpowiedz
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Gwiazdarka97 To jest akurat coś, z czym ja się bardzo zgadzam. Ale mam pytanie do Ciebie: jak ty to obserwujesz? Bo skąd wiadomo, że to ta jedna rzecz pomogła, a nie suma kilku naraz? Szczególnie jeśli sytuacja zewnętrzna też się zmienia - bo w bezrobociu zmienna jest i rozmowy o pracę, i finanse, i nastrój.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Novaria78 Nie wiadomo na sto procent i nie ma co udawać, że tak. Ale można wprowadzać zmiany jedna po jednej, a nie wszystkie razem. I obserwować nie tyle wyniki zewnętrzne, co wewnętrzne - czy łatwiej mi wstać, czy myśl o wysłaniu CV wywołuje mniejszy skurcz w brzuchu. To nie jest laboratorium, ale pewien porządek można zachować.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tej skali 1-10, bo Zenek mówił, że wahania są normalne. Chcę dodać jedno spostrzeżenie - u mnie największe spadki były zawsze po odrzuceniu oferty pracy, nie po braku wiadomości. Cisza jakoś znosiłem, ale konkretne 'nie' rozwalało tygodnie pracy. I wtedy afirmacje były ostatnią rzeczą, po którą sięgałem. Co robić w tym momencie, żeby nie tracić całego gruntu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Tytus To jest jeden z najtrudniejszych momentów i nie ma tu magicznego rozwiązania. Jedno co zaobserwowałem - bezpośrednio po odrzuceniu lepiej nie walczyć z opadaniem. Dać sobie dobę bez afirmacji, bez analizowania, bez budowania. A potem wrócić do najprostszych zdań, nie do tych ambitnych. To 'mogę zrobić jeden krok' z powrotem na chwilę, nie jako cofnięcie się, tylko jako reset.


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Zenek Ta dobra przerwa brzmi dobrze w teorii, ale jak sobie ją odróżnić od zwykłego odpuszczania? Bo u mnie 'daję sobie dzień' bardzo łatwo zamienia się w trzy tygodnie.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 265

@Tytus U mnie też tak bywało. Zaczęłam to rozróżniać przez to, czy ta przerwa jest świadoma, czy automatyczna. Jeśli sama sobie mówię 'dziś odpuszczam i wracam jutro', to inaczej smakuje niż kiedy po prostu milknie i znika motywacja. Nie wiem czy to działa dla każdego, ale mi pomogło samo powiedzenie na głos: 'zatrzymuję się na jeden dzień'.


Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Westalka To 'powiedzenie na głos' - ale właśnie przy tej blokadzie, którą opisywał Domowik. Ja mam podobnie. Czy można to powiedzieć w myślach i to też się liczy? Bo głos mam wrażenie, że jeszcze bardziej mnie zawstydza niż samo myślenie.


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Myślę, że się liczy, szczególnie na początku. Ale mam takie wrażenie, że pisanie jest tu lepszym kompromisem niż myślenie - bo myśl się rozmywa, a napisane zdanie zostaje. Nawet jeśli tylko w notatniku i nikt tego nie czyta. Pisanie ma coś z wypowiedzenia, bez tej presji głosu.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Słuchałem tej dyskusji o porannym paraliżu i muszę powiedzieć jedną rzecz. W numerologii mamy coś, co nazywa się cyklem osobistym i jeśli ktoś jest teraz w roku o wibracji 1 albo 9, to ta wewnętrzna presja jest po prostu większa - jedynka bo to rok zaczynania od zera, dziewiątka bo to rok zamykania i straty. Nie mówię, że numerologia zastępuje resztę, ale warto wiedzieć, w jakim cyklu się jest, bo to zmienia podejście do tego, czego można od siebie wymagać.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Numerolog.2 A jak się oblicza ten rok osobisty? Bo słyszałem różne metody i nie wiem, która jest poprawna.


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Hydromanta87 Dodajesz dzień i miesiąc urodzenia do aktualnego roku. Na przykład urodzony 15 marca w roku 2025: 1+5+0+3+2+0+2+5 = 18, 1+8 = 9. Ale uwaga - rok osobisty zmienia się w urodziny, nie w styczniu, więc od marca 2025 do marca 2026 to rok 9. Przed urodzinami jeszcze końcówka poprzedniego. Metoda jest dość spójna między różnymi szkołami, choć niektórzy liczą od początku roku kalendarzowego - moim zdaniem to uproszczenie.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 297

@Numerolog.2 Dobra, to ciekawe, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówisz, że jeśli ktoś jest w roku 9, to wewnętrzna presja jest większa i afirmacje jakby bardziej 'paraliżują' zamiast pomagać? To dla mnie ważne, bo właśnie próbuję zrozumieć, dlaczego jedne techniki u mnie działają, a inne w ogóle nie chwytają.


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Domowik Nie do końca. Rok 9 to rok zamknięcia - presja pochodzi z konieczności puszczenia tego, co było. Afirmacje 'buduję coś nowego' mogą wtedy nie trafiać, bo psychika wie, że etap nie jest jeszcze skończony. Natomiast afirmacje 'pozwalam sobie odpuścić' albo 'kończę z godnością' mogą wtedy pasować... przepraszam, mogą trafiać znacznie głębiej. To nie jest o paraliżu jako takim, tylko o tym, że treść afirmacji powinna odpowiadać etapowi cyklu, nie tylko sytuacji zewnętrznej.


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Numerolog.2 To brzmi sensownie, ale mam wątpliwość. Zakładasz, że człowiek wie, w którym roku jest. A co jeśli ktoś obliczy i wyjdzie mu rok 1 - rok zaczynania - ale on właśnie po raz trzeci dostał odmowę i absolutnie nie czuje żadnego początku? Czy te afirmacje z kategorii 'wszystko się otwiera' nie działają wtedy jak drwina z własnej głowy?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Tytus To jest dobra obserwacja i dotyczy szerszej kwestii. Afirmacje, które są zbyt rozbieżne z aktualnym stanem wewnętrznym, uruchamiają opór, nie zmianę. To dotyczy i numerologii, i jakiegokolwiek innego systemu. Rok 1 nie oznacza, że musisz czuć euforię - oznacza, że masz zasoby, żeby zacząć, ale to nie wyklucza bólu po odrzuceniu. Afirmacja może być wtedy 'jestem gotów zacząć, kiedy będę gotowy' zamiast 'wszystko się otwiera'. Drobna zmiana, ale ciało inaczej to przyjmuje.


Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 436

@Zenek Właśnie ta różnica w sformułowaniu to coś, nad czym siedzę od tygodnia. Ale pytanie - skąd wiadomo, kiedy afirmacja jest 'za duża', a kiedy jest dobrze zakreślona? Bo ja mam wrażenie, że czasem to, co mi się wydaje za duże, po tygodniu pracy nagle zaczyna pasować. Czy jest jakaś zasada, czy to po prostu indywidualne?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Henia64 Jest jedna rzecz, na którą zwracam uwagę przy doborze sformułowań i którą można sprawdzić samemu. Czytasz afirmację na głos i obserwujesz, czy ciało cokolwiek robi - szczęka się zaciska, oddech się spłyca, ramiona idą do góry. Jeśli tak, sformułowanie jest za duże jak na teraz. To nie jest żadna mistyczna metoda, to zwykłe słuchanie sygnałów, których w napięciu bezrobocia zwykle w ogóle nie słyszymy. Możliwe, że po tygodniu pracy ciało po prostu się oswaja i reakcja się zmienia - stąd twoje obserwacje. Ale żeby to sprawdzać, trzeba mieć jakiś punkt wyjścia, nie można lecieć na autopilocie.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o ciele i obserwacji i mam jedno konkretne pytanie. Ja mam ten problem, że kiedy czytam afirmację i czuję to napięcie, które opisuje Gwiazdarka, to od razu interpretuję je jako dowód, że afirmacja jest nieprawdziwa. I w kółko. Czy to jest ten 'opór', o którym mówił Zenek, czy to po prostu mózg mówi - nie, to nie dla ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Napięcie przy czytaniu afirmacji i wniosek 'to nie dla mnie' to klasyczny mechanizm - nie dowód, że coś jest nieprawdziwe, tylko sygnał, że umysł broni aktualnego obrazu siebie. W bezrobociu ten obraz jest często bardzo negatywny i silnie utrwalony. Afirmacja, która temu zaprzecza, trafia na mur. Ale sam fakt, że czujesz to napięcie i je zauważasz, to już coś. Osoba, która w ogóle nie czuje oporu, albo ma głęboko wyparty lęk, albo pracuje z afirmacjami zbyt powierzchownie. Pytanie nie jest 'czy to nieprawdziwe' tylko 'co we mnie broni się przed tym jako prawdziwym'.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 297

@Zenek Ale skąd wiadomo, że ten 'obraz siebie' jest utrwalony, a nie po prostu realistyczny? Bo jeśli ktoś szuka pracy od ośmiu miesięcy, może to, co czuje, to nie zniekształcenie, tylko uczciwa ocena sytuacji?


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 265

@Domowik Myślę, że tu jest właśnie ta pułapka. Osiem miesięcy szukania to bardzo konkretny fakt i uczciwa ocena mówi - to trudne, rynek jest jaki jest, mam określone możliwości. Ale obraz siebie to inna warstwa - to 'nie nadaję się', 'coś ze mną nie tak', 'inni sobie radzą, tylko ja nie'. To drugie nie wynika z faktów, tylko z interpretacji. I afirmacje celują właśnie w to drugie, nie w zmianę faktów zewnętrznych.


Odpowiedz
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Westalka To rozróżnienie ma sens, ale chcę się upewnić - czy to nie jest tak, że po kilku miesiącach bezrobocia te dwie warstwy tak się zleją, że bardzo trudno je rozdzielić? Bo mam poczucie, że u mnie na pewnym etapie fakty zewnętrzne zaczęły tworzyć obraz siebie i już nie wiedziałam, co jest oceną sytuacji, a co jest tym głębszym 'nie nadaję się'.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 265

@Novaria78 Zlepiają się, tak. I myślę, że to jest jeden z powodów, dla których afirmacje same w sobie nie wystarczają w dłuższym bezrobociu. Mogą pomagać na poziomie codziennego funkcjonowania - wstać, wysłać CV, nie zapaść się do środka. Ale jeśli te warstwy są bardzo zlepione, to samo powtarzanie zdań nie rozdziela ich z powrotem.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie dlatego przy dłuższym bezrobociu polecam pracę z czakrą splotu słonecznego - odpowiada za poczucie własnej wartości i własnej mocy. Kiedy jest zablokowana, żadne afirmacje nie przebiją się przez tę blokadę, bo energia po prostu nie płynie. Można pracować z żółtymi kamieniami, słonecznikiem, afirmacjami skierowanymi bezpośrednio do tej czakry.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Glozka00 Powiem wprost, bo nie chcę, żeby ktoś, kto jest w trudnym miejscu, poszedł w złą stronę. Splot słoneczny jest w tradycji czakrowej powiązany z poczuciem własnej wartości - to prawda. Ale 'blokada czakry' jako wyjaśnienie tego, dlaczego afirmacje nie działają, odwraca uwagę od tego, co się naprawdę dzieje. Jeśli ktoś jest w kilkumiesięcznym bezrobociu, to nie kamień ani skierowana afirmacja nie jest pierwszą potrzebą. Może to, co opisała Westalka - że warstwy się zlały - jest bardziej pomocną ramą niż szukanie zablokowanej czakry.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Gwiazdarka97 Nie sugerowałam, że to jedyna praca. Mówiłam o uzupełnieniu. Czemu od razu tak defensywnie?


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Glozka00 Gwiazdarka nie była defensywna, tylko konkretna. I ma rację w jednej kwestii - na forum takim jak to ludzie czytają i wyciągają wnioski. Jeśli ktoś w złym stanie przeczyta 'blokada czakry', to istnieje ryzyko, że skupi się na kamieniu i żółtym kolorze zamiast na tym, co Zenek i Westalka opisywali. To nie jest atak na ciebie, tylko kwestia tego, co i jak się mówi w określonym kontekście.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co Novaria powiedziała o zlepieniu warstw - bo mnie to bardzo trafia. Jak u mnie to wyglądało: zacząłem prowadzić notatki właśnie po to, żeby rozdzielić 'co jest faktem' od 'co sobie dopisuję'. I to bardziej pomogło niż sama praca z afirmacjami. Zapis z konkretnego dnia: dostałem odmowę, to fakt. Zapis, co myślałem godzinę po: 'nikt mnie nigdy nie zatrudni' - to już interpretacja. Kiedy te dwie rzeczy są osobno w notatniku, trudniej im się znowu skleić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Tytus To jest konkretne i brzmi jak coś do zrobienia. Ale mam pytanie - czy prowadziłeś te notatki codziennie, czy tylko po takich trudniejszych momentach jak odmowa? Bo codziennie to dla mnie za dużo, a tylko po złych rzeczach chyba utrwalałoby samo zło?


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Na początku tylko po złych, tak jak mówisz, i efekt był dokładnie taki - notatnik pełen odrzuceń. Potem zmieniłem na trzy razy w tygodniu, niezależnie od tego, co się dzieje, i to miało większy sens. Bo były wtedy też zwykłe dni, i ten kontrast dużo mówił. Nie muszą być długie, naprawdę. Czasem dwa zdania - co się stało i co sobie o tym powiedziałem w głowie. Tyle wystarczy, żeby zobaczyć wzorzec.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 436

@Tytus Zapis 'co sobie powiedziałem w głowie' to jest coś, czego nigdy nie robiłam i teraz myślę, że właśnie to jest ta brakująca warstwa. Bo afirmacje to jest to, co chcę myśleć - ale jeśli nie wiem, co teraz myślę naprawdę, to jakby buduję na nieznanych fundamentach. Dziękuję za ten konkret, naprawdę.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Henia64 To celne spostrzeżenie. Afirmacja bez wglądu w to, co aktualnie działa w głowie, to trochę jak malowanie ściany bez gruntowania - może się trzymać, ale nie na długo. I to nie jest zarzut wobec afirmacji jako metody, tylko wskazanie, że sama afirmacja to końcowy etap, nie punkt startowy. Pytanie do Ciebie: kiedy piszesz o 'brakującej warstwie' - masz na myśli, że chcesz zacząć zapisywać myśli automatyczne, tak jak opisywał Tytus, czy coś innego?


Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 436

@Zenek Tak, dokładnie to mam na myśli - ten zapis tego, co naprawdę leci w głowie, zanim jeszcze zacznę świadomie cokolwiek budować. Bo wcześniej wychodziłam z założenia, że sama już wiem, co myślę. A po tym, co napisał Tytus, zaczęłam podejrzewać, że to jest złudzenie. Tylko nie wiem, jak to technicznie robić. Czy to jest zwykłe pisanie strumienią świadomości, czy raczej odpowiedź na konkretne pytania?


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Henia64 U mnie to było odpowiedzi na jedno konkretne pytanie: 'co dziś powiedziałem sobie o tej sytuacji?' I nie musiało być dużo - czasem jedno zdanie. Kluczowe było, żeby zapisać to możliwie dosłownie, tak jak pojawiło się w głowie, bez korygowania. Bo kiedy zaczynałem to 'poprawiać' przy zapisie, to wracałem do afirmacji - czyli znowu do wersji, którą chcę myśleć, nie do tej, którą rzeczywiście myślę.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: