Forum

Asystent AI
Kiedy afirmacje sta...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy afirmacje stają się mantrą - różnica między powtarzaniem a medytacją

Strona 1 / 2

Wpisy: 214
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam od jakiegoś czasu takie pytanie, które kręci mi się w głowie i nie mogę go nigdzie sensownie zakwalifikować. Kiedy robię afirmacje, czasem wchodzę w taki stan, że przestaję właściwie skupiać się na słowach - powtarzam je, ale jakby obok siebie. Umysł się uspokaja, oddech zwalnia, czas trochę odpływa. I nie wiem czy to już medytacja, czy jeszcze afirmacja, czy może jedno i drugie. Zastanawiam się, gdzie przebiega ta granica - albo czy ona w ogóle istnieje. Czy ktoś miał podobnie i wie, jak to nazywać?


Odpowiedz
83 odpowiedzi
Wpisy: 219
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dokładnie to samo mi się zdarza i też długo nie wiedziałam, jak to klasyfikować. Zaczęłam traktować to jako dobry znak - jakby afirmacja 'zaskoczyła' i umysł przestał jej się opierać. Bo kiedy jesteś w pełnej świadomości i siłujesz się z tekstem, to jest praca. A kiedy słowa lecą same i przy okazji wyciszasz się głębiej - to chyba coś więcej się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz Runomiraa jest rzeczywiście na granicy dwóch różnych stanów, ale nie nazwałabym tego automatycznie medytacją. W klasycznym rozumieniu medytacja wymaga pewnego rodzaju intencji skierowanej na obserwację - umysłu, oddechu, obrazu. Afirmacja natomiast jest zawsze zakotwiczona w treści. Jeśli treść odpada i zostajesz z samym rytmem i wyciszeniem, to faktycznie przechodzisz w stan bardziej medytacyjny. Ale przejście płynne nie znaczy, że to jedno i to samo. Pytanie do Orlikowej: czy w tym stanie nadal słyszysz słowa, czy stają się tylko dźwiękiem bez znaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Chalcedonka Właśnie to jest ciekawe - słyszę je, ale jakby z oddali. Rozumiem je, ale nie 'analizuję'. Trochę jak kiedy ktoś mówi do ciebie coś oczywistego i kiwasz głową bez przetwarzania. Słowa są, ale uwaga jest gdzie indziej - albo nigdzie konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 634
(@michasia99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Miałam bardzo podobnie z numerologiczną mantrowością - powtarzałam sekwencje liczb jako afirmacje i w pewnym momencie przestały być liczbami, a stały się rytmem. Wtedy dotarło do mnie, że w tradycjach wschodnich to jest właśnie cel mantry - żeby słowo przestało być słowem i stało się wibracją. Może granica, o której piszecie, jest kulturowa? W zachodnim podejściu afirmacja ma być 'rozumiana'. W podejściu mantrycznym - odczuwana.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

A co to właściwie zmienia, czy to nazwiemy afirmacją czy medytacją? Pytam szczerze, bo nie rozumiem czy chodzi tylko o definicję, czy ma to jakieś praktyczne znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Karia.0 Ma znaczenie praktyczne, bo różne stany wymagają różnego przygotowania i dają różne efekty. Afirmacja pracuje głównie na poziomie przekonań - powtarzasz coś, co chcesz zinternalizować. Medytacja pracuje na poziomie uwagi i regulacji układu nerwowego. Jeśli myślisz, że robisz afirmacje, a wchodzisz w głęboki stan medytacyjny, możesz nie rozumieć, dlaczego efekty są inne niż oczekiwałaś - albo dlaczego niektóre sesje 'działają' inaczej niż inne. Nazywanie rzeczy po imieniu pomaga je powtarzać świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Dodam jeszcze jeden kąt - w astrologii mamy pojęcie planet działających 'w podprogowy' sposób. Tranzyt możesz czuć zanim go nazwiesz. I podobnie z tym stanem: ciało i umysł wchodzą w to, zanim dostaniesz etykietkę. Michasia99 ma rację co do różnicy kulturowej. Zachodnia afirmacja jest deklaratywna, mantra jest dźwiękowa. To inne mechanizmy, nawet jeśli wyglądają podobnie z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Selena Ale właśnie - jeśli mechanizmy są inne, to czy można je łączyć? Tzn. czy świadomie można używać afirmacji jako 'wejścia' do stanu medytacyjnego, a nie tylko jako narzędzia do przeprogramowania myślenia?


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że trochę komplikujecie coś prostego. Jeśli ktoś powtarza 'jestem spokojna' i się uspokaja - to działa, bez względu na etykietkę. Czy naprawdę trzeba wiedzieć, czy to afirmacja czy medytacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Glogowa Rozumiem ten argument, ale jest pewien problem. Jeśli nie wiesz, co robisz, to nie możesz tego powtórzyć ani zoptymalizować. Możesz raz 'złapać' dobry stan przypadkowo i nie rozumieć, dlaczego za tygodień to samo nie działa. Świadomość procesu nie zabija efektu - wbrew potocznemu przekonaniu. Badania Lisy Feldman Barrett nad przewidywalnym mózgiem pokazują właśnie, że rozumienie mechanizmu wzmacnia efekt, a nie go osłabia.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chalcedonka ma rację w kwestii powtarzalności, ale Glogowa też coś ważnego dotyka. Jest takie ryzyko w bardzo 'analitycznym' podejściu do duchowych praktyk - zaczynasz obserwować siebie tak intensywnie, że wypadasz ze stanu, który chciałaś osiągnąć. Znam osoby, które wiedziały wszystko o medytacji i nie mogły usiedzieć w ciszy dłużej niż dwie minuty, bo ciągle sprawdzały, czy robią to 'prawidłowo'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 634

@Ostroika To jest bardzo trafne. Mam koleżankę, która zaczęła od prostego powtarzania zdań i szło jej świetnie. Potem przeczytała pięć książek o afirmacjach i zaczęła kontrolować każde słowo pod kątem 'poprawności' - i przestała wchodzić w jakikolwiek głębszy stan. Więc może pytanie nie jest 'co to jest', tylko 'kiedy warto to nazywać, a kiedy po prostu być w tym'?


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest chyba klucz do tematu wątku. Zdyscyplinowana praktyka wymaga powtarzania w określony sposób - regularnie, z intencją, z konkretnym tekstem. Stan medytacyjny może pojawić się jako efekt uboczny tej dyscypliny. Pytanie Orlikowej było właśnie o tę granicę - kiedy przestajesz pracować, a zaczynasz być.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli ktoś nigdy nie 'przechodzi' w żaden głębszy stan i afirmacje sa dla niego czysto mechaniczne? Czy to znaczy, że robi je źle? Bo u mnie to jest raczej taki 'rytuał poranny' - powtarzam, ale nie czuje żadnego wyciszenia. Czy powinnam coś zmienić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Druidka_E Nie znaczy, że robisz źle. Efekt afirmacji nie zależy od tego, czy wchodzisz w stan zmienionej świadomości. Mechanizm jest inny - chodzi o powtarzalność i konsekwencję, która z czasem zmienia automatyczne wzorce myślenia. To co opisuje Orlikowa to dodatkowy poziom, nie warunek konieczny. Możesz robić afirmacje 'sucho' przez miesiące i mieć efekty. Głębszy stan to po prostu inny kanał, nie jedyny.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@anetta99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku - czy to ma znaczenie, o jakiej porze dnia się robi afirmacje? Bo słyszałam, że rano, tuż po przebudzeniu, umysł jest bardziej 'otwarty' i łatwiej wejść w ten stan, o którym piszecie. Czy to prawda, czy mit?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Anetta99 Jest w tym ziarno prawdy, ale nie do końca tak jak to się popularne ujmuje. Rano, w fazie hypnopompicznej - zaraz po przebudzeniu - mózg jest jeszcze w falach alfa lub theta. To stan naturalnie bliższy temu, co Orlikowa opisuje jako 'wejście obok siebie'. Wieczorem przed snem jest podobnie. W środku dnia trzeba więcej pracy, żeby zejść z fal beta. Ale to nie jest reguła absolutna - osoby z regularną praktyką wchodzą w stan głębszy niezależnie od pory.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@pelagijka97)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - czy ten stan, który opisuje Orlikowa, to nie jest po prostu autosugestia? Gdzieś czytałam o metodzie Coué i tam właśnie chodzi o wchodzenie w taki półsen i powtarzanie fraz. Czy to nie jest to samo, tylko z inną nazwą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Pelagijka97 Metoda Coué jest właściwie protoplastą współczesnych afirmacji - Émile Coué pracował na przełomie XIX i XX wieku i jego 'każdego dnia, pod każdym względem, jest mi coraz lepiej' to klasyczna afirmacja w stanie relaksacyjnym. Różnica między autosugestią a medytacją jest subtelna: autosugestia jest ukierunkowana na treść, medytacja na obecność. Ale Coué intuicyjnie łączył oba - zalecał powtarzanie w stanie półsnu właśnie dlatego, że wtedy krytyczny umysł odpuszcza. Więc tak, Pelagijka97 - jesteś blisko sedna, tylko nazwy się zmieniały przez dekady.


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Pelagijka97 Właśnie o Coué myślałam, kiedy Orlikowa opisywała ten stan 'z boku'. Coué zresztą bardzo mocno podkreślał, że jego metoda działa najlepiej w stanie między snem a czuwaniem - i to nie był przypadek. On to intuicyjnie wyczuł, zanim ktokolwiek zmierzył fale mózgowe. Pytanie, które mnie bardziej nurtuje: czy jeśli ktoś świadomie wchodzi w ten stan po to, żeby robić afirmacje, to czy to już nie jest medytacja z definicji, bo wymaga intencjonalnej regulacji uwagi?


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Ostroika I to jest chyba odpowiedź na pytanie, które sama zadałam wcześniej - że można używać afirmacji jako wejścia. Bo jeśli świadomie regulujesz oddech albo czekasz na ten stan hypnopompiczny, to już robisz coś więcej niż tylko powtarzasz zdania. Tylko czy wtedy afirmacja jest główną praktyką, czy pretekstem?


Odpowiedz
Wpisy: 634
(@michasia99)
Połączone: 6 miesięcy temu

To rozróżnienie między 'główną praktyką' a 'pretekstem' bardzo mi się podoba. Bo u mnie to wyglądało tak, że afirmacja była niby główna, ale tak naprawdę najważniejszy był moment wyciszenia, który ją poprzedzał. Bez niego słowa nie miały tej samej jakości. Więc czy robiłam afirmacje z elementem medytacyjnym, czy medytację zakończoną afirmacją?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Michasia99 To jest właśnie to, o czym mówiłam wcześniej przy Druidce - stan i treść to dwa oddzielne mechanizmy. Twój przykład pokazuje, że można je łączyć, ale warto wiedzieć, który z nich robi w danym momencie 'robotę'. Bo jeśli efekty przynosi wyciszenie, a nie słowa, to zmiana tekstu afirmacji nic nie da - a wiele osób zaczyna od zmiany tekstu, zamiast sprawdzić, czy w ogóle wchodzi w odpowiedni stan.


Odpowiedz
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Chalcedonka a jak sprawdzić czy się wchodzi w ten stan? Bo jak powtarzam rano swoje zdania to nie czuje żadnej różnicy między pierwszym a dwudziestym powtórzeniem. Czy to znaczy ze ten stan u mnie nie zachodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobne pytanie co Druidka_E - czy ten stan to coś, co się czuje wyraźnie, czy może być subtelne i po prostu tego nie zauważam? Bo jak słucham opisu Orlikowej to brzmi dość specyficznie, ale nie wiem czy u mnie coś takiego się kiedykolwiek działo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Karia.0 U mnie to nie było żadne dramatyczne przejście. Bardziej takie stopniowe - kolejne powtórzenia stawały się mniej 'wypowiadane', a bardziej 'słyszane'. Nie wiem, czy to dobry opis. Ale jeśli po piętnastu minutach masz poczucie, że nie wiesz jak minął czas, to prawdopodobnie coś się zmieniło w stanie uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Ten opis 'słyszane zamiast wypowiadane' jest bardzo trafny z perspektywy tego, co dzieje się z uwagą. W astrologii mamy podobne rozróżnienie między Merkurym jako świadomą komunikacją a Neptunem jako odbiorem bez filtra. Ciekawi mnie, czy ten stan przychodził do ciebie spontanicznie, czy starałaś się go wywołać celowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Selena Szczerze - na początku spontanicznie. Dopiero potem zaczęłam zauważać, że pewne warunki pomagają: ciemność, siedzenie a nie leżenie, oddech trochę wolniejszy niż normalnie. Ale to były obserwacje po fakcie, nie przygotowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@pelagijka97)
Połączone: 1 rok temu

Wróćcie do tego co mówiła Chalcedonka o Coué - bo trochę mnie zgubiło. Ona powiedziała, że Coué to 'protoplasta' afirmacji, ale chyba nie do końca? Bo Coué mocno podkreślał, że wyobraźnia jest ważniejsza niż wola. A większość afirmacji, które znam, opiera się właśnie na woli i powtarzaniu. To nie jest sprzeczne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Pelagijka97 Bardzo słuszna obserwacja. Coué faktycznie miał inne założenie niż to, co dziś rozumiemy pod afirmacją. On twierdził, że świadome wysilanie woli blokuje zmianę - i dlatego zalecał stan odprężony i formułę wypowiadaną bez napięcia. Współczesne afirmacje często idą w przeciwnym kierunku: 'powtarzaj z przekonaniem, z emocją, z siłą'. To dwa zupełnie inne mechanizmy. Jeśli stosujesz to drugie, możesz wręcz blokować efekt, który chciałaś osiągnąć.


Odpowiedz
(@anetta99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Chalcedonka Skoro mówisz o blokowaniu efektu przez zbyt duże staranie - to jak to wygląda w praktyce? Czy można poznać po sobie, że się za bardzo staram? Bo mi się wydaje, że powtarzam normalnie, ale nie wiem jak ocenić czy nie 'przesadzam'.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Anetta99 Jeden z sygnałów to napięcie w ciele podczas wypowiadania - szczęka, barki, szybszy oddech. Drugi to poczucie, że sprawdzasz po każdym zdaniu, czy 'zadziałało'. To drugie jest szczególnie charakterystyczne i Ostroika zresztą wcześniej o tym pisała - ta nadmierna obserwacja wyrzuca ze stanu. Trzeci sygnał: masz wrażenie, że 'walczysz' z jakimś wewnętrznym głosem, który zaprzecza afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Poczekajcie - czyli Chalcedonka mówi, że im bardziej się staramy, tym gorzej? To trochę paradoksalne. Jak ktoś ma robić afirmacje 'bez wysiłku', skoro samo siedzenie i powtarzanie przez pół godziny jest wysiłkiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Glogowa To nie jest paradoks, tylko kwestia rodzaju wysiłku. Można regularnie siadać do praktyki - to jest wysiłek organizacyjny i jest potrzebny. Ale samo wypowiadanie słów powinno być łatwe, bez napięcia. Różnica między ćwiczeniem fizycznym a wymachiwaniem rękami z zaciśniętą szczęką i udowadnianiem sobie, że ćwiczysz.


Odpowiedz
Wpisy: 634
(@michasia99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten trzeci sygnał znam bardzo dobrze. Powtarzam 'jestem spokojna' i natychmiast słyszę wewnętrzne 'nie jesteś'. I zamiast spokoju dostaję dyskusję z samą sobą. Czy to znaczy, że afirmacja była źle dobrana, czy że po prostu nie byłam gotowa na dany tekst?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Michasia99 Myślę, że to drugie. Spotkałam się z opisem, że afirmacja powinna być na granicy wiarygodności - na tyle blisko twojego aktualnego stanu, żeby umysł jej nie odrzucał, ale na tyle dalej, żeby coś zmieniała. 'Jestem spokojna' przy silnym lęku to za duży skok. 'Uczę się spokoju' albo 'pozwalam sobie na spokój' może być przyjęte łagodniej.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Runomiraa To ma sens. Ale skąd wiedzieć, gdzie jest ta granica dla siebie? Czy to metoda prób i błędów, czy jest jakiś sposób, żeby to ocenić wcześniej?


Odpowiedz
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Karia.0 Według mnie to rzeczywiście próby i obserwacja. Ale jest jeden szybki test: powiedz afirmację głośno i posłuchaj, czy coś w środku protestuje. Jeśli protest jest natychmiastowy i silny, tekst jest za daleko od aktualnego miejsca. Jeśli jest cicho albo jest tylko lekki opór, masz dobrą odległość.


Odpowiedz
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Selena a co jeśli nie wiem czy to protest czy po prostu myśl? Bo u mnie jak wypowiadam afirmacje to mam dużo myśli i nie wiem które z nich są 'protestem' a które po prostu głupim myśleniem o tym co zrobić na obiad


Odpowiedz
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Selena a co jeśli nie wiem czy to protest czy po prostu myśl? Bo u mnie jak wypowiadam afirmacje to mam dużo myśli i nie wiem które z nich są 'protestem' a które po prostu głupim myśleniem o tym co zrobić na obiad


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Druidka_E Protest ma inną jakość niż zwykła myśl. Zwykła myśl odpływa, jeśli jej nie gonisz. Protest wraca do tej samej afirmacji i ją komentuje - 'to nieprawda', 'kto ty jesteś żeby tak mówić', 'śmieszne'. To nie jest przypadkowe skojarzenie z obiadem, tylko reakcja na konkretne zdanie. Jeśli masz tylko szum myślowy, to nie jest protest - to po prostu nieuśpiony umysł.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Chalcedonka A czy ten protest to zawsze słowa, czy może być też jakieś uczucie bez słów? Bo ja czasem czuję coś w klatce piersiowej jak powtarzam niektóre zdania i nie wiem czy to właśnie to.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Karia.0 Może być i jedno, i drugie. Ciało reaguje często szybciej niż umysł słowny. Napięcie w klatce, zacisk w gardle, lekki bezładny niepokój - to też są sygnały, że zdanie nie przechodzi gładko. Pytanie, które warto sobie zadać: czy to uczucie pojawia się tylko przy tej konkretnej afirmacji, czy towarzyszy ci generalnie podczas siedzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 634
(@michasia99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten opis z powracaniem do tej samej afirmacji - tak, dokładnie tak to u mnie działa. Myśl o obiedzie znika, ale ta 'nie jesteś spokojna' wraca po każdym kolejnym powtórzeniu. To rzeczywiście inne. Nie wiedziałam jak to nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, trochę się zgubiłam. Zaczęłyśmy od pytania kiedy afirmacja przechodzi w medytację, a teraz rozmawiamy o protestach i napięciach. To są chyba dwa różne tematy? Czy to się jakoś łączy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Glogowa Łączy się, tylko nieoczywicie. Jeśli jest protest, to nie wchodzisz w stan, o którym Orlikowa pisała na początku - to słyszenie zamiast wypowiadania. Protest utrzymuje cię w trybie aktywnym, analitycznym. Medytacyjne przejście jest możliwe tylko wtedy, kiedy umysł przestaje komentować. Więc to jest faktycznie ta sama rozmowa.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Ostroika To co mówisz ma sens, ale mam wątpliwość. Czy to znaczy, że jeśli mam protest, to w ogóle nie ma sensu kontynuować afirmacji w danej sesji? Czy może właśnie trzeba przez to przejść, żeby dojść do tego spokojniejszego etapu?


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Runomiraa To zależy od intensywności protestu. Lekki opór, który słabnie po kilku powtórzeniach - warto kontynuować. Silny, eskalujący protest to sygnał, że zdanie jest za daleko od aktualnego miejsca, jak mówiła Runomiraa wcześniej w kontekście Michasi. Wtedy kontynuowanie na siłę nie przyniesie przejścia w stan głębszy, tylko zmęczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@pelagijka97)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy może do tego rozróżnienia medytacja kontra afirmacja, bo mnie to najbardziej ciekawi. Rozumiem, że afirmacja może w coś przejść. Ale czy to 'coś' to jest prawdziwa medytacja? Medytacja chyba ma konkretne znaczenie i nie każde wyciszenie to medytacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Pelagijka97 Dobrze, że to pytasz. Medytacja jako termin rzeczywiście bywa używana zbyt szeroko. W większości tradycji medytacja to celowe kierowanie uwagi - albo na jeden obiekt, albo otwarta obserwacja. Powtarzanie afirmacji może być zbliżone do technik z mantrą, gdzie uwaga skupia się na dźwięku lub frazie. To jest pewien rodzaj medytacji - skupionej, nie kontemplacyjnej. Ale nie każde wyciszenie to medytacja i nie każda afirmacja to mantra.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie między skupioną a kontemplacyjną jest kluczowe. W astrologii powiedziałabym, że skupiona to bardziej Merkury - precyzyjna, kierunkowa. Kontemplacyjna to bardziej Neptun - rozproszona, otwarta. Afirmacja z natury jest merkurialna, bo ma konkretną treść. Żeby przeszła w neptuniczny odbiór, treść musi gdzieś zejść na drugi plan.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Selena nie bardzo rozumiem te planety w tym kontekście, ale to co mówisz o treści schodzącej na drugi plan - czy to znaczy że te słowa stają się nieważne? Bo po co wtedy je w ogóle powtarzać jak nie są ważne?


Odpowiedz
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Druidka_E Nie nieważne, tylko pełniące inną funkcję. Na początku słowa są nośnikiem znaczenia. Po pewnym czasie stają się bardziej jak punkt skupienia, jak obiekt dla uwagi. Znaczenie jest już gdzieś z tyłu, wgrane. Słowa działają jak kotwica, nie jak komunikat.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Słyszałem kiedyś, że mantry w tradycji wedyjskiej są wybierane właśnie po to, żeby ich znaczenie nie przeszkadzało - stąd dźwięki bez słów albo w językach, których się nie rozumie. Czy afirmacje po polsku nie są z założenia trudniejsze do tego przejścia, bo rozumiemy każde słowo i umysł za bardzo się czepia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Fanar To jest ciekawe pytanie i rzeczywiście jest taka hipoteza - znane słowo aktywuje więcej skojarzeń i angażuje więcej sieci neuronalnych niż dźwięk bez znaczenia. Ale to nie znaczy, że afirmacja po polsku nie może przejść w stan skupiony. Znaczenie może z czasem zblednąć przez samo powtarzanie - to efekt semantycznego nasycenia, kiedy słowo traci ostrość przy wielokrotnym powtórzeniu. Więc paradoksalnie mechanizm działa, tylko inaczej niż przy mantrze.


Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 634

@Chalcedonka To semantyczne nasycenie - czy to jest ten moment, kiedy słowa zaczynają brzmieć dziwnie, prawie obco? Bo ja to miałam i myślałam, że coś nie tak, a teraz wygląda na to, że to może być właśnie ten sygnał przejścia?


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Michasia99 Tak, to właśnie to zjawisko. Słowo zaczyna być odbierane bardziej jako dźwięk niż jako znaczenie. Dla niektórych to niepokojące, bo czujemy się jakbyśmy tracili kontakt z treścią. Ale z perspektywy przejścia w stan skupiony - to jest właśnie ten moment, kiedy umysł analityczny zwalnia i zostaje samo brzmienie. Warto wtedy nie przerywać i obserwować, co się dzieje dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Skoro można ten moment rozpoznać - to czy można go też celowo wywołać? Czy to zawsze musi przyjść samo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Karia.0 Próbowałam celowo. Powtarzałam jedno zdanie bardzo szybko przez kilka minut - trochę jak technika powtarzania z Coué, tylko szybciej. Efekt był taki, że słowa rzeczywiście zbladły szybciej. Ale nie wiem czy to był 'prawdziwy' stan czy tylko zmęczenie uwagi. Chalcedonka, czy jest jakaś różnica między jednym a drugim?


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Runomiraa To ważne rozróżnienie, które sama podniosłaś - zmęczenie a stan skupiony. Szybkie powtarzanie może wywoływać efekt podobny do desensytyzacji semantycznej, ale to nie jest tożsame z przejściem w głębszy stan. Zmęczenie to obniżenie aktywności poznawczej, stan skupiony to jej przestawienie na inny tryb. Zewnętrznie mogą wyglądać podobnie, ale wewnętrznie różnią się jakością uwagi. Czy po tym szybkim powtarzaniu miałaś poczucie, że jesteś bardziej obecna, czy raczej oderwana?


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Chalcedonka Raczej oderwana. Trochę jak po intensywnym oddychaniu. Nie wiem czy to dobra analogia, ale jakby coś zostało wytłumione, a nie spokojnie wyciszone. Może więc to nie był ten stan, o którym mówi Orlikowa w pierwszym poście.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

A czy to w ogóle ma znaczenie jak się tam doszło, jeśli efekt jest podobny? Pytam szczerze, bo nie rozumiem po co rozróżniać drogę, jeśli punkt docelowy jest ten sam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Karia.0 Droga ma znaczenie, bo wpływa na trwałość efektu i na to, co z tym zrobisz. Stan wywołany zmęczeniem odpuszcza razem ze zmęczeniem. Stan wypracowany przez skupienie zostawia jakiś ślad w tym, jak patrzysz na zdanie następnego dnia. To nie jest tylko filozofia - to po prostu działa inaczej w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, ale skąd wiadomo, że 'zostawia ślad'? To brzmi dość mgliście. Jak to sprawdzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Glogowa Sprawdzasz po fakcie. Jeśli następnego dnia zdanie, które powtarzałaś, wraca naturalnie w momentach bez wysiłku - pojawia się samo przy porannej kawie albo przy myciu zębów - to jest sygnał, że coś zostało. Jeśli musisz za każdym razem zaczynać od nowa z tym samym oporem co poprzednio, to śladu nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 634
(@michasia99)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisuje Ostroika naprawdę znam. Miałam pewne zdanie, które przez długi czas wymagało świadomego wysiłku, a potem w pewnym momencie zaczęło się pojawiać samo, zanim zdążyłam je wywołać. Nie umiałam powiedzieć kiedy dokładnie to przeszło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagijka97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 22

@Michasia99 I co czujesz teraz do tego zdania? Czy wierzysz w nie bardziej niż na początku, czy po prostu jest jakby oswojone?


Odpowiedz
(@michasia99)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 634

@Pelagijka97 Trudne pytanie. Chyba bardziej oswojone niż uwierzone. Nie wiem czy to znaczy, że działa, czy tylko że przestałam się opierać.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Michasia99 Oswojenie to nie jest gorszy wynik. Zmiana przekonania nie zawsze przebiega przez nagłe uwierzenie - częściej przez stopniowe zmniejszanie oporu, aż zdanie przestaje brzmieć obco. To jest właśnie mechanizm, który opisywał Coué: nie siła woli, lecz powtarzanie bez oceniania. Oswojenie może być etapem, nie końcem.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: