Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób,...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób, które straciły pracę - od kryzysu do nowego początku

Strona 1 / 2

Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Straciłam pracę trzy tygodnie temu i nie wiem jak się z tym pogodzić. Czytałam, że afirmacje mogą pomóc w takich momentach, ale kiedy siadam i próbuję powtarzać coś w stylu 'jestem pełna sukcesów i obfitości', to mi to zupełnie nie wychodzi. Czuję się jak oszustka, bo sytuacja jest zupełnie odwrotna. Czy ktoś przez to przechodził? Jak w ogóle zacząć, kiedy się jest na dnie?


Odpowiedz
102 odpowiedzi
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz, jest bardzo powszechne i ma nawet swoją nazwę - efekt afirmacyjnego dysonansu. Kiedy afirmacja jest zbyt daleko od tego, gdzie jesteś teraz emocjonalnie, umysł ją odrzuca. Mózg dosłownie flaguje ją jako fałszywą i zamiast spokoju dostajesz niepokój albo irytację. Dlatego 'jestem pełna sukcesów' na etapie kryzysu to zły pomysł. Trzeba zacząć od czegoś znacznie bliższego prawdzie - na przykład 'Daję sobie prawo do szukania nowej drogi' albo 'Nie muszę mieć odpowiedzi dziś'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Zenek To ma sens, że mózg to odrzuca, bo ja dosłownie się denerwowałam podczas powtarzania. Ale skąd wiadomo, gdzie ta granica jest? Czyli szukam zdań, w które sama jestem w stanie uwierzyć, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dokładnie tak. Ja zawsze swoim znajomym mówię, żeby testowali afirmacje na ciele - jeśli coś ściska w klatce piersiowej kiedy to powtarzasz, to znak, że czakra serca jest zablokowana i afirmacja nie przejdzie. Trzeba najpierw odblokować czakrę, a potem wracać do słów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Glozka00 To trochę za daleko idące uproszczenie. Uczucie ściskania w klatce to najczęściej zwykła reakcja układu nerwowego na dysonans poznawczy, nie koniecznie zablokowana czakra. Jeśli komuś w trudnym momencie powiemy, że 'ma zablokowaną czakrę', to dokładamy mu kolejny problem zamiast pomagać. Zasada testowania na ciele jest dobra - ale chodzi po prostu o to, czy zdanie wywołuje opór, czy spokój. Nie trzeba do tego czakr.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wchodzę tutaj, bo temat dotyczy czegoś, o czym dużo myślałam. Zenek ma rację co do dysonansu - i jest na to solidne wyjaśnienie psychologiczne. Badania nad self-affirmation theory, które Claude Steele opisał w latach 80., pokazują, że afirmacje działają najlepiej, kiedy odwołują się do wartości, które już są dla nas prawdziwe, a nie do stanów, które chcemy osiągnąć. Czyli zamiast 'jestem sukcesorką' - 'jestem osobą, która nie odpuszcza'. Drugie zdanie jest prawdziwe nawet w kryzysie, jeśli sama to czujesz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Gwiazdarka97 Ciekawe, bo ja to układam trochę inaczej w swoich notatkach. Testuję od kilku miesięcy afirmacje ustawiane według wibracji numerologicznej - czyli dobierasz słowa, których litery sumaryczna wartość odpowiada twojej liczbie życia. Przy liczbie 4, czyli stabilizacji i pracy, afirmacje zakorzenione w ziemi działają zupełnie inaczej niż neutralne. Ktoś jeszcze to łączył?


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Tytus Słyszałem o tym podejściu, ale zawsze mi coś gryzie - skąd bierze się założenie, że wibracja numerologiczna słowa 'przekracza' jego semantyczne znaczenie? Jeśli słowo znaczy coś złego, ale ma 'dobrą' wibrację, to co wtedy wygrywa?


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Hydromanta87 Dobre pytanie, nie mam na to gotowej odpowiedzi. W mojej praktyce dobierałem słowa, które są zarówno semantycznie pozytywne, jak i numerologicznie zgodne - więc nigdy nie testowałem skrajnego przypadku. Może to w ogóle nie jest sprzeczność, bo słowa o złym znaczeniu raczej nie trafią do afirmacji.


Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Tytus Pracuję z numerologią od lat i muszę powiedzieć szczerze - łączenie afirmacji z wibracją numerologiczną to jest coś, co wymaga dużo staranności. Samo sumowanie liter to dopiero wstęp. Liczy się też data rozpoczęcia praktyki, cykl osobisty roku, w którym jesteś. Ktoś w roku dziewiątce i zaczynający pracę nad nowym zawodem po utracie pracy - to jest paradoks, bo dziewiątka to rok zamknięcia, nie otwierania. I to może właśnie blokować efekty, a nie treść afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Poczekajcie - ja to tracę trochę wątek. Mam jedno konkretne pytanie: czy jest jakaś praktyczna kolejność? Znaczy: czy najpierw trzeba jakoś emocjonalnie się ustabilizować, a dopiero potem brać się za afirmacje, czy afirmacje właśnie mają pomagać w tej stabilizacji?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest naprawdę kluczowe pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Zależy od intensywności kryzysu. Jeśli jesteś w ostrej fazie - bezsenność, paraliż decyzyjny, płaczesz kilka razy dziennie - to afirmacje w tej fazie mogą rzeczywiście nie trafiać. Najpierw warto osadzić układ nerwowy: oddech, ruch, nawet krótka medytacja ciała. Natomiast jeśli to jest bardziej faza 'trwam, ale potrzebuję kierunku' - wtedy afirmacje mogą być mostem. Nie skrótem, ale mostem.


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@westalka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dorzucę coś z własnego doświadczenia, bo kilka lat temu byłam w podobnej sytuacji. Dla mnie przełomem nie były gotowe afirmacje z internetu, tylko zapisanie własnych zdań w notatniku - co chcę poczuć, nie co chcę mieć. Różnica jest spora. 'Chcę poczuć, że mam wybór' brzmi zupełnie inaczej niż 'mam wiele możliwości'. To pierwsze było dla mnie prawdziwe nawet wtedy, kiedy naprawdę nie widziałam żadnej możliwości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Westalka A to własnoręczne pisanie ma jakieś znaczenie techniczne, czy chodzi po prostu o to, że sam proces pisania zmusza do refleksji?


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 265

@Lubon Myślę, że jedno i drugie. Sam akt pisania ręką angażuje inną część uwagi niż czytanie gotowego tekstu z ekranu. Ale też nie sądzę, żeby to był jakiś magiczny wymóg - kluczowe jest to, że formułujesz to sam, własnymi słowami, a nie kleisz cudze frazy.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@domowik)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy afirmacje dotyczące pracy powinny być inne w zależności od tego, jaką czakrę się ma osłabioną? Bo czytałam gdzieś, że problemy z pracą i finansami to głównie kwestia czakry podstawy, a jeśli ktoś ma problemy z poczuciem własnej wartości przy zwolnieniu, to raczej czakra splotu słonecznego. I podobno afirmacje działają lepiej, jeśli są 'skierowane' do konkretnej czakry. Czy to ma sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Domowik To jest podejście, które funkcjonuje w niektórych tradycjach i ma pewną logikę metaforyczną - czakra podstawy to zakorzenienie, bezpieczeństwo, praca rozumiana jako stabilność. Czakra splotu słonecznego to sprawczość i poczucie własnej wartości. Ale pamiętaj, że to są modele, nie diagnozy medyczne. Możesz z tego korzystać jako ze struktury do pracy - na przykład afirmacje dotyczące bezpieczeństwa materialnego wiązać z obrazem zakorzenienia, a te dotyczące pewności siebie - z obrazem ognia w środku ciała. Czy to 'skuteczniejsze'? Trudno zmierzyć. Ale dla wielu osób taka wizualizacja ułatwia skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do tego, co pisała Renia - ja przez kilka tygodni po zwolnieniu kompletnie nie mogłam wejść w żadne afirmacje, bo każde zdanie brzmiało jak kpina. W końcu ktoś mi poradził, żeby zacząć od afirmacji dotyczących nie przyszłości, ale teraźniejszości - i to był przełom. Coś w stylu 'dzisiaj jestem bezpieczna' albo 'mam dach nad głową i to się nie zmieni jutro'. To banalne, ale naprawdę działało jako kotwica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Henia64 O, to jest coś, co mogę spróbować już dziś. Takie zdania nie wywołują we mnie tego oporu, o którym pisał Zenek. Czy robiłaś to o konkretnej porze dnia, czy tak przy okazji?


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja robiłam rano, zaraz po przebudzeniu, zanim jeszcze zaczęłam scrollować telefon i zanim myśli zaczęły galopować. Tylko kilka zdań, głośno, żeby słyszeć własny głos. Nie wiem czy to pora dnia ma kluczowe znaczenie, ale to była jedyna chwila kiedy miałam chwilę spokoju przed natłokiem myśli o rachunkach i wysyłaniu CV.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do tego, co pisała Henia - rano, zanim zacznie się scrollowanie. Mam wrażenie, że ten warunek jest kluczowy, nie sama pora. Chodzi o to, żeby złapać moment zanim mózg wejdzie w tryb reaktywny. Ale mam pytanie praktyczne: co jeśli ktoś ma małe dzieci albo pracę zmianową i po prostu nie ma tego cichego poranka? Czy są jakieś alternatywne momenty dnia, które dają podobny efekt?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 436

@Lubon Dobre pytanie, bo ja miałam ten luksus ciszy i zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy go mają. Myślę, że chodzi o jakikolwiek moment przejścia - przebudzenie, ale też moment przed snem albo nawet chwila w samochodzie przed wejściem na zakupy. Cokolwiek, co jest granicą między jednym stanem a drugim.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Henia64 Zgadzam się z tym o momentach przejścia. W literaturze o sugestii mówi się o stanach hipnagogicznych - tuż przed snem i zaraz po przebudzeniu. Mózg jest wtedy w stanie alfa, bariera krytyczna jest obniżona i komunikaty trafiają głębiej. Ale to nie znaczy, że inne pory nie działają - po prostu wymagają więcej powtórzeń, żeby dać podobny efekt. Kluczowe jest też to, żeby nie robić tego w biegu. Dwie minuty skupienia są warte więcej niż dwadzieścia minut byle jak.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to teraz mam konkretny plan na jutro. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo trochę się gubię w tej dyskusji - czy te afirmacje mają być ciche, w myślach, czy mówione głośno? Henia pisała, że głośno, żeby słyszeć własny głos. Czy to robi różnicę, czy to tylko kwestia preferencji?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

To ma faktyczne znaczenie. Głośne wypowiadanie angażuje jednocześnie kilka torów sensorycznych - tworzysz dźwięk, słyszysz go, czujesz wibracje w ciele. To nie jest przypadkowe. Z punktu widzenia neurobiologii wielokanałowe kodowanie informacji wzmacnia ślad pamięciowy. Pisanie ręczne działa podobnie, bo angażuje motorykę. Ciche powtarzanie w głowie jest najsłabszym wariantem, bo łatwiej o to, żeby umysł jednocześnie robił coś zupełnie innego. Oczywiście w miejscu publicznym nikt nie będzie mówił na głos, ale w warunkach domowych - głośno, zdecydowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@domowik)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli chodzi po prostu o zaangażowanie ciała, nie tylko głowy? Bo jeśli tak, to czy np. zapisywanie afirmacji ręką każdego dnia mogłoby być równie skuteczne jak mówienie ich głośno? Pytam, bo mam blokadę przed mówieniem na głos, nawet w domu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 265

@Domowik Ja właśnie pisałam o tym wyżej - mnie pisanie ręką w notatniku pomogło bardziej niż mówienie głośno. Więc tak, myślę, że to realnie działa. Może chodzi o to, żeby wybrać ten kanał, który jest dla ciebie bardziej naturalny, zamiast zmuszać się do czegoś, co wywołuje dodatkowy opór.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Domowik Pisanie owszem, ale warto pisać flamastrem albo długopisem, a nie ołówkiem. Ołówek to energia tymczasowości, coś co można wymazać. Chodzi o to, żeby przekaz był trwały - tak samo jak intencja powinna być trwała. To stara zasada z praktyki.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Glozka00 Nie mam podstaw, żeby to potwierdzić. Flamaster kontra ołówek to rozróżnienie, które nie ma oparcia ani w psychologii, ani w żadnej spójnej tradycji, którą znam. Jeśli ktoś wierzy, że ołówek osłabia intencję, to ta wiara może osłabić efekt - ale to mechanizm samospełniającego się przekonania, nie właściwość samego ołówka. Żeby nie zostawiać Domowika bez odpowiedzi: pisz czym ci wygodnie.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawe, że temat zszedł na sposób zapisywania. Ja eksperymentowałem z pisaniem afirmacji w różnych kolorach i tu mogę powiedzieć tyle, że kolor faktycznie wpływa na mój własny odbiór tekstu - czerwony czuję jako energetyzujący, niebieski jako spokojniejszy. Nie twierdzę, że to działa obiektywnie na każdego, ale u mnie moduluje ton emocjonalny podczas pisania. Może to jest ten element fizyczny, o którym pisała Gwiazdarka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Tytus A to by się zgadzało z tym, co mówi psychologia koloru - kolory faktycznie wywołują różne stany pobudzenia układu nerwowego. Ale czy to nie jest trochę za daleko od tematu? Renia pytała o podstawy, a my już jesteśmy przy flamastrach i numerologii. Może wróćmy do jej sytuacji - straciła pracę, jest na początku drogi, co konkretnie jej pomogło u tych, którzy przez to przeszli?


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Dziękuję Hydromanta, bo właśnie to chciałam powiedzieć. Chłonę wszystko co piszecie, ale gdzieś mi umyka ta nitka. Mam jedno konkretne pytanie do tych, którzy przez to przeszli: jak długo zanim poczuli, że afirmacje cokolwiek zmieniają? Nie mówię o znalezieniu pracy, tylko o tym wewnętrznym poczuciu.


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie zajęło to jakieś trzy tygodnie zanim w ogóle przestałam się buntować podczas powtarzania. Efekt zewnętrzny - nowa praca - przyszedł znacznie później. Ale ten wewnętrzny shift, że przestaję się traktować jak kogoś wyrzuconego na margines, to był mniej więcej miesiąc. I nie był to jeden moment, raczej powolne topnienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 265

@Henia64 'Powolne topnienie' - to dobre określenie. U mnie było podobnie. I co ważne, nie byłam w stanie tego zauważyć sama, dopóki ktoś bliski nie powiedział mi, że rozmawia mi się z inaczej niż kilka tygodni wcześniej. Sama byłam zbyt w środku, żeby to widzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Czytam wątek od początku i mam pytanie, bo coś mi tu nie gra. Dużo mówicie o tym, żeby afirmacje były wiarygodne, stopniowane, własne. Ale co z osobą, która jest w takim dole, że nie wierzy już w nic - nawet w to, że 'dziś jest okej'? Czy w takim stanie afirmacje w ogóle mają sens, czy raczej powinno się wtedy pójść do kogoś po pomoc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Novaria78 To bardzo ważne, że to postawiłaś wprost. Jeśli ktoś jest w stanie, w którym nie działa żadne pozytywne zdanie i każdy dzień to walka z samym wstawaniem z łóżka - to jest poziom, przy którym afirmacje nie wystarczą i nie powinny być jedyną odpowiedzią. Afirmacje to praca z przekonaniami, a żeby w ogóle móc pracować z przekonaniami, człowiek musi mieć jakiś minimalny poziom stabilności. Przy głębokiej depresji czy kryzysie psychicznym - specjalista, nie afirmacja. To nie jest sprzeczne z ezoteryką, to po prostu hierarchia potrzeb.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Nie jestem w aż tak złym miejscu, bardziej chodzi mi o ten paraliż i brak wiary we własne możliwości. Ale to pytanie Novarii jest ważne, bo chyba wiele osób po utracie pracy może się w takim miejscu znaleźć. Jak rozpoznać, gdzie jest ta granica między 'potrzebuję afirmacji' a 'potrzebuję pomocy'?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Prosta odpowiedź: jeśli próbujesz robić cokolwiek dobrego dla siebie i jesteś w stanie to zauważyć - jesteś po tej bezpieczniejszej stronie. Granica jest wtedy, gdy człowiek przestaje być w stanie zadbać o podstawy - sen, jedzenie, kontakt z ludźmi - i każda próba pozytywnego myślenia kończy się spiralą w dół. Paraliż i brak wiary w siebie to coś, z czym afirmacje przy odpowiednim podejściu mogą pomóc. Katastrofizacja połączona z niemocą - tu potrzeba czegoś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wchodząc w to, co Zenek mówi - jest jeszcze jeden aspekt, który rzadko się tu pojawia. Czas utraty pracy ma znaczenie z perspektywy cyklu osobistego roku. Jeśli ktoś jest w roku 4 albo 9 w cyklu numerologicznym, utrata pracy może być wpisana w transformację cyklu, a nie w przypadkowy kryzys. Rok 4 to budowanie na nowych fundamentach, rok 9 to zamknięcie etapu. Afirmacje sformułowane z uwzględnieniem tego, co cykl przynosi, mają inne działanie niż te sformułowane wbrew cyklowi. To nie jest rada dla każdego, ale dla tych, którzy pracują z numerologią - warto to sprawdzić zanim w ogóle siadasz do pisania afirmacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Numerolog.2 A jeśli ktoś jest w roku 1 i też straci pracę - to wtedy afirmacje o nowym początku są 'z cyklem', tak? Bo rok 1 to start. Czy to nie jest trochę tak, że każdy rok da się jakoś dopasować do sytuacji utraty pracy, jeśli tylko szukamy odpowiedniej interpretacji?


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest kwestia dopasowywania, Hydromanta. Rok 1 i rok 9 to dwa zupełnie różne konteksty dla tej samej sytuacji. W roku 9 utrata pracy to zamknięcie cyklu, praca z afirmacjami powinna wtedy dotyczyć pożegnania i oczyszczenia, nie od razu budowania nowego. W roku 1 można od razu iść w kierunek nowego startu. Jeśli ktoś w roku 9 zacznie recytować 'jestem gotowy na nowy początek' - to będzie walczył z cyklem, nie z nim. Różnica jest realna, choć rozumiem sceptycyzm.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Numerolog.2 Okej, ale skąd praktycznie wiadomo, w którym się jest roku? Pytam serio, bo kilka razy widziałem różne sposoby liczenia i wychodziły mi różne odpowiedzi w zależności od metody.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Hydromanta87 To akurat Numerolog niech odpowie, bo to jego dziedzina. Ale wracając do pytania Renii o tę granicę - mam wrażenie, że najprościej jest to sprawdzić przez to, czy człowiek jest w stanie zrobić jedną małą rzecz dla siebie i potem to zauważyć. Nie ocenić, nie wymagać więcej - po prostu zauważyć. Jeśli tak, to afirmacje mogą być jednym z elementów. Jeśli już samo to jest za dużo, warto najpierw porozmawiać z kimś.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

To 'zauważyć, nie ocenić' Zenka brzmi łatwiej niż jest w praktyce. Ja przez pierwsze tygodnie po zwolnieniu robiłam jakiekolwiek rzeczy i od razu wewnętrzny głos mówił 'to za mało, za wolno, za późno'. Czy to jest to, przed czym afirmacje mają chronić, czy właśnie dlatego nie działają na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co opisujesz to jest klasyczny wewnętrzny krytyk wzmocniony przez sytuację kryzysową. Utrata pracy uderza bezpośrednio w poczucie wartości i kompetencji, więc ten głos 'za mało, za wolno' jest niemal odruchowy. Afirmacje nie chronią przed tym głosem, one stopniowo tworzą drugi głos obok niego. Na początku ten drugi jest cichy i nieszczery, ale z czasem może stawać się równorzędny. Chodzi o to, żeby go w ogóle wpuścić, nie żeby od razu wygrał. Czy afirmacje, które teraz masz, w ogóle dotykają tego konkretnego miejsca - tego 'za mało'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Gwiazdarka97 Nie, właśnie nie dotykają. Mam coś w stylu 'zasługuję na dobrą pracę' i 'moje umiejętności są wartościowe'. Ale to brzmi pusto właśnie przez to, że środek jest w tym 'za mało'. Może powinnam zacząć od czegoś bliżej tego miejsca?


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@henia64)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja miałam podobnie i właśnie to było moim błędem na początku - afirmacje były za duże, za daleko od miejsca, w którym byłam. Zaczęłam od zdań, które dotyczyły tylko bieżącego dnia. Coś w stylu 'mogę dziś zrobić jeden krok' zamiast 'moje życie się zmienia'. To było do zniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

To co Henia opisuje zgadza się z tym, o co pytałam wcześniej. Ale mam dodatkową wątpliwość - jeśli zaczynamy od tak małych zdań, to kiedy i jak przechodzi się do tych większych? Czy to się dzieje samo, czy trzeba to świadomie zaplanować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 265

@Novaria78 U mnie działo się samo, ale dopiero wtedy, kiedy małe zdania przestały wymagać wysiłku. Kiedy 'mogę dziś zrobić jeden krok' przestało brzmieć jak kłamstwo, naturalne stało się pójście dalej. Nie planowałam tego z góry. Nie wiem czy to działa tak dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Mnie interesuje to 'kiedy przestaje brzmieć jak kłamstwo'. Przez jakiś czas prowadziłem notatki właśnie o tym - przy każdej afirmacji dopisywałem na skali 1-10, jak bardzo w to wierzę w danym dniu. I faktycznie widać było taki trend wzrostowy, ale z dużymi skokami w dół przy trudniejszych dniach. Zastanawiam się, czy te wahania są normalne, czy to znaczy, że coś robię źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Tytus Wahania są normalne i spodziewane. Przekonania nie zmieniają się liniowo, szczególnie w sytuacji, która sama w sobie jest niestabilna jak bezrobocie. Nowe oferty, odrzucenia, przypadkowe komentarze bliskich - to wszystko wpływa na ten wewnętrzny wskaźnik. Jeśli ogólny trend w Twoich notatkach był wzrostowy przy zachowaniu skoków w dół, to brzmi jak zdrowy proces, nie błąd.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: