Mam pytanie do wszystkich, którzy pracują z afirmacjami od jakiegoś czasu. Czy nagrywaliście kiedyś afirmacje na własny głos i porównywaliście efekty z gotowymi ścieżkami z YouTube albo Spotify? Słucham od dłuższego czasu nagrań cudzych głosów i zaczyna mi to trochę przeszkadzać, bo czuję jakiś dystans. Zastanawiam się, czy własny głos robi różnicę, czy to tylko przekonanie, które nie ma realnego wpływu na efekty.
Robiłam własne nagrania przez jakiś czas i szczerze powiem, że na początku było to dziwne, bo słyszenie swojego głosu z nagrania jest niekomfortowe. Ale po pewnym czasie efekty były dla mnie wyraźniejsze niż przy gotowych ścieżkach. Nie wiem czy to kwestia głosu jako takiego, czy może tego że sama dobierałam słowa pod siebie.
A jak w ogóle nagrać takie afirmacje żeby to miało sens? Wiem że trzeba je mówić w czasie teraźniejszym i pozytywnie, ale czy jest jakaś długość, format, jak często słuchać? Pytam bo chciałabym spróbować ale nie wiem od czego zacząć.
dobre pytanie, sama się nad tym zastanawiałam. Myślę że jedno i drugie ma znaczenie, ale trudno to rozdzielić w praktyce. Jak miałam gotową ścieżkę z cudzym głosem i cudzymi słowami, to czułam się jakby to była rada dla kogoś innego. Jak nagrałam własne, ale jeszcze z ogólnymi słowami, to było gdzieś pośrodku. Najlepiej działało gdy i słowa były moje, i głos mój.
To co opisuje Wikusia66 jest zgodne z tym, jak to działa od strony psychologicznej. Umysł przetwarza własny głos inaczej niż obcy, bo rozpoznaje go jako wewnętrzny. Gotowe ścieżki mają jedną zaletę: są profesjonalnie nagrane, spokojne, z muzyką. Ale ta obcość głosu to realny problem, nie wymysł. Natomiast uwaga: własne nagranie nagrane pod wpływem stresu albo pośpiesznie zrobi więcej szkody niż gotowa ścieżka z obcym głosem. Jakość nagrania i stan emocjonalny w trakcie nagrywania mają znaczenie.
Jeśli nagrywasz afirmację, mówiąc słowa bez przekonania albo z napięciem w głosie, to twój umysł słyszy nie tylko słowa, ale i emocję, z którą zostały wypowiedziane. To trochę jak podpisywanie listu, który sam uważasz za kłamstwo. Efektem jest wewnętrzny opór, nie przeprogramowanie. Szkoda jest więc raczej w sensie zmarnowanego czasu i utrwalenia dysonansu, nie żadne metafizyczne zagrożenie.
Słucham obu stron i mam pytanie praktyczne. Jak długo nagrywacie swoje ścieżki? Bo próbowałam kiedyś i wychodziły mi nagrania po pięć minut, ale tak naprawdę powtarzałam trzy zdania w kółko. Czułam się przy tym trochę głupio, szczerze mówiąc. Czy to normalne, że na początku jest to krępujące?
Dodam trochę szerszy kontekst. Coué, jeden z wcześniejszych popularyzatorów autosugestii, twierdził że kluczowy jest spokój i bezwolne powtarzanie, a nie emocjonalne zaangażowanie. Z tej perspektywy własny głos nagrany spokojnie i słuchany bez nadmiernego skupiania się powinien działać lepiej niż głos cudzy z muzyką, bo eliminuje bodźce rozpraszające. Ale też twierdził, że wyobraźnia jest silniejsza niż wola, więc jeśli wyobrażasz sobie zmianę słuchając cudzego głosu, to też może być skuteczne. To nie jest zero-jedynkowe.
masz rację, że mechanizm jest trochę inny. Ale zasada, którą opisywał, czyli spokojne, powtarzalne wystawianie umysłu na komunikat bez świadomego analizowania go, daje się przenieść na nagrania audio. Nie twierdzę że to dosłowna analogia, tylko że kierunek myślenia jest zbliżony.
A co jeśli mam brzydki głos i słuchanie siebie to dla mnie totalna porażka? Serio nie mogę tego znieść, a czytałam że własny głos jest lepszy. Czy można jakoś to obejść?
Wtrącę się bo mam inne doświadczenie. Przez długi czas słuchałem gotowych ścieżek i działały wystarczająco dobrze, żebym nie czuł potrzeby nagrywania własnych. Ale przy pewnym typie afirmacji, szczególnie tych dotyczących poczucia własnej wartości, czuję wyraźnie że cudzy głos to jednak coś z zewnątrz. Jak instrukcja, a nie dialog z samym sobą. Może to kwestia kategorii afirmacji, a nie samego głosu?
Wracając do pytania z początku, bo trochę odpłynęliśmy. Dla mnie podsumowanie po kilku miesiącach prób jest takie: własne nagrania są lepsze jeśli masz czas i cierpliwość żeby je dobrze przygotować. Gotowe ścieżki są lepsze kiedy zaczynasz albo kiedy jesteś w złym stanie i brakuje ci energii na nagrywanie. Nie ma jednej odpowiedzi dla każdego.
wątpię żeby to było dokładnie przebadane w sensie naukowym, przynajmniej nie w odniesieniu do afirmacji audio. Ale z tego co słyszałem, badania nad reklamami podprogowymi i muzyką w tle pokazują, że pasywny odbiór dźwięku potrafi wpływać na nastrój i skojarzenia nawet bez świadomej uwagi. Nie wiem czy to bezpośrednio przekłada się na afirmacje, ale kierunek wydaje się podobny.
Wtrącę się do tego wątku ze sztywnym nagrywaniem, bo myślę że problem nie leży w technice tylko w treści. Jeśli mówisz słowa, w które podświadomie nie wierzysz, głos to zdradza. Może zamiast klasycznych afirmacji w stylu 'jestem pewna siebie i szczęśliwa' lepiej zacząć od zdań przejściowych, w rodzaju 'uczę się wierzyć w siebie' albo 'jest mi coraz łatwiej'. Brzmi to mniej jak kłamstwo i przez to bardziej naturalnie wychodzi w nagraniu.
Mam pytanie do Fortunata i Fraidy, bo trochę tu polemizujecie ze sobą, choć może nie wprost. Czy któreś z was testowało oba podejścia na sobie? Bo to brzmi jak dobra debata teoretyczna, ale ciekawi mnie czy jest za tym jakaś własna obserwacja.
tak, próbowałam. Przez kilka tygodni klasyczne twierdzące, potem kilka tygodni przejściowe. Szczerość nagrania była lepsza przy przejściowych, ale nie jestem w stanie powiedzieć który efekt był głębszy, bo za dużo innych rzeczy się w tym czasie zmieniało. Nie jest to badanie kontrolowane.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie że skupiacie się bardzo na technice i słowach, a pomijasz jeden element, czyli regularność. Z mojego doświadczenia te kilka tygodni codzienny słuchania dają wyraźnie więcej niż miesiąc słuchania co kilka dni. Bez względu na to czy własny głos czy cudzy.
Ok, żeby sprawdzić czy w ogóle dam radę słuchać regularnie, to może najpierw zacznę od gotowych? A potem jak wyrobię nawyk to nagrej swoje? Czy to ma sens jako kolejność?
to ciekawe pytanie na koniec, bo słuchanie nagrania w obecności innej osoby to zupełnie inna sytuacja psychologiczna. Sama nigdy nie próbowałam, bo wydaje mi się to jakby... obnażające? Nie wiem czy umiałabym się skupić wiedząc, że ktoś słucha razem ze mną. Ale może o to właśnie chodzi, żeby przełamać ten wstyd?
a właściwie dlaczego pytasz o słuchanie z kimś? Próbowałeś już tego i coś zaobserwowałeś, czy to czysto teoretyczne pytanie do dyskusji?
to co opisujesz przypomina trochę fenomen zbiorowej modlitwy. Jest sporo badań sugerujących, że wspólne wypowiadanie tych samych słów synchronizuje rytm oddechu i tętno, co samo w sobie ma działanie uspokajające. Afirmacje nie są modlitwą, ale mechanizm mógłby być podobny. Pytanie czy efekt identyczny.
Wróćmy na chwilę do sedna, bo ta rozmowa o technice nagrywania jest przydatna, ale chcę dopytać o coś innego. Czy ktoś zauważył, że afirmacje na własny głos działają inaczej w zależności od tego, czy nagrywamy je rano czy wieczorem? Mam wrażenie, że wieczorne nagrania mają inną barwę głosu, jesteśmy bardziej zmęczeni i głos jest cieplejszy. To może mieć znaczenie przy słuchaniu.
Rossi rozwinął to z badań Kleitman i Dement nad cyklami snu, ale przeniósł tę logikę na stan czuwania. Jego 'The Psychobiology of Mind-Body Healing' to podstawowe źródło jeśli chcesz sięgnąć głębiej. Nie twierdzę że to rozstrzyga pytanie o afirmacje, ale kontekst biologiczny warto mieć w głowie.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam podstawowe pytanie, które mnie nurtuje od początku tej dyskusji. Jak długo powinno się słuchać afirmacji dziennie? Bo widzę że wszyscy mówią o regularności, ale nikt nie powiedział ile minut to sensowna dawka.
Trochę się zgubiłam w tej rozmowie o rytmach i hipnagogii, ale mam proste pytanie: jeśli słucham afirmacji przy zasypianiu i nie pamiętam ich rano, to czy w ogóle coś z tego zostaje? Czy mózg to jakoś przetwarza, czy przepada?
To co Fraida opisuje brzmi bardzo podobnie do podstaw medytacji skanowania ciała. Zastanawiam się, czy nie jest tak że te 'skupione dziesięć minut' na afirmacje to po prostu lekka medytacja z tekstem, tylko inaczej nazwana. Czy ktoś łączy jedno z drugim świadomie?
A propos własnego głosu - próbowałam ostatnio nagrać afirmacje z muzyką w tle jak radziła Wikusia66 i wyszło o niebo lepiej. Serio, słuchałam rano i nie miałam tego poczucia że to dziwne słyszeć siebie. Dzięki za ten tip! Jedno pytanie: czy lepiej czytać z kartki czy mówić z pamięci?
