Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób,...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób, które niedawno przeprowadziły się - zakorzenienie się w nowym miejscu


Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Przeprowadziłam się pół roku temu i przez pierwsze tygodnie czułam się jak gość we własnym mieszkaniu. Zaczęłam szukać afirmacji, które pomogłyby mi się zakorzenić, ale większość była zbyt ogólna. 'Jestem bezpieczna', 'jestem w domu' - brzmiało pusto, bo ciało wiedziało swoje. Pomogło mi dopiero kiedy zaczęłam dodawać konkret: adres, dzielnicę, widok z okna. Czy ktoś miał podobnie, że standardowe afirmacje nie działały, dopóki nie zostały 'uszczegółowione' o nowe miejsce?


Odpowiedz
74 odpowiedzi
Wpisy: 213
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Tak, dokładnie o to chodzi. Sama przez długi czas po przeprowadzce wracałam myślami do starego miejsca i afirmacje brzmiały jak kłamstwo, bo mówiłam 'tu jest mój dom', a głowa wysyłała sygnał 'nie, tam jest'. Słyszałam o metodzie zakotwiczania przez zmysły - codzienna afirmacja połączona z zapachem, który kojarzysz z nowym miejscem. Podobno szybciej przepisuje wzorce. Ktoś próbował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Novaria78 Próbowałam coś podobnego. Zapalałam świecę z konkretnym zapachem tylko w nowym mieszkaniu, żadnych innych okazji, i mówiłam przy tym afirmacje. Po kilku tygodniach sam zapach zaczął wywoływać poczucie spokoju. Nie wiem czy to 'zakotwiczenie' w ezoterynym sensie, czy zwykłe warunkowanie, ale zadziałało. Myślę, że to ważne żeby ciało dostało nowy sygnał, nie tylko głowa.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Warto tu rozróżnić dwa poziomy pracy. Afirmacja sama w sobie to deklaracja - mówisz coś, co chcesz żeby było prawdą. Ale zakorzenienie w miejscu to praca głębsza, bo chodzi o poczucie przynależności, a to jest silnie związane z ciałem i pamięcią sensoryczną, nie tylko z myślą. Dlatego afirmacje werbalne przy przeprowadzce często tak słabo działają w izolacji. Pytanie brzmi: co robiłyście, żeby zaangażować ciało, nie tylko słowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Anastazy56 U mnie to był spacer po okolicy z intencją. Nie turystyczny, tylko taki z nastawieniem: 'poznaję swoje miejsce'. Szłam ulicami i cicho powtarzałam afirmacje. Coś pomiędzy medytacją w ruchu a rytuałem poznania terenu. Głupio brzmi, ale po kilku takich spacerach coś się przesunęło.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy to nie jest trochę jak ten japoński zwyczaj z chodzeniem po granicy swojej ziemi? Czytałem gdzieś o Japończykach, którzy obchodzą nowe miejsce zamieszkania i jakby oznaczają swoją obecność. Nie wiem czy to ma związek z afirmacjami ale wydaje mi się że kierunek podobny - ciało, ruch, intencja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 274

@Karrot Masz na myśli prawdopodobnie pewne praktyki szintoistyczne związane z 'jinja', ale to nie jest dokładnie to samo. Natomiast trop jest słuszny - wiele tradycji ma rytuały przejmowania przestrzeni przez obecność fizyczną. W słowiańskich zwyczajach było coś analogicznego: pierwsze wejście do domu z chlebem i solą, obejście izby. To nie był przypadek, tylko świadome 'wpisanie siebie' w miejsce. Afirmacje to współczesna forma tej samej potrzeby.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@czeslawa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przeprowadziłam się niedawno i mam dokładnie ten problem, o którym piszecie. Czy jest jakaś konkretna afirmacja albo zestaw zdań, który polecacie na początek? Bo sama nie wiem od czego zacząć i trochę się gubię w tym co piszecie o ciele i zakotwiczaniu.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Czeslawa Nie zaczynaj od gotowych zdań z internetu, bo to z reguły nic nie daje. Najpierw odpowiedz sobie na pytanie: co konkretnie sprawia, że nie czujesz się u siebie? Czy to brak znajomych w okolicy, czy coś z samym mieszkaniem, czy tęsknota za poprzednim miejscem? Afirmacja ma trafić dokładnie w to miejsce, które boli. Ogólne 'jestem w domu' mija się z celem jeśli problem jest inny.


Odpowiedz
(@czeslawa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 53

@Madzialena_F Chyba głównie tęsknota i poczucie, że wszystko wokół jest nowe i nieswoje. Jakby nic mnie tu jeszcze nie trzyma. Ale skąd mam wiedzieć, jakie dokładnie słowa wybrać?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Czeslawa Zacznij od opisu, nie od afirmacji. Napisz na kartce dosłownie: co widzę z okna, jak pachnie klatka schodowa, co słyszę wieczorem. Potem z tych konkretów zbuduj jedno zdanie w pierwszej osobie. To będzie twoja afirmacja, nie cudza. Przykład: 'słyszę o zmroku jak sąsiedzi wracają do domu i to jest mój wieczór'. Brzmi dziwnie, ale jest prawdziwe, a prawdziwość to jedyna rzecz, która naprawdę przepisuje odczucie obcości.


Odpowiedz
(@czeslawa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 53

@Anastazy56 Zrobiłam tak jak mówiłeś z tą kartką. Napisałam co słyszę, co widzę, jak pachnie. I rzeczywiście z tego wyszło jedno zdanie, które brzmi jak moje, nie jak coś z poradnika. Ale mam pytanie: jak długo to powtarzać? Tydzień, miesiąc? Czy będę wiedziała sama, że już nie trzeba?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Czeslawa Nie ma tu twardej reguły. Afirmacja przestaje być potrzebna, kiedy przestajesz o niej myśleć, bo treść stała się po prostu prawdą. Możesz to rozpoznać po tym, że wchodzisz do domu i nie musisz sobie niczego przypominać - po prostu czujesz się na miejscu. Niektórym zajmuje to dwa tygodnie, innym trzy miesiące. Zależy od głębokości zakorzenienia, które było przed przeprowadzką.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Czeslawa Dodam tylko z własnego doświadczenia, że warto notować momenty, kiedy coś się zmienia. Nie w sensie spiralnego analizowania, tylko krótko: 'dziś poczułam się tu bardziej swojo niż tydzień temu'. To daje jakiś punkt odniesienia i pozwala zobaczyć, że praca idzie do przodu, nawet jeśli powoli.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

To co pisze Anastazy56 jest ważne, ale chcę dopytać: czy afirmacje oparte na tym, co już jest, działają lepiej niż te oparte na tym, co chcemy osiągnąć? Bo klasyczna szkoła mówi 'mów jakby już było', a tutaj wychodzi na to, że lepiej opisywać teraźniejszość i z niej budować. Czy ktoś świadomie testował jedno i drugie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Novaria78 Testowałem. Afirmacje futurystyczne przy pracy z miejscem zamieszkania działają słabiej, bo umysł od razu rzuca opór - 'ale przecież jeszcze tak nie jest'. Przy zakorzenieniu skuteczniejsze są zdania obserwacyjne: 'to moje okno', 'to mój widok', 'tu wracam wieczorem'. Krótkie, konkretne, zakorzenione w teraźniejszości. To nie jest case pracy nad celem, tu chodzi o zbudowanie relacji z przestrzenią.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Jaromir A czy wedle ciebie moment w roku ma znaczenie przy takim zakorzenieniu? Pytam bo przeprowadziłam się akurat przed Samhainem i miałam wrażenie, że czas przejść i zmian jakoś wzmocnił to odczucie wykorzenienia. Zastanawiam się czy nie powtórzyć jakiejś pracy właśnie teraz, przy przesileniu, kiedy energia jest bardziej 'osadzona'.


Odpowiedz
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Fela73 Szczerze? Nie jestem przekonany, że pora roku robi tu zasadniczą różnicę. Zakorzenienie to praca codzienna, nie sezonowa. Choć rozumiem intuicję - przesilenie letnie rzeczywiście ma energię stabilności i pełni, która sprzyja pracy z domem i rodziną. Jeśli to pomaga ci nadać intencji ceremonialny charakter, to nie widzę przeciwwskazań. Ale nie czekałbym na 'właściwy moment', bo odwlekanie to też forma unikania.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@aldonka_52)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącę, bo nie znam się na tym co piszecie, ale mam pytanie praktyczne. Czy te afirmacje mówi się na głos czy w myślach? I ile razy dziennie? Bo chciałabym spróbować ale nie wiem jak to w ogóle wygląda w praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Aldonka_52 Nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od osoby. Ale większość praktyków zgadza się, że na głos działa lepiej niż w myślach, bo angażujesz też ciało i słuch. Co do częstotliwości: regularność jest ważniejsza niż ilość powtórzeń. Lepiej powiedzieć trzy razy rano przez trzydzieści dni niż dwadzieścia razy przez trzy dni i potem zapomnieć. Wiele osób włącza afirmacje w poranną rutynę, żeby nie trzeba było o tym pamiętać.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę do rozmowy bo mam trochę inne doświadczenie. Przeprowadziłam się dwa razy w ostatnich latach i za pierwszym razem próbowałam afirmacji werbalnych - zero efektu. Za drugim razem zrobiłam coś inaczej: każdego wieczoru przez pierwsze dwa tygodnie zapisywałam jedną rzecz, którą lubiłam w nowym miejscu. Nie afirmacja, tylko obserwacja. Ale efekt był podobny do tego, co tu opisujecie - stopniowe poczucie 'to moje'. Czy to się różni od afirmacji na poziomie mechanizmu, czy to tylko inna forma?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Bazylka_76 To bardzo blisko afirmacji opartych na teraźniejszości, o których tu mówimy. Różnica jest taka, że ty zbudowałaś je od tyłu: najpierw obserwacja, potem (zapewne nieświadomie) powtarzałaś je w głowie. W klasycznym rozumieniu afirmacja to świadoma deklaracja. Ale jeśli zapis codziennych obserwacji daje taki sam efekt, to znaczy, że mechanizm jest ten sam - przekierowanie uwagi na to, co dobre i realne w nowym miejscu. Twoja metoda jest może bezpieczniejsza dla osób, które czują opór wobec gotowych zdań.


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i myślę, że wyłania się z niej jeden wspólny mianownik: kontakt z konkretem. Nie 'ten dom jest dobry', tylko 'ta lampa daje ciepłe światło i lubię ją wieczorem'. Im bardziej szczegółowe, tym mniej oporu ze strony umysłu. Ktoś jeszcze pracuje z detalami, nie z ogólnikami?


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do tego co pisała Modrzewka o słowiańskich zwyczajach zaznaczania przestrzeni przez obecność. Czy ktoś łączył takie fizyczne przechodzenie przez przestrzeń z wypowiadaniem konkretnych słów? Mam wrażenie, że to mogłoby być coś pomiędzy afirmacją a małym rytuałem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 274

@Karrot Tak, to się łączy naturalnie. W praktykach, które znam, słowo wypowiedziane w ruchu ma inną jakość niż słowo wypowiedziane w bezruchu. Ciało jest wtedy aktywne, przestrzeń jest oswajana fizycznie, a nie tylko deklaratywnie. Ale uwaga - to nie jest praca wyłącznie dla umysłu, tu angażujesz całe ciało. I właśnie dlatego ten rodzaj afirmacji działa przy zakorzenieniu lepiej niż siedzenie i recytowanie.


Odpowiedz
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Modrzewka A to co opisujesz różni się jakoś od zwykłego chodzenia po nowym mieszkaniu z intencją? Stokrotunia67 pisała o spacerach po okolicy z nastawieniem poznawania miejsca. Czy to to samo, czy jednak coś innego?


Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Novaria78 Myślę, że intencja i słowa robią różnicę. Ja po prostu chodziłam i powtarzałam, nie miałam żadnej struktury. Może jakby to było bardziej świadome, z konkretnym zdaniem i konkretną trasą, efekt byłby głębszy? Nie wiem, pytam serio, bo teraz się zastanawiam czy mój spacer to był rytuał czy po prostu spacer z gadaniem do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Różnica między spacerem z intencją a rytuałem zakorzenienia jest kwestią świadomości i powtarzalności. Jeśli robisz to raz, to jest gest. Jeśli robisz to regularnie, tą samą trasą, z tym samym zdaniem, to buduje się coś innego. Ciało zapamiętuje trasę, przestrzeń staje się znajoma na poziomie motorycznym, a afirmacja się z tym łączy. Jednorazowy spacer to za mało, żeby cokolwiek zakorzenić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Anastazy56 Ale czy ta powtarzalność trasy jest konieczna? Pytam bo ja chodziłam różnymi drogami i też coś poczułam. Może chodzi o samą regularność wychodzenia, a nie o konkretną ścieżkę?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Bazylka_76 Dobry punkt. Powtarzalność trasy przyspiesza oswajanie przestrzeni, bo mózg szybciej buduje mapę, ale nie jest jedynym sposobem. Możesz chodzić różnie i też działać, tyle że wolniej. Jeśli do tego dołączysz afirmację, to zależy co ważniejsze dla ciebie: budowanie znajomości terenu czy praca z przekonaniem o przynależności. To są dwa trochę różne procesy, choć się nakładają.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie do tych, którzy pracowali z zapachem i afirmacją razem. Filomena_G pisała o świecy, ja też próbowałam czegoś podobnego, ale z olejkiem do dyfuzora. Problem był taki, że nie wiedziałam kiedy mówić te zdania - zaraz po zapaleniu, w trakcie, czy może gdy zapach już jest w całym pomieszczeniu? Czy ma to jakieś znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, chciałam napisać, że sama zrobiłam błąd we wpisie, bo oczywiście mówiłam o sobie w trzeciej osobie przypadkowo. Wracając do meritum: z moich prób wychodziło, że najlepiej mówić afirmacje gdy zapach jest już wyczuwalny, ale świeca czy dyfuzor jeszcze pracuje. Wtedy ciało jest jeszcze w pewnym napięciu uwagi, nie rozluźniło się całkowicie. Nie wiem czy to jest reguła ogólna.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Filomena_G To nie jest przypadkowa obserwacja. W pracy z afirmacjami moment lekko podwyższonej uwagi sprzyja głębszemu zapamiętywaniu treści. Ciało jest skupione, ale nie spiął - taki stan jest bliski temu, co niektórzy nazywają lekkim transes, choć to duże słowo na prostą rzecz. Ważne żeby nie mówić afirmacji gdy jesteś rozkojarzona albo gdy zapach już przestaje być nowy i staje się tłem.


Odpowiedz
(@aldonka_52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 67

@Madzialena_F Nie bardzo rozumiem to o napięciu uwagi. Jak mam sprawdzić, że jestem w tym stanie a nie w innym? Czy to się po prostu czuje?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Aldonka_52 Tak, to się czuje. Kiedy zapach jest nowy, jesteś na chwilę bardziej obecna, głębszy oddech, może lekkie uniesienie głowy. Kiedy to mija i przestajesz rejestrować zapach świadomie, jesteś już w trybie automatycznym. To ten wcześniejszy moment.


Odpowiedz
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Madzialena_F Dobrze powiedziane, ale uważałbym z tym 'lekkim transem' nawet jako skrótem myślowym. Dla kogoś kto zaczyna może to brzmieć jak potrzeba specjalnego stanu, a to bariera. To jest po prostu moment uwagi, nic mistycznego.


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Jaromir Masz rację, źle to ujęłam. Nie chodziło mi o żaden szczególny stan, tylko o zwykłą uważność. Użyłam skrótu, który brzmi trudniej niż jest.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Stokrotunia67 powiedziała o 'wspólnym mianowniku' - konkret kontra ogólnik. Mam wrażenie, że przez całą tę rozmowę jesteśmy przy tym samym wniosku, tylko dochodzimy do niego różnymi drogami: przez ruch, przez zapach, przez pisanie. Czy ktoś próbował łączyć kilka z tych metod jednocześnie? Albo kolejno, jako jakiś system?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Novaria78 Ja mieszałam nieświadomie. Pisałam wieczorem, rano wychodziłam na spacer, zapach w tle przez cały czas. Nie traktowałam tego jako system, ale może właśnie przez to działało? Nie wiem czy świadome łączenie dałoby taki sam efekt czy lepszy.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Bazylka_76 A może właśnie nieświadome działało dlatego, że nie było presji na efekt? Jak ktoś bardzo pilnuje, czy afirmacja już działa, to chyba sam sobie przeszkadza. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo nie mam tu własnych doświadczeń żeby to potwierdzić.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Karrot Myślę, że to nie jest kwestia świadomości czy jej braku, tylko tego, że działałaś regularnie, nawet jeśli nie miałaś tego poukładanego w system. Regularność bez etykietki 'to jest rytuał' wciąż jest regularnością. Mózg i tak rejestruje wzorzec.


Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Karrot To co napisałeś o presji na efekt to jest coś, z czym ja się bardzo zmagałam na początku. Powtarzałam afirmacje i jednocześnie obserwowałam, czy już coś czuję. I właśnie przez to nic nie czułam, bo byłam cały czas w trybie oceniania, a nie bycia. Musiałam sobie wyraźnie powiedzieć, żeby przestać sprawdzać.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale jak się człowiek powstrzymuje od sprawdzania? To brzmi jak 'nie myśl o różowym słoniu'. Im bardziej próbuję nie kontrolować, tym bardziej kontroluję.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 274

@Karrot To jest normalna trudność, ale da się z tym pracować. Zamiast próbować nie myśleć o efekcie, przenieś uwagę na sam akt - na brzmienie zdania, na oddech, na to co czujesz pod stopami. Jeśli masz czym zajęty zmysł, obserwowanie odpada samo.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Modrzewka A to nie jest właśnie to, co robi się w mindfulness? Skupienie na doznaniu, nie na wyniku? Zastanawiam się, czy afirmacje przy zakorzenienia nie działają podobnym mechanizmem co uważność, tylko z konkretną treścią.


Odpowiedz
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Fela73 Mechanizm podobny, ale nie identyczny. W mindfulness starasz się nie doklejać treści do doznania. W afirmacji doklejasz konkretną treść celowo. To dwa różne kierunki pracy z uwagą. Można je łączyć, ale nie są tym samym.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Jaromir Dobra, rozumiem. Znaczy - afirmacja to jest świadome programowanie kierunku myśli, a mindfulness to bardziej obserwacja bez kierunku. Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Fela73 W dużym uproszczeniu tak. Choć oba wymagają tej samej podstawy - że jesteś obecny, a nie na autopilocie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy do samego zakorzenienia - bo trochę odpłynęliśmy. Mam pytanie, które mnie nurtuje od jakiegoś czasu: czy afirmacje o miejscu mają sens, zanim zna się to miejsce? Stokrotunia67 zaczęła swoją praktykę od razu po przeprowadzce, ale co z osobami, które dopiero pakują kartony?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Novaria78 U mnie było tak, że zaczęłam za wcześnie i część zdań brzmiała dla mnie fałszywie, bo jeszcze nie miałam żadnych konkretnych wspomnień z tym miejscem. Dopiero jak dodałam coś osobistego - konkretny widok z okna, konkretny dźwięk - zdania nabrały życia.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@aldonka_52)
Połączone: 1 rok temu

Czyli mówisz, że afirmacja musi mieć kotwicę w czymś rzeczywistym, żeby zadziałała? Bo czytałam, że afirmacje działają też czysto intencjonalnie, bez konkretów.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Aldonka_52 Czysto intencjonalne mogą działać, ale przy zakorzenienia w nowym miejscu masz konkretny problem - umysł nie ma jeszcze wspomnień, żeby 'tu jest moje miejsce' miało realne oparcie. Dlatego Stokrotunia ma rację. Kotwica przyspiesza.


Odpowiedz
(@aldonka_52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 67

@Anastazy56 A co może być taką kotwicą oprócz widoku z okna? Coś bardziej... dotykowego?


Odpowiedz
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 274

@Aldonka_52 Faktura ściany, dźwięk podłogi pod stopami, zapach klatki schodowej - cokolwiek, co jest powtarzalne i specyficzne dla tego konkretnego miejsca. Im bardziej zmysłowe, tym lepiej zadziała jako kotwica. Ale musi to być coś, co naprawdę tam jest, nie co chciałabyś, żeby było.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

To co Modrzewka pisze o zmysłach to ciekawe, bo ja mimowolnie zrobiłam coś takiego - przez długi czas wchodziłam przez te same drzwi i za każdym razem zwracałam uwagę na to samo skrzypnięcie. Stało się czymś w rodzaju sygnału 'jestem w domu'. Nie planowałam tego w ogóle.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Bazylka_76 A czy jak wchodzisz teraz, to wciąż masz to poczucie? Pytam, bo zastanawiam się ile czasu taki nieświadomy rytuał potrzebuje, żeby stać się trwały.


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Filomena_G Tak, wciąż. Nawet jak wchodzę zamyślona. Nie wiem dokładnie kiedy to się utrwaliło, ale po kilku tygodniach to już było 'moje' skrzypnięcie, jeśli to ma jakiś sens.


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Bazylka_76 Ma sens. To jest właśnie warunkowanie sensoryczne - powtarzalne skojarzenie między bodźcem a stanem emocjonalnym. Nie potrzebujesz afirmacji, żeby to zaszło, ale afirmacja może to przyspieszyć i uczynić bardziej świadomym. Pytanie czy wersja świadoma daje coś więcej niż wersja przypadkowa.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Madzialena_F A daje? Mam wrażenie, że Bazylka dostała coś trwałego bez żadnego planu, więc po co komplikować?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Karrot Dlatego że nie każdy ma to szczęście. Niektórzy przeprowadzają się i przez rok wciąż czują się jak w hotelu. Dla nich świadoma praca ma sens, bo przypadek nie zadziałał.


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Anastazy56 Dokładnie to. I właśnie dlatego nie lubiję porównań 'skoro komuś zadziałało bez wysiłku, to po co się starać'. Bo ten ktoś miał inne warunki, inny typ osobowości, może większą naturalną otwartość na nowe miejsce. Nie każdy ma takie zasoby wyjściowo.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Madzialena_F To ciekawe, co mówisz o zasobach wyjściowych. Czy myślisz, że jest jakiś typ osoby, której zakorzenienie przez afirmacje wychodzi gorzej? Pytam serio, bo sama mam wrażenie, że mi idzie wolniej niż innym i szukam przyczyny.


Odpowiedz
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 274

@Filomena_G Osoby z silnie analitycznym umysłem często mają trudniej, bo na bieżąco 'sprawdzają' czy zdanie jest prawdziwe. Jeśli nie jest - odrzucają. To nie wada, ale wymaga innego podejścia. Zamiast twierdzeń w stylu 'to jest mój dom', lepiej działa tryb pytający: 'co sprawia, że zaczynam tu czuć się lepiej?' - umysł szuka odpowiedzi zamiast oponować.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Modrzewka Czyli zamiast twierdzenia - pytanie? Ale to nadal jest afirmacja? Zawsze myślałem, że afirmacja musi być pozytywnym, pewnym zdaniem.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Karrot To popularny mit. Afirmacja to nie musi być deklaracja pewności. Pytanie kierujące uwagę w dobrą stronę robi to samo co twierdzenie - tylko przez inne drzwi. Opisał to Noah St. John, choć u nas mało kto o tym wie. Trzeba jednak wiedzieć jak je konstruować, bo źle sformułowane pytanie może skierować uwagę dokładnie tam, gdzie nie chcesz.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Anastazy56 A jak wygląda źle sformułowane pytanie w tym kontekście? Masz przykład?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Karrot Na przykład: 'dlaczego nigdy nie czuję się tu jak w domu?'. Umysł posłusznie zacznie szukać powodów, dla których nie czujesz. I znajdzie ich mnóstwo. Zamiast tego: 'co sprawia, że dzisiaj jest mi tu trochę łatwiej?' - mała różnica w słowach, zupełnie inny kierunek szukania.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Anastazy mówi o pytaniach kierujących to bardzo bliskie temu, co w coachingu nazywa się pytaniami otwierającymi. Ale mam wątpliwość: czy przy zakorzenienia ten tryb pytający nie sprawia, że jesteś wiecznie w pozycji szukającego, a nie znajdującego? Że nigdy nie lądujest, tylko ciągle sprawdzasz czy już wylądowałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 274

@Fela73 To dobre pytanie. Moim zdaniem zależy od etapu. Na początku pytanie jest lepsze, bo twierdzenie jest za duże - umysł go odrzuca. Jak już masz trochę realnych doznań, które potwierdzają przynależność, możesz przejść do twierdzeń. To nie jest technika na całe życie, tylko rusztowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji o pytaniach i myślę, że u mnie było właśnie tak jak Modrzewka mówi - na początku każde twierdzące zdanie brzmiało dla mnie fałszywie i po prostu je przerywałam w połowie. Dopiero jak zaczęłam od mniejszych rzeczy, konkretnych i prawdziwych, twierdzenia nabrały sensu. Ale żadnej techniki nie znałam - robiłam to instynktownie.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@novaria78)
Połączone: 1 rok temu

A pamiętasz jakie były te pierwsze, małe zdania? Ciekawi mnie jak to wyglądało zanim wypracowałaś coś, co działało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Novaria78 Pierwsze były dosłownie o konkretach - 'lubię to okno', 'w tej kuchni dobrze mi się gotuje'. Nie 'to jest mój dom' - bo to jeszcze było za dużo. Dopiero po jakimś czasie same złożyły się w coś większego.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@aldonka_52)
Połączone: 1 rok temu

A te małe zdania mówiłaś do siebie, pisałaś, czy na głos? Zastanawiam się czy forma ma znaczenie czy tylko treść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Aldonka_52 Forma ma znaczenie, ale nie ma jednej dobrej. Mówienie na głos angażuje więcej zmysłów - słyszysz siebie, to wzmacnia przekaz. Pisanie zmusza do precyzji, nie możesz byle jak sklecić zdania. Każda forma ma swoje miejsce, pytanie co ci bardziej odpowiada i czy faktycznie to robisz, a nie robisz z tego powód do odkładania.


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Jaromir To ostatnie zdanie to chyba celowany przytyk w procrastinatora 🙂 Ale masz rację - ja przez długi czas zbierałam informacje o technikach zamiast po prostu spróbować czegokolwiek. Ostatecznie i tak zaczęłam od czegoś zupełnie przypadkowego, jak to skrzypnięcie, i to właśnie zadziałało.


Odpowiedz
Udostępnij: