Chciałam założyć ten wątek bo widzę że dużo osób pyta o afirmacje ogólnie, ale mało kto mowi o takim konkretnym problemie jakim jest nieumiejętność stawiania granic i stania na swoim. Sama przez lata byłam osobą która na wszystko mówiła "tak", bała się odmówić, przepraszała bez powodu. probowalam różnych afirmacji ale szybko zorientowałam się że nie każda działa tak samo. chodzi mi o coś głębszego, o te momenty kiedy czujesz że ktoś cię wchodzi na głowę a ty tylko kiwasz głową i uśmiechasz sie. Mam kilka swoich, którymi się podzielę, ale najpierw chciałam zapytać czy ktoś wogóle świadomie pracował z afirmacjami pod tym kątem i czy zauważył że to idzie w parze z jakąś konkretną energią albo pracą z czymś więcej niż tylko słowa?
No właśnie to mnie tu przyciągnęło. Mam dokładnie ten sam problem. Czytałam gdzieś że afirmacje o granicach powinny być związane z czakrą splotu słonecznego, że to tam siedzi ta moc stawiania się 🙂 a no, czy to ma sens? Bo próbowałam kilka razy powtarzać różne zdania ale jakoś tak pustka, nie czuję żeby cokolwiek wchodziło głębiej.
Zatrzymajcie się chwilę bo to ważne. Afirmacje a czakry to dwa różne systemy i mieszanie ich bez świadomości może prowadzić do tego że żadne z nich nie działa jak powinno. To nie jest tak że afirmacja "trafia" w czakrę jak strzała w tarczę... Chciałabym wiedzieć skąd ten pomysł że akurat manipura, czy to z jakiejś konkretnej tradycji czy po prostu z internetu?
Nie odcinam. Mówię że warto wiedzieć co sie robi i dlaczego, a nie robić bo blog tak powiedział. Geomantka_E masz rację że w systemie jogicznym ta logika istnieje, ale to nie znaczy że afirmacja słowna automatycznie aktywuje czakrę. To wymaga intencji, skupienia i regularności. A nie jednorazowego "powtórzę sobie trzy razy i zobaczymy".
Ok powiem szczerze ze nie rozumiem tej czakrowej części. Czy afirmacje bez tego w ogole dzialaja? Bo ja probuje od jakiegos czasu powtarzac sobie ze jestem pewny siebie i ze mam prawo mowic nie, ale efektu brak. Nie wiem czy robie cos zle czy to poprostu nie dziala na mnie.
No nie wiem, erazm, to nie jest kwestia działania albo nie działania w ogóle. Często problemem jest to co powtarzasz i jak. mhm, zdanie "jestem pewny siebie" jeśli w to totalnie nie wierzysz, twój umysł od razu zgłasza sprzeciw, bo wie że to nieprawda. I ta sprzeczność blokuje wszystko. Lepiej zacząć od czegoś mniejszego, np. "uczę się mówić nie gdy tego potrzebuję" albo "pozwalam sobie na własne zdanie". to mniejszy skok dla głowy.
Pisanie tak, to tzw. wypisywanie scenariusza i to działa na wielu ludzi lepiej niż samo mówienie. Sama robiłam to przez kilka tygodni, rano, zanim zacznie się dzień. Pisałam jedno zdanie po kilka razy i coś się faktycznie zmieniało w podejściu. ciężko powiedzieć czy to "magia" czy po prostu skupienie, ale efekt był.
Hej, weszłam do tego wątku z ciekawości bo sama mam problem ze stawianiem granic i szczerze mówiac podchodzę do afirmacji sceptycznie. Nie dlatego że nie wierzę w nic, po prostu wydaje mi się ze samo mówienie do siebie zdań nic nie zmienia jeśli nie idzie za tym jakaś realna zmiana zachowania. Czy ktos miał tak że afirmacje faktycznie pomogły mu np... odmówić komuś w konkretnej sytuacji, a nie tylko lepiej poczuć się na chwilę?
Jest jeszcze jedna rzecz którą wyczuwam w tym temacie a mało kto o tym mówi. Trudność ze staniem na swoim to często nie tylko przekonanie że nie wolno, ale cos głębszego, lęk przed odrzuceniem, przed byciem nielubionym. I żadna afirmacja tego nie pokryje jeśli pracujesz tylko na poziomie słów 😀 Czasem potrzeba zejść głębiej i zapytać skąd wogóle przyszło to przekonanie że twoje potrzeby są mniej ważne.
O to chodzi. Właśnie to czuję. Jakby te afirmacje były przyklejone na wierzchu a pod spodem coś zupełnie innego. a no, jak się z tym pracuje? 🙂 Medytacja? Jakaś konkretna technika?
Hej, Przeczytałam cały wątek i mam takie proste pytanie bo trochę się gubię. jakie konkretne zdania polecacie dla kogoś kto np. ma problem z tym żeby powiedzieć szefowi że coś jest nie tak albo bliskiej osobei że ją coś boli? Coś co brzmi normalnie a nie jak ze skryptu motywacyjnego?
Talizmanik, okej, to ja się podzielę swoimi. Używam takich rzeczy jak: "moje zdanie jest ważne i mam prawo je wyrazić", "mogę nie zgadzać się i nadal być w porządku", "mówienie nie jest dbaniem o siebie, nie jest egoizmem"... Te zdania są może mało poetyckie ale właśnie o to chodzi, żeby brzmiały jak twój własny głos a nie cytaty z książki. Kluczowe żeby je trochę dostosować do siebie.
Ojej no, A ja mam takie pytanie, może trochę z boku. Czy ktoś próbował pisać afirmacje w innym czasie? Znaczy nie "jestem" ale "staję się" albo "wybieram"? Słyszałam że to lepiej pasuje... ee, znaczy lepiej trafia do umysłu bo mniej kłóci się z tym co rzeczywiście czujesz teraz. Czy to ma sens czy to kolejna teoria z internetu? 🙂
Serio?, to co powiedziała Hierofantka o tej warstwie pod spodem to jest clou całego tematu. Te afirmacje na granicy "wiem że to nieprawda" albo utrwalają stary wzorzec albo go łamią i to zależy od jednej rzeczy - od tego czy w ogóle wierzysz że zmiana jest możliwa dla ciebie. nie dla ludzi w ogóle. Dla ciebie konkretnie.
Czytam ten watek od jakiegos czasu i mam pytanie moze gupie ale. Jak ktos ma problem ze staniem na swoim to czy afirmacje dzialaja tez na sytuacje z rodzina? Bo z obcymi ludźmi łatwiej,ale z mama czy z partnerka to juz zupelnie inna historia i nie wiem czy te same zdania cos tu daja.
Hm, ale właśnie to jest mój sceptycyzm. mówimy o afirmacjach jakby były jakimś systemem na wszystko, a to jednak brzmi jak autosugestia. Nie mówię że nie działa, ale czy ktoś tu próbował robić to świadomie z nastawieniem "sprawdzam czy to naprawdę zmienia coś w zachowaniu", nie z nastawieniem "musi zadziałać"? Bo to dwie różne rzeczy.
Wrócę na moment do tego, co mówił Iwo, ja też miałam ten problem z rodziną i dodam tylko jedno. Przy rodzinie często nie chodzi o to co mówisz ale o to jak reagujesz na ich reakcję na twoje mówienie nie. I tu afirmacje nie wystarczą, bo nawet jak powiesz "nie", a potem dwie godziny się trzęsiesz z poczucia winy, to wzorzec dalej żyje. trzeba jakieś ćwiczenie na ten etap po.
No wlasnie, i tu wracamy do tego co mówiłam wcześniej. samo zdanie w głowie nie wystarczy jeśli ciało reaguje inaczej. Hierofantka pytała jak sprawdzić czy się wierzy że zmiana jest możliwa. Jeden prosty test: powiedz na głos "mam prawo odmówić" i obserwuj co czujesz fizycznie przez kilka sekund. Ścisk w brzuchu, napięcie w ramionach? To jest twoja odpowiedź 🙂 I to jest punkt startowy, nie cel
