Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób które mają trudność z darkowaniem sobie


Wpisy: 95
Rozpoczynający temat
(@tojadek_59)
Połączone: 3 lata temu

Chcę otworzyć temat, który pewnie dotknie wiele osób tutaj, ale rzadko ktoś o tym mówi wprost. Afirmacje dla osób, które mają problem z darowaniem sobie. Nie z wybaczaniem innym bo o tym jest sporo, ale właśnie z tym żeby przestać się biczować za własne błędy, za to co się zrobiło albo czego nie zrobiło. Sama przez lata miałam z tym ogromny kłopot... Powtarzałam "kocham i akceptuję siebie" i czułam się jak kłamca. Te słowa nic do mnie nie trafiały, bo gdzieś w środku był głos, który mówił "nie, nie kochasz, pamiętasz tamto i tamto". I to jest sedno problemu z afirmacjami przy głębokiej samokrytyce - jeśli umysł od razu je odrzuca, to samo powtarzanie nie wystarczy. Trzeba zacząć od czegoś mniejszego, czegoś co nie budzi natychmiastowego buntu wewnętrznego. Czy ktoś z was próbował pracować z afirmacjami w tym konkretnym kierunku i co u was działało, a co nie?


Odpowiedz
28 odpowiedzi
Wpisy: 162
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie tego szukłam, dzięki że to otworzyłaś. Mam dokładnie ten sam problem z "kocham siebie" - nie wiem dlaczego ale brzmi to dla mnie jakoś... pusto? 🙂 albo fałszywie. Jakby ktoś mi kazał udawać. czy jest jakiś sposób żeby to poczuć naprawdę zamiast tylko mówić?


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

No to jest właśnie ta pułapka z afirmacjami - jak bardzo nie wierzysz w to co mówisz, to mózg to wyłapuje i tyle. Pamiętam jak sama zaczynałam, powtarzałam te zdania rano przed lustrem i po tygodniu rzuciłam, bo czułam się głupio. Dopiero ktoś mi powiedział żeby zmieniać formę na taką, która nie kłamie jeszcze wprost. Zamiast "jestem wspaniała" coś w stylu "uczę się być dla siebie łagodniejsza" albo "daję sobie prawo do błędów". To jakoś inaczej siedzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek_59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 95

@Roksanka01 ojej tak, to jest właśnie kierunek o którym chciałam mówić. To się nazywa afirmacje pomostowe albo przejściowe, choć sama wolę mówić po prostu "cos co umysł jeszcze przyjmie". Kluczowe jest to żeby nie stawiać umysłu w stan poznawczego dysonansu na samym wejściu. Jeśli afirmacja jest zbyt odległa od tego w co faktycznie wierzysz, to aktywuje się dokładnie odwrotny mechanizm - zaczynasz produkować kontrargumenty zamiast nowych przekonań. Dlatego przy pracy z samokrytyką staram się zawsze zaczynać od sformułowań opartych na procesie, nie na stanie 🙂 "Próbuję" zamiast "jestem", "uczę się" zamiast "wiem". To jest fundamentalna różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sylwek88)
Połączone: 3 lata temu

A mi zawsze wydawało sie ze afirmacje to takie troche... samooszukiwanie sie. ze mowisz cos nieprawdziwego dosc dlugo az zacznie byc prawda. troche jak brainwashing na wlasne zyczenie. nie krytykuje, sam probowalem pare razy i raz czy dwa hyba cos działało, ale nigdy nie bylem pewien czy to afirmacja czy po prostu czas. jak wy to rozrozniacie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Sylwek88 to nie jest samooszukiwanie, tylko raczej torowanie drogi. Mozg dosłownie tworzy nowe połaczenia gdy powtarzasz cos regularnie, to nie jest żadna tajemnica ezotericza tylko neurologia. Problem jest ze wiekszosć ludzi oczekuje ze po dwóch tygodniach będzie inny czlowiek... A to jest praca na miesiące. Przy samokrytyce to jeszcze trudniejsze bo te stare ścieżki są często bardzo głęboko wydeptane.


Odpowiedz
(@sylwek88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 50

@Perydotka ok ale skad wiesz kiedy afirmacja "weszla" a kiedy po prostu przywyklas do jej brzmienia? bo moze byc tak ze po miesiacu mowisz to juz automatycznie i nie czujesz nic specjalnego ale nie wiesz czy to dobry znak czy zly :/


Odpowiedz
(@tojadek_59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 95

@Sylwek88 rzadko kto o to pyta i niema na nie jednej odpowiedzi ale z mojego doświadczenia jest jeden sygnał, który mówi że coś się zmienia - zaczniesz się łapać na tym, że reagujesz inaczej niż wcześniej w sytuacji, ktora kiedyś by cię rozłożyła. Nie dlatego że sobie przypomnisz afirmację, ale po prostu tak wychodzi. Jak zaczynasz rozpoznawać ten pattern u siebie, to znaczy że coś się przestawiło.


Odpowiedz
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 162

@Sylwek88 no bez przesady, wrócę na moment do tego, co pisała Tojadek_59 na początku, mam pytanie bo nie do końca rozumiem. mówisz żeby zaczynać od małego, od czegoś co umysł przyjmie - ale jak wogóle wiadomo co mój umysł przyjmie a czego nie? bo ja próbowałam kilku sformułowań i za każdym razem ten głosik z tyłu głowy mówi że to nieprawda. to moze być problem głębszy niż afirmacje?


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@michalinka65)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mhm, A czy afirmacje przy wybaczaniu sobie można jakoś połączyć z runami? pytam bo czytałam że niektóre runy mają działanie oczyszczające i zastanawiam sie czy można pisać afirmacje na kartce i kłaść pod kamieniem runocznym albo coś w ten sposób 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Michalinka65 można ale to są dwie rożne rzeczy i nie mieszałabym ich na początku. Runy to nie sa dekoracje do przyklejania do innych praktyk - każda ma swoje znaczenie i swoją energię. Jeśli masz na mysli oczyszczenie, to Laguz albo Sowulo mogłyby miec sens w tym kontekscie, ale żeby je stosować trzeba rozumieć co się robi. Natomiast sama afirmacja na kartce pod kamieniem to bardziej intencja z podkładem, nie stricte praca runami. Co konkretnie chciałaś osiągnąć?


Odpowiedz
Wpisy: 95
Rozpoczynający temat
(@tojadek_59)
Połączone: 3 lata temu

To jest bardzo ważna obserwacja i tak, czasami za bardzo nasiloną samokrytyką stoi cos, do czego same afirmacje nie dotrą albo dotrą bardzo powoli. Ale jest jeden prosty test - powiedz sobie w myślach "mam prawo do popełniania błędów". Nie że jesteś dobra ani że siebie kochasz, tylko że masz prawo do błędów jak każdy człowiek. czy ten głosik tesz protestuje? Bo jeśli tak, to warto się zastanowić skąd ta zasada wogóle pochodzi 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

O matko, właśnie próbowałam i... tak, protestuje. mówi że "to zalezy jakie błędy". co to znaczy, że to zalezy? to chyba nie jest normalne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek_59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 95

@Wisnia to znaczy że masz w sobie jakiś system oceniania błędów na "wybaczalne" i "nie do wybaczenia" 😀 I afirmacje nie przepiszą tego systemu dopóki go nie rozpoznasz. Nie mówię że to coś złego albo że jesteś z tym sama, to jest bardzo powszechne. Ale praca z afirmacjami przy takim wewnętrznym sędzim to trochę jak malowanie ściany bez gruntowania - po jakimś czasie farbą odskoczy. Najpierw trzeba zobaczyć co ta ściana w ogóle ma w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@damianek-ka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie troche z boku ale powiazane, jak długo powinno sie powtarzać te afirmacje żeby w ogole miało sens? bo czytałem ze 21 dni, czytałem ze 66, czytałem ze 90 😀 i nie wiem co jest prawdą. zaczołem raz, rzuciłem po dwoch tygodniach bo nie widziałem efektow i potem mi ktos powiedzial ze za krotko. ale czy wiec po prostu kazda osoba jest inna czy jest jakas miara?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Damianek.ka te liczby to trochę mit marketingowy, powiem ci wprost. 21 dni wzięło się z obserwacji chirurga który zauważył że pacjenci potrzebują 21 dni żeby przyzwyczaić się do amputacji kończyny. I ktoś z tego zrobił regułę do wszystkiego. 66 to z badań Phillippy Lally, ale to był średni wynik z bardzo dużego zakresu. Przy głęboko zakorzenionych przekonaniach o sobie, a to jest właśnie przypadek z tym tematem, mów raczej o miesiącach niż tygodniach.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@lila00)
Połączone: 3 lata temu

Joj, wcinam się na moment, ale chciałam zapytać czy komuś tu afirmacje rzeczywiście pomogły z wybaczeniem sobie czegoś konkretnego? nie z ogólną miłością własną, ale z jakąś konkretną sytuacją. pytam bo mam coś z przeszłości za co bardzo siebie obwiniam i zastanawiam się czy to wogóle sposób do czegoś takiego


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

Tak, mi pomogły, ale nie od razu i nie same. Miałam jeden taki moment, dużo lat temu, kiedy zrobiłam coś co kosztowało mnie relację z bliską osobą. Długo nie mogłam tego puścić. Sama afirmacja w stylu "wybaczyłam sobie" brzmiała jak kpina. Ale zaczęłam od czegoś innego - "ta sytuacja mnie czegoś nauczyła". To nie było kłamstwo. Bo naprawdę mnie nauczyła. I od tego małego przyczółku powoli szłam dalej 😀 Nie wiem ile czasu zajęło, ale zmieniło się.


Odpowiedz
Wpisy: 47
 Bolo
(@bolo)
Połączone: 2 lata temu

A jak to jest z mówienim tego na głos kontra w myslach? bo mi sie wydaje ze jak mowie głosem to czuje sie smieszny a jak w myslach to nie wiem czy działa tak samo. czy to ma znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@unakitka)
Połączone: 2 lata temu

Ja właśnie zaczęłam próbować tych afirmacji i pisze je rano w zeszycie. mam pytanie czy to że piszę zamiast mówić jest gorsze? wydaje mi sie ze pisanie bardziej do mnie trafia niz mówienie bo jak mówię to za szybko, a jak piszę to jakoś bardziej to czuję. ale nie wiem czy to nie jest moje tylko wymówka żeby nie robić tego "właściwie"


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@unakitka)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, wracając do mojego pytania bo nikt nie odpowiedział - pisanie zamiast mówienia, to jest ok czy nie? bo siedzę teraz z tym zeszytem i nie wiem czy nie marnuję czasu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Unakitka pisanie jest spoko, a dla niektórych osób działa nawet lepiej. Jest takie pojęcie "pisanie dziennika afirmacyjny" i wiem że to brzmi strasznie książkowo, ale w praktyce chodzi o to że ręka wolniej niż głos i mózg nadąża inaczej. Sama przez jakiś czas pisałam afirmacje rano w zeszycie i zauważyłam że zanim skończyłam pisać zdanie, zdążyłam je poczuć, a nie tylko mechanicznie powiedzieć. Więc nie marnujesz czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 47
 Bolo
(@bolo)
Połączone: 2 lata temu

A co jesli pisze sie ale sie nie wiierzy w to co sie pisze? bo to hyba gorsze niz mowienie? przynajmniej jak mowie to slyszę wlasny glos i jakos to inaczej odbiera


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek_59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 95

@Bolo głos ma swoją wagę, to prawda. Jest cos w tym że ucho słyszy to co usta mówią i zamyka pętlę inaczej niż samo pisanie czy myślenie. Ale nie powiedziałabym że jedno jest lepsze od drugiego, to naprawdę zależy od człowieka. Słyszałam od kilku osób że pisanie było dla nich przełomem właśnie dlatego, że szły wolniej i nie mogły uciec od zdania. A przy mówieniu można mówić i myśleć o czymś zupełnie innym.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Ja kombinuję czy to wogóle ma sens przy bardzo głębokiej samokrytyce, bo u mnie jest tak że nie mam jednej konkretnej rzeczy do wybaczenia, tylko jakby ogólne przekonanie że jestem do niczego... mhm, i nie wiem od czego zacząć. afirmacje w stylu "jestem dobra" brzmią dla mnie jak żart


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tojadek_59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 95

@Wisnia twoja sytuacja brzmi jak jest inna sytuacja niż praca z jednym konkretnym błędem. Kiedy mamy ogólne przekonanie o sobie jako o człowieku, a nie o jakimś działaniu, to afirmacje rzeczywiście trafiają w mur. Nie dlatego że afirmacje nie działają, tylko że mur jest inaczej zbudowany. Zaczęłabym wtedy od czegoś jeszcze mniejszego niż "jestem dobra", od samego faktu istnienia. Coś w stylu "mam prawo być tutaj". Bez oceniania. Sprawdź czy i to protestuje.


Odpowiedz
(@lila00)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 9

@Tojadek_59 to co napisała Tojadek_59 o prawie do istnienia jakoś mnie uderzyło. bo właśnie tak to odczuwam, że jakbym nie miała prawa do prostego spokoju. mam pytanie - czy to jest cos nad czym można pracować samodzielnie czy to już raczej do specjalisty? pytam serio, nie ironicznie


Odpowiedz
(@walentyna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 306

@Lila00 to ważne pytanie i cieszę się że je zadajesz. Powiedzmy tak: afirmacje mogą być pomocnym uzupełnieniem, ale jeśli to przekonanie "nie mam prawa istnieć" jest bardzo głęboko zakorzenione i towarzyszy mu na przykład unikanie ludzi, niemożność odpuszczenia sobie błędów sprzed lat albo ciągłe poczucie winy bez konkretnej przyczyny, to sama praca z afirmacjami może nie wystarczyć. Nie dlatego że są złe, tylko że to trochę jak przyklejanie plastra na coś co wymaga innego podejścia. Obie ścieżki można prowadzić równolegle.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@sylwek88)
Połączone: 3 lata temu

Dobra ale chwila, bo mi sie wydaje ze wchodzimy teraz w terytorium bardziej psychologiczne niz ezoteryczne i nie wiem czy to jest zarzut, po prostu zauważam. afirmacje to jednak troche inne narzedzie niz terapia... albo nie? bo Tojadek_59 i Walentyna piszą sensownie ale to juz brzmi jak poradnia a nie forum o afirmacjach


Odpowiedz
Udostępnij: