Chciałam założyć ten temat bo widzę, że nikt tego jeszcze nie ruszył, a temat jest dla mnie osobiście bardzo bliski. Chodzi o kompleks niższości związany z klasą społeczną - no wiecie, to poczucie że jesteś "gorszy" bo wychowałaś się w biedniejszej rodzinie, w bloku że twoi rodzice nie mieli wykształcenia, że nie jeździłaś na wakacje za granicę jako dziecko. I co to ma wspólnego z przeszłymi życiami? Bo jest taka koncepcja, że dusza przechodzi przez różne warstwy społeczne w kolejnych wcieleniach - raz jest arystokratą, raz chłopem pańszczyźnianym, raz kupcem. I te wzorce zostają. Znacie to uczucie że wchodzisz gdzieś na spotkanie z "lepiej ustawionymi" ludźmi i cos w środku się kurczy? Jakbyś pamiętała cos czego świadomie nie pamiętasz? Mnie bardzo pomogły afirmacje skierowane właśnie na ten poziom, ale zanim o tym - ciekawa jestem czy ktoś z was w ogóle łączy te dwie rzeczy, afirmacje i przeszłe życia.
To co opisujesz z tą pionową strukturą wcieleń - w różnych tradycjach nazywa się to właśnie wertykalną architekturą karmiczną. oho, gruba sprawa, bo to nie jest tylko kwestia "myśl pozytywnie i będzie lepiej". Jeśli dusza nosiła przez kilka wcieleń wzorzec upokorzenia klasowego, to afirmacja w stylu "jestem wartościowym człowiekiem" może po prostu nie przenikać głębiej niż poziom kory mózgowej. Warstwa karmiczna leży niżej. Stąd ten efekt, że ludzie robią afirmacje miesiącami i nic. ale mam pytanie do ciebie - mówiłaś że tobie pomogły. jakie konkretnie? Bo afirmacje ogólne to jedno, a afirmacje adresowane do wzorca z przeszłego życia to zupełnie inna robota.
Hm, zatrzymajmy sie chwilę. Bo to brzmi logicznie wewnętrznie, ale skąd właściwie wiadomo, że te uczucia niższości POCHODZĄ z przeszłych żyć, a nie poprostu z dzieciństwa i wychowania? Bo to drugie jest jak najbardziej udokumentowane - psychologia, ACE scores, cały ten temat. Nie mówię że przeszłe życia nie istnieją, ale trochę się obawiam że przyklejanie etykietki "karma z poprzedniego wcielenia" może człowieka odciąć od pracy z tym co realne i dotykalne. Jak to rozróżniacie?
Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem bo sama mam podobne odczucia. Czyli to uczucie jakbyś wchodziła w jakieś lepsze towarzystwo i coś cię paraliżuje od środka. Ale chciałam zapytać - jak w ogóle zacząć z tymi afirmacjami kiedy się nie zna ani trochę tematu regresji czy przeszłych żyć? Czy można po prostu zacząć od afirmacji i to wystarczy, czy najpierw trzeba jakoś "odkryć" co się niosło z poprzednich wcieleń? 🙂
Oj tam, A czy te afirmacje trzeba powtarzać w konkretnym momencie dnia? Czytałam gdzieś że rano po przebudzeniu mózg jest bardziej otwarty na takie rzeczy, ale nie wiem na ile to prawda. I czy pisane działają tak samo jak mówione?
Co do tej warstwy "poniżej terapii" którą opisywałaś - to akurat ma sens z punktu widzenia traumy somatycznej. Bessel van der Kolk pisał że część traumy siedzi dosłownie w ciele i nie odpowiada na pracę słowną. Nie musi to od razu oznaczać przeszłych żyć,ale jakiś poziom somatyczny na pewno. Mam pytanie do Swiatowid.1 - skąd ta koncepcja wertykalnej arhitektury, z jakiej tradycji to pochodzi?
Mam pytanie morze trochę z boku - czy ktoś próbował łączyć te afirmacje z kamieniami? ^^ Gdzieś czytałam że piryt i cytryn mają pomagać przy blokadach finansowych i poczuciu wartości, ale nie wiem czy to ten sam poziom problemu co tutaj.
Czytam i troche mi sie to klei w glowie bo sam mam podobyn problem. Chodzi o to ze wchodze gdzies gdzie sa ludzie z pieniezmi i od razu czuje ze mnie oceniają,ze sie nie nadaje. Ale nie wiem czy to karma czy po prostu ze wyroslem w domu gdzie kasy nie bylo i sie tego wstydziles. Jak to rozroznic? Bo szczerze to nie wiem od czego zaczac.
Ja dopiero zaczynam się interesować tymi tematami i to jest dla mnie trochę przytłaczające ile tu warstw 😛 Ale to zdanie o tym że dusza może pamiętać bycie chłopem pańszczyźnianym - to jest dosłownie, że ona to pamięta? Jak to działa? Mam na myśli, czy można to jakoś poczuć albo zobaczyć samodzielnie czy tylko przez regresję?
Oho, wróćmy na chwilę do tych konkretnych afirmacji bo Joasia wspomniała że jej pomogły ale nie powiedziała jakie. Ciekawa jestem bardzo, bo sama mam ten problem z tym wstydem od wewnątrz i próbowałam różnych afirmacji ale zawsze mi to brzmi falszywi we własnych ustach. jak by mówiła coś w co sama nie wierzę.
O właśnie! To mi sie podoba bardziej niz te sztywne "jestem bogata i piękna" haha. tez zawsze miałam z tym problem ze to brzmi jak oklamywanie siebie. A te "pozwalam sobie" to jest jak by prosba do siebie a nie rozkaz. Będę próbować!
No to akurat ma sens psychologicznie - bo afirmacja sformułowana jako "jestem X" kiedy głęboko nie wierzysz że jesteś X, aktywuje opór poznawczy. Forma "pozwalam sobie" albo "wybieram" jest mniej konfrontacyjna dla własnego systemu przekonań. To nie jest ezoteryka, to poprostu jak działa autosugestia... choć rozumiem że tutaj łączycie to z kontekstem karmicznym i to wasze prawo 🙂
Bardzo wam wszystkim dziękuję za ten wątek, bo czytam i czuję że wreszcie ktos nazywa cos na co ja nie umiałam znaleźć słów. Ten opis o kurczeniu się w środku kiedy wchodzisz między "lepszych ludzi" - to jest dokładnie to. Zawsze myślałam że to tylko mój problem i że powinnam po prostu przywyknąć. A tu okazuje się że to może mieć jakieś głębsze korzenie. Chciałam zapytać czy są jakieś książki które polecacie na ten temat, bo nie wiem od czego zacząć jeśli chodzi o to połączenie afirmacji i pracy z przeszłymi życiami.
