Mam takie pytanie, bo ostatnio trochę mnie to zgryzie. Zaczęłam robić afirmacje, rano przed lustrem, wiecie jak to sie robi. I moja siostra mnie nakryła i sie śmiała ze mnie przez tydzień. Mówiła że gadanie do lustra to dla wariatów i że sobie nie pomagam tylko "wmawiam sobie rzeczy". I teraz za każdym razem jak siadam do tych afirmacji to mam jej głos w głowie. Czy jak ktoś nam tak naśmiewa z tego, to afirmacje w ogóle mogą działać? Bo czytałam że wiara jest tutaj kluczowa, a mi ta wiara jakby uciekła przez to śmianie się.
O, to jest konkretne pytanie i dobrze że je zadałaś... Bo to nie jest tak, że afirmacje "wyłączają się" jak ktoś się naśmieje. Ale twoja siostra zrobiła coś realnie szkodliwego, bo wsadziła ci do głowy kontrprzekonanie. Teraz masz dwa sygnały naraz, afirmacja i komentarz siostry, i one ze sobą walczą. To nie jest problem metody, tylko problem środowiska. Czy możesz to robić kiedy ona nie jest w pobliżu, albo zamknąć się w pokoju?
Afirmacje działają na poziomie energii intencji wiec smiech drugiej osoby wplywa na pole energetyczne w jakim je robisz. jak ktos sie smieje to wysyla negatywna wibracje i ona zakłóca twoja prace. To podobnie działa jak przy medytacji, nie mozna jej robic jak ktos glośno mowi obok bo to przeszkadza w skupieniu sie na czakrze korony.
Mam pytanie do autorki, bo to ważne żeby doprecyzować. Czy ta siostra mieszka z tobą i czy to jest codzienna sytuacja? Bo to zmienia mocno odpowiedź. Jedno zahaczenie się raz to co innego niż codzienne komentarze przy kawie
U mnie była podobna sytuacja, tylko z mamą. Robiłam afirmacje na głos i ona usłyszała i powiedziała że rozmawiam sama ze sobą jak wariatka. Przez chwile przestałam, ale potem zaczęłam pisać je zamiast mówić. kartkę mam przy komputerze i codziennie rano przepisuję je ręcznie. I powiem szczerze, ta wersja pisana działa na mnie lepiej niż mówiona bo jest bardziej moja, bardziej prywatna. Może warto spróbować zmienić formę jeśli mówiona sprawia problem?
A czy afirmacje pisane naprawde dzialają tak samo jak mówione? ^^ Bo gdzieś czytałam, że ważne jest żeby je słyszeć własnym głosem, bo wtedy mózg to inaczej przyjmuje. nie wiem na ile to prawda.
Ja mam troche inne pytanie... czy jak sie robi afirmacje i ktos sie smieje, to moze to wrecz pogłębić problem z pewnoscia siebie? Bo jezeli afirmacje sa po to zeby poprawic obraz siebie, a siostra sie smieje, to czlowiek moze sie jeszcze bardziej poczuc gorzej niz przed afirmacjami. Takie błędne koło.
Szczerze? Mnie troche to smieszne ze ktos pozwala sie zatrzymac przez opinie siostry 😛 Sam robilem rozne rzeczy i ludzie sie ze mnie smiali, dalem rade. Nie mowie ze to latwe ale jezeli sie cos robi to trzeba to robic do konca. a no, co z tego ze siostra sie smie, wazne co ty czujesz.
Wiesz, ja to widzę trocę inaczej. ten śmiech siostry to jest tak naprawdę test, czy wierzysz w to co robisz. Jak afirmacje są tylko dla tych chwil kiedy wszystko sprzyja, to są za słabe. One mają właśnie budować takie wewnętrzne przekonanie które trzyma nawet jak ktos podważa. Nie mówię że to łatwe ale morze ta siostra jest tu jakimś przyspieszaczem, ktory pokazuje gdzie jest twoja prawdziwa praca do wykonania.
No okej, ale jak to zrobić żeby ten głos siostry przestał mi wchodzić w środek? Próbowałam poprostu zaczynać i myślami odpychać jej komentarz ale to nie działa. Im bardziej odpycham tym bardziej wraca.
Z tego co piszesz wychodzi jest klasyczna pułapka tłumienia myśli. im bardziej starasz się nie myśleć o czymś, tym to głośniej stuka. Ja sobie z tym poradziłam tak, że zanim zaczynam pisać afirmacje, piszę najpierw jedno zdanie o tym co mi przeszkadza. Dosłownie: "wiem że siostra się śmiała i to mnie skrępowało". I potem idę dalej. Dziwnie skuteczne, jak by to przyznanie rozładowywało napięcie.
A co jesli po prostu powiedziec tej siostrze zeby przestala komentowac? To nie jest forum psychologiczne ale wydaje sie ze to by pomoglo bardziej niz szukanie obejscia. Moze ona nawet nie wie ze tak bardzo to dolowalo? 😛
Hmm, nie wiem czy afirmacje w ogóle działają niezależnie od tego co robi siostra, szczerze. Ale to co piszecie o tym głosie w głowie, to jest coś co rozumiem i co mnie tu zatrzymało. Może to jest właśnie większy problem niż sama technika.
