Hej, nie wiem czy dobrze trafiłam z tematem do tej kategorii, ale jakoś pasuje mi tu najbardziej. Mam taki problem że jak mi się w życiu dobrze układa, to zaraz czuję jakiś ciężar. Dosłownie. Jakby mnie coś gryzło w środku że nie zasługuję na tą radość albo że zaraz coś złego musi się wydarzyć, bo nie może być tak dobrze. Czytałam o afirmacjach i podobno pomagają przeprogramować takie myślenie, ale nie wiem od czego zacząć. Czy ktoś miał coś takiego? Że czuje się winny za własne szczęście?
O, to mi bardzo znajome 🙂 U mnie to wyglądało tak, że dostawałam coś fajnego, np. awans, prezent, po prostu dobry dzień, i od razu gdzieś w głowie pojawiał się głosik: "no dobrze, ale teraz za to zapłacisz". strasznie wyczerpujące. Zaczęłam wtedy od prostych afirmacji, codziennie rano, coś w stylu "zasługuję na dobre rzeczy w moim życiu" i na początku brzmiało to dla mnie jak totalna ściema. Ale po jakimś czasie faktycznie coś się zmieniło. Nie od razu i nie rewolucyjnie, ale ten głosik zaczął być cichszy. Spróbowałaś już czegoś czy dopiero szukasz?
Ja tez tak mam! ale u mnie to chyba bardziej przez rodzinę, bo moja mama zawsze mówiła że za dużo chce i że mi się w głowie poprzewracało jak byłam z siebie zadowolona ^^ i teraz jak coś mi wychodzi to najpierw się cieszę a potem sama sobie psuje humor. to jest wogóle do naprawienia afirmacjami? bo mi sie wydaje ze tu jest głębszy problem
To co opisujesz, Pola94, i co opisuje autorka tematu, to klasyczny schemat, który w pracy z afirmacjami trzeba traktować inaczej niż zwykłe "chce więcej pewności siebie". Afirmacja naklejona na wierzch głębokiego przekonania o niebyciu wartą radości zwykle nie działa albo działa bardzo powoli. pytanie jest takie: czy afirmacja ma tę winę rozbroić, czy ją tylko przykryć? no dobra bo to różnica. Rozbroić znaczy że trzeba najpierw znaleźć, skąd to przekonanie pochodzi, i afirmację dobrać tak, zeby bezpośrednio odpowiadała temu konkretnemu lękowi. "Zasługuję na radość" to dobre zdanie, ale dla kogoś kto ma głęboki wzorzec po rodzinie, lepiej działają afirmacje bardziej szczegółowe: "Moja radość nikomu nie zabiera radości", "Mogę być szczęśliwa bez poczucia winy". Czy pracowałaś kiedyś z afirmacjami pisanymi, nie tylko mówionymi?
Oj, dorzucę coś od siebie, bo widzę tu też wątek numerologiczny, który rzadko się pojawia przy afirmacjach 🙂 Poczucie winy za radość często idzie w parze z pewną konfiguracją wibracji w dacie urodzenia. Szczególnie mocno zaznacza się to u osób z silnym wpływem czwórki i ósemki w ścieżce życiowej. Czwórka niesie w sobie przekonanie o tym że trzeba na wszystko zapracować, że nic nie przychodzi za darmo, a ósemka potrafi generować lęk przed tym, że sukces lub radość przyciągnie stratę. Nie mówię że to wyjaśnia wszystko, bo wiadomo że środowisko rodzinne i wzorce z dzieciństwa robią swoje. Ale warto sprawdzić swoją liczbę ścieżki życiowej i zobaczyć czy tam leży dodatkowe uziemienie dla tego schematu. Wtedy afirmację można dobrać pod konkretną wibrację, a nie ogólnie.
Wow, to jest mega ciekawe to co Saturnella85 napisała o liczbach! Nigdy bym nie połączył tych dwóch rzeczy. Jak obliczyć tę ścieżkę życiową? Pytam bo też mam trochę ten problem z którym zaczął wątek, że jak coś fajnego się dzieje, to od razu czekam na "ale"... Dziękuję za tłumaczenie, naprawde otwiera mi to oczy
Wtrącę się, bo mnie ruszyło, ale Zaglądam tu regularnie i mam jedno zasadnicze pytanie: czy ktoś sprawdził co mowi psychologia na temat tego syndromu zanim sięgnął po afirmacje? Bo to co opisujecie, czyli poczucie winy za własną raodść, ma nazwę. To jest coś zbliżonego do tzw. poczucia niebycia wartym, które pochodzi z konkretnych wzorców i które terapia poznawczo-behawioralna adresuje dość skutecznie. Nie mówię że afirmacje nie mogą pomagać, bo mogą, ale zastanawiam się czy nie warto równolegle porozmawiać z kimś.
No właśnie, też o tym myślałam czytając to. Tylko że nie każdy ma dostęp do terapeuty, nie każdy może sobie na to pozwolić, i poza tym co komu do tego jak ktoś chce spróbować afirmacji... Pytanie do dyskutujących: te afirmacje mówione, vs pisane, o których wspominał Vladi, to jaką widzicie różnicę? Bo fizycznie to niby to samo zdanie, a jakoś czuję że musi to działać inaczej.
