Mam takie pytanie,bo szukałem na forum i nie znalazłem niczego konkretnego. Chodzi o afirmacje i o to, czy w ogóle działają na kogoś, kto ma problem z utrzymaniem uwagi... Bo ja na przykład zaczynam powtarzać, niby skupiam się, a po chwili myśli uciekają zupełnie gdzie indziej. I potem mam wrażenie, że te afirmacje poleciały w próżnię bo właściwie byłem myślami gdzieś indziej przez połowę powtórzeń. Mam tesz takie dziwne wrażenie, jak by moje kroki odbijały się głośno, chociaż staram się chodzić lekko - nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, może jest to sygnał jakiegoś rozproszenia energii? Czy ktoś miał podobnie i jakoś sobie z tym poradził? Albo czy afirmacje w ogóle mają sens, jeśli umysł co chwilę skacze?
O,To pytanie warte zachodu bo ja mam dokładnie to samo! a no, zaczynam afirmację, mówię pierwsze słowa i nagle zastanawiam się co zjeść na obiad albo czy odpisałam na smsa, haha. Ale potem i tak jakoś to działa, przynajmniej u mnie 😀 Może liczy się sam zamiar, nawet jeśli uwaga odpływa?
Zamiar to za mało, niestety. Afirmacje opierają się na powtarzaniu i na tym, żeby mózg faktycznie "usłyszał" treść. Jeśli myślisz o obiedzie, to mózg przetwarza obiad, nie afirmację... To nie jest kwestia magii, to kwestia tego jak działa uwaga i pamięć robocza. Dlatego polecam krótsze afirmacje. Jedno zdanie, max dwa. hej, łatwiej utrzymać na nich skupienie niż na rozbudowanym manifeście.
No to wtedy trzeba używać afirmacji pisanych. Ręcznie, długopisem, nie na klawiaturze. Pisanie angażuje zupełnie inne partie mózgu i nawet jeśli myśl odpłynie, to ręka dalej pisze i to zostaje. Sama tak robiłam przez kilka tygodni i powiem wam, że zmiany były na prawdę szybkie. Poza tym, widziałam gdzies, że afirmacje pisane 33 razy dziennie działają najlepiej, bo liczba 33 ma wyjątkową wibrację numerologiczną.
Słuchajcie, wracając do tematu tego rozproszenia uwagi. Ja myślę że tu jest jeszcze inna sprawa. Afirmacje wypowiadane na głos są inne niz te w głowie. Jak mówisz na głos, to słyszysz własny głos i to samo w sobie jest jakimś bodźcem, który trudniej zignorować niz ciche myślenie. Mój mąż jest strasznym roztrzepanym i jedyne co mu pomogło to właśnie mówienie afirmacji głosno, wlasciwie prawie skandowanie. Głupio mu było z początku, ale potem sie przyzwyczaił.
No mój mąż robi to rano pod prysznicem albo w samochodzie jadąc do pracy. oj, W samochodzie to już nikt nie widzi i nie słyszy, więc nie ma żenady 🙂 Prysznic też jest ok bo jest trochę głośniej i można się zagłuszyć. Nie trzeba robić spektaklu w salonie 🙂
Mam takie pytanie, bo jestem tu raczej z ciekawości... Czy jest jakaś różnica między afirmacją mówioną a na przykład słuchaniem własnego nagrania? Bo technicznie efekt powinien być podobny, tylko nie angażujesz ust 😀 Pytam bo ktoś mi mówiła, że nagranie własnego głosu działa inaczej na psychikę niż mówienie na żywo.
Ojej no, jest roznica i to całkiem istotna. Jak mówisz sam, jesteś aktywny, musisz się trochę skupić na wymowie, oddechu. Jak słuchasz nagrania, możesz odpłynąć myślami znacznie łatwiej, bo nie masz żadnego wysiłku do wykonania. U osób z rozproszeniem uwagi nagranie morze paradoksalnie być gorsze, bo usuwa ostatni opór, który zmusza do minimalnego skupienia. Chociaż są badania, że wielokrotne słyszenie tego samego w tle może coś robić z pamięcią długoterminową, ale to inna para kaloszy niż świadoma afirmacja.
Mam pytanko trohce z boku ale zwiazane - co z afirmacjami przed snem? Bo czytałam ze mózg wtedy lepiej chłonie i maby nawet rozproszenie nie jest takim problemem jak w ciągu dnia? Czy to prawda czy kolejny mit?
Ale co ty ale troche nie rozumiem całego założenia. Jeśli mówię coś, w co nie wierzę, to jak powtarzanie ma zmienić przekonanie? ech, mózg przecież wie, że to nieprawda. To nie trochę jak kłamanie samemu sobie?
Wow, ogromnie dziękuję wszystkim za tę dyskusję, naprawde mi to otworzyło oczy! Ja sama mam straszny problem z rozproszeniem i nigdy nie myślałam, że może to ma wpływ na skuteczność afirmacji. Będę teraz próbowała tego głośnego mówienia, o którym pisała Tereska. Dziekuje jeszcze raz, naprawdę pomocny temat 🙂
A to ciekawe bo ja właśnie przez to rzuciłam afirmacje po tygodniu,bo powtarzałam "jestem pewna siebie" i w środku czułam że kłamię i było mi głupio, dosłownie głupio, jakbym sama siebie próbowała oszukać 😀 może dlatego nie działało?
No tak ale mnie zastanawia jedno - my tu cały czas mówimy o afirmacjach na pewność siebie albo takie ogólne, a co z afirmacjami na konkretną rzecz, np na przyciągnięcie miłości? Czy tam ten mechanizm działa tak samo, bo jakoś czuję że to jednak inna bajka i inne emocje są zaangażowane
