Hej, mam troche dziwne pytanie ale chyba dobrze trafilem. Czy afirmacje moga pomoc jak ktos caly czas mysli ze jest dziwny, nie na miejscu, ze inni go oceniaja? Nie wiem czy to ma zwiazek z ezoteryka ale widzialem ze tu sie rozmawia o afirmacjach i troche juz probowalem sam cos powtarzac rano, jednak czuje sie z tym glupkowato. Jak mowisz sam do siebie w lustrze ze jestes ok to czujesz sie bardziej dziwnie niz przed 🙂 czy ktos mial tak samo?
To uczucie glupkowatosci przy afirmacjach jest super normalne i prawie kazdy przez to przechodzi! ja na poczatku tez stalam przed lustrem i mialam wrazenie ze odgrywam jakis teatr. Z czasem to przechodzi, ale musisz dac sobie troche czasu 🙂 Pytanie tylko co dokladnie powtarzasz, bo forma afirmacji ma znaczenie. Jezeli mowisz "nie jestem dziwny" to masz problem, bo umysl przetwarza to inaczej niz by sie wydawalo.
Zatrzymam sie tu na chwile, bo widze ze idzie w strone mitu ktory jest bardzo rozpowszechniony. To ze afirmacja "brzmi falszywie" to nie blad afirmacji, to reakcja obronna umyslu na niezgodnosc z aktualnym przekonaniem. W literaturze psychologicznej (Steele, 1988, self-affirmation theory) mowi sie o tym dosc precyzyjnie - afirmacja nie ma byc opisem rzeczywistosci, tylko kierunkiem. Ale uwaga: jezeli rozbieznosc miedzy afirmacja a aktualnym przekonaniem jest za duza, efekt moze byc odwrotny do zamierzonego. Czyli mowiac "wszyscy mnie kochaja" przy glebokim przekonaniu o odrzuceniu, mozesz sobie zrobic krzywde a nie pomoc.
Hmm, rozumiem ten tok myslenia ale troche inaczej na to patrze. Dla mnie afirmacje to nie jest psychologia tylko praca z energia przekonania. Jak mowisz cos z intencja i czujesz to choc przez chwile, to zostawiasz slad w polu morficznym. I to dziala niezaleznie od tego czy umysl sie opiera. Wiem ze to nie kazdemu pasuje, ale z mojego doswiadczenia forma "jestem" jest mocniejsza niz "moge byc" bo ta druga to wciaz wattpienie
Wracajac do poczatkowego pytania, bo troche odpłynęliśmy. To uczucie ze sie jest dziwnym i ze inni oceniaja, to bardzo czesto nie jest kwestia samych afirmacji tylko tego, od czego zaczynacie. afirmacja to nie lekarstwo na glebokie przekonanie budowane latami. Ona moze byc jednym z elementów, ale jezeli ktos codziennie wstaje z mysla "nie pasuję", to dwadziescia sekund przed lustrem tego nie zmieni. Pytanie do osoby ktora zakladała temat: czy to uczucie bycia dziwnym dotyczy konkretnych sytuacji czy jest takie ogólne, caly czas?
Ja sie tu przyczepie do jednej rzeczy bo mi to siada. mowiliscie ze forma "moge byc" jest lepsza dla niskiej samooceny. Ale ja gdzies czytalam ze afirmacja ma byc w czasie terazniejszym, bo umysl nie rozumie przyszlosci... I teraz nie wiem ktore podejscie wziac. Oboje wydaja sie miec sens ale sa sprzeczne, nie?
