Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad tym, czy afirmacje w ogóle maja sens bez wizualizacji, bo sama powtarzam je od kilku miesiecy i czuje ze cos sie zmienia, ale nie wiem czy to przez slowa czy przez to, ze jednoczesnie wyobrazam sobie efekt. Nie potrafia oddzielic jednego od drugiego. Wy tez tak macie? Ktos probowal robic afirmacje czysto mechanicznie, bez zadnego obrazu w glowie, i co z tego wyszlo?
Mam wrazenie ze to troche jak pytanie co bylo pierwsze jajko czy kura. sam probowalem samo powtarzanie bez wizualizacji przez jakies dwa tygodnie i nie czulem kompletnie nic. Moze bylem za sceptyczny, moze za krottko, nie wiem. Ale jak ktos mi powiedzial zeby dolaczac obraz, to cos zaczelo klekotac inaczej. Trudno mi powiedziec czy naprawde cos dzialalo, czy po prostu bardziej sie skupialem.
Wizualizacja jest kluczowa bo umysl nie rozroznia miedzy tym co wyobraza sobie a tym co realne. To jest udowodnione. Afirmacja bez obrazu to jak mantra bez intencji - puste słowa. Musi byc konkretny obraz, najlepiej jakbys juz tam byl, czul zapachy, widzial szczegoly
Sama prowadze notatki z afirmacji i wizualizacji osobno, to moj mały eksperyment. Po trzech tygodniach samych afirmacji bez zadnego obrazu - bez zmian. Po dwoch tygodniach z wizualizacja - subiektywnie czulam sie lepiej, spokojniej. Ale uczciwie mowie: robilam tez inne rzeczy w tym czasie, wiec nie moge powiedziec ze to na pewno to. Zmiennych jest za duzo.
Praktycznie, próbowałam kilka razy robić wizualizacje po afirmacjach i miałam wrażenie ze obraz jest wtedy bardizej żywy, jak by słowa go "rozkręcały"... ale to może być moje wymyślanie. chciałabym zobaczyć czy ktoś starszy z doświadczeniem tak samo to czuje czy kompletnie inaczej
Mam trochę inne podejście do tego. Dla mnie afirmacje bez jakiegokolwiek ładunku emocjonalnego to po prostu głośne czytanie. Nieważne czy jest wizualizacja czy nie, jesli nie czujesz tego co mowisz to leci w próżnie 🙂 Znam osoby które nie wizualizuja wcale a mają świetne efekty, bo wkładaja w slowa autentyczne przekonanie
Wodniczka ma racje w jednym,a Zbyszek w drugim i nie sa to sprzeczne. Wizualizacja to jeden z mechanizmow wywołania stanu emocjonalnego, ale nie jedyny... Ktoś morze go osiagnac inaczej, przez muzye, ruch, oddech, kotwice sensoryczne. Błąd pojawia sie kiedy ktoś zaczyna traktowac wizualizacje jako obowiazkowy element bez którego "nie zadziała". To niepotrzebnie blokuje osoby ktore maja trudnosc z tworzeniem obrazow mentalnych.
A co z osobami ktore po prostu nie potrafia wizualizowac? Ja na przyklad jak próbuje wyobrazic sobie jakis obraz to mam czarna sciane i nic. Slyszalam ze to sie nazywa aphantasia czy jacos tak. Czy dla takich osob afirmacje wgl maja szanse dzialac czy jestesmy na przegranej pozycji?
Eh, przepraszam ze sie wtrące ale nie rozumiem jednej rzeczy, czy te afirmacje trzeba mówić głośno czy można w myślach? i jak długo to trwa zanim cokolwiek poczujesz? 😀 pytam bo nigdy tego nie robiłam i trochę się czuje głupio mówiac do siebie w lustrze 🙂
A ja sie zastanawiam czy to ma znaczenie w jakim języku sie powtarza afirmacje? bo widziałam ze duzo tych gotowych formułek jest po angielsku i nie wiem czy tłumaczyc je na polski czy zostawic tak jak sa. intuicyjnie wydaje mi sie ze polski powinien działac lepiej bo to mój język i go czuje głębiej, ale nie mam pojęcia czy to ma jakies znaczenie czy to tylko moje wyobrażenie
