Forum

Asystent AI
Afirmacje a strach ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a strach przed zmianą - paradoks chęci i obawy

Strona 2 / 2

Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale czy nie jest tak ze kazda afirmacja ktora zaczyna sie od 'jestem' jest trochę podmywaniem? Bo mowisz 'jestem odwazna' a wiesz ze sie boisz, wiec musi to gdzies stworzyc napiecie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Macierzanka To dobre spostrzeżenie i nie jesteś pierwsza która to zauważa. Napięcie nie musi być złe - pytanie czy jest napięciem twórczym czy paraliżującym. Ale masz rację że 'jestem' użyte wbrew obecnemu doświadczeniu może zamiast pomagać, uruchamiać wewnętrznego sędziego który natychmiast zbija argument. Dlatego część praktykujących przechodzi z czasem na 'wybieram', 'uczę się', 'pozwalam sobie'. Nie wiem czy to lepsze, ale mniej konfrontacyjne.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Pajeczyna A 'wybieram odwagę' to też jest afirmacja? Wydaje mi się że to bardziej intencja niż afirmacja. Czy jest jakaś granica między nimi?


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Dodola Ja się nad tym też zastanawiałam i myślę że granica jest płynna. Afirmacja zakłada stwierdzenie czegoś jako faktu albo jako kierunku, a intencja to raczej deklaracja woli. W praktyce działają podobnie - obie wpływają na to, na co kierujesz uwagę. Ale może właśnie dlatego intencje są dla niektórych łatwiejsze na początku, bo nie wymagają udawania że już jesteś gdzie chcesz być.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co mówiła Halineczkaa o mniejszych krokach. Próbowałam wcześniej i faktycznie pomaga. Ale mam pytanie: czy jest jakiś moment kiedy trzeba jednak przeskoczyć na większą afirmację? Czy można w nieskończoność zostawać przy małych krokach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Agaa32 Można zostać przy małych krokach przez długi czas i to nie jest regres. Ale zwykle jest moment kiedy mały krok przestaje dawać jakiekolwiek odczucie - ani oporu, ani ulgi. To jest sygnał że można się poruszyć. Nie musisz decydować z góry 'teraz czas na duży krok'. Raczej słuchaj czy coś co wcześniej wzbudzało kontrargumenty, teraz brzmi neutralnie. Wtedy możesz sprawdzić większy.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mam takie wrażenie że w tej rozmowie cały czas wracamy do tego samego: strach jest, afirmacja go nie usuwa, ale jakoś z nim współistnieje. Tylko ja nadal nie rozumiem mechanizmu. Jak to fizycznie działa że coś powtarzane wielokrotnie zaczyna być 'głośniejsze' niż strach?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Krysia_58 To nie jest fizyczne w sensie dosłownym, ale mózg faktycznie ma tendencję do wzmacniania ścieżek które są często używane. To nie magia, to po prostu powtarzanie tworzy skojarzenia. Jeśli przez lata reagowałaś strachem na myśl o zmianie, ta ścieżka jest szeroka i wygodna. Afirmacja buduje obok niej inną ścieżkę - na początku wąską. Ona nie likwiduje tej pierwszej, ale z czasem może stać się wystarczająco uczęszczana żeby stać się realną alternatywą. Problem jest wtedy gdy ludzie oczekują że ta nowa ścieżka pojawi się po tygodniu.


Odpowiedz
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Halineczkaa To z tymi ścieżkami to rozumiem, ale mam inne pytanie: czy afirmacje działają inaczej kiedy ktoś jest w środku silnego lęku, a inaczej kiedy jest spokojny? Bo wydaje mi się że jak jestem naprawdę przestraszona to afirmacja brzmi jak żart. A jak jest spokojnie to nie potrzebuję jej aż tak bardzo.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Syriusza To jest chyba jeden z częstszych problemów w praktyce. I masz rację - w szczycie lęku afirmacja często nie dotrze. Ale to nie znaczy że jest bezużyteczna. Afirmacja działa głównie jako prewencja i jako budowanie zasobu, nie jako gaszenie pożaru. Kiedy jest spokojnie i powtarzasz - właśnie wtedy budujesz coś na co możesz się powołać kiedy lęk wraca. Jeśli czekasz z afirmacją na moment kiedy jej potrzebujesz najbardziej, to jest trochę jak szukanie kamizelki ratunkowej kiedy już jesteś w wodzie.


Odpowiedz
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 128

@Pajeczyna O, to mi dużo wyjaśnia. Ja robiłam dokładnie to - sięgałam po afirmacje kiedy mi było źle i myślałam że nie działają. A powinnam robić to regularnie nawet kiedy jest względnie dobrze?


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie i to jest chyba jeden z trudniejszych momentów w tej praktyce - robić coś kiedy nie czujesz że tego potrzebujesz. Bo wtedy łatwo powiedzieć sobie 'teraz nie ma potrzeby' i odłożyć. A kiedy jest potrzeba, jest za późno żeby zaczynać od zera. To jest ten sam paradoks z tytułu wątku widziany od innej strony - chcemy zmiany kiedy boli, ale narzędzia do zmiany trzeba budować kiedy nie boli.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z innej strony. Czy afirmacje robione z przymusu - bo 'trzeba', bo 'się nie opuszcza praktyki' - mają jakikolwiek sens? Czy intencja i przekonanie muszą być za nimi, czy sam mechanizm powtarzania wystarczy?


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Klimcia_A zadała pytanie które mnie samą od dawna ciekawi. Mam wrażenie że środowisko afirmacyjne jest podzielone w tej kwestii. Jedni mówią że intencja jest wszystkim i bez niej to tylko mechaniczne bełkotanie. Drudzy twierdzą że sam rytm powtarzania coś robi, nawet jeśli głowa jest gdzie indziej. Ciekawa jestem co tu powiedzą osoby które ćwiczyły długo i różnie.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

To nie jest tak proste że jedno wyklucza drugie. Powtarzanie bez intencji może działać na poziomie czysto asocjacyjnym, mózg lubi wzorce i reaguje na regularność. Ale jeśli jednocześnie wewnątrz dzieje się coś sprzecznego, na przykład silne poczucie że to nieprawda, ten mechanizm jest hamowany. Nie powiedzałabym że intencja jest niezbędna, ale jej brak albo aktywny opór to dwie różne sprawy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Halineczkaa A co to znaczy w praktyce ten aktywny opór? Czy to jest kiedy mówię afirmację i jednocześnie myślę 'ale to nieprawda'? Bo to mi się zdarza bardzo często i teraz się zastanawiam czy to właśnie ten problem.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Klimcia_A Tak, to jest jeden z przejawów. Ale aktywny opór to coś mocniejszego niż samo niedowierzanie. To kiedy część ciebie naprawdę nie chce żeby afirmacja zadziałała. Brzmi paradoksalnie, ale to wraca do tego o czym rozmawiałyśmy wcześniej - strach przed zmianą. Możesz powtarzać afirmację i jednocześnie podświadomie bronić się przed tym co ona miałaby przynieść. Niedowierzanie to tylko intelektualne 'nie wiem czy to prawda'. Opór to coś głębszego - 'nie chcę żeby to było prawda'.


Odpowiedz
(@zina83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Halineczkaa I to jest właśnie ten paradoks z tytułu, prawda? Chcę się zmienić ale się boję, więc opór jest tak naprawdę ochroną. Tylko jak to rozróżnić u siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to zastanawia bo chyba nigdy nie myślałam o tym że mogę nie chcieć żeby afirmacja zadziałała. Zawsze zakładałam że chcę, skoro ją robię. Ale jak teraz o tym myślę...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Bazylka54 Dokładnie w tym miejscu jest ta pułapka. Świadomie chcemy, deklarujemy że chcemy, a coś zupełnie innego dzieje się głębiej. I nie ma w tym nic złego, to normalna reakcja psychiki. Ale trzeba być szczerą wobec siebie żeby to zauważyć.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jak mozna to zauwazyc, ten opor? Bo jezeli dzieje sie podswiadomie to skad mam wiedziec ze w ogole istnieje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Macierzanka Są pewne sygnały. Jeden to że ciągle 'zapominasz' robić afirmacje albo odkładasz na później, ale masz z tym poczucie winy. Drugi to że po afirmacji czujesz się gorzej albo bardziej niespokojnie niż przed. Trzeci to że zmieniasz treść afirmacji bardzo często, nigdy nie jesteś zadowolona z brzmienia. To mogą być ślady oporu, choć nie zawsze.


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Halineczkaa Ten drugi sygnał mnie zatrzymał. Że po afirmacji czujesz się gorzej. Czy to nie może być też oznaka że afirmacja 'dotknęła' czegoś ważnego i to jest dobry znak, a nie zły? Skąd wiadomo kiedy gorsze samopoczucie to opór a kiedy to jakiś rodzaj przetwarzania?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Faustynka05 To naprawdę dobre rozróżnienie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Intuicyjnie powiedziałabym że 'dotknięcie czegoś ważnego' ma inną jakość - jest bardziej jak smutek albo wzruszenie, nie jak narastający lęk. Ale to są subtelności, które każda osoba musi nauczyć się rozpoznawać u siebie. Nie ma tu jednej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co powiedziała wcześniej Begonia - że robić coś kiedy nie czujesz potrzeby jest najtrudniejsze. Ja mam z tym dokładnie tak samo. Jak jest dobrze, zapominam albo nie chce mi się. A jak jest źle, jest za późno. Czy ktoś znalazł na to jakiś sposób żeby zbudować tę regularność?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Agaa32 Ja podczepiałam afirmacje pod coś co już robiłam codziennie. U mnie to była poranna kawa. Dosłownie przez kilka tygodni powtarzałam afirmacje siedząc z kubkiem zanim zrobiłam cokolwiek innego. Nie wiem czy to działa na każdego, ale mi pomogło żeby nie zapominać.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Witchling80 O, to ciekawy sposób. A czy to nie sprawia że z czasem kawa staje się tym wyzwalaczem i jak nie masz kawy to nie robisz afirmacji? Zastanawiam się czy to nie uzależnia praktyki od okoliczności.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Dodola Szczerze? Trochę tak. Jak byłam gdzieś bez swojej kawy to rzeczywiście mi nie szło. Ale nie wiem czy to zły znak - może każda regularność potrzebuje jakiegoś kotwicy na początku, a potem się usamodzielnia? Nie testowałam tego świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawy wątek z tą kotwicem ale wróćmy na chwilę do meritum bo mi gdzieś ucieka. Strach przed zmianą wewnętrzną a afirmacja. Mam wrażenie że tu jest coś istotnego czego jeszcze nie powiedzieliśmy. Afirmacja działa na powierzchni - zmienia co mówimy do siebie. Ale strach przed zmianą tożsamości siedzi dużo głębiej. Czy samo powtarzanie zdań może do tego dotrzeć, czy potrzeba czegoś więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Właśnie to chciałam zapytać. Bo słucham od początku i rozumiem że afirmacje pomagają, że budują ścieżki, że nie gasią pożaru ale zapobiegają. Ale ten strach że się przestanę siebie rozpoznawać - to jest coś co czuję i nie wiem czy jakiekolwiek zdanie powtarzane rano mi w tym pomoże.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Krysia_58 I to jest uczciwa wątpliwość. Afirmacja sama w sobie pewnie nie wystarczy jeśli strach przed utratą tożsamości jest głęboki. Może być częścią większej pracy, ale nie zastępuje jej w całości. Pytanie brzmi raczej od czego zacząć kiedy jest się w tym miejscu. Czy afirmacja może być krokiem wejścia w tę pracę, nawet jeśli nie jest jej centrum?


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie się wydaje że afirmacja może być też sposobem żeby zacząć rozmawiać ze sobą inaczej. Nie tyle że od razu zmienia coś głębokiego, ale że zmienia ton wewnętrznego dialogu. A to może być ten pierwszy krok do czegoś szerszego. Chociaż Krysia_58 mnie teraz zatrzymuje bo nie wiem czy to dotyczy też tak głębokiego strachu jak ten o tożsamość.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

To co powiedziałaś o tonie wewnętrznego dialogu - czy to znaczy że sama treść afirmacji jest mniej ważna niż sposób w jaki do siebie mówimy? Bo ja mam wrażenie że czasem powtarzam zdanie po zdaniu i liczy się bardziej że w ogóle mówię do siebie życzliwie niż co dokładnie mówię.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

To co powiedziałaś o tonie - chyba mnie to najlepiej opisuje. Ja przez długi czas starałam się znaleźć idealną afirmację, idealnie sformułowaną, żeby 'zadziałała'. A może problem był właśnie w tym że traktowałam to jak formułkę do wklepania, nie jak rozmowę z samą sobą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Syriusza I tu jest clou tego paradoksu. Jeśli traktujesz afirmację jak zaklęcie które ma zdziałać coś niezależnie od ciebie, to opór będzie tym silniejszy. Bo część ciebie wie, że to nie działa tak mechanicznie. Pytanie czy w ogóle da się wyjść z trybu 'szukam odpowiedniej formuły' bez wcześniejszej pracy z tym lękiem?


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Halineczkaa A jak wygląda ta praca z lękiem zanim w ogóle zaczniesz afirmacje? Mówisz o tym jakbyś wiedziała co robić, ale ja szczerze nie wiem od czego by tu zacząć. Czy to musi być coś formalnego, jak terapia, czy można to robić samodzielnie?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Dodola To zależy jak głęboki jest ten lęk. Jeśli mówimy o codziennym dyskomforcie przed zmianą - można zacząć samodzielnie, uważnie. Jeśli za afirmacją stoi coś większego, jakiś stary wzorzec albo trauma - afirmacje mogą to nawet przykrywać zamiast przepracowywać. I to jest niebezpieczne, bo masz pozór że pracujesz, a naprawdę odkładasz.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słucham tego i myślę sobie - to jest właśnie mój problem. Ja afirmacje robię już od dłuższego czasu i jest jakiś spokój, ale głęboko czuję że nic się nie zmienia. Może przykrywam tym coś zamiast to ruszyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Krysia_58 A co to znaczy dla ciebie 'nic się nie zmienia'? Bo jeśli jest spokój, to coś jednak jest inaczej niż było. Zastanawiam się czy może chodzi ci o to, że okoliczności zewnętrzne są takie same, nie wewnętrzne?


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Faustynka05 Tak, chyba o to. Wewnętrznie jest jakby lżej, ale nic w moim życiu się realnie nie poruszyło. I nie wiem czy to afirmacje działają na tyle wolno, czy po prostu dają ulgę bez zmiany.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Krysia_58 To jest bardzo ważne rozróżnienie. Afirmacja może dawać regulację emocjonalną - i to już jest wartość - ale zmiana zewnętrzna wymaga działania. Afirmacja nie zastępuje decyzji ani kroków. Ona może zmienić stan z którego te kroki podejmujesz. Ale jeśli lęk przed zmianą jest tak silny że blokuje działanie, sama ulga nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie tego się bałam. Że robię afirmacje i czuję się lepiej, i myślę że coś robię, a właściwie stoję w miejscu. To trochę smutne jak tak to widzę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Bazylka54 Nie powiedziałabym że to stanie w miejscu. To może być etap - najpierw zmiana wewnętrzna, potem zewnętrzna. Ja miałam długi czas kiedy nic na zewnątrz nie było widać, a w środku coś się porządkowało. I dopiero po czasie zaczęłam podejmować inne decyzje. Nie wiem czy to regułka bo u każdej jest inaczej.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Witchling80 A jak długi był ten czas u ciebie? Pytam serio, bo mam wrażenie że każdy mówi 'to wymaga czasu' ale nikt nie mówi ile. I kiedy mam przestać myśleć że coś nie gra a zacząć po prostu czekać?


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Agaa32 U mnie to były miesiące, nie tygodnie. Ale nie potrafię ci powiedzieć ile dla ciebie, bo nie wiem co niesiesz. I szczerze - sama też nie wiedziałam w trakcie że 'to ten etap'. Zrozumiałam dopiero patrząc wstecz.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do czegoś co powiedziała Halineczkaa kilka postów wyżej - że afirmacja może przykrywać zamiast przepracowywać. Chcę to rozwinąć bo myślę że tu jest serce tego paradoksu. Strach przed zmianą nie jest irracjonalny. On jest po coś. Chroni jakąś część nas. I kiedy afirmacją mówimy sobie 'jestem gotowa na zmiany, zmiana jest dobra', ta część która się boi może zacząć walczyć mocniej. Bo czuje się zagrożona.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zina83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Pajeczyna To znaczy że afirmacja o zmianie może paradoksalnie wzmocnić opór? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Zina83 Tak, w pewnych okolicznościach. Nie u każdego i nie zawsze. Ale jeśli afirmacja jest zbyt odległa od tego gdzie teraz jesteś, psychika może to odczuć jako atak na swój dotychczasowy sposób funkcjonowania. Dlatego niektórzy proponują zamiast 'jestem gotowa na zmianę' zacząć od 'dopuszczam możliwość że zmiana może być dla mnie dobra'. To miększe wejście.


Odpowiedz
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Pajeczyna Ta różnica w sformułowaniu to coś czego w ogóle nie brałam pod uwagę. Zawsze myślałam że afirmacja musi być stanowcza i pewna, że musi być jak fakty. A ty mówisz że może być właśnie pytająca, dopuszczająca?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Klimcia_A Dokładnie - i to jest jeden z bardziej sensownych kierunków w pracy z afirmacją kiedy mamy silny opór. Twierdzenie 'jestem wystarczająca' przy silnym wewnętrznym 'ale to nieprawda' tworzy napięcie. Pytanie 'czy mogłabym zacząć patrzeć na siebie łagodniej' tego napięcia nie wywołuje. I jest bardziej szczere na danym etapie.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

a jak afirmacja jest pytaniem to czy dalej jest afirmacja? Bo myslalem ze z definicji to twierdzenie a nie pytanie. Moze sie myle?


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Macierzanka, to ciekawy punkt. Technicznie masz rację, że afirmacja to twierdzenie. Ale w praktyce chodzi o zmianę relacji z samą sobą, i pytanie może tę zmianę zacząć tak samo jak twierdzenie. Może nawet lepiej, jeśli twierdzenie jest za bardzo 'zaklejone' oporem.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest wtedy po prostu inny rodzaj pracy - może bardziej medytacyjny albo dialogowy? Bo jeśli odejdziemy od twierdzenia, to kiedy właściwie zaczyna się afirmacja a kiedy kończy? Zastanawiam się czy nie mieszamy kilku różnych praktyk w jedną.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Faustynka05 Masz rację, że to pytanie o granice. Ale myślę, że w przypadku pracy z lękiem przed zmianą te granice trochę się rozmywają i to jest okej. Czy afirmacja musi być twierdzeniem żeby działała - nie wiem. Wiem, że dialog z sobą samą, nawet bez etykietki 'afirmacja', może zmieniać wewnętrzne przekonania. Może to nie jest ważne jak to nazwiemy, tylko co z tego wynika.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Faustynka05 Rozumiem ten zarzut o mieszaniu praktyk, ale myślę że to nie jest problem tylko obserwacja. Praca z lękiem przed zmianą rzadko mieści się w jednej szufladce. Afirmacja, dialog wewnętrzny, medytacja - to nie są szczelne kategorie. Pytanie 'czy mogę się zmienić' może być wstępem do afirmacji, przygotowaniem gruntu. I wtedy jest częścią tej samej praktyki, nawet jeśli formalnie brzmi inaczej.


Odpowiedz
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Halineczkaa A skąd wiadomo kiedy grunt jest wystarczająco przygotowany żeby przejść do twierdzenia? Bo słucham o tej kolejności - najpierw pytanie, potem twierdzenie - i zastanawiam się czy jest jakiś znak który mówi że 'teraz możesz powiedzieć to wprost'. Czy to jest po prostu kwestia czucia?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Klimcia_A To jest dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale powiem jak ja to rozpoznaję. Kiedy twierdzenie przestaje wywoływać wewnętrzny sprzeciw, jakiś głos który mówi 'ale to nieprawda' - wtedy zazwyczaj oznacza, że coś się przestawiło. Nie chodzi o to że w stu procentach wierzysz, ale że zdanie przestaje brzmieć jak kłamstwo.


Odpowiedz
(@zina83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Pajeczyna To znaczy że ten wewnętrzny sprzeciw jest dobry? Tzn. że warto go słuchać zamiast go zagłuszać afirmacją?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Zina83 Tak właśnie uważam. Ten głos coś mówi o miejscu w którym teraz jesteś. Ignorowanie go przez powtarzanie twierdzenia może dawać chwilową ulgę, ale głos wraca. Albo ucicha na wierzchu a działa głębiej. Dlatego w pracy z lękiem przed zmianą często bardziej opłaca się zapytać ten głos czego się boi, niż próbować go przekrzyczeć.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy ten głos co mowi ze to nieprawda to zawsze lęk? Bo mi sie czasem wydaje ze to moze byc po prostu... realizm? Ze widze ze coś jest trudne i to nie jest strach tylko ocena sytuacji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Macierzanka To jest ważne rozróżnienie. Ja długo myślałam że moje wątpliwości to właśnie realizm, rozsądek. Dopiero po czasie zobaczyłam że to był lęk przebrany za logikę. Ale nie twierdzę że zawsze tak jest. Czasem naprawdę oceniamy trzeźwo. Problem polega na tym że trudno to rozróżnić od środka.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Witchling80 A jak ty to rozróżniłaś? Jak poznałaś że to był lęk a nie realizm? Bo też mam ten problem - mówię sobie że jestem realistką, ale nie wiem czy nie zakrywam tym czegoś innego.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Agaa32 U mnie sygnałem było to, że 'realizm' zawsze wskazywał na niemożliwość. Zawsze znajdował powód dlaczego coś nie wyjdzie. Trzeźwa ocena potrafi powiedzieć też 'to może być trudne ale możliwe'. Jak widzę tylko przeszkody - to już pytam siebie czy to naprawdę ocena czy samoobrona.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czytam to i myślę że mój wewnętrzny głos od lat robi dokładnie to. Zawsze jest jakiś powód dlaczego nie teraz, nie to, nie tak. I robiłam afirmacje myśląc że je przekonuję, a one po prostu czekały aż skończę i wracały. Może to jest właśnie ten przykrywający efekt o którym pisała Pajeczyna.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Krysia_58 A czy próbowałaś kiedyś porozmawiać z tym głosem zamiast go przekonywać? Tzn. dosłownie zapytać go w ramach jakiejś praktyki - czego się boisz, co próbujesz chronić? Ciekawa jestem czy to w ogóle coś daje w praktyce.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Faustynka05 Nie, nigdy nie próbowałam tego tak wprost. Nie wiedziałam że można. Zawsze myślałam że zadanie to go wyciszyć, nie słuchać. To by było dla mnie zupełnie nowe podejście.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Krysia_58 To co opisujesz - praca z tym głosem zamiast przeciwko niemu - ma sporo wspólnego z podejściem terapeutycznym, ale można to robić też samodzielnie, np. przez pisanie. Siadasz i piszesz 'co zyskuję nie zmieniając się'. Nie co tracę. Co zyskuję. Bo lęk przed zmianą zawsze coś chroni i kiedy to zapiszesz, często okazuje się że to jest coś konkretnego, nie abstrakcja.


Odpowiedz
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 128

@Halineczkaa To jest trochę przewrotne pytanie. Nigdy bym sama na nie nie wpadła. Co zyskuję nie zmieniając się. Spróbuję, bo naprawdę nie wiem co bym napisała.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Halineczkaa A to ćwiczenie z pisaniem robisz zamiast afirmacji czy razem z nimi? Zastanawiam się czy to nie dwie różne sesje, czy można je jakoś połączyć.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Dodola Ja traktowałabym to jako osobne etapy, nie równoległe. Najpierw to pisanie - żeby zobaczyć co się tam trzyma. Potem z tej wiedzy możesz sformułować afirmację która odpowiada na konkretny lęk, nie ogólne 'jestem gotowa na zmianę'. Jeśli z pisania wychodzi że boisz się samotności po zmianie, to afirmacja może dotyczyć właśnie tego: relacji, bezpieczeństwa, a nie zmiany jako takiej.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Halineczkaa o konkretnym lęku a nie ogólnej zmianie - to dla mnie zmienia wszystko. Ja zawsze robiłam afirmacje bardzo szeroko. 'Jestem otwarta na zmiany', 'płynę z życiem'. A może dlatego nic szczególnie nie drgnęło, bo to było za bardzo ogólne żeby trafić w to co naprawdę siedzi.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Klimcia_A Dokładnie. Ogólne afirmacje mają tę wadę że mogą być zbyt bezpieczne. Nie dotykają miejsca bólu, więc nie ma oporu, ale nie ma też prawdziwego ruchu. Specyficzna afirmacja boli bardziej na początku, bo jest bliżej prawdziwego miejsca. Ale dlatego właśnie może coś ruszyć.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Pajeczyna Czyli im bardziej afirmacja boli na początku, tym lepiej trafia? Czy to nie jest trochę dziwne kryterium? Pytam bo chciałabym wiedzieć jak odróżnić 'boli bo trafia' od 'boli bo jest po prostu za daleka od prawdy'.


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Agaa32 To jest naprawdę ważne pytanie i chcę odpowiedzieć uważnie, bo łatwo to uprościć. Nie chodzi o to, że boli znaczy dobrze. Chodzi o rodzaj bólu. Jeśli afirmacja wywołuje coś w rodzaju wewnętrznego tarcia, jakieś 'nie, jeszcze nie' albo napięcie które czujesz w klatce, to często znak że dotknęłaś czegoś realnego. Jeśli natomiast afirmacja brzmi jak abstrakcja z innego życia i w ogóle nie rejestrujesz żadnej reakcji poza poczuciem że to śmieszne albo nierealne, to może rzeczywiście jest za daleka. Różnica jest subtelna, ale z czasem ją wyczuwasz.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Halineczkaa Czyli to tarcie to dobry znak a nie objaw że robię coś nie tak? Bo ja zawsze jak czułam ten opór to myślałam że nieprawidłowo dobrałam afirmację i szukałam łagodniejszej.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Agaa32 I właśnie w tym jest ten paradoks z tytułu tego wątku. Szukamy takiej afirmacji która nie boli, bo brak oporu wydaje się sukcesem. A tymczasem brak oporu może oznaczać że nie dotknęłaś lęku, tylko ominęłaś go. Zmiana na której zależy zazwyczaj siedzi dokładnie tam gdzie jest to tarcie.


Odpowiedz
(@zina83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Pajeczyna Ale jak długo to tarcie ma trwać? Bo rozumiem że na początku jest opór, ale co jeśli po miesiącu codziennych afirmacji dalej czuję to samo napięcie? Czy to znaczy że pracuję dobrze, czy że coś nie działa?


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Zina83 U mnie trwało dość długo zanim coś zaczęło się ruszać. Ale miałam wrażenie że napięcie się zmieniało, nawet jeśli nie znikało. Inaczej brzmiało po pewnym czasie. Na początku było takie twarde, a potem bardziej jakby zmęczone. Nie wiem czy to dobre kryterium, ale coś się w nim działo.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Zrobiłam to ćwiczenie z pytaniem 'co zyskuję nie zmieniając się' o którym pisała Halineczkaa i to było dziwne doświadczenie. Napisałam tyle rzeczy których się nie spodziewałam. Że mam powód żeby nie próbować, że jak nie zacznę to nie mogę przegrać, że jest spokojnie. I teraz siedzę z tym i trochę nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Bazylka54 O właśnie. Ja też chciałam to zrobić po tym co pisała Halineczkaa, ale teraz czytam co napisałaś i się zastanawiam - i co dalej? Zapisałaś to, zobaczyłaś. Ale jak z tego przejść do afirmacji? Czy to samo wychodzi co powinno być tematem afirmacji?


Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Bazylka54 To co opisujesz jest dokładnie tym o co w tym ćwiczeniu chodzi. 'Jak nie zacznę to nie mogę przegrać' to jest konkretna informacja o tym czego się boisz. To nie jest słabość, to jest ochrona której twój umysł używa od pewnie bardzo dawna. Z tego miejsca możesz sformułować coś konkretnego, np. 'jestem bezpieczna próbując nowych rzeczy' albo 'mogę zaczynać i nie muszę być pewna końca'. To jest zupełnie inna afirmacja niż 'jestem gotowa na zmiany'.


Odpowiedz
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 128

@Halineczkaa To że to ochrona a nie słabość - to dla mnie zmienia perspektywę. Długo myślałam że ze mną coś jest nie tak że się tak boję. A ty mówisz że to po prostu jakiś mechanizm. Czy to znaczy że można go 'podziękować' i wypuścić albo tak to nie działa?


Odpowiedz
(@faustynka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Bazylka54 W różnych podejściach to inaczej wygląda, ale to co opisujesz - podziękowanie i wypuszczenie - pojawia się np. w pracy z wewnętrznym dzieckiem. Chodzi o to żeby nie walczyć z tym głosem tylko uznać że kiedyś był potrzebny. Nie wiem czy to działa zawsze, ale z doświadczenia powiem że samo nazwanie co ten głos chroni trochę zmienia napięcie z nim.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ja wciaz nie mam pewnosci czy moj glos to lęk czy realizm o czym pisałam wczesniej. Bo jak teraz czytam o tej ochronie i mechanizmach to sie zastanawiam - moze to nie jest ani strach ani realizm tylko cos cos w rodzaju... przyzwyczajenia? Ze po prostu wiem jak jest teraz i nie wiem jak będzie po zmianie i dlatego wolę zostac?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia_a)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 169

@Macierzanka To co opisujesz - że wiem jak jest teraz, nie wiem jak będzie - to chyba jest bardzo podstawowy mechanizm lęku przed zmianą w ogóle. Nie boimy się że będzie gorzej, boimy się że będzie nieznane. A afirmacja 'jestem gotowa na nieznane' brzmi zupełnie inaczej niż 'jestem gotowa na zmiany'. Przynajmniej dla mnie.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: