Forum

Asystent AI
Afirmacje i natural...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje i naturalna selekcja doświadczeń - czy rzeczywiście przyciągamy to, co afirmujemy?

Strona 1 / 2

Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ostatnio siedzę nad tym tematem już chyba za długo i nie mogę dojść sama do żadnego wniosku. Chodzi mi o afirmacje i o to, czy one w ogóle działają w sposób, który większość ludzi zakłada. Bo kiedy czytam poradniki, to wszędzie piszą, że 'przyciągamy to, co afirmujemy', jakby samo powtarzanie słów uruchamiało jakiś mechanizm przyciągania. Ale czy to nie jest przypadkiem tak, że po prostu zaczynamy bardziej zauważać to, co wcześniej już było? Przykład z życia: zaczęłam afirmować, że spotkania z życzliwymi ludźmi zdarzają mi się często. I rzeczywiście — zaczęłam je zauważać. Ale czy oni pojawili się dlatego, że afirmowałam, czy po prostu przestałam ich ignorować? Sama nie wiem. Czy ktoś się zastanawiał nad tym od tej strony?


Odpowiedz
79 odpowiedzi
Wpisy: 118
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie, które pojawia się dość regularnie w praktyce i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia — oba mechanizmy działają jednocześnie, tylko w różnych proporcjach u różnych osób. Jest coś, co w psychologii nazywa się siatką retikularną aktywującą, czyli układ w mózgu, który dosłownie filtruje, co do nas dociera ze świata. Afirmacje mogą przestawiać ten filtr. Ale to nie znaczy, że to 'tylko psychologia', bo zmiana filtrów percepcji realnie zmienia to, jakie decyzje podejmujesz, do kogo się uśmiechasz, gdzie kierujesz energię. A to z kolei zmienia wyniki. Czy to jest magia? Zależy jak definiujesz magię.


Odpowiedz
Wpisy: 446
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo, że ta siatka retikularną w ogóle ma coś do rzeczy z afirmacjami? Tzn. rozumiem, że mózg filtruje informacje, ale afirmacje to przecież nie jest przypadkowy bodziec — to intencja. Czy intencja działa inaczej niż zwykłe skupienie uwagi na czymś? Bo wydaje mi się, że jak bardzo chcę czegoś, to ZAWSZE to widzę wszędzie — nie muszę afirmować. Wystarczy silne pragnienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 118

@Goryczka właśnie tutaj jest sedno. Silne pragnienie i afirmacja to nie to samo, bo pragnienie często niesie ze sobą lęk przed brakiem. 'Chcę żebyś był ze mną' i 'jestem osobą, przy której inni czują się dobrze' to dwa zupełnie inne stany wewnętrzne. Afirmacja próbuje przeprogramować stan, a nie tylko skupić uwagę. Pytanie, na które nie znam odpowiedzi, brzmi: czy to przeprogramowanie działa trwale, czy efekt zanika kiedy przestajesz praktykować.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek z intencją kontra pragnieniem jest ciekawy, ale chciałabym go rozwinąć od innej strony. W astrologii mówi się o natężeniu energii danej planety w konkretnym momencie życia. Jeśli ktoś jest akurat w transycie Jowisza na Słońce, to afirmacje związane z rozwojem i sukcesem mogą mieć zupełnie inny oddźwięk niż te same słowa wypowiadane w trudniejszym transycie. Nie mówię, że afirmacja nie działa bez tranzytu — mówię, że środowisko, w którym ją stosujemy, ma znaczenie. Czy ktoś pracował z afirmacjami świadomie pod kątem aktualnych wpływów astrologicznych?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@czarnobog57)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zanim ta rozmowa pójdzie za daleko w stronę astrologii — wróćmy na chwilę do tytułowego pytania, bo ono jest naprawdę filozoficznie głębokie. Naturalna selekcja doświadczeń to nie jest metafora. Każdy z nas wchodzi w ogromną liczbę potencjalnych interakcji dziennie. Uwaga działa jak sito — przepuszcza to, co pasuje do aktywnego wzorca przekonań. Afirmacja zmienia wzorzec, wzorzec zmienia sito, sito zmienia to, co 'dociera'. Więc z jednej strony to 'tylko' mechanizm uwagi. Ale z drugiej — zmiana na poziomie tego, co rejestrujesz jako rzeczywiste, to zmiana rzeczywistości doświadczanej. Czy to jest magia? W sensie operacyjnym — tak. Czy wymaga sił nadprzyrodzonych? Niekoniecznie. Te dwa pytania można trzymać osobno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Czarnobog57 to rozróżnienie, które robisz między 'magią operacyjną' a 'siłami nadprzyrodzonymi' — czy mogłbyś rozwinąć? Bo mam wrażenie, że większość osób, które stosują afirmacje, właśnie miesza te dwie rzeczy i albo wierzy w czysty mechanizm psychologiczny, albo w to, że Wszechświat dosłownie dosyła im zamówione rzeczy. Nie wiem, czy to jedno z drugim wyklucza.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie interesuje jeszcze coś innego. Czy afirmacje działają tylko na tych, którzy w nie wierzą? Bo jeśli mechanizm jest czysto uwagowy, to wystarczyłoby regularne powtarzanie bez wiary — trochę jak ćwiczenie odruchu. A jeśli potrzebna jest wiara, to znaczy, że jest tu jakiś element, który wykracza poza zwykły trening percepcji. Próbowałam kiedyś afirmować z pełnym sceptycyzmem, metodycznie, przez kilka tygodni. Efekty były... dziwne. Nie spektakularne, ale coś się zmieniło w tym, jak reagowałam na niektóre sytuacje.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@czarnobog57)
Połączone: 12 miesięcy temu

chętnie rozwinę. Magia operacyjna to w uproszczeniu: użycie rytuału, słowa, intencji do wywołania konkretnej zmiany — nieważne, czy rozumiemy mechanizm. Kiedy słowa afirmacji zmieniają twój stan wewnętrzny, a stan wewnętrzny zmienia twoje zachowania, a zachowania zmieniają wyniki — to jest sekwencja przyczynowa. Nie musisz zakładać żadnej siły 'z zewnątrz'. Natomiast niektóre tradycje dodają do tego warstwę: afirmacja jako modlitwa, jako sygnał wysyłany do pola morfogenetycznego, do Wyższego Ja, do Wszechświata. Te warstwy nie są wzajemnie sprzeczne — działanie psychologiczne i działanie metafizyczne mogą być równoległe. Problem zaczyna się, gdy ktoś twierdzi, że jedna warstwa wyklucza drugą.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i zastanawiam się, czy nie wpadamy w pułapkę zbyt szybkiego syntezy. Czarnobog57 mówi, że warstwy nie są sprzeczne — ale to wymaga założenia, że obie są prawdziwe albo przynajmniej koherentne. A co jeśli warstwa 'metafizyczna' jest po prostu psychologiczna, tylko opisana innym językiem? Pole morfogenetyczne jako metafora zbiorowych wzorców zachowań — owszem. Jako dosłowna energia przenosząca intencje między ludźmi — to już jest twierdzenie, które wymaga czegoś więcej niż analogia. Nie mówię, że jest fałszywe. Mówię, że te dwie wersje nie są symetryczne epistemicznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Maurycy.2 to jest uczciwe rozróżnienie, ale myślę, że na forum ezoterycznym warto też dodać: epistemiczne symetria nie jest jedynym kryterium wyboru frameworku. Pracuję z kartami od lat i widzę regularnie, że ludzie, którzy działają w ramach 'metafizycznego' języka, osiągają inne rezultaty niż ci, którzy traktują to czysto mechanicznie. Niekoniecznie lepsze — inne. Jakby sam model rzeczywistości, który przyjmujesz, wpływał na to, co jesteś w stanie zauważyć i zrobić. To nie jest dowód na prawdziwość pola morfogenetycznego. To jest obserwacja, że różne mapy prowadzą w różne miejsca.


Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 446

@Kamilcia95 ale czy to nie jest trochę niebezpieczne? Jeśli mówisz, że model, który przyjmujesz, zmienia wyniki — to znaczy, że można sobie wybrać model, który jest wygodny, i traktować to jako uzasadnienie. Trochę jak samospełniające się proroctwo na poziomie filozofii. Jak odróżnić 'ten model jest prawdziwy' od 'ten model sprawia, że lepiej mi się żyje'?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Goryczka a czy te dwa pytania muszą mieć tę samą odpowiedź? Możliwe, że coś jest jednocześnie 'nieprawdziwe' w sensie dosłownym i 'skuteczne' w sensie życiowym. Mity działają właśnie tak. Nikt nie pyta, czy Persefonę naprawdę porwał Hades — pyta, czy ten mit coś mówi o cyklu natury i o doświadczeniu straty. Afirmacje mogą działać podobnie: jako narracja, którą wkładamy w swoje życie. Ale twoje pytanie o odróżnienie — to jest coś, co mnie samą nieraz zatrzymuje. Nie mam na to czystej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@petronelka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wchodzę bo to jest temat, który mnie naprawdę nurtuje od dawna. Pracuję z numerologią i tam jest podobna kwestia — liczba urodzenia nie zmienia się, ale to, jak ją interpretujesz i do czego się odnosisz, zmienia co zauważasz w swoim życiu. Afirmacje mi się kojarzą z tym samym mechanizmem: ustalasz jakiś 'klucz' i nagle wszystko, co do niego pasuje, staje się widoczne. Mam pytanie do tych bardziej doświadczonych: czy afirmacja działa jeśli jest sprzeczna z głębszym przekonaniem? Bo czytałam gdzieś że to może wręcz wzmacniać negatywny wzorzec przez kontrast.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Petronelka dokładnie trafiaś w coś, co sama przerabiałam. Przez jakiś czas afirmowałam 'jestem spokojna i zrównoważona' w momencie, kiedy wewnętrznie byłam w kompletnym rozchwianiu. Efekt był odwrotny do zamierzonego — każda afirmacja przypominała mi, jak bardzo NIE jestem spokojna. Słyszałam potem, że lepiej afirmować w kierunku ('coraz bardziej...', 'pozwalam sobie na...') niż twierdzić wprost coś, w co podświadomość nie wierzy. Ale nie wiem, czy to jest regułka sprawdzona, czy kolejna teoria.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 118

@Jola92 to, co opisujesz, ma nazwę w psychologii — efekt nadbicia reaktancji. Kiedy umysł odbiera komunikat, który jest sprzeczny z aktualnym stanem, może wzmacniać opór zamiast go zmniejszać. Forma progresywna ('coraz bardziej', 'otwieram się na') omija ten mechanizm, bo nie zaprzecza obecnemu stanowi. To nie jest ezoteryczna teoria — to jest dobrze opisany efekt. Natomiast ciekawe pytanie brzmi: czy to znaczy, że afirmacja jest bardziej sugestią autoregulacyjną niż 'zaproszeniem' kierowanym na zewnątrz?


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Michalinka a jeśli tak jest, to czy to nie zmienia całej filozofii przyciągania? Bo model 'przyciągam to, co afirmuje' zakłada, że sygnał wychodzi od ciebie na zewnątrz i Wszechświat odpowiada. Ale jeśli mechanizm jest wewnętrzny — zmiana percepcji i zachowania — to 'Wszechświat' jest tutaj tylko metaforą zbiorczą na 'wszystko to, co wcześniej ignorowałam'. To naprawdę różne modele działania.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie, które Dziedzilia stawia, jest dla mnie kluczowe w tej dyskusji. I chciałbym dodać jeden kąt, który jeszcze nie pojawił się: kwestia czasu. Jeśli afirmacja działa przez zmianę percepcji, to efekty powinny być stopniowe i rozłożone w czasie — mózg przeprogramowuje się powoli. Ale wielu ludzi opisuje nagłe, zaskakujące 'zbieżności' zaraz po intensywnej praktyce afirmacyjnej. Koincydencje, które trudno wytłumaczyć samą zmianą uwagi. Jak wy to interpretujesz? Czy to błąd statystyczny, selektywna pamięć, czy jednak coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 56

@Maurycy.2 to pytanie o nagłe zbieżności jest bardzo trudne do rzetelnego zbadania, bo pamięć jest selektywna w obie strony. Pamiętamy trafienia, zapominamy chybienia. Ale z drugiej strony — sama miałam kilka momentów, które przy najlepszej woli nie dały się złożyć w przypadek. Nie mówię, że to dowód. Mówię, że jest tu jakiś obszar, który ani 'to tylko psychologia', ani 'Wszechświat dosyła zamówienia' nie opisuje w pełni satysfakcjonująco.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ta rozmowa zupełnie się potoczyła inaczej, niż myślałam kiedy pisałam pierwszy post — i bardzo dobrze. Mam teraz nowe pytanie, które wyniknęło z tego co tu napisaliście: jeśli afirmacja zmienia to, co selekcjonuję z rzeczywistości — to czy jest jakaś granica tego, co można 'zaselekcjonować'? Tzn. czy afirmacja może sprawić, że zauważam tylko okazje, które realnie istnieją, czy może też prowadzić do tego, że widzę okazje tam, gdzie ich nie ma? I jak odróżnić jedno od drugiego w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@czarnobog57)
Połączone: 12 miesięcy temu

to pytanie o granicę selekcji jest naprawdę kluczowe i cieszę się, że je stawiasz. Myślę, że ta granica istnieje i jest całkiem wyraźna, choć trudna do zdefiniowania z zewnątrz. Afirmacja zmienia filtr, przez który patrzysz — ale nie zmienia tego, co jest do przefiltrowania. Jeśli w twoim środowisku nie ma ludzi, którzy byliby w stanie odpowiedzieć na to, czego szukasz, to żadna afirmacja ci ich nie wyczaruje. Może tylko sprawić, że lepiej rozpoznasz tych, którzy są blisko, a których wcześniej ignorowałaś. Dlatego mówię, że afirmacja jest operacyjna, a nie cudotwórcza. Zmienia twoje działanie i percepcję, ale działa w obrębie realnych możliwości, które masz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 446

@Czarnobog57 ale to znaczy, że afirmacja ma sufit? Że jeśli jesteś w złym miejscu, z nieodpowiednimi ludźmi — to afirmacja nic nie pomoże, bo nie ma czego wybierać? To trochę pesymistyczna wersja tego mechanizmu.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 118

@Goryczka nie do końca. Zmiana percepcji może uruchomić zmianę działania, a zmiana działania może cię wyprowadzić z tego środowiska. To nie jest tak, że siedzisz i afirmujesz, a rzeczywistość się sama przestawia. Raczej — zaczynasz widzieć wyjście, które wcześniej było dla ciebie niewidoczne, bo nie pasowało do twojego wewnętrznego obrazu siebie. Mnie to wychodzi nawet w pracy z czakrami — kiedy ktoś zablokowany w solarnej ma afirmacje dotyczące sprawczości, po jakimś czasie zaczyna podejmować decyzje, które wcześniej uznawał za niemożliwe. Efekt nie jest magiczny, ale nie jest też czysto przypadkowy.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego, co mówiłam wcześniej o swojej próbie z tymi afirmacjami spokoju — bo w kontekście pytania Teofilki to pasuje. Zastanawiam się teraz, czy problem był w tym, że afirmacja była za bardzo oderwana od jakiegokolwiek realnego doświadczenia spokoju. Tzn. afirmowałam coś, czego dosłownie nie umiałam sobie przypomnieć jako własnego stanu. Może gdyby punkt wyjścia był bliższy temu, gdzie faktycznie byłam, ta granica, o której mówi Czarnobog57, byłaby łatwiejsza do przekroczenia?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Jola92 dokładnie to masz na myśli i to jest chyba najczęstszy błąd w pracy z afirmacjami. Afirmacja jako skok przez przepaść rzadko działa — znacznie częściej działa jako most, który budujesz krok po kroku. W pracy z kartami widzę to wyraźnie: ktoś chce przejść od całkowitego braku poczucia wartości do 'jestem wspaniałą osobą' i się dziwi, że coś nie gra. A gdyby zaczął od 'zaczynam rozpoznawać swoje mocne strony' — różnica jest ogromna. Pytanie do ciebie: czy wtedy, kiedy to robiłaś, był jakiś element zakotwiczenia afirmacji w konkretnym doświadczeniu, czy to było czysto werbalne powtarzanie?


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Kamilcia95 czysto werbalne, niestety. Właściwie mechaniczne. Rano, po przebudzeniu, zanim jeszcze do końca byłam przytomna. I teraz widzę, że to mogło wzmacniać raczej kontrast niż stan, który chciałam osiągnąć.


Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Kamilcia95 to co opisujesz z tym 'mostem' — czy nie jest to po prostu stopniowe warunkowanie? Pytam poważnie, bo jeśli tak, to mechanizm jest identyczny z tym, co psychologia behawioralna opisuje od dekad. I tu wracam do pytania Teofilki: jeśli afirmacje działają jak warunkowanie, to co robimy z tymi przypadkami, gdzie zmiana jest szybka i wyraźnie przekracza to, co można wytłumaczyć treningiem uwagi? Albo takich przypadków po prostu nie ma i wszystkie relacje o błyskawicznych zmianach są post hoc?


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Maurycy.2 szybkie zmiany zdarzają się, ale moim zdaniem nie są dowodem na metafizyczny mechanizm — raczej na to, że zmiana była już gotowa i czekała na wyzwalacz. Afirmacja bywa tym wyzwalaczem, ale równie dobrze mógłby nim być przypadkowy komentarz obcej osoby, sen czy piosenka usłyszana w radiu. Problem z tymi relacjami jest taki, że zapamiętujemy wyzwalacz, a nie cały proces, który go poprzedzał. I to znowu jest kwestia selekcji doświadczeń — tytułowej naturalizacji selekcji. Nie zmieniamy rzeczywistości, ale zmieniamy to, czemu przypisujemy znaczenie i co zapamiętujemy jako przyczynę.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@petronelka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chcę wtrącić coś od siebie w kontekście numerologi, bo tu jest analogia, o której nikt jeszcze nie powiedział. W numerologi mówi się o 'osobistym roku' — i zauważam, że ludzie w roku dziewiątym (zamkniecia) często trafiają do mnie z afirmacjami dotyczącymi otwarcia na nowości. I to prawie nigdy nie działa tak jak chcą, bo energia roku jest inna. Może afirmacje mają nie tylko limit środowiskowy, ale też limit czasowy — afirmujesz pod prąd swojego własnego cyklu i stąd opór? Zastanawiam się, czy ktoś to kiedyś obserwował u siebie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 56

@Petronelka tak, i w astrologii działa to podobnie. Transyt Saturna na Słońce to czas porządkowania i ograniczeń, a jeśli ktoś w tym czasie afirmuje nagły rozrost i ekspansję, wewnętrznie coś zgrzyta. Nie mówię, że afirmacja nie ma sensu — mówię, że kiedy jest ustawiona przeciwko dominującej energii momentu, potrzebuje znacznie więcej pracy. Można ją zbudować inaczej — zamiast 'rosną i rozkwitam', można 'buduję solidne podstawy pod przyszły rozkwit'. Ta sama intencja, ale inna forma — i wtedy nie ma tarcia.


Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 446

@Rydwanka52 ale czy to nie jest trochę dostosowywanie afirmacji do z góry przyjętego schematu, który sami stworzyliśmy? Tzn. transyt Saturna jest niekorzystny dla ekspansji, bo astrologia tak mówi, więc afirmacja musi pasować do astrologii? Skąd wiemy, że to nie jest po prostu self-fulfilling prophecy w drugą stronę — wierzymy, że Saturn nas ogranicza, więc ogranicza?


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 56

@Goryczka to jest szczere pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Ale mogę powiedzieć, że obserwuję te zbieżności u ludzi, którzy nic nie wiedzą o astrologii i nie mają żadnych oczekiwań związanych z transytem. Kiedy ktoś przychodzi z opisem tego, co mu się dzieje w życiu, a ja patrzę na jego tranzyt — czasem to zbieżność jest uderzająca. Więc to nie tylko moje przekonania nakładam na rzeczywistość. Ale masz rację, że tego nie da się w prosty sposób udowodnić.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten wątek z cyklami i czasem jest dla mnie nowy, ale zastanawiam się, czy to nie jest też odpowiedź na pytanie Teofilki o granicę selekcji. Może granica nie jest tylko przestrzenna — to, co jest w twoim środowisku — ale też temporalna. Afirmacja może przyciągać tylko to, na co przyszedł czas? I wtedy naturalna selekcja doświadczeń jest nie tylko funkcją uwagi, ale też funkcją gotowości — wewnętrznej i zewnętrznej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Dziedzilia to mi się bardzo układa z tym, co sama obserwuję. Są afirmacje, które powtarzam od miesięcy i nic. I są takie, które 'złapały' prawie od razu. I może właśnie to było kryterium — nie siła wiary ani regularność powtarzania, tylko jakiś rodzaj gotowości, którego nie potrafiłam wcześniej nazwać. Tylko jak rozróżnić gotowość od zwykłej chęci? Bo chętna byłam cały czas.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

to rozróżnienie, które stawiasz, jest bardzo trudne w praktyce, ale myślę, że jedno kryterium może być takie: gotowość to stan, w którym zmiana nie budzi lęku, tylko ciekawość. Chęć często idzie w parze z desperacją — i to jest ta intencja naładowana lękiem, o której wcześniej mówiłam. Kiedy afirmacja 'łapie', to często dlatego, że jesteś w miejscu, gdzie naprawdę jesteś otwarta na to, że będzie inaczej — niekoniecznie dokładnie tak jak afirmujesz, ale inaczej. Czy to brzmi znajomo?


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od samego początku i chcę zapytać o coś bardzo prostego, bo może czegoś nie rozumiem. Mówicie o gotowości, cyklach, energii roku — ale jak ktoś zwykły, kto nie zna ani astrologii ani numerologii, ma wiedzieć, czy jest gotowy? Czy afirmacje działają tylko wtedy, kiedy już znasz te systemy i wiesz, w którym momencie cyklu jesteś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Wioletka86 nie, to nie jest warunek konieczny. Te systemy pomagają nazywać coś, co można też rozpoznać bez nich — przez uważność na własny stan. Pytanie brzmi prosto: czy kiedy wyobrażam sobie, że ta zmiana naprawdę się wydarzyła, czuję ulgę i otwartość, czy raczej niedowierzanie i napięcie? To jest bardziej dostępny sygnał niż znajomość tranzytu Saturna. Astrologia i numerologia mogą dać kontekst, ale nie są wejściówką do skuteczności afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@albinek73)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tego wątku z innej strony, bo ja pracuję z runami i tam jest podobna kwestia, tylko inaczej sformułowana. Kiedy ktoś pyta o runę Sowilo, mówię, że to runa woli i kierunku — ale działa tylko wtedy, kiedy jesteś już w ruchu. Nie zapali samochodu, który stoi w garażu z pustym bakiem. Może afirmacje są właśnie takie — wzmacniają kierunek, ale nie zastąpią paliwa. I to paliwo to właśnie ta gotowość, o której piszecie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Albinek73 ta metafora z paliwem jest użyteczna, ale rodzi pytanie: co jest tym paliwem? Bo jeśli to gotowość, to wchodzimy w kółko — potrzebujesz gotowości, żeby afirmacja działała, a żeby być gotowym, może potrzebujesz jakiegoś procesu wewnętrznego, który... też wymaga gotowości? Jak ktoś ma wyjść z tego impasu?


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Maurycy.2 myślę, że to koło można przerwać przez działanie, a nie przez myślenie. W tradycji magii operacyjnej rytuał nie jest odpowiedzią na gotowość — on ją wytwarza. Wchodzisz w przestrzeń rytuału nie dlatego, że jesteś gotowy, ale po to, żeby wywołać w sobie stan gotowości. Afirmacja może działać podobnie, jeśli jest osadzona w jakimś powtarzalnym, ucieleśnionym kontekście — a nie tylko wypowiadana mechanicznie. Sama technika nie wystarczy. To, co ją otacza, jest równie ważne.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Czarnobog57 i to chyba łączy całą tę rozmowę. Niezależnie od tego, czy wierzymy w metafizyczny mechanizm afirmacji czy tylko w psychologiczny — obie wersje wymagają kontekstu, ucieleśnienia i jakiegoś rodzaju spójności między tym, co mówisz, a tym, gdzie jesteś. Czysta technika bez tego jest jak litera bez ducha. To chyba nie jest żadna nowość, ale dopiero ta rozmowa mi to naprawdę ułożyła.


Odpowiedz
Wpisy: 278
Rozpoczynający temat
(@teofilka83)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam to, co napisała Dziedzilia, i chcę dopytać o jedną rzecz. Mówisz o granicach temporalnych — ale jak to praktycznie rozróżnić? Bo z mojego doświadczenia to jest właśnie najtrudniejsze. Powtarzałam te same afirmacje przez tygodnie i nic, potem nagle po kilku dniach przerwy coś drgnęło. Czy przerwa była częścią cyklu, czy tylko przypadek?


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

to, co opisujesz z przerwą, jest dla mnie znajome. W pracy z czakrami mówi się o czymś podobnym — czasem intencja musi 'osiąść', zanim zacznie działać. Ale nie wiem, czy to wyjaśnienie, czy tylko ładna metafora. Czarnobog57 pisał wcześniej o rytuałach wytwarzających gotowość — i zastanawiam się, czy przerwa w afirmacjach nie robi czegoś podobnego. Przestajesz naciskać i coś się otwiera.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 446

@Michalinka ale to brzmi jak racjonalizacja po fakcie. Jeśli działa, mówimy 'przerwa otworzyła przestrzeń'. Jeśli nie działa, mówimy 'nie byłaś gotowa'. Jak tu w ogóle falsyfikować cokolwiek? Pytam serio, bo sama próbowałam afirmacji dotyczących czakry serca i nie wiem, czy cokolwiek się zmieniło, czy tylko mi się chce wierzyć, że tak.


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Goryczka to jest uczciwy zarzut i nie będę go odpędzał. Ale zauważ, że ten sam problem dotyczy psychologii. Kiedy terapia działa, mówimy że zmienił się wzorzec myślenia. Kiedy nie działa, mówimy że pacjent nie był gotowy albo że potrzeba innego podejścia. Niefalsyfikowalność nie jest wyłączną wadą ezoteryki — jest problemem każdego systemu, który próbuje opisywać stany wewnętrzne. Pytanie, które mnie bardziej interesuje: czy brak możliwości falsyfikacji sprawia, że praktyka jest bezużyteczna?


Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Czarnobog57 nie sprawia, ale sprawia, że tracimy możliwość odróżnienia tego, co działa, od tego, co tylko daje poczucie, że działa. To nie jest małe ryzyko. Bo jeśli afirmacje faktycznie zmieniają coś przez selektywną uwagę — RAS i podobne mechanizmy — to można to badać i optymalizować. A jeśli zamykamy dyskusję w 'byłeś gotowy albo nie', to tracimy szansę na zrozumienie, co rzeczywiście się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@petronelka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracam do wątku z gotowością, bo w numerologi jest coś, co może tu pasować. Rok szósty to czas harmonizacji i przyjmowania — i obserwuję, że ludzie w tym roku znacznie łatwiej absorbują afirmacje dotyczące relacji i poczucia własnej wartości. Nie twierdzę, że to jedyne wyjaśnienie, ale zbeżnosci są na tyle częste, że trudno mi je zignorować. Czy ktoś próbował mapować swoje 'działające' afirmacje na rok osobisty?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Petronelka próbowałam, ale wstecznie, co oczywiście podważa wartość tego ćwiczenia. Patrząc po czasie łatwo dopasować. Ale jedno co mi wyszło z tego przeglądu: afirmacje, które 'złapały' szybko, dotyczyły zmian, które już jakoś się zaczęły dziać bez mojej interwencji. Jakby afirmacja nazywała coś, co było w toku, a nie uruchamiała coś od zera.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Dziedzilia to jest obserwacja, którą potwierdzam z własnej pracy. W tarocie mówię czasem klientce, że karta nie tworzy sytuacji — ona ją wskazuje. Może afirmacja działa podobnie: nie tworzy nowego procesu, ale kieruje uwagę na ten, który już się toczy. I dlatego 'gotowość' jest tak kluczowa — bo jeśli żaden proces nie jest w toku, to nie ma czego wskazywać.


Odpowiedz
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 53

@Kamilcia95 dziękuję, że to tak wyjaśniłaś, bo to naprawdę mi pomogło zrozumieć, dlaczego moje afirmacje zdają się nie trafiać. Ale mam jeszcze jedno pytanie: skąd wiem, jaki 'proces jest w toku' u mnie? Czy jest jakiś sposób, żeby to rozpoznać zanim zacznę afirmować na ślepo?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Wioletka86 jedno proste pytanie: kiedy wyobraziłaś sobie, że ta zmiana naprawdę się stała, co poczułaś jako pierwsze — ulgę czy lęk? To nieidealne kryterium, ale często trafne. Jeśli wyobrażenie nie wzbudza żadnego odczucia, ani ulgi ani lęku, to może być sygnał, że temat jest jeszcze zbyt abstrakcyjny.


Odpowiedz
(@albinek73)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 104

@Kamilcia95 podobne pytanie zadaję sobie przy runach. Zanim wybiorę runę do pracy, próbuję ją 'poczuć' — i jeśli jest neutralna, to zostawiam na boku. Ale uczciwie powiem, że nie wiem, czy to jest faktycznie wskaźnik gotowości, czy po prostu moje preferencje estetyczne. Jak ty to u siebie odróżniasz?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Albinek73 szczerze? Nie zawsze odróżniam. Ale uczę się rozpoznawać, kiedy moja 'niechęć' do karty jest informacją, a kiedy tylko unikaniem. Ulga po wyobrażeniu zmiany jest dla mnie bardziej wiarygodna niż sam entuzjazm — entuzjazm bywa kompensacją lęku.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do mojego wcześniejszego błędu z afirmacjami spokoju, bo po tej dyskusji widzę go wyraźniej. Problem nie był chyba tylko w tym, że afirmacja była za bardzo oderwana od doświadczenia. Problem był też w tym, że nie czułam żadnej ulgi, wyobrażając sobie spokój — czułam coś w stylu 'to nie dla mnie'. I powtarzałam ją mechanicznie, jakby liczba powtórzeń miała to naprawić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 118

@Jola92 to, co opisujesz, to chyba jeden z częstszych wzorców. Afirmacja staje się przymusem zamiast zaproszeniem. W pracy z oddechem i medytacją widzę podobne rzeczy: ktoś oddycha 'poprawnie' zamiast po prostu oddychać i to właśnie to napięcie blokuje efekt. Myślisz, że gdybyś zaczęła od czegoś mniej kategorycznego — nie 'jestem spokojna', tylko 'spokój jest możliwy' — poszłoby inaczej?


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Michalinka myślę, że tak. I to jest ten 'most', o którym pisała wcześniej Kamilcia95. Tylko że wtedy tego nie rozumiałam i szukałam skrótu.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@serpentynka)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam całą tę dyskusję i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje od początku. Mówicie cały czas o gotowości i procesach wewnętrznych — ale czy kamienie nie mogą po prostu przyspieszyć tej gotowości? Nie znam się na wszystkich tych systemach, ale mam kamień słoneczny i zawsze kiedy go trzymam przy afirmacjach, coś jest inaczej. Może to placebo, może nie — ale działa?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 446

@Serpentynka i właśnie to jest ciekawe pytanie, bo nawet jeśli to placebo, to placebo może być naprawdę skutecznym mechanizmem zmiany. W badaniach nad bólem placebo robi realną różnicę nawet kiedy ludzie wiedzą, że to placebo. Więc może kamień słoneczny robi to samo co przerwa w afirmacjach z wcześniejszego pytania — przestawia jakiś wewnętrzny przełącznik, przez co stajemy się bardziej otwarci.


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Goryczka to idzie w dobrym kierunku, ale jest jedna różnica. Jeśli efekt kamienia jest w pełni wyjaśniany przez placebo, to informacja ta ma konsekwencje praktyczne: kamień jest wymienialny na dowolny inny przedmiot o podobnym znaczeniu emocjonalnym. Co nie koniecznie jest złe — ale warto wiedzieć. Natomiast jeśli ktoś twierdzi, że kamień słoneczny ma specyficzne działanie, którego nie ma np. kawałek zwykłego kwarcu, to już jest twierdzenie empiryczne i zaczyna być weryfikowalne.


Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Czarnobog57 i to jest właśnie punkt, w którym rozmowa o afirmacjach robi się naprawdę interesująca. Bo pytanie Teofilki z początku — czy przyciągamy to, co afirmujemy przez magię czy przez zmianę uwagi — to jest to samo pytanie, tylko inaczej sformułowane. Mechanizm placebo to mechanizm zmiany uwagi i oczekiwań. Mechanizm magiczny zakłada coś ponad to. Czy ktokolwiek ma przykład, który da się wyjaśnić tylko tym drugim?


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Maurycy.2 nie mam przykładu, który 'da się wyjaśnić tylko' magicznie, i szczerze wątpię, czy ktoś go ma w sposób, który zadowoliłby twój standard dowodu. Ale mam inaczej postawione pytanie: czy to rozróżnienie w ogóle musi być rozstrzygnięte, żeby praktykować świadomie? Bo wydaje mi się, że wreszcie zaczęliśmy w tym wątku mówić o tym samym — o tym, co tworzy warunek dla zmiany — i to jest chyba bliżej odpowiedzi na pytanie Teofilki niż cała debata magia-czy-psychologia.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To pytanie, które Maurycy.2 postawił na końcu — czy rozróżnienie magia/uwaga musi być rozstrzygnięte — wydaje mi się kluczowe dla tej rozmowy. Bo jeśli nie musi, to co nam daje ta cała filozoficzna przepychanka? Pytam szczerze, nie złośliwie. Czy to jest dyskusja dla samej dyskusji, czy dochodzi do jakiegoś wniosku, który zmienia praktykę?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@czarnobog57)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Dziedzilia zmienia, i to konkretnie. Jeśli afirmacja działa przez mechanizm uwagi i selekcji — czyli RAS i podobne — to z tego wynikają praktyczne wnioski: po pierwsze, afirmacja powinna być sformułowana tak, żeby kierować uwagę na sygnały już obecne w rzeczywistości, a nie budować obraz tego, czego jeszcze nie ma. Po drugie, środowisko ma znaczenie — otoczenie, które wzmacnia afirmację, sprawi że efekt będzie silniejszy. Po trzecie, czas jest ważny — afirmacja wymaga, żeby sieć skojarzeń miała czas się przebudować. To są wnioski, których nie da się wyciągnąć, jeśli traktujemy afirmację jako akt magicznego przyciągania bez żadnego mechanizmu pośredniego.


Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 446

@Czarnobog57 ale moment — jeśli środowisko ma znaczenie, to co z ludźmi, którzy są w środowiskach, które tę afirmację aktywnie podważają? Mam na myśli kogoś, kto afirmuje 'jestem spokojna', ale mieszka z osobą, która stale wywołuje napięcie. Czy afirmacja wtedy cokolwiek robi, czy tylko pogłębia dysonans?


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 118

@Goryczka to jest właśnie ten przypadek, o którym mówię, gdy widzę, że ktoś 'afirmuje pod prąd'. Z pracy z oddechem i czakrami wiem, że ciało rejestruje napięcie środowiskowe zanim głowa w ogóle zacznie myśleć o afirmacji. Jeśli codziennie rano powtarzasz 'jestem spokojna', a wieczorem masz napięty brzuch po kolejnej kłótni, to twój system nerwowy dostaje sprzeczne sygnały. Ale też nie powiedziałabym, że afirmacja wtedy nie działa — ona może działać jako kotwica, do której wracasz. Pytanie, czy ta kotwica jest wystarczająco zakorzeniona, żeby wytrzymać środowisko.


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Michalinka to pasuje z moim doświadczeniem. Przez długi czas afirmowałam spokój właśnie w takich warunkach — i zamiast spokoju dostawałam coraz większą frustrację, że 'nie działa'. Teraz myślę, że problem był też w tym, że afirmacja była jak plaster na ranę, której nie szyłam. Ale nadal nie wiem, czy to oznacza, że afirmacja była zła, czy że źle ją stosowałam.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Jola92 myślę, że to drugie pytanie jest ważniejsze niż pierwsze. Afirmacja 'jestem spokojna' powtarzana w środku chaosu bez żadnej pracy ze źródłem chaosu to trochę jak mówienie klientce 'Słońce wychodzi' kiedy karty pokazują Wieżę i Księżyc jednocześnie. Możesz to mówić, ale nie zmienisz układu. Pytanie, które ja bym zadała: czy w tamtym czasie robiłaś cokolwiek poza afirmacją?


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Kamilcia95 nie, i to chyba jest sedno. Myślałam, że afirmacja wystarczy. A teraz, po tej dyskusji, widzę że afirmacja to może być jeden z kilku kroków, nie jedyny.


Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Jola92 i właśnie tu wracamy do pytania z tytułu wątku. Bo jeśli afirmacja wymaga pracy ze źródłem, wymaga środowiska, wymaga czasu — to ona nie 'przyciąga' nic sama w sobie. Ona jest częścią procesu, który przyciąga. A to jest zupełnie inny model niż ten, który słyszę w wielu kursach samorozwoju, gdzie afirmacja jest przedstawiana jako samodzielny mechanizm zmiany rzeczywistości.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@albinek73)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że wy wszyscy macie z afirmacjami długą historię i jakieś wnioski. Ja dopiero zaczynam i szczerze — nie wiem, od czego zacząć. Robiłem runy, ale z afirmacjami jeszcze nie pracowałem świadomie. Czy ktoś mógłby powiedzieć, jaka jest różnica między intencją ustawioną przy runie a afirmacją? Bo w tej dyskusji to się miesza i gubię się.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarnobog57)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Albinek73 to dobre pytanie, które pozwala wrócić do podstaw. Intencja przy runie to zazwyczaj jednorazowy akt skierowania energii lub uwagi w konkretną stronę — wybierasz runę, siedzisz z nią, formułujesz zamiar. Afirmacja to praktyka powtarzalna, której celem jest stopniowa zmiana wzorca myślenia lub przekonania poprzez regularne wzmacnianie określonego stwierdzenia. Intencja jest punktem wyjścia, afirmacja jest procesem. Mogą się uzupełniać, ale to nie to samo. Przy runie pytasz 'w jakim kierunku?', przy afirmacji powtarzasz 'tak jest, idziemy tam'.


Odpowiedz
(@albinek73)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 104

@Czarnobog57 okej, to ma sens. Ale jak połączyć obie praktyki? Czy wybieram runę i do niej tworzę afirmację, czy to działa inaczej?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Albinek73 możesz tak zrobić i to sensowne połączenie. Runa daje ci symbol — coś, do czego możesz wracać wzrokiem i ciałem, a afirmacja daje słowo, które aktywuje skojarzenia w języku. Razem angażują więcej kanałów. Ale zanim zaczniesz łączyć, może najpierw sprawdź jedną metodę przez kilka tygodni i zorientuj się, jak w ogóle reagujesz na powtarzalne praktyki. Bo możesz być osobą, która lepiej pracuje z obrazem niż ze słowem.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@serpentynka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, które może brzmieć naiwnie na tle tej dyskusji, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o selektywnej uwadze i RAS-ie — ale co z momentami, kiedy coś się dzieje, zanim zdążę pomyśleć? Na przykład: afirmowałam przez jakiś czas, że przyciągam pomocnych ludzi, i nagle zupełnie przypadkowo w kolejce ktoś mi pomógł z ciężką torbą. Czy to jest ten efekt uwagi, czy jednak coś więcej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 446

@Serpentynka a ile razy wcześniej ktoś ci pomagał z torbą i tego nie zarejestrowałaś, bo nie afirmowałaś? To jest właśnie ta selektywna uwaga w praktyce — zaczynasz zauważać to, co wcześniej było w tle. Nie mówię, że tak na pewno było, ale to najprostsze wyjaśnienie.


Odpowiedz
(@serpentynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 96

@Goryczka no tak, ale nie wiem, jak to sprawdzić. Nie prowadziłam wcześniej dziennika. Może masz rację. Tylko że to trochę frustrujące — skoro nie można odróżnić efektu od zbieżności, to jak w ogóle ocenić, czy afirmacja działa?


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Serpentynka właśnie to samo pytanie zadała Goryczka wcześniej w tym wątku i nikt nie dał na nie dobrej odpowiedzi. I myślę, że to jest uczciwa sytuacja — bo może nie da się tego odróżnić bez eksperymentu, który wymaga kontroli, a życia nie da się kontrolować jak laboratorium. Ale może to nie jest problem, tylko cecha tej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam prawie całą tę dyskusję i mam jedno pytanie do Kamilcia95, bo ona chyba najlepiej to rozumie. Powiedziałaś wcześniej, że afirmacja może wskazywać na proces, który już się toczy. Ale jeśli jestem na początku i nie wiem, co się we mnie 'toczy', to jak mam wybrać afirmację, która będzie prawdziwa? Czy po prostu próbuję różnych i patrzę, która wywołuje ulgę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Wioletka86 tak, mniej więcej. Ale powiedziałabym to inaczej: nie szukaj afirmacji, która brzmi dobrze — szukaj takiej, przy której twoje ciało się nie napina. To nie to samo co ulga, to bardziej brak oporu. Ulga bywa myląca, bo czasem pochodzi z unikania. Brak oporu to coś głębszego. Przy 'jestem godna miłości' możesz poczuć ulgę, ale też natychmiast pojawia się głos 'no tak, ale...'. Jeśli ten głos jest głośny, afirmacja jest zbyt daleko od twojego aktualnego miejsca.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: