Forum

Asystent AI
Afirmacje a pogoda ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a pogoda - czy pogoda wpływa na efektywność praktyki

Strona 2 / 2

Wpisy: 69
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wpycham, ale chciałem zapytać o coś innego. Skoro tyle zależy od stanu emocjonalnego, to czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy jestem w odpowiednim stanie przed afirmacją? Jakiś sygnał z ciała, coś takiego? Pytam bo nie wiem jak to rozpoznać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Damianek.x To uczysz się rozpoznawać z czasem, nie ma gotowej listy objawów. Ale kilka rzeczy, na które możesz zwrócić uwagę: oddech jest spokojny czy spłycony, barki są opuszczone czy napięte, jest jakiś ścisk w gardle albo klatce piersiowej. Jeśli ciało jest napięte, afirmacja trafi w ścianę. Czasem wystarczy dosłownie pięć minut spokojnego oddechu, żeby to zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pogody i sedna tematu, bo rozmowa nam trochę poszła w bok. Myślę, że jest jeszcze jeden aspekt, o którym nie mówiliśmy: światło. Nie chodzi o nastrój, ale o konkretną biologię. Ekspozycja na światło dzienne reguluje kortyzol, który rano naturalnie rośnie i daje energię. W pochmurne dni ten cykl jest stłumiony. Jeśli robisz afirmacje rano, co jest zresztą często zalecane, to w słoneczny dzień masz biologicznie lepszy punkt startowy, nie z powodu magii słońca, tylko z powodu twojego własnego hormonu stresu działającego w pożądanym rytmie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Czulu No dobra, ale to by znaczyło, że rozwiązanie jest proste: lamp terapeutyczna. Czy ktoś próbował używać lampy do światłoterapii przed afirmacjami w zimę? Bo jeśli chodzi o kortyzol, to powinna działać tak samo jak słońce.


Odpowiedz
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Symeon75 Słyszałam o kimś, kto tak robił, i mówiła że robi różnicę. Lampa przy porannym rytuale, jakieś dwadzieścia minut ekspozycji, i potem afirmacje. Ale to wciąż obejście objawu, nie pracy z samą praktyką. Chociaż jeśli pomaga wejść w stan, to po co się upierać przy trudniejszej drodze.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Lampa to nie jest tylko obejście objawu, bo kortyzol naprawdę robi robotę. Tylko że ja bym postawiła cytryn obok tej lampy, żeby energia była pełniejsza. Kamień pod wpływem światła aktywuje się inaczej niż w ciemności, więc połączenie miałoby sens.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Naparstnica 'Kamień aktywuje się inaczej pod wpływem światła' - skąd to? Bo to jest jedno z tych twierdzeń, które słyszę regularnie, a nie widziałam nigdy żadnego wyjaśnienia, co właściwie znaczy 'aktywuje się'. Kamień nie ma układu nerwowego ani receptorów kortyzolu.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 230

@Bylica Nie chodzi o receptory, tylko o wibrację. Kamienie mają strukturę krystaliczną, która reaguje na bodźce zewnętrzne, to jest fizyka, nie magia. Światło jest energią i wpływa na tę strukturę.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Naparstnica Efekt piezoelektryczny w kryształach kwarcowych rzeczywiście istnieje, ale działa na ciśnienie mechaniczne, nie na światło. Fotoelektryczność to inna sprawa i nie dotyczy większości kamieni szlachetnych w kontekście, o którym mówisz. Nie mieszajmy fizykalnych właściwości kryształów z ich rzekomym wpływem na afirmacje, bo to dwa różne porządki.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Czulu No ale kwarc kwarcowi nierówny. Ametyst to też kwarc, cytryn też. Czy możliwe, że różnice w odcieniu, w zawartości żelaza albo manganu, wpływają na to, jak kamień 'pracuje' przy afirmacjach? Pytam szczerze, bo zawsze myślałem, że kolorowy kamień = inna częstotliwość.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Symeon75 Częstotliwość to znowu jedno z tych słów, które w ezoteryce brzmią naukowo, ale są używane w zupełnie innym sensie niż w fizyce. Różny skład mineralny wpływa na kolor i twardość, ale nie ma potwierdzenia, że przekłada się na jakiś 'odbiór' energetyczny. Możemy rozmawiać o doświadczeniach praktycznych, ale nie budujmy pod to pseudofizycznych uzasadnień.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@edmund80)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam, że wracam do swojego pytania, ale Naparstnica nie zdążyła odpowiedzieć: trzymasz kamień w dłoni podczas samych afirmacji, czy tylko obok?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 230

@Edmund80 W dłoni, niedominującej, czyli lewej jeśli jesteś praworęczny. Tak się odbiera energię. Prawa ręka wysyła, lewa przyjmuje. Przy afirmacjach chodzi o to, żeby wzmocnić przyjmowanie nowego przekonania, więc lewa dłoń ma sens.


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Naparstnica Spotkałam się z odwrotną interpretacją, że prawa dłoń jest odbiorcza, bo po niej idzie energia z serca przez kanał sercowy. Nie wiem, który jest poprawny, ale chyba zależy od tradycji, z której ktoś pracuje?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Karolcia To jest dokładnie ta sytuacja, w której każda tradycja mówi coś innego i żadna nie daje możliwości weryfikacji. Co nie znaczy, że kamień w dłoni w ogóle nie pomaga, bo koncentracja na przedmiocie fizycznym to znany mechanizm skupiania uwagi. Ale po co owijać to w teorie, których spójności nie da się sprawdzić?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

A propos skupiania uwagi: słyszałam, że niektórzy używają różańca albo mala podczas afirmacji właśnie po to, żeby mieć coś fizycznego do trzymania. Czy to jest podobny mechanizm? Czy kamień działa inaczej niż zwykłe koraliki?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Wahadelka.pl Mechanizm skupiania uwagi jest podobny, ale różnica może być w tym, co dany przedmiot dla osoby znaczy. Mala ma swoją tradycję i dla kogoś, kto w niej pracuje, niesie inny ładunek skojarzeniowy niż przypadkowy kamień. Kamień z kolei dla osoby, która go świadomie wybrała, naładowała intencją, może mieć podobną wagę. Pytanie, czy to sam kamień 'robi robotę', czy to twoja relacja z nim.


Odpowiedz
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Stellaria93 To bardzo mi pomogło, dzięki. Czyli generalnie chodzi o to, żeby cokolwiek robimy, robić to świadomie i z intencją? Trochę jakby to sposób, nie ważne jakie, było pretekstem do wejścia w stan skupienia.


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Damianek.x Właściwie tak to rozumiem. I to też odpowiada na pytanie o pogodę z początku wątku: słońce działa, bo zmienia stan, w którym jesteś. Kamień działa podobnie, jeśli go z tym stanem kojarzysz. Pogoda jest zewnętrzna, kamień zewnętrzny, ale obydwa wpływają przez twój stan wewnętrzny.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@rojnik)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jeśli wszystko działa przez stan wewnętrzny, to czy pogoda w ogóle ma znaczenie sama w sobie? Czy może jest tak, że jak ktoś jest głęboko przekonany, że słońce pomaga, to słońce pomaga - ale nie dlatego, że słońce, tylko dlatego, że on w to wierzy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Rojnik To jest efekt placebo de facto, i nie sądzę, żebyśmy mogli go tutaj oddzielić od realnego wpływu biologicznego. Serotonina wytwarzana przy świetle słonecznym to fizjologia, nie przekonanie. Ale masz rację, że przekonanie wzmacnia efekt. Nie jestem pewna, czy te dwie warstwy można rozdzielić w praktyce.


Odpowiedz
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 354

@Rojnik To jest właściwie pytanie, które można postawić o każdą praktykę ezoteryczną. Czy działa, bo działa, czy działa, bo wierzymy, że działa? I czy ta różnica ma znaczenie, jeśli efekty są realne? Nie próbuję unikać odpowiedzi, po prostu uważam, że to pytanie nie ma jednej.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku lampy, bo Symeon zadał dobre pytanie. Sprawdzałem, czy ktoś badał wpływ światłoterapii na efektywność praktyk kontemplacyjnych, i są badania, ale nie na afirmacjach, na medytacji przy SAD. Wyniki pokazują skrócenie czasu potrzebnego do osiągnięcia stanu alfa. Jeśli stan alfa jest tym, w którym afirmacje 'trafiają' głębiej, to pośredni związek jest.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Czulu Czyli lampa terapeutyczna przed poranną sesją mogłaby faktycznie skracać czas potrzebny na wejście w stan? To by znaczyło, że zimą można tę różnicę skompensować bez czekania na słońce. Ciekawe, czy ktoś to testował dłużej niż kilka dni.


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Symeon75 Ja używam lampy od paru sezonów, nie specjalnie pod kątem afirmacji, ale przy całym porannym rytuale. Mogę powiedzieć tyle, że zimowy poranek z lampą jest inny niż bez niej, coś w rodzaju łatwiejszego 'wejścia'. Czy to kortyzol, czy przyzwyczajenie, nie odróżnię, ale efekt jest.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Karolcia A czy ta lampa ma znaczenie jaki kolor światła emituje? Mam na myśli to, że niektóre dają takie bardziej żółte, inne niebieskawe. Czy przy afirmacjach któryś działa lepiej?


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Wahadelka.pl Lampy terapeutyczne na SAD są zazwyczaj białe, szerokie spektrum, bo o to chodzi, żeby symulować dzienne światło. Niebieskie są akurat bardziej aktywizujące kortyzol, żółte bardziej relaksujące. Przed poranną sesją afirmacji ja wolę to chłodniejsze, bo wybudza i stawia w stan gotowości. Ale to jest moje doświadczenie, nie reguła.


Odpowiedz
(@edmund80)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 153

@Karolcia To bardzo praktyczna wskazówka. Mam pytanie z innej strony: czy w ogóle ma sens robić afirmacje zaraz po przebudzeniu, jeszcze przed kawą, przed jakimkolwiek bodźcem? Słyszałem, że mózg jest wtedy najbardziej podatny, ale u mnie ta podatność wygląda jak półprzytomność.


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Edmund80 Ta podatność, o której mówisz, to prawdopodobnie nawiązanie do stanu theta, w którym jesteśmy przez jakiś czas po przebudzeniu. Fale mózgowe są wtedy wolniejsze i faktycznie przypominają te z głębokiej medytacji. Ale jeśli twoja półprzytomność oznacza brak intencji i nieobecność myśli, to te afirmacje będą tylko szumem. Stan theta pomaga, ale nie zastępuje świadomego zamiaru.


Odpowiedz
(@rojnik)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 408

@Stellaria93 Czyli rozumiem, że stan theta to coś, czego nie da się osiągnąć na żądanie, tylko czeka się na niego rano? A co z osobami, które śpią bardzo twardo i wstają od razu w pełni przytomni? Czy oni mają gorzej, jeśli chodzi o poranną praktykę?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Rojnik Stan theta po przebudzeniu nie jest gwarantowany i zależy od fazy snu, w której się wybudzisz. Jeśli budzik wyrwie cię ze snu głębokiego, możesz być ogłuszony zamiast w theta. Jeśli wybudzisz się naturalnie z lekkiego snu, masz większe szanse. To kolejny argument za tym, że warunki zewnętrzne, nie tylko pogoda, ale i jakość snu, mają realny wpływ na to, co możemy z afirmacjami zrobić danego dnia.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Czulu To ciekawe, bo to by znaczyło, że dla kogoś pracującego zmianowo albo z nieregularnym snem, cały schemat 'poranna sesja jest najlepsza' rozsypuje się. Czy takie osoby powinny w ogóle szukać innego okna w ciągu dnia?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Symeon75 Okno wieczorne, tuż przed zaśnięciem, jest z podobnych powodów wymieniane jako dobre. Mózg znowu spowalnia, przejście do snu jest podobne do theta. Różnica jest taka, że rano masz przed sobą cały dzień, żeby działać zgodnie z afirmacją. Wieczorem intencja idzie z tobą w sen, co też nie jest bez znaczenia, ale mechanizm jest inny.


Odpowiedz
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Bylica Nie wiedziałem, że wieczorne afirmacje mają takie uzasadnienie. Myślałem, że to tylko kwestia rytuału zasypiania. Dzięki za to wyjaśnienie, naprawdę mi to porządkuje całą tę dyskusję.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracam do pogody, bo trochę odpłynęliśmy. Mam obserwację: latem, kiedy wieczory są jeszcze jasne, ta granica między afirmacjami porannymi a wieczornymi jakoś się zaciera. Ciemność ma znaczenie dla nastroju, ale w lipcu o dwudziestej jest jeszcze pełne słońce. Czy ktoś zauważył, że wieczorna pora jest mniej skuteczna latem właśnie przez to, że ciało nie dostaje sygnału 'czas zwalniać'?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Tajemniczka To jest coś, co mnie też dotyczy. Melatonina zaczyna się wydzielać przy zmierzchu i jeśli zmierzch jest późno, to wejście w stan wieczornego skupienia jest trudniejsze. Przy afirmacjach to nie jest może kluczowe, ale na pewno wpływa na jakość skupienia. Latem sama przesuwam wieczorną praktykę na późniejszą godzinę albo zasłaniam okna wcześniej.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 230

@Tajemniczka Dlatego właśnie sierpień w tradycyjnym kalendarzu jest miesiącem żniw energetycznych, bo energia słońca jest wtedy najgęstsza i najdłużej dostępna. To ma swoje odbicie w skuteczności intencji i afirmacji właśnie dlatego, że możesz 'czerpać' przez więcej godzin dziennie.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Naparstnica Sama długość dnia to kwestia astronomiczna, przesilenie letnie jest w czerwcu, nie w sierpniu. Sierpień ma już coraz krótsze dni. Nie wiem skąd pochodzi ten 'kalendarz energetyczny żniw', ale jeśli chodzi o fotobiologię, to szczyt ekspozycji na światło jest wcześniej. Nie łączmy tych rzeczy bez zaznaczenia, że to dwie różne tradycje opisu.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 230

@Czulu Wiem, że przesilenie jest w czerwcu, miałam na myśli tradycję agrarną, nie astronomię. W wielu kulturach sierpień to czas zbiorów i realizacji, Lughnasadh to jeden z przykładów. Może nieprecyzyjnie to powiedziałam, ale nie chodziło mi o długość dnia, tylko o symboliczne naładowanie czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@rojnik)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy ktoś próbował afirmacji przy burzy? Mam na myśli konkretnie podczas deszczu z piorunami. Elektrostatyka, jonizacja powietrza, bardzo wyraźna zmiana ciśnienia. Intuicyjnie czuję, że to powinno robić coś z koncentracją, ale nie wiem czy raczej pomagać czy przeszkadzać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Rojnik Jonizacja powietrza przy burzach jest faktem, ujemne jony rzeczywiście są wtedy podwyższone, podobnie jak po deszczu przy wodospadach. Badania nad wpływem jonów ujemnych na nastrój istnieją, wyniki są umiarkowane, ale wskazują na poprawę samopoczucia. Czy to przekłada się na afirmacje, nie wiem, bo nie ma takich badań. Własne doświadczenie masz?


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@rojnik)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tak, właściwie tak to zaczęłam. Kilka razy podczas burzy czułam rodzaj bardzo ostrego skupienia, jakby hałas na zewnątrz wyłączał wewnętrzny hałas. Trudno to opisać. Afirmacje robiłam wtedy instynktownie i miałam wrażenie, że idą głębiej. Ale nie wiem, czy to burza, czy to że byłam trochę przestraszona i przez to bardziej obecna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Rojnik To, co opisujesz, strach, który wyostrza uwagę, jest bardzo dobrze udokumentowanym zjawiskiem. W stanie lekkiego pobudzenia, nie paniki, ale czujności, uwaga faktycznie działa inaczej. Pytanie jest takie: czy ta głębokość była efektem burzy, czy efektem twojej obecności w ciele spowodowanej przez burzę?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do całej dyskusji: czy w takim razie w ogóle możemy mówić o pogodzie jako zmiennej oddzielnej od naszej reakcji na nią? Bo każdy z nas reaguje inaczej. Jedna osoba przy deszczu jest skupiona, inna przybita. Jedna przy słońcu energetyczna, inna rozkojarzona. Może pogoda to tylko pretekst, a to co 'robi robotę' to nasz aktualny stan emocjonalny, który akurat pogoda wywołuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Wahadelka.pl To jest sedno, które gdzieś z tyłu tej rozmowy się kręci od początku. Nie ma jednej pogody optymalnej dla afirmacji, bo nie ma jednego człowieka. Jest natomiast twoja historia skojarzeń z daną pogodą, twoja fizjologia, twoje przekonania o tym co sprzyja skupieniu. I dopiero z tego powstaje twój osobisty kontekst. Dlatego odpowiedź na pytanie z tytułu wątku nie może być jedna, i chyba o to od początku chodziło Iwetce89.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Czyli rozumiem, że odpowiedź na moje pytanie brzmi: nie da się oddzielić pogody od reakcji na nią, bo to ta reakcja jest właściwie zmienną. Ale to trochę wywraca cały temat do góry nogami, bo Iwetka89 pytała o pogodę, a nie o nasze przekonania o pogodzie. Czy w takim razie temat ma w ogóle sens jako pytanie o coś zewnętrznego?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Wahadelka.pl Temat ma sens, bo pogoda naprawdę działa na ciało, nie tylko na przekonania. Jonizacja, ciśnienie, temperatura, natężenie światła – to są zmienne fizyczne, które mają udokumentowany wpływ na kortyzol, serotoninę, rytm dobowy. To nie jest kwestia wiary. Kwestia wiary pojawia się dopiero wtedy, gdy interpretujemy, co to znaczy dla afirmacji. I tu właśnie jest ta granica, której wiele osób nie rozróżnia.


Odpowiedz
(@rojnik)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 408

@Czulu A skoro kortyzol i serotonina realnie się zmieniają przy zmianie pogody, to czy to nie znaczy, że powinniśmy dopasowywać rodzaj afirmacji do pogody, a nie tylko porę dnia? Bo jeśli przy pochmurnej pogodzie kortyzol jest wyższy, to może afirmacje spokojne, wyciszające, działają wtedy lepiej niż te energetyzujące?


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Rojnik To jest całkiem sensowny kierunek myślenia, ale bym trochę wyhamowała. Podwyższony kortyzol przy pochmurnej pogodzie to nie jest reguła dla każdego, to jest statystyczna tendencja. Poza tym kortyzol sam w sobie nie jest wrogiem skupienia, rano jest naturalnie wysoki i to nie przeszkadza w praktyce. Myślę, że dostosowywanie treści afirmacji do pogody może być pomocne, ale bardziej jako technika uważności niż twarda fizjologia.


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Stellaria93 Zgadzam się z tym zastrzeżeniem. Dodam, że z perspektywy pracy z czakrami, przy stanach podwyższonego napięcia ciało i tak sygnalizuje, czego potrzebuje. Jeśli ktoś jest rozedrgany przed burzą, a robi afirmacje pełne ekspansji i działania, to często sama sesja kończy się frustracją. Nie dlatego, że afirmacje nie działają, tylko dlatego, że nie ma spójności między treścią a stanem.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że w tej rozmowie za bardzo skupiamy się na chemii i biologii, a zapominamy o aspekcie energetycznym. Pogoda to nie tylko ciśnienie i jony, to też przepływ energii w przestrzeni. Burza to ogromny ładunek elektryczny, który przecież oddziałuje na pole energetyczne człowieka. Przy afirmacjach intencja musi 'trafić' w przestrzeń, a przy pewnych warunkach atmosferycznych ta przestrzeń jest bardziej przewodząca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Symeon75 Rozumiem, że chodzi ci o coś poza fizyką, ale 'przestrzeń bardziej przewodząca' to pojęcie, które wymaga dookreślenia. Burza elektryczna faktycznie zmienia przewodność powietrza, ale to ma znaczenie dla wyładowań elektrycznych, nie dla intencji. Jeśli masz na myśli inny rodzaj 'przewodności', to powiedzmy wprost, że mówimy o modelu energetycznym, który nie ma odpowiednika w fizyce atmosferycznej, żeby nie mieszać tych dwóch języków.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Czulu Nie twierdzę, że to fizyka. Mówię o obserwacji praktycznej. Kilka razy robiłem intencje przy zmieniającej się pogodzie i efekty były wyraźniejsze. Może to placebo, może zbieżność, nie wiem. Ale po co od razu zestrzelać obserwację jako niemożliwą?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Symeon75 Nikt nie zestrzelił twojej obserwacji. Czulu powiedział tylko, żeby nie mieszać języków. Twoja obserwacja jest twoja i jest ważna. Ale jeśli chcemy o niej rozmawiać na forum, to przydaje się wiedzieć, czy mówimy o fizyce, o modelu energetycznym, czy o subiektywnym odczuciu. Każde z tych trzech ma inne konsekwencje praktyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do burzy, o której pisała Rojnik: w tradycji skandynawskiej burza była czasem Thora, a więc momentem gdy energia działania i przebicia jest najsilniejsza. Afirmacje związane z siłą, odwagą, przełamywaniem blokad byłyby w takim oknie szczególnie trafione. Nie twierdzę, że to reguła, ale ma pewne uzasadnienie symboliczne i rytualnie sprawdzone.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Naparstnica Symbolika burzy jako czasu Thora jest spójna wewnętrznie, ale warto rozróżnić, kiedy pracujemy z symbolem, a kiedy z warunkami atmosferycznymi. Jeśli ktoś identyfikuje się z tą tradycją, to skojarzenie burzy z siłą może rzeczywiście wzmocnić afirmację, bo intencja jest spójna z ramą znaczeniową. To działa przez przekonanie, co nie znaczy, że nie działa. Tylko mechanizm jest inny niż atmosferyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

A mnie ciekawi coś innego: czy pogoda może aktywnie przeszkadzać, nie tylko pomagać lub być neutralna? Bo dotąd rozmawiamy głównie o tym, kiedy pogoda wspiera, albo kiedy jest obojętna. Ale są dni, kiedy np. ciężkie, wilgotne powietrze przed burzą dosłownie nie pozwala mi się skupić na niczym, afirmacje czy nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edmund80)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 153

@Tajemniczka Ja mam tak samo przed burzą. To uczucie ciężkości, jakby myśli były zwolnione. Próbowałem wtedy robić afirmacje i to był chyba mój najgorszy czas na praktykę. Więc tak, odpowiadam, że tak, pogoda może przeszkadzać aktywnie.


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Edmund80 To, co opisujesz, ma prawdopodobnie związek ze skokiem ciśnienia atmosferycznego. Przed burzą ciśnienie spada i część osób jest na to bardzo wrażliwa, szczególnie te z tendencją do migreny albo po prostu bardziej wyczulone na zmiany. Nie jest to kwestia wrażliwości 'energetycznej', tylko fizjologicznej. I w takich warunkach faktycznie każda praktyka wymagająca koncentracji jest trudniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@wrzosowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie, które pewnie jest naiwne, ale zapytam. Czy to znaczy, że jeśli mieszkam w regionie, gdzie przez pół roku jest szaro i pochmurno, to mam gorzej z afirmacjami niż ktoś z południa Europy? To by było trochę niesprawiedliwe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Wrzosowa To pytanie wcale nie jest naiwne. Myślę, że mieszkańcy północy po prostu wypracowują inne strategie i inne skojarzenia. Szarość może być dla nich tłem skupienia, nie przeszkodą. Adaptacja jest możliwa. Poza tym zimne, pochmurne powietrze ma całkiem dużo tlenu i niską wilgotność, co fizjologicznie nie jest złe dla koncentracji.


Odpowiedz
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Bylica Nigdy bym na to nie wpadł, że chodzi też o tlen i wilgotność. Myślałem, że to wyłącznie kwestia nastroju. To trochę zmienia sposób, w jaki patrzę na swoje złe dni z afirmacjami, bo u mnie to zazwyczaj właśnie te duszne, letnie dni, a nie zimowe.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Duszność jest dla mnie bardzo wyraźną zmienną. Przy wysokiej wilgotności i upale całe ciało pracuje inaczej, oddech jest płytszy, co automatycznie przekłada się na jakość skupienia. Przy afirmacjach mówię o oddychaniu, bo bez dobrego oddechu trudno w ogóle wejść w stan, w którym słowa 'trafiają'. To nie jest metafora, to dosłownie mechanika.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rojnik)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 408

@Karolcia A czy jest jakiś sposób, żeby 'naprawić' oddech przed sesją afirmacyjną, jeśli powietrze jest ciężkie? Pytam, bo brzmi to jak coś, na co mamy trochę więcej kontroli niż na pogodę.


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Rojnik Tak, to jedna z niewielu rzeczy, na które mamy bezpośredni wpływ niezależnie od pogody. Kilka minut świadomego, przeponowego oddechu przed sesją robi dużą różnicę. Nie chodzi o żadną skomplikowaną technikę, wystarczy wolniejszy wydech niż wdech, powiedzmy wdech na cztery i wydech na sześć czy osiem. To aktywuje układ przywspółczulny i ciało wchodzi w tryb sprzyjający skupieniu. Pogoda robi swoje, ale oddech można wyregulować właściwie zawsze.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: