Forum

Asystent AI
Czy afirmacje mogą ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje mogą mi pomóc w podjęciu konkretnej decyzji


Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@mniszek)
Połączone: 1 rok temu

Mam taki dylemat i nie wiem, czy to dobry wątek na to pytanie, ale chyba tak. Stoję przed decyzją, której nie mogę podjąć od kilku tygodni. Chodzi o zmianę pracy, ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że ktoś mi powiedział, żebym spróbowała afirmacji, że 'odpowiedź przyjdzie sama'. Ale ja nie rozumiem, jak afirmacja miałaby mi pomóc podjąć konkretną decyzję. Afirmacje to chyba raczej 'jestem silna, jestem odważna' a nie 'wybieram opcję A albo B', nie? Czy ktoś kiedyś tego próbował i czy to w ogóle ma sens?


Odpowiedz
70 odpowiedzi
Wpisy: 277
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

To bardzo dobre pytanie, bo to jest częsty błąd w myśleniu o afirmacjach. Afirmacja nie podejmie za ciebie decyzji, to nie jest wyrocznia. Ale może zmienić to, z jakiego miejsca tę decyzję podejmujesz. Jeśli blokuje cię strach albo poczucie, że cokolwiek wybierzesz to się pomylisz, afirmacja może ten blok trochę rozluźnić. Tyle że sama afirmacja 'wiem, co wybrać' wypowiadana mechanicznie nic nie da, jeśli naprawdę nie wiesz. To nie działa jak zaklęcie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 46

@Anusia_H A jak to rozróżnić? To znaczy, skąd mam wiedzieć, czy blokuję się strachem, czy po prostu naprawdę nie mam wystarczających danych, żeby wybrać? Bo dla mnie to brzmi podobnie od środka.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Tygrysica To jest właśnie sedno tego tematu i dobrze, że o to pytasz. Strach i brak informacji to dwie różne rzeczy, ale objawiają się podobnie: człowiek kręci się w kółko i nie może ruszyć. Różnica jest taka, że jeśli masz wszystkie dane i nadal nie możesz wybrać, to znaczy, że obie opcje są w jakimś sensie do przyjęcia albo że coś w tobie boi się konsekwencji, nie samej decyzji. W tym sensie afirmacje mogą działać na to drugie, ale kompletnie nie zastąpią przemyślenia tego pierwszego. Jaką afirmację ci ktoś konkretnie zaproponował?


Odpowiedz
(@mniszek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Leontyna Nie dostałam konkretnej afirmacji, tylko taką ogólną radę. Ta osoba mówiła coś w stylu 'zacznij powtarzać, że ufasz sobie i swoim wyborom' i że to odblokuje mój wewnętrzny głos. Szczerze mówiąc, brzmiało to dla mnie trochę jak magiczne myślenie, ale może się mylę.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja miałam podobną sytuację i nie powiem, że afirmacje rozwiązały mi decyzję, ale faktycznie zrobiły coś innego. Przestałam się bać, że 'wybiorę źle i wszystko się posypie'. To poczucie katastrofy trochę opadło. Czy to jest 'odblokowanie wewnętrznego głosu'? Może tak to ta osoba rozumiała. Tylko nie wiem, czy to była zasługa afirmacji, czy po prostu czasu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 83

@Jasnoslyszka65 No właśnie, skąd wiesz, że to afirmacje a nie samo upływanie czasu? Pytam serio, bo to jest ten problem z takimi praktykami, że ciężko oddzielić co faktycznie pomogło.


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Ignas Szczerze? Nie wiem. I nie twierdzę, że wiem. Mówię tylko, co zaobserwowałam u siebie. Może to był czas, może afirmacje, może to, że w ogóle zaczęłam się temu przyglądać zamiast uciekać. Nie jestem w stanie tego rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest w sumie uczciwa odpowiedź. Ale mam inne pytanie do wątku, bo mnie to po prostu ciekawi. Jeśli afirmacja brzmi 'ufam sobie', a w rzeczywistości sobie nie ufam, to czy mózg nie odrzuca takiego komunikatu? Czytałem gdzieś, że jeśli afirmacja jest za bardzo oderwana od tego, w co wierzymy, to może działać odwrotnie. Czy ktoś się z tym spotkał?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Swietowit To jest jeden z poważniejszych zarzutów wobec klasycznych afirmacji i nie jest bezzasadny. Jest różnica między afirmacją, która jest aspiracją, a taką, która jest po prostu kłamstwem, które twój umysł natychmiast odrzuca. Dlatego część praktyków zamiast 'jestem pewna siebie' poleca formę 'uczę się ufać sobie' albo 'otwieram się na to, żeby ufać swoim wyborom'. Zmniejsza się w ten sposób wewnętrzny opór. Czy to działa? Zależy od osoby, ale sama logika jest tu trafna.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Leontyna O, tego nie wiedziałam. Zawsze używałam tej twardej formy, bo wszystkie źródła, które czytałam, mówiły, żeby mówić w czasie teraźniejszym i bez negacji. Czyli 'jestem', nie 'będę'. A tu wychodzi, że to nie zawsze jest najlepsze podejście?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Romcia03 Czas teraźniejszy i brak negacji to dobre podstawy, ale to nie jest żelazna reguła, która pasuje do każdej sytuacji i każdej osoby. Jeśli afirmacja w czasie teraźniejszym wywołuje u ciebie silne poczucie 'ale to nieprawda', to twój umysł zaczyna kontrargumentować zamiast przyjmować. Forma 'otwieram się na' albo 'uczę się' jest miękkim wejściem w to samo przekonanie bez aktywowania oporu. Czas teraźniejszy zostaw na afirmacje, które są trochę bardziej w zasięgu.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dołączę do tego, bo pracuję sporo z czakrami i to, co mówi Leontyna, ma sens też na poziomie energetycznym. Afirmacja wypowiadana z wewnętrznym oporem może działać jak zablokowany przepływ. Ciało fizycznie reaguje na to, co czujesz, nie tylko na słowa. Ale mam pytanie do Mniszek, która zaczęła ten wątek: ta decyzja, którą masz podjąć, jest bardziej związana z lękiem, że coś stracisz, czy z lękiem, że coś się nie uda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mniszek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Anusia_H Dobre pytanie i musiałam się chwilę zastanowić. Chyba bardziej że coś stracę. Jedna opcja daje mi bezpieczeństwo, ale nie daje mi tego, czego naprawdę chcę. Druga jest ryzykowna, ale bliżej tego, czego pragnę. I chyba właśnie dlatego tkwię w miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

To bardzo klasyczny schemat i warto go nazwać po imieniu: to nie jest problem z decyzją, to jest problem z tolerancją ryzyka. Afirmacje mogą tu rzeczywiście pomóc, ale nie te, które mówią 'wiem, co wybrać', tylko takie, które budują poczucie, że cokolwiek wybierzesz, dasz sobie radę. Coś w rodzaju 'jestem w stanie poradzić sobie z konsekwencjami moich wyborów' albo jeszcze konkretniej, dostosowane do sytuacji. To zmienia wewnętrzną postawę wobec ryzyka, nie samą decyzję.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@radoslawa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i rozumiem logikę, ale mam jedno sceptyczne pytanie. Skoro afirmacja buduje poczucie, że dam sobie radę cokolwiek wybiorę, to czy to nie jest trochę zbyt ogólne, żeby być użyteczne? Bo można sobie powiedzieć to samo bez afirmacji, racjonalnie, przez analizę. Co afirmacja daje ponad to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Radoslawa Dobra uwaga. Różnica jest taka, że analiza racjonalna trafia do świadomego umysłu, a afirmacja, jeśli jest regularnie powtarzana, ma dotrzeć głębiej, do przekonań, które nie są w pełni świadome. Możesz racjonalnie wiedzieć, że 'dam sobie radę', a jednocześnie trzęsły ci się ręce przy samej myśli o ryzyku. To są dwie różne warstwy. Afirmacja celuje w tę drugą. Czy zawsze to robi skutecznie? To już inna dyskusja.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z tym co Mimoza napisała, ale chce dodać jedną rzecz. Afirmacja do podejmowania decyzji działa lepiej jeśli jest połączona z jakimś ćwiczeniem uważności albo medytacją. Sama afirmacja powtarzana w biegu, w głowie albo półsłówkami przy myciu zębów nie za bardzo sięga do tych głębszych warstw o których piszą tu inne osoby. Potrzebne jest jakieś skupienie, choćby kilka minut.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 35

@Feniksa55 A jak długo trzeba to robić, żeby cokolwiek poczuć? Bo słyszałam różne rzeczy, 21 dni, 40 dni, pół roku. Nie mam pojęcia, od czego to zależy.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Spellbound_O Te liczby to trochę mit. 21 dni pochodzi z bardzo luźno interpretowanych obserwacji pewnego chirurga z lat 60., który zauważył, że pacjenci potrzebują mniej więcej tyle czasu, żeby przywyknąć do amputacji. To nie jest żadne twarde prawo dotyczące umysłu. Naprawdę zależy od głębokości przekonania, które chcesz zmienić, od regularności i od tego, czy afirmacja w ogóle pasuje... przepraszam, znaczy czy afirmacja w ogóle jest dla ciebie prawdziwa emocjonalnie. Dla kogoś kilka tygodni, dla kogoś kilka miesięcy.


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co napisała Anusia_H o tych 21 dniach, jest ważne i dobrze, że to wybrzmiało. Chcę tylko dodać jedną rzecz do tej konkretnej sytuacji Mniszka. Masz dwie opcje: bezpieczną i ryzykowną, i obie mają coś, co ci odbierają. To nie jest problem z afirmacją ani z wewnętrznym głosem. To jest klasyczny konflikt wartości. Afirmacja może zmniejszyć lęk przed ryzykiem, ale nie rozwiąże napięcia między bezpieczeństwem a pragnieniem. To trzeba przepracować inaczej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mniszek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Leontyna A jak to się robi inaczej? Pytam serio, bo rozumiem, co mówisz, ale nie wiem, co miałoby oznaczać 'przepracować' w praktyce. Medytacja? Jakiś konkretny zapis? Czy to w ogóle jeszcze jest temat na afirmacje, czy już coś zupełnie innego?


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Leontyna Właśnie chciałam zapytać o to samo. Rozumiem, że konflikt wartości to nie jest to samo co lęk, ale czy afirmacje nie mogą przy tym konflikcie w ogóle nic zrobić? Bo wydawało mi się, że jeśli ćwiczę jakieś przekonanie wystarczająco długo, to w końcu zaczyna mi coś rozjaśniać.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Romcia03 Mogą, ale pośrednio. Jeśli powtarzasz 'czuję się bezpiecznie niezależnie od tego, co wybiorę', to nie rozwiązujesz konfliktu, ale obniżasz napięcie na tyle, żeby w ogóle móc na niego spojrzeć. I dopiero wtedy możesz zobaczyć, co tak naprawdę wybierasz. To nie jest to samo, co afirmacja, która 'powie ci odpowiedź'. Mniszek pyta o praktykę, to powiem wprost: zapis wartości, jakie każda opcja ci daje i jakie odbiera, jest tu bardziej bezpośredni niż sama afirmacja.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za tę rozmowę, bo zaczęłam czytać ten wątek dla kogoś innego, a okazuje się, że sama mam dokładnie taki sam problem. To, co napisała Leontyna o konflikcie wartości, jest dla mnie kompletnie nowym podejściem. Nie wiedziałam, że da się to tak nazwać. Czy to znaczy, że zanim w ogóle zaczynam afirmacje, powinnam wiedzieć, o który konkretnie lęk czy wartość mi chodzi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Tygrysica Tak, i to jest moim zdaniem największy problem z tym, jak afirmacje są zwykle opisywane. Mówi się: 'wybierz pozytywne stwierdzenie i powtarzaj'. Ale jeśli nie wiesz, co dokładnie chcesz wzmocnić, to strzelasz w ciemno. Możesz wzmocnić przekonanie, które wcale nie jest tym, czego potrzebujesz do tej konkretnej decyzji.


Odpowiedz
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 83

@Mimoza Ale żeby wiedzieć, co chcesz wzmocnić, to musisz już trochę rozumieć problem, czyli właściwie być na dobrej drodze do decyzji. Wychodzi na to, że afirmacje pomagają tym, którzy i tak sobie już trochę poradzili?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Ignas Nie do końca. Raczej, że afirmacje nie zastępują wstępnego rozeznania, ale też nie wymagają, żebyś już wiedział wszystko. Chodzi o to, żeby wiedzieć, z czym konkretnie walczysz. Lęk przed oceną, lęk przed stratą, brak wiary we własne możliwości. To różne rzeczy i każda wymaga innej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tego i mam pytanie, które może brzmieć sceptycznie, ale zadaję je z ciekawości. Czy to, co tu opisujecie, to w ogóle jest praca z afirmacjami, czy bardziej zwykła psychologiczna analiza własnych potrzeb? Bo jak słyszę 'zrób listę wartości, które każda opcja ci daje', to brzmi jak coś, co można znaleźć w każdej rozsądnej książce o podejmowaniu decyzji, niekoniecznie ezoterycznej.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Swietowit Masz rację, że granica tu jest cienka. Ale różnica jest taka, że afirmacja działa na warstwę przekonań, a nie na warstwę analizy. Możesz zrobić tę listę, zobaczyć, że 'opcja B daje mi wolność, a opcja A daje mi spokój', i nadal czuć paraliż. Afirmacja wchodzi tam, gdzie analiza nie dociera, czyli do nawyku myślenia o sobie i swoich wyborach. Czy to jest 'ezoteryczne'? Zależy, jak rozumiesz to słowo.


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Swietowit Ja to rozumiem tak, że afirmacje i analiza nie wykluczają się. Możesz to robić równolegle. Analizujesz świadomie, a afirmacjami pracujesz na tym głębszym poziomie, o którym piszę Leontyna. Jedno drugiemu nie przeszkadza.


Odpowiedz
(@radoslawa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 72

@Feniksa55 Ale właśnie tu mam wątpliwość. Skoro afirmacje mają działać na poziomie nieświadomym, to jak w ogóle mam sprawdzić, czy coś się zmienia? Czekam, aż poczuję się inaczej? Wydaje mi się, że to jest trudne do zweryfikowania.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Radoslawa Z mojego doświadczenia zmianę najszybciej widać nie w myślach, tylko w ciele. Zauważasz, że temat, który wcześniej wywoływał zacisk w klatce piersiowej, przestaje tak reagować. To nie jest spektakularne, ale daje się zauważyć, jeśli się obserwujesz. Oczywiście to subiektywne, nie ma tu mierzalnych wyników.


Odpowiedz
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 35

@Anusia_H To jest interesujące. A jak długo u ciebie zajęło, zanim zauważyłaś taką zmianę w ciele? Pytam, bo Leontyna mówiła wcześniej, że te 21 dni to mit, ale nie padła żadna alternatywna liczba.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Spellbound_O U mnie różnie, zależnie od tematu. Przy czymś lżejszym parę tygodni, przy głębszym przekonaniu kilka miesięcy. Ale nie trzymałam się żadnej konkretnej liczby. Po prostu robiłam i obserwowałam. Myślę, że Leontyna ma rację, że nie ma jednej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dołączę do wątku z własną obserwacją. Mnie czas nie miał dużego znaczenia, bardziej miało znaczenie, czy robiłam afirmacje wtedy, kiedy problem był aktywny, czy przy spokojnej głowie. Kiedy byłam w środku stresu i powtarzałam sobie 'jestem spokojna', to nic nie działało. Jak robiłam to rano, zanim problem jeszcze 'wstał', efekt był wyraźniejszy. Nie wiem, czy to ma jakieś wytłumaczenie, ale tak to u mnie wyglądało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Jasnoslyszka65 To co opisujesz zgadza się z tym, co gdzieś czytałam o stanie podatności, czyli że mózg jest bardziej otwarty tuż po przebudzeniu, przed pełną aktywnością umysłu. Może dlatego poranne afirmacje tak często są polecane, nie tylko ze względu na rytuał, ale na faktyczny stan skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@mniszek)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do swojej decyzji, bo trochę nam uciekła. Dostałam dużo odpowiedzi o tym, jak afirmacje działają albo nie działają, ale nadal nie wiem, czy mam w ogóle zaczynać, skoro mój problem jest, jak mówi Leontyna, konfliktem wartości, a nie lękiem. Czy jest jakaś afirmacja, od której mogłabym zacząć, żeby chociaż zobaczyć, czy to cokolwiek ruszy?


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jeśli chcesz zacząć, to nie od afirmacji o decyzji, tylko o sobie. Coś w stylu 'mogę przeżyć różne wyniki' albo 'mam zasoby, żeby poradzić sobie z tym, co przyjdzie'. To nie jest afirmacja, która ci powie, co wybrać. To jest afirmacja, która obniża stawkę na tyle, żebyś mogła w ogóle myśleć o wyborze bez paraliżu. Czy to coś, co brzmi dla ciebie realnie, czy od razu czujesz, że to nieprawda?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@mniszek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Leontyna Brzmi... trochę realnie. Bardziej niż 'ufam sobie i swoim wyborom', bo tamto od razu czułam jako fałsz. A to pierwsze jest jakoś bliżej tego, co mogłabym faktycznie w siebie wcisnąć. Spróbuję i zobaczę, co z tego wyjdzie.


Odpowiedz
(@radoslawa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 72

@Leontyna Mam pytanie do tego, co powiedziałaś wcześniej o obniżaniu stawki. Czy to nie jest trochę tak, że przekonujesz się do bierności? Jakbyś mówiła sobie 'jakoś to będzie', zamiast faktycznie podjąć decyzję?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Radoslawa Nie, to jest inna rzecz. Bierność to 'cokolwiek się stanie, nie moja sprawa'. A to, o czym mówiłam, to raczej 'jestem w stanie poradzić sobie z konsekwencjami obu opcji'. Nie eliminujesz decyzji, tylko zmniejszasz paraliż, który utrudnia jej podjęcie. Paraliż decyzyjny bardzo często bierze się z poczucia, że zły wybór nas zniszczy. Jak to poczucie się obniża, to nagle decyzja staje się możliwa.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 355

@Leontyna A skąd wiesz, że to co obniżasz, to paraliż, a nie po prostu czujność? Czasem te obawy są racjonalne i może nie warto ich wyciszać afirmacjami, tylko posłuchać, co mówią.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Swietowit To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Powiedziałabym tak: jeśli lęk przynosi ci nowe informacje, to słuchaj go. Jeśli lęk tylko kręci się w kółko i powtarza to samo, nic nie dodając, to wtedy ma sens praca z afirmacją. Rozróżnienie jest trudne, ale możliwe, jeśli się chwilę posiedzi z tym lękiem i zapyta 'czego mi brakuje, żeby zdecydować?'


Odpowiedz
(@ignaś)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 83

@Leontyna Czyli de facto afirmacje tutaj są dla kogoś, kto już zebrał informacje i wie, co chce, tylko się boi działać? A nie dla kogoś, kto naprawdę nie wie, co wybrać?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Ignas Mniej więcej tak. Choć to nie jest zerojedynkowe. Są osoby, które 'nie wiedzą, co wybrać', bo naprawdę nie mają danych, i są osoby, które 'nie wiedzą', bo lęk blokuje dostęp do ich własnego zdania. Afirmacje pomagają w tej drugiej sytuacji. W pierwszej potrzeba czegoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Mniszek, trzymam za ciebie kciuki. Mam nadzieję, że te prostsze afirmacje zadziałają lepiej niż te wielkie deklaracje. Dla mnie też było problemem to, że zaczynałam od zbyt wzniosłych słów i od razu czułam, że kłamię sama sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 573
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wtrącę się, bo myślę, że jest tu jeszcze jedna kategoria. Są decyzje, gdzie dane masz, lęku wielkiego nie ma, ale wartości stoją naprzeciwko siebie i żadna nie wygrywa. To jest chyba najtrudniejszy przypadek i afirmacje tutaj mogą co najwyżej pomóc przetrwać niepewność, nie rozwiązać konfliktu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Mimoza Ale czy da się 'przetrwać niepewność'? Mam wrażenie, że jeśli coś trwa zbyt długo, to samo zmęczenie zaczyna podejmować decyzję za ciebie. I nie wiem, czy to jest dobre.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 573

@Romcia03 Tak, to jest realne ryzyko. Dlatego afirmacje przy konflikcie wartości powinny być raczej krótkoterminowe, żeby dać sobie czas na przemyślenie, a nie długoterminowe, bo wtedy mogą rzeczywiście zamrozić cię w niezdecydowaniu. Granica między 'daję sobie czas' a 'unikam decyzji' jest cienka.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam inne doświadczenie z tym konfliktem wartości. U mnie nie afirmacja pomogła, tylko to, że zaczęłam pisać. Nie dziennik, nie lista za i przeciw, tylko po prostu pisałam o tym, co czuję, bez oceniania. I po jakimś czasie jedno z rozwiązań zaczęło wyglądać inaczej, bardziej jako moje. Nie wiem, czy to afirmacja, ale działało podobnie do tego, co tu opisujecie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Jasnoslyszka65 To się nazywa pisanie ekspresywne i gdzieś czytałam, że robi podobną robotę co afirmacje, tylko inną ścieżką. Afirmacja wchodzi przez powtórzenie, a pisanie przez nadanie słów temu, co nieuświadomione. Ciekawe, że dotarłaś do tego samego miejsca.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Feniksa55 Dodałabym, że pisanie ekspresywne angażuje trochę inną uwagę niż afirmacje. Afirmacja jest krótka i skupiona, pisanie otwiera szerzej. Dla decyzji, które są złożone, pisanie może dawać więcej miejsca. Chociaż nie każdemu odpowiada, bo niektórzy piszą i zamiast klarować, kręcą się w kółko.


Odpowiedz
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 35

@Anusia_H A jak rozpoznać, czy kręcę się w kółko, czy naprawdę idę do przodu? Bo mam wrażenie, że sama w sobie tego nie odróżniam.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Spellbound_O Ja rozróżniam po tym, czy po pisaniu czuję się lżej, czy ciężej. Jeśli ciężej, to zwykle znaczy, że wchodzę głębiej w lęk, a nie z niego wychodzę. Jeśli lżej, nawet odrobinę, to znaczy, że coś się porządkuje. To nie jest naukowe, ale u mnie działa jako sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@mniszek)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego i mam mieszane uczucia. Z jednej strony to wszystko ma sens, z drugiej mam wrażenie, że im dłużej czytam, tym bardziej czuję, że muszę zrobić dużo rzeczy przed afirmacjami, a potem jeszcze przy afirmacjach, i w sumie to bardzo dużo pracy. Czy nie ma prostszego wejścia?


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jest. Zacznij od jednego zdania, które jest prawdziwe teraz, nie aspiracyjne. Nie 'wszystko będzie dobrze', tylko 'siedzę z tym problemem i nie uciekam'. To jest afirmacja. I jest prawdziwa, bo to właśnie robisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 46

@Leontyna O, to jest coś, co rozumiem. Też miałam problem z afirmacjami, które brzmiały jak wishful thinking. A to, co napisałaś, brzmi jak coś, co mogłabym powiedzieć i nie poczuć się głupio.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@ninka51)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam podstawowe pytanie. Czy afirmacje trzeba zawsze mówić na głos, czy można tylko myśleć? Bo nie zawsze mam możliwość mówienia, i zastanawiam się, czy to czegoś nie psuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Ninka51 Nie trzeba na głos, chociaż mówienie na głos dodaje coś przez zaangażowanie głosu i ciała. Myślenie też działa, szczególnie jeśli jest uważne, a nie automatyczne. Jedni wolą pisać, inni mówić, inni myśleć. Najważniejsze, żeby nie robić tego całkowicie mechanicznie, bez żadnej obecności przy słowach.


Odpowiedz
(@ninka51)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 79

@Anusia_H A czy jest jakaś różnica, jeśli afirmację myślę tuż przed zaśnięciem? Bo wtedy mam ciszę i skupienie, ale nie wiem, czy to dobry moment na decyzję.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Ninka51 Moment przed snem jest akurat całkiem dobry, bo umysł jest bardziej odprężony i mniej krytyczny. Ale przy decyzjach bym uważała, żeby nie robić z tego rytuału zasypiania, bo możesz zacząć kojarzyć decyzję z niepokojem przed snem. Jeśli to jest spokojne powtórzenie jednego zdania, to spoko. Jeśli wchodzisz w pętlę myślenia o całej decyzji, to lepiej inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wróćmy może do sedna, bo trochę odpłynęliśmy. Temat brzmi o podjęciu konkretnej decyzji i zastanawiam się, czy w ogóle ktoś tu ma przykład, że afirmacja faktycznie pomogła mu wybrać między dwiema opcjami, nie tylko poczuć się lepiej z niepodjętą decyzją.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Swietowit Ja mam, ale to nie było tak, że afirmacja wskazała mi opcję A zamiast B. To było bardziej, że po kilku dniach powtarzania zdania o tym, że ufam sobie w tej kwestii, przestałam się kręcić i sama zobaczyłam, ku czemu ciążę. Decyzja już była, tylko przykryta lękiem.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 355

@Jasnoslyszka65 Czyli afirmacja nie podjęła decyzji, tylko zmniejszyła szum, przez który jej nie widziałaś?


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Swietowit Dokładnie tak to bym opisała. I myślę, że to ważne rozróżnienie, bo inaczej można oczekiwać, że afirmacja coś za ciebie zrobi, a to nie o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@mniszek)
Połączone: 1 rok temu

To mi dużo wyjaśnia, bo chyba właśnie tego oczekiwałam, że afirmacja da mi jakiś sygnał. A tu wychodzi, że ona raczej usuwa przeszkodę, żeby ten sygnał sam mógł dojść do głosu. Muszę to przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli po zmniejszeniu tego szumu nadal nie wiesz, co wybrać? Czy to znaczy, że afirmacje po prostu nie działają dla ciebie, czy że jednak coś innego blokuje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Domicela05 Mogą być dwie rzeczy. Albo afirmacja nie była dopasowana do tego, co naprawdę blokuje, albo decyzja naprawdę jest na tyle trudna, że potrzebuje czegoś więcej. Nie każde niezdecydowanie pochodzi z lęku. Czasem jest efektem tego, że obie opcje mają realnie podobną wartość dla ciebie i żadna nie jest lepsza obiektywnie. Wtedy afirmacje pomagają ze spokojem, ale nie rozstrzygają.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 413

@Leontyna Czyli afirmacje przy decyzji nie działają na samą decyzję, tylko na stan, w którym tę decyzję podejmujesz? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 532

@Romcia03 Tak, to dobre ujęcie. Stan, w którym decydujesz, ma ogromne znaczenie. Ta sama sytuacja może być interpretowana inaczej, kiedy jesteś w środku lęku, i inaczej, kiedy jesteś z niego poza nim. Afirmacje mogą zmieniać ten stan. Decyzji za ciebie nie podejmą.


Odpowiedz
Udostępnij: