Forum

Asystent AI
Afirmacje a emocje ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a emocje podczas wypowiadania - czy powinno się czuć coś konkretnego

Strona 2 / 2

Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To dobre porównanie. Recytowanie bez żadnego śladu to sygnał, że zdanie jest albo za abstrakcyjne, albo za bardzo oddalone od tego, w co umysł w ogóle może uwierzyć nawet warunkowo. Ale mam pytanie: czy te zdania, które dawały tę pustkę, były sformułowane w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, czy inaczej?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 943

@Seid Tak, klasycznie. "Jestem", "mam", "czuję". I właśnie to chyba był problem, bo każde z nich wymagało od razu przyjęcia stanu, który był nieprawdziwy. Żadnego pomostu.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Seid A czy czas gramatyczny rzeczywiście ma tu aż takie znaczenie? Słyszałem różne opinie. Jedni mówią, że czas teraźniejszy jest kluczowy, bo mózg nie przetwarza przyszłości jako realnej. Inni twierdzą, że przy mocnym dyskomforcie to właśnie czas teraźniejszy jest największą przeszkodą, bo kłamstwo jest wtedy najbardziej dosłowne.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Czulu Obydwa stanowiska mają coś na rzeczy, ale nie wykluczają się tak bardzo, jak się wydaje. Czas teraźniejszy faktycznie mocniej angażuje układ oceny, bo mózg konfrontuje zdanie z aktualnym doświadczeniem. Czas przyszły jest bezpieczniejszy emocjonalnie, ale przez to mniej zakorzeniony. Może dlatego formuły procesowe, "uczę się", "coraz bardziej", działają jako kompromis, bo są teraźniejsze, ale nie deklarują gotowego stanu.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Seid Właśnie chciałam o to zapytać. Czy forma "coraz bardziej" nie jest trochę wymiganiem się? Mam wrażenie, że kiedy to mówię, nie wiem, do czego się odnoszę. Coraz bardziej niż kiedy, niż co?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Zorka To uczciwa wątpliwość. "Coraz bardziej" jest mało zakorzenione, zgadzam się. Ale jego funkcja jest bardziej psychologiczna niż logiczna. Ono nie opisuje punktu wyjścia, tylko sugeruje kierunek. I dla umysłu, który jest zakleszczony w "jestem dokładnie tam, gdzie byłem", samo poczucie kierunku może być pierwszym ruchem. Czy to wymiganie się? Może. Ale czasem właśnie o to chodzi na początku.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Ballen Dobrze, ale jeśli sama nie czuję tego kierunku, to czy zdanie, które go sugeruje, nie jest znowu fałszem? Wracamy do punktu wyjścia, tylko z inną formułą.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Zorka To jest naprawdę centralne pytanie tego wątku. I tu właśnie wchodzi sprawa emocji przy wypowiadaniu, bo jeśli czujesz, że zdanie jest fałszywe, to niezależnie od formuły ciało to rejestruje. Ale jest między nimi różnica: przy "jestem piękna" masz twardy fałsz w teraźniejszości. Przy "coraz bardziej akceptuję siebie" masz miękką hipotezę. Hipotezy łatwiej testować niż deklaracje.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Shangie Ale czy "testowanie hipotezy" to jest jeszcze afirmacja? Bo mam wrażenie, że zaczynamy opisywać coś innego niż klasyczna afirmacja w stylu Coué. Może to dobrze, ale warto to powiedzieć wprost, żeby ktoś się nie zgubił.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Agatha.1 Dobre spostrzeżenie. Coué zakładał powtarzanie bez oceniania, mechanicznie wręcz. To, o czym rozmawiamy tutaj, jest bliższe terapii poznawczej, gdzie zdanie jest nie tyle afirmacją, co alternatywą dla automatycznej myśli. Skuteczność może być podobna, ale mechanizm inny. Nie wiem, czy to problem, czy zaleta, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Czulu I tutaj mam do ciebie pytanie, bo mówiłeś wcześniej o mechanizmie powtarzania a ironii. Jeśli ktoś stosuje podejście bliższe terapii poznawczej, czyli świadomie ocenia zdanie, to czy nie ryzykuje, że nigdy nie przestanie oceniać i nigdy nie pozwoli zdaniu wejść głębiej?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Herga Ryzyko jest realne. Ale jest też odwrotne ryzyko: powtarzanie bez oceny przy zdaniu, które jest wewnętrznie sprzeczne z przekonaniem, może wzmacniać właśnie to przekonanie, bo do głosu dochodzi automatyczny komentarz, który nigdy nie jest nazwany. Nie ma tu bezpiecznej ścieżki bez świadomości. Pytanie tylko, ile tej świadomości i kiedy.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

I to jest właśnie ten punkt, przy którym większość prostych poradników o afirmacjach całkowicie odpada. Bo mówią albo "powtarzaj bez zastanawiania", albo "wybierz zdanie, które czujesz". A jeśli nie czujesz niczego, bo jesteś emocjonalnie odcięty, albo czujesz fałsz, bo masz silne przekonania odwrotne, to oba te zalecenia są bezużyteczne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Taurus A co w takim razie z osobami, które mówią, że emocje pojawiły się dopiero po kilku tygodniach regularnego powtarzania, nie wcześniej? Czy to znaczy, że te poradniki jednak mają rację, tylko pomijają czas potrzebny na przełom?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Lubon To możliwe, ale nie wiemy, czy te osoby stosowały zdania procesowe, czy twarde deklaracje. To jest zmienna, której te relacje zwykle nie podają. Ktoś mówi "powtarzałem miesiąc i coś się ruszyło", ale nie wiadomo, czy powtarzał "jestem pewny siebie", czy "uczę się być pewny siebie". To robi różnicę przy interpretacji.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Lubon Miałem coś podobnego. Przez pierwsze tygodnie nic, potem zaczęło mi się zdarzać, że wyłapywałem momenty, w których naturalnie zachowywałem się zgodnie z afirmacją, i to mnie zaskoczyło. Nie wiem, czy to był efekt samej afirmacji, czy zbieżność, ale ta sekwencja, najpierw nic, potem nagłe dopasowanie w praktyce, była wyraźna.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Whisper I właśnie o to chodziło mi wcześniej, kiedy mówiłam o neutralności, która jest wyjściem. Ty opisujesz dokładnie tę sekwencję. Najpierw neutralnie, bez emocji, a potem moment w życiu, który nagle gra z tym zdaniem. Nie ma gwarancji, że to nie przypadek, ale te momenty zaczynasz zauważać, bo masz gotowy wzorzec w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 943
Rozpoczynający temat
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania, które postawiłam na początku, bo myślę, że ta rozmowa do niego wróciła przez inne drzwi. Czy powinno się czuć coś konkretnego? Z tego, co tu piszecie, wychodzi mi, że odpowiedź brzmi: nie coś konkretnego, ale coś. Emocja nie musi być pozytywna, może być opór, może być cicha wątpliwość, może być neutralność, która nie jest murem. Ale jeśli nie ma absolutnie niczego przez długi czas, to jest sygnał, nie wyrok, ale sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To, co napisała Klaudia05 na koniec, to chyba najuczciwsze podsumowanie, jakie można z tego wyciągnąć. "Coś, ale nie koniecznie coś pozytywnego." I właśnie to jest najtrudniejsze do przekazania komuś, kto zaczyna z afirmacjami, bo większość materiałów sugeruje, że powinno być ciepło, lekko, radośnie. A tymczasem sygnał, że zdanie działa, może być zupełnie inny.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Ballen A jaki? Bo rozumiem, że nie chodzi o euforię, ale co jest tym sygnałem? Napięcie? Opór? Coś między?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Zorka U mnie to było coś w rodzaju lekkiego dyskomfortu, który nie był odrzuceniem. Jakby zdanie zahaczało o coś, co naprawdę gdzieś siedzi, a nie ześlizgiwało się po powierzchni. Euforii nigdy nie było. Była czujność.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Ballen "Czujność" to dobre słowo. Mam podobnie. Ale chcę dodać jedno rozróżnienie, które może być tu ważne: jest czujność, która sygnalizuje, że coś jest na rzeczy, i jest czujność obronną, czyli umysł mówi "nie, tego nie przyjmę". Te dwie wyglądają bardzo podobnie z zewnątrz. Jak je odróżniasz?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Herga Szczerze? Retrospektywnie. W trakcie często nie wiedziałem. Dopiero po czasie, kiedy zdanie albo przestało wywoływać cokolwiek, albo zaczęło brzmieć naturalnie, mogłem powiedzieć, co to było. Nie mam na to żadnej metody w czasie rzeczywistym.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Herga To jest ważne pytanie i myślę, że nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Ale jest jeden wskaźnik, który sam stosuję: przy czujności obronnej pojawia się zwykle wewnętrzny komentarz słowny, coś w rodzaju "no tak, ale przecież..." Przy tej drugiej, tej która oznacza kontakt z czymś realnym, jest częściej cisza po zdaniu, a nie natychmiastowa riposta.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Seid To co opisujesz bardzo blisko tego, co w terapii poznawczej nazywa się "gorącą myślą". Ona nie generuje spokojnej analizy, tylko natychmiastową reakcję. Jeśli afirmacja trafia w przekonanie, które jest naprawdę naładowane, odpowiedź przychodzi szybko i jest emocjonalna, nie logiczna. To może być ten wskaźnik.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Czulu A co z osobami, które nie mają tej natychmiastowej odpowiedzi? Pytam, bo ja zazwyczaj nie słyszę żadnego komentarza, ani obronnego, ani innego. Jest po prostu... neutralnie. Nie wiem, czy to dobrze, czy to znaczy, że zdanie nie dociera do niczego głębszego.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Gabka Neutralność nie musi być problemem. Może oznaczać, że zdanie jest po prostu za ogólne, żeby wywołać opór, ale też za ogólne, żeby cokolwiek zmienić. To nie jest zły stan wyjściowy, ale jest sygnał, że warto zejść głębiej, czyli być bardziej konkretną w samej afirmacji.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Shangie I tu mam problem, bo im bardziej konkretna próbuję być, tym bardziej fałszywie to brzmi. "Czuję spokój w swoim ciele" jest fałszem, jeśli właśnie go nie czuję. "Mogę poczuć spokój" brzmi lepiej, ale jakoś miałko. Jak wy to rozwiązujecie?


Odpowiedz
Wpisy: 943
Rozpoczynający temat
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Gabka właśnie dotknęła czegoś, o czym nie powiedziałam wprost na początku. Ja miałam dokładnie ten sam problem i przez długi czas myślałam, że to moja wina, że nie umiem sformułować zdania. Dopiero kiedy zaczęłam traktować afirmację nie jako opis stanu, ale jako kierunek uwagi, coś się zmieniło. Nie "czuję spokój", ale "zwracam uwagę na miejsca w sobie, gdzie spokój jest możliwy". Absurdalnie długie, wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ta długość nie zabija działania? Bo mam wrażenie, że krótkie zdania są łatwiej przyswajane i powtarzane. Jak masz pół zdania złożonego, to przy dziesiątym powtórzeniu zaczyna to brzmieć jak zaklęcie bez sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Lubon To zależy od tego, co chcesz osiągnąć przez powtarzanie. Jeśli celem jest mechaniczne utrwalenie, to krótkie wygrywa. Jeśli celem jest zatrzymanie się i faktyczne sprawdzenie, co jest w środku, to długość nie jest wadą, bo zmusza do spowolnienia. Coué działał na zasadzie krótkiego i mechanicznego, ale to nie jedyna możliwa droga.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja zaczęła obracać się wokół pytania, które jest ważniejsze niż sam temat afirmacji: co znaczy, że coś "dociera". Bo różnie to rozumiemy. Dla jednych to emocja, dla innych to cisza, dla jeszcze innych to fizyczne odczucie w ciele. I może właśnie dlatego ludzie tak różnie oceniają skuteczność tych samych technik.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Taurus I to jest coś, czego ja nie widziałem opisanego sensownie w żadnej książce o afirmacjach, którą przeczytałem. Zawsze jest albo "poczuj emocję", albo "po prostu powtarzaj". Ale co to znaczy "poczuć", kiedy ktoś jest odcięty od emocji albo nie ma dostępu do ciała, bo tak żył przez lata? To nie jest pytanie retoryczne, naprawdę mnie to zastanawia.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Wiciol Myślę, że to jest jedna z największych luk w popularnym podejściu do afirmacji. Zakłada się, że dostęp do emocji jest czymś oczywistym i powszechnym. A często nie jest. I wtedy cały ten system "czuj i powtarzaj" stoi na glinie.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Herga Ale co wtedy zrobić? Jeśli ktoś jest emocjonalnie odcięty, to czy afirmacja ma w ogóle sens, czy najpierw trzeba coś innego?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Agatha.1 To jest pytanie, na które uczciwa odpowiedź to: zależy. Jeśli odcięcie jest głębokie i długotrwałe, to sama afirmacja raczej nie wystarczy jako jedyne działanie. Ale może być punktem wyjścia, czymś co daje słowa na stany, które nie mają nazwy. Nawet jeśli emocja nie jest dostępna, nazwanie kierunku może coś powoli uruchamiać.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, które mnie gryzie od jakiegoś czasu. Czy w ogóle powinniśmy oczekiwać, że afirmacja wywoła coś konkretnego przy każdym powtórzeniu? Bo może to jest błędne założenie. Może chodzi o to, żeby zdanie było tam, a nie o to, żeby za każdym razem coś czuć.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Zorka To jest pytanie, które zmienia całą optykę. I myślę, że masz rację, że to błędne założenie jest bardzo powszechne. Jeśli ktoś powtarza afirmację i nie czuje nic, a oczekuje, że powinien, to zaczyna oceniać swój brak emocji jako porażkę. I to jest kolejna pętla, tym razem z poczuciem winy za "złe" stosowanie afirmacji.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Seid I to jeszcze jeden poziom tej pułapki. Oceniasz brak emocji, a potem oceniasz siebie za to, że oceniasz. I tak w kółko, zamiast po prostu pozwolić zdaniu być. Ale mam pytanie do całej rozmowy, bo tu padło już dużo ciekawych rzeczy: czy ktoś próbował afirmacji bez żadnego oczekiwania co do efektu? Dosłownie mówić zdanie i nie sprawdzać, co się dzieje?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Zorka Tak, i właśnie to dało mi więcej niż lata powtarzania z oczekiwaniem. Paradoks polega na tym, że jak przestajesz się nasłuchiwać, to w końcu możesz coś usłyszeć. Choć to brzmi jak coś z plakatu motywacyjnego, a nie chcę, żeby tak to zabrzmiało. Po prostu mechanizm jest realny.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Wiciol Ale jak to wyglądało w praktyce? Bo to trochę jak powiedzieć: przestań myśleć o różowym słoniu. Jak nie sprawdzasz, to czy w ogóle jesteś wtedy uważny? Nie wiem, czy to rozumiem.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Agatha.1 Rozumiem, że brzmi to sprzecznie. Mnie pomogło rozróżnienie między uwagą a oczekiwaniem. Możesz być uważny, czyli obecny przy zdaniu, i jednocześnie nie czekać na konkretny wynik. Uwaga jest skierowana na samo zdanie, nie na to, co powinno się po nim pojawić. Nie wiem, czy to zawsze działa, ale u mnie zredukowało tę spiralę oceniania, o której mówił Seid.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Tu się trochę zatrzymuję, bo mam wrażenie, że zaczynamy mówić o dwóch różnych rzeczach. Jedno to mechanizm efektu, czyli czy afirmacja coś zmienia w umyśle. Drugie to subiektywne odczucie podczas wypowiadania, a o to przecież pyta tytuł wątku. I nie jestem pewien, czy odpowiedź na pierwsze pytanie odpowiada na drugie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Czulu Dobre rozróżnienie. I myślę, że właśnie to mieszanie poziomów powoduje tu tyle zamieszania. Ktoś pyta, czy powinien coś czuć, a odpowiedź, którą dostaje, dotyczy tego, czy afirmacja działa. To nie jest to samo. Można nie czuć nic w danej chwili i mieć efekt po czasie. I odwrotnie, czuć intensywnie i nie mieć żadnej zmiany. Te dwie rzeczy nie są ze sobą w prostej linii.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: