Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Robiłem ostatnio rozkład dla znajomego przez Zooma i zastanawiam się, czy w ogóle ma to sens. Czy energia kart jakoś przechodzi przez kamerę, przez połączenie internetowe? Bo z jednej strony słyszałem, że intencja jest ważniejsza niż fizyczna obecność, ale z drugiej strony... nie wiem, coś mi tu nie gra. Wyłożyłem karty i wyszedł mi Emperor - dla niego czy dla mnie? Jak w ogóle rozumieć to, kto "dostaje" kartę w sesji zdalnej?
To zależy od tego, jak rozumiesz samą pracę z kartami. Jeśli wychodzisz z założenia, że talia jest tylko fizycznym obiektem, to rzeczywiście masz problem. Ale większość podejść do tarota zakłada, że karty są odpowiedzią na intencję, a nie na bliskość fizyczną. Pytanie do ciebie - czy przed rozkładem jasno postawiłeś intencję, że czytasz DLA tej konkretnej osoby?
Zanim odpowiem na to pytanie z Emperorem - interesuje mnie coś innego. Czy ktoś jeszcze robił sesje zdalne i zauważył jakiś wzorzec? Bo ja prowadziłem kilka i za każdym razem miałem wrażenie, że coś jest inaczej niż przy bezpośrednim kontakcie. Trudno mi to opisać, ale jakby... odpowiedź była mniej "ostra". Chcę wiedzieć, czy inni mają podobne odczucia, zanim zacznę teoryzować.
A ja w ogóle nie wiedziałam, że można wróżyć przez internet. Myślałam, że osoba musi dotknąć kart albo przynajmniej być obok. To tak działa, że wystarczy sama kamera?
A czy ktoś próbował robić sesje zdalne bez żadnej rozmowy przed rozkładem? Tylko imię i pytanie mailowo, potem kamera na karty? Bo wtedy nie masz żadnych wcześniejszych informacji i odczyt jest czystszy.
Przepraszam, że wchodzę z czymś podstawowym, ale cały czas słyszę o "energii przez ekran". Co to właściwie znaczy w praktyce? Że kamera jakoś wychwytuje tę energię i przesyła przez internet? Bo brzmi to dla mnie abstrakcyjnie.
Mnie zastanawia coś innego - czy przy sesji przez kamerę wróżbita powinien jakoś inaczej przygotować przestrzeń? Bo w domu klienta nie możesz nic zrobić, a u siebie pracujesz jakby w pół przestrzeni.
To jest dobry wątek, bo przestrzeń ma znaczenie. Ale żeby nie odbiegać za daleko - to wraca do pytania, czy przez ekran coś przechodzi. Jeśli przestrzeń ma wpływ, to może liczy się tylko przestrzeń wróżbity, bo do klienta i tak nic nie dociera przez kabel?
Ja robiłam raz rozkład dla koleżanki bez jej wiedzy, bo bardzo się martwiłam jej sytuacją. Wyszły karty, które kompletnie nie pasowały do tego, co wiedziałam o jej życiu. Zastanawiałam się potem, czy to dlatego, że jej energia nie była "dostępna", czy po prostu ja źle czytałam, bo byłam zaangażowana emocjonalnie.
