Czytanie na ślepo, to nigdy o tym nie słyszałam. teodorek I to naprawdę działa? Znaczy, da się cokolwiek sensownego powiedzieć bez wiedzy o sytuacji?
Działa, i to całkiem nieźle. Sens jest taki, że interpretacja powstaje bez presji kontekstu. Czytający nie wie, czy para jest w konflikcie, czy dopiero się poznaje, czy jedno kocha bardziej. Widzi tylko karty. Paradoksalnie to może dać bardziej uczciwy obraz niż gdy ktoś zna całą historię i mimowolnie ją "wkłada" w znaczenie kart.
Ale czy wtedy nie jest za ogólnie? Znaczy, jeśli ktoś czyta bez kontekstu, to może powiedzieć cokolwiek i do wszystkiego to dopasować, nie?
no Wracając do tego co mówiłem wcześniej o prywatności, to chyba muszę zdecydować sam. Ale coraz bardziej skłaniam się do tego, żeby w ogóle zrobić ten rozkład zanim zacznę myśleć, kto mógłby go czytać. Bo może skończy się na tym, ze będę odwlekał w nieskończoność.
To brzmi rozsądnie. Ale mam jedno pytanie zanim zaczniesz, bo to może zmienić to, jak ustawisz pozycje. Co jest dla ciebie ważniejsze w tym rozkładzie, żeby zobaczyć stan obecny, czy jakiś kierunek? Bo to są trochę inne pytania i odpowiadają im inne pozycje w układzie.
O to ciekawe rozróżnienie. Czyli szukasz nie przepowiedni ale jakiegoś... opisu? Czy tarot w ogóle tak może działać, że po prostu opisuje sytuację bez mówienia co robić?
Ale czy to nie jest trochę jak test Rorschacha? Widzi się to co się chce zobaczyć? 🙂
Właśnie to mnie cały czas zastanawia w tym wątku. Eliksirnik, powiedziałeś że masz dużo do powiedzenia ale nie możesz tego wyrazić słowami. To jest tak naprawdę główny problem, nie rozkład. Czy zastanawiałeś się nad tym, że może sama sesja z kartami, nawet bez drugiej osoby, mogłaby coś odblokować?
Skoro pytasz o konkretny układ, to powiem jak ja bym do tego podszedł. Do takiego rozkładu, gdzie celem jest zrozumienie a nie przepowiednia, dobrze działa prosty układ pięciu pozycji: ja, ta druga osoba, co nas łączy, co nas dzieli, co jest niewidoczne. pięć kart, nie więcej. Przy zbyt rozbudowanych układach zaczynasz interpretować wzajemne relacje kart zamiast samej sytuacji.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z boku. Czy w takim rozkładzie relacyjnym ma znaczenie kierunek kart? Znaczy odwrócone versus proste? Przy rozkładach dla jednej osoby to jest oczywiste, ale przy dwojgu nie wiem jak to rozumieć.
A skąd wiadomo który system jest dobry dla początkujących? Jest ich chyba bardzo dużo i nie wiem jak wybrać żeby się nie pogubić w sprzecznych isntrukacjach. 😀
Czytam to wszystkiego i zaczynam rozumieć, że zanim w ogóle zasiądę do rozkładu, to muszę podjąć kilka decyzji. Talia, układ przestrzenny, czy stosuję odwrócenia, i pewnie jeszcze coś co pominąłem. Zastanawiam się czy nie za dużo tych decyzji jak na jeden wieczór.
Szczerze? Myślę że możesz te decyzje podjąć dość szybko, jeśli wiesz co chcesz osiągnąć. Powiedziałeś że zależy ci na stanie obecnym, nie na przepowiedni. To od razu zawęża wybór. Odwrócenia możesz pominąć przy pierwszym razie, układ Teodorka jest prosty, a talia, jeśli nie masz własnej, to może pożyczysz albo użyjesz online? Jest kilka stron gdzie możesz losować karty wirtualnie z opisami.
Wracając do Eliksirnika, bo trochę odpłynęliśmy w stronę technikaliów. Powiedziałeś wcześniej, że chcesz zrozumieć co jest teraz ale czego nie umiesz nazwać. Masz jakiś pomysł, jak sformułujesz intencję przed rozkładem? Bo to moim zdaniem ważniejsze niż fizyczna versus wirtualna talia.
To co opisujesz to jest naprawdę częsty impas i myślę, że on sam w sobie jest informacją. Niemożność sformułowania pytania może oznaczać, że sytuacja jest zbyt wielowarstwowa żeby ją uprościć do jednego zdania. W takich przypadkach widziałam podejście, gdzie intencja jest celowo niepełna, coś jak "chcę zobaczyć to, czego nie widzę". I to działa, bo zdejmuje presję konkretności.
