Duszpasterstwo szpitalne to jest coś, o czym mało się tu mówiło, a całkowicie zmienia odczytanie rozkładu. Sprawiedliwość jako przeszłość przy takim kontekście - czy to może chodzić o jakieś wcześniejsze doświadczenie z chorobą, własną albo bliskiej osoby? Bo takie doświadczenia często leżą u podstaw powołania do tej akurat formy służby.
O. Julitka, to co napisałaś teraz sprawia, że ten rozkład brzmi już zupełnie inaczej. To nie jest pytanie hipotetyczne, to jest pytanie zakorzenione w czymś bardzo konkretnym i bolesnym. Myślisz, że gdybyś wiedziala o tym interpretatorka, czytałaby te karty tak samo?
To co Julitka napisała o towarzyszeniu chorej bliskiej osobie - to mnie bardzo poruszylo. I zastanawiam się, czy karty mogą też pokazywać czy ktoś przepracował tamto doświadczenie na tyle, żeby teraz służyć z nim innym, a nie z nieuleczona raną. Czy w tym rozkładzie jest coś, co o tym mówi?
Słyszę tu coś ważnego - rozmowa przeszła od techniki i symboliki do czegoś naprawdę osobistego. I to jest według mnie najlepsza rzecz, jaka może się zdarzyć przy takim rozkładzie. Karty nie dały odpowiedzi, ale otworzyły pytania, których Julitka może nie zadałaby sobie bez nich. Czy nie o to chodzi w wróżeniu dla siebie?
Zastanawiam się jeszcze nad czymś zupełnie innym - czy przy rozkładzie o powołaniu do służby innym ważna jest pora roku albo faza księżyca przy tasowaniu? Czytałam kiedyś że przy pytaniach dotyczących drogi życiowej warto tasować na pełnię bo energia jest wtedy mocniej skupiona. Czy ktoś to praktykuje?
To co Wrozbita napisal o ciszy przy tasowaniu - to mnie trochę zastanawia. Czyli sam nastrój i skupienie ważniejsze niż konkretna faza księżyca? Pytam szczerze, bo sama zawsze szukałam jakichś zewnętrznych warunków, które sprawią, że 'będzie lepiej'.
Widze go zupelnie inaczej. Na poczatku chcialam usłyszec 'tak, jestes gotowa'. Teraz mysle, ze karty nie odpowiedzialy na to pytanie bo to nie bylo wlasciwe pytanie. Wlasciwe pytanie brzmi chyba: czy przeszlam juz przez to doswiadczenie wystarczajaco, zeby sluzyc z niego, a nie z niezagojego miejsca. I tu naprawde nie wiem.
Ale czy tarot w ogole moze odpowiedziec na 'czy przepracowalam traume'? Bo to jest pytanie raczej do terapeuty albo kierownika duchowego niz do kart. Zastanawiam sie, gdzie jest granica - co karty moga pokazac, a co lezy poza ich zasiegiem?
Moze to jest wlasnie kolejny krok - zadac kiedys osobne pytanie tylko o tamto doswiadczenie. Ale nie teraz. Teraz potrzebuje troche posiedziec z tym co tu padlo. cale to spotkanie z kartami jest do przemyslenia i nie mam wrazenia ze zdecydowalam sie na duszpasterstwo ani ze sie od niego oddalilam. 😀
To jest chyba najuczciwsze miejsce, w którym mogła się skończyć ta rozmowa z kartami. Nie decyzja, ale pytania. Chociaż mam jedno konkretne: wspomniałaś o kursie duszpasterstwa szpitalnego. Czy formacja na taki kurs w ogóle obejmuje jakieś rozmowy o osobistej historii uczestnika? Bo jeśli tak, to tam byłoby naturalne miejsce na przepracowanie tej granicy.
To brzmi naprawdę rozsądnie. I wiesz co - ta Sprawiedliwość jako przeszłość nabiera dla mnie teraz innego wymiaru. Może ona nie tyle mówi 'coś zrobiłaś dobrze lub źle', co 'byłaś świadkiem czegoś, co ukształtowało twoje poczucie obowiązku wobec innych'. To też jest rodzaj sprawiedliwości - wierność doświadczeniu.
Właśnie o to mi chodziło wcześniej, kiedy pytałam o użyteczność kart przy poważnych decyzjach. Słuchajcie, ta rozmowa dała Julitce coś ważnego ale nie dały tego karty - dała to rozmowa z wami, z ludźmi. Karty były tylko pretekstem do zadania głębszych pytań sobie.
Czytam te dyskusje od początku i dopiero teraz sie odwazam napisac. Mam wrazenie że to jest jeden z bardziej poruszajacych watkow, jakie widzialam tu o tarocie. Zwykle pytania są o zwiazki albo prace i sa takie... jednorazowe. A tu jest prawdziwa glebia.
Mam pytanie do Ambrożego albo Wrozbity - czy przy pytaniach o służbę innym, o powołanie, wogóle polecacie konkretny rozkład? Bo rozkład trzech kart dał tu dużo, ale zastanawiam się czy np. Keltycki Krzyz powiedziałby więcej, czy może za dużo i zgubiłby sedno?
Zgadzam się z Ambrozym. Do pytań powołaniowych lubie też rozkład, który ma osobną pozycję dla zasobow wewnętrznych i osobną dla przeszkód. Przy takim pytaniu jak u Julitki chciałbym wiedzieć, co karty mówią o jej lękach. Bo powolanie bez konfrontacji z lękiem to pobożne zyczenie, nie decyzja. 🙂
Zostałem przy tej myśli o lękach i chcę rozwinąć - bo to nie jest tylko kwestia rozkładu. Julitka, gdy mówiłaś o tej Osemce Mieczy, to jak ja fizycznie odczułaś? Czy była dla ciebie od razu czytelna, czy trzeba ja było 'otworzyc' przez rozmowę z nami? Pytam, bo przy pytaniach o slużbę innym właśnie ta pierwsza reakcja na trudna kartę mówi mi więcej niż sama karta.
Szczerze? Poczułam takie scisniecie. Wiedzialam, ze to Osemka Mieczy, znam ją - ale mialam ochote ja przesunac na bok i udawac, ze nie lezy tam gdzie lezy. Dopiero wasza rozmowa sprawila, ze faktycznie na nia spojrzalam. Wiec chyba odpowiedz brzmi: sama bym jej nie otworzyla. Przynajmniej nie teraz.
to co opisujesz - ta chec odsuniecia karty - jest dla mnie wazniejszym sygnalem niz jej znaczenie symboliczne. Czesto mowie ludziom, ze opor wobec karty to informacja sama w sobie. Ale mam pytanie do reszty: czy wy w praktyce pracujecie z tym oporem czy raczej go pomijаcie i idziecie dalej wedlug ukladu? 😛
U mnie zależy od tego, czy czytam dla siebie czy dla kogoś. Dla siebie mam tendencję do racjonalizowania oporu i przechodzenia dalej. Dla kogoś innego jestem bardziej uważna, bo nie mam tego samego obciążenia emocjonalnego. To trochę smutna obserwacja o sobie samej, ale szczera.
Słuchajcie, mam pytanie może głupie ale nie rozumiem jednej rzeczy. Cały czas mówimy o lęku Julitki, o jej gotowości, o jej przepracowaniu traum. Ale duszpasterstwo szpitalne to chyba nie jest solo projekt - tam są jacyś przełożeni, formacja jak sama mówiła. czy te karty w ogóle powinny decydować o czymś, co i tak zostanie zweryfikowane przez kogoś z zewnątrz?
Macie racje, ale wy moze troche zaweżacie to pytanie. Dla mnie stawka nie bylo 'czy mnie przyjma', tylko 'czy w ogole mam to zlozyc'. Czy ide na rekrutacje czy nie. I tu karty - albo raczej ta rozmowa - faktycznie cos zrobila. Bo teraz wiem, ze ide ale z konkretnym pytaniem do rozmowy z duszpasterzem, a nie z iluzja, ze jestem gotowa na sto procent.
To jest chyba najlepsza odpowiedź na pytanie Cyprysik i Jaśka. Karty nie zastępują formacji - pomagają osobie zapytującej sformułować, z czym ona sama idzie. Julitka idzie teraz z większą samoświadomością niż przed rozkładem. To jest ich wartość w tym kontekście.
Także, przy runach działa to dokładnie tak samo. Nie pytam o wynik, pytam o to, co we mnie nie jest jeszcze gotowe, żeby zapytać. I często właśnie to ujawnia się jako pierwsze. Julitka, mam do ciebie jedno pytanie, bo nie było o tym mowy wcześniej: czy rozmawiałaś z kimkolwiek w swoim otoczeniu o tej decyzji, czy karty były pierwszym miejscem, gdzie to wyszło na głos?
To jest wlasnie ta rola, o ktorej mowilam. Nie wyrocznia ale przestrzen do powiedzenia czegos glosno. Mysle, ze wiele osob przychodzi do kart wlasnie z tym - nie po odpowiedź bo odpowiedz juz gdzies w sobie maja, tylko po kontener, ktory utrzyma pytanie wystarczajaco dlugo, zeby je zobaczyc.
Czytam tę rozmowę i myślę sobie - ja nigdy nie pomyślałabym, żeby układać karty przy takim pytaniu. Zawsze kojarzę tarot z pytaniami o związek albo co będzie. A tu ktoś pyta o powołanie do słuzby. Czy to jest czeste? Czy ludzie czesto przychodzą do taroту z pytaniami takimi... duchowymi własnie?
Słuchajcie, zanim ta rozmowa się zamknie - zostałem z pytaniem, które zadałem wcześniej, i Ambrozy wspomniał o rozkładzie sześciokartowym przy pytaniach powołaniowych. Ale nigdzie nie powiedział, jak on wygląda. Ambrozy, możesz rozwinąć? Bo Keltycki Krzyż znam, trzy karty znam, ale sześciokartowy do powołania to pierwszy raz słyszę. 🙂
Ale to rodzi pytanie, które mnie trochę niepokoi. Jeśli interpretacja zależy tak bardzo od kontekstu osoby i intuicji czytającego - to gdzie jest granica między tarotem a zwykłą rozmową psychologiczną? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę się zastanawiam. Bo Julitka powiedziała, że ta rozmowa - tu, na forum - zrobiła dla niej więcej niż sam rozkład. Więc co tak naprawdę zadziałało?
