Wlasnie tak. Gdyby ktos mnie zapytal wprost 'boisz się?', to bym pewnie powiedziala 'troche'. Ale Osemka Bulaw wylozona na stol - i nagle musialam to jakos nazwac. Karta zmusila mnie do precyzji, na ktora sama bym sie nie zdobyla.
Przepraszam, że się wtrącam, bo jestem tu raczej od horoskopów, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam głupie pytanie. Ta Ósemka Buław - to karta, która pojawia się w rozkładzie losowo, prawda? Jak wy w ogóle wierzycie, że akurat ta karta, która wypadła, ma coś wspólnego z prawdziwym życiem tej osoby? Nie chcę zepsuć rozmowy, po prostu nie rozumiem tego mechanizmu.
Idalka dotknela czegos waznego bo to jest tez kwestia tego jak pytamy. Julitka nie pytala 'czy zostane przyjeta do duszpasterstwa'. pytala o cos wewnetrznego - czy jestem gotowa, co we mnie jest, skad pochodzi ten impuls. Przy takim pytaniu losowosc karty jest mniej problematyczna, bo karta nie przepowiada zewnetrznego zdarzenia, tylko prowokuje wewnetrzna odpowiedz.
No, zresztą gdybyśmy mieli wyrocznia która mówi 'idź' albo 'nie idź' przy pytaniu o powołanie do służby duszpasterskiej, to byłby chyba problem. Bo to jest decyzja zbyt wielka i zbyt osobista, żeby ją delegować na karty. Karty mogą towarzyszyć procesowi, ale nie mogą go zastąpić. I chyba właśnie o to Julitce chodziło od początku?
Tak. Nikomu nie oddawalam decyzji. Chcialam zobaczyc, gdzie jestem. I zobaczylam. Teraz ide na tę rekrutacje z konkretnym obrazem wlasnego leku - i to jest cos, co moge powiedziec podczas formacji, zamiast udawac, ze jestem gotowa na wszystko.
To jest bardzo dojrzałe podejście do przygotowania. Iść z wiedzą o własnych blokadach, nie z przekonaniem o własnej doskonałości. Mam wrażenie, że formatorzy to doceniają. Chociaż ciekawi mnie jedno - czy zamierzasz im powiedzieć, że do tej samoświadomości doszłaś przez karty, czy to zostawi dla siebie?
Szczerość doceniam, ale to akurat jest pytanie o realia konkretnej instytucji, nie o karty. Różne środowiska duszpasterskie mają różny stosunek do takich praktyk. Nie chciałbym, żebyś weszła na rekrutację z założeniem, że to będzie neutralne.
Wracając do rozkładu szesciokartowego, ktory opisał Ambrozy - bo to mnie nie opuszcza. On powiedział, że jest jeszcze szósta pozycja, której nie zdążył opisać. Ambrozy, co to jest ta szósta karta? Bo wymieniłeś pięć, a potem urwałeś.
Julitka, to co napisalaś na końcu - że ta szósta karta zdecydowała o tym że idziesz - to mnie mocno uderzyło. Rozumiem że nie chcesz o niej mówić publicznie, ale czy możesz powiedzieć chociaż tyle, czy to była karta, której się spodziewałaś, czy całkowite zaskoczenie? 😛
Zaskoczenie. Ale takie, ktore po chwili milczenia staje sie oczywiste. Wiesz jak kiedy ktos ci mowi cos, czego nie wiedziałas, a jednoczesnie wiedzialaś od dawna.
A czy przy takim pytaniu jak tu - o duszpasterstwo, o służbę - w ogóle ma sens pytać o przyszłość? Bo mi się wydaje, że Julitka robiła coś słusznego, pytając o siebie, a nie o wynik. Jakby ktoś zapytał 'czy rekrutacja się uda', to by był zupełnie inny rozkład i zupełnie inne pytanie.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale jestem ciekawa - a co jeśli ktoś nie ma konkretnego pytania, tylko czuje, że chce pomagać innym, i nie wie, czy to prawdziwe powołanie, czy tylko taka faza? Czy można to w ogóle sprawdzić kartami?
Przy pytaniu o źródlo impulsu do służby lubię prosty uklad czterech kart: skad pochodzi ten głos, co go wzmacnia, co go blokuje, i co chce przez ciebie zadziałać. Żadnej 'przyszłosci' jako takiej - cały ciężar na teraz i na wewnętrze. Keltycki krzyż przy takim pytaniu bywa za duży i za bardzo rozciąga narrację na zewnętrzne okoliczności.
No, mam pytanie do Lady i Ambrożego - czy przy takich rozkładach dotyczących służby i duszpasterstwa wogóle bierzecie pod uwagę, że pytający może mieć silne przekonania religijne, które wpływają na to, jak czyta kartę? Bo Julitka jest tu przykładem osoby, która jakoś to godzi, ale nie każdy tak ma.
Czytam tę dyskusję i mam jedno pytanie, które mi siedzi od początku. Julitka powiedziała, że ta szósta karta zdecydowała, że idzie. Ale czy to nie jest trochę niepokojące, że karta 'zdecydowała'? Sama wcześniej mówiłaś, że nie oddajesz decyzji kartom. A jednak tak to zabrzmiało.
To, co Julitka powiedziała w tym ostatnim poście, jest dla mnie bardzo ważnym rozróżnieniem i chcę przy nim zostać chwilę. 'Karta otworzyła drzwi, przez które sama przeszłam' - to jest zdanie, które powinno wisieć nad każdą rozmową o powołaniu i kartach. Bo właśnie to jest odpowiedź na pytanie tytułowe tego wątku. Czy karty są dla służących innym? Tak, ale tylko jeśli pytający rozumie, że karta nie zastępuje rozeznania - ona je uruchamia. W pracy duszpasterskiej to szczególnie ważne, bo tam konsekwencje decyzji dotyczą nie tylko ciebie.
