Zaczęłam się nad tym zastanawiać po kilku rozkładach, które robiłam ostatnio znajomym. Za każdym razem jak wypadał Eremita albo odwrócona Gwiazda, pierwsza myśl była 'o nie, ktoś zachoruje'. Ale potem się zastanowiłam - czy naprawdę karty z chorymi lub wycofanymi postaciami MUSZĄ oznaczać dosłowną chorobę? Bo mam wrażenie, że to jest jedno z częstszych uproszczeń w czytaniu tarota. Co wy na to?
To jest naprawdę ważne pytanie i cieszę się ze ktoś je wreszcie postawił wprost. W mojej praktyce karty takie jak Eremita czy nawet czworka Mieczy znacznie częściej mówią o potrzebie wycofania, odpoczynku od świata, o jakimś wewnętrznym procesie - niekoniecznie o gorączce i leżeniu w łóżku. Choroba w tarocie często jest metaforą, a nie diagnozą.
No właśnie, to jest ten problem z interpretacją. Kontekst pytania robi ogromną robotę. Jak ktoś pyta 'jak będzie z mamą w szpitalu' i wypadnie odwrócona Siła, to jednak trudno to zbyć jako 'potrzebujesz odpoczynku'. Ale jak ktoś pyta o pracę i wypadnie ta sama karta, to już zupełnie inaczej się to czyta.
Przepraszam że wchodzę, bo dopiero się uczę, ale chciałam zapytać - które konkretnie karty wy uważacie za te 'z chorymi'? Bo ja myślałam, że to głównie właśnie Eremita i może Księżyc, ale słyszałam też o czwórce Mieczy i piątce Pucharów. Czy jest jakaś lista?
Ja bym jeszcze dorzuciła Śmierć i Wieżę do tej listy. Śmierć bardzo często mówi o zakończeniu pewnego etapu zdrowotnego, ale nie o dosłownej śmierci - to chyba wszyscy wiemy. Natomiast Wieża w kontekście zdrowotnym to nagłe zdarzenie, coś co wali się niespodziewanie - może to być nagła choroba, ale też np. kryzys emocjonalny.
Moim zdaniem jeśli w rozkładzie pojawia się kilka takich kart naraz, to dopiero wtedy można myśleć o zdrowiu fizycznym. Jedna karta sama w sobie rzadko daje taki jasny sygnał. Ja zawsze patrzę czy Eremita jest w towarzystwie np. Dziesiątki Buławy - bo to może wskazywać na przeciążenie i wypalenie, a nie dosłowną chorobę.
To może ja zacznę z kilkoma. Eremita - oprócz choroby może oznaczać: świadomy wybór samotności, głęboką prace z sobą, poszukiwanie odpowiedzi duchowych, wycofanie się z toksycznej sytuacji. Czwórka Mieczy - rekonwalescencja psychiczna po trudnym okresie, planowanie, pauza przed działaniem. Księżyc - lęki, iluzje coś co jest ukryte, dezorientacja emocjonalna. W żadnym z tych przypadków choroba nie jest pierwszym skojarzeniem. 🙂
To kwestia i systemu i tradycji i tego, kto uczyl. Są szkoly tarota, ktore bardzo doslownie przypisują karty do organow ciala - to wywodzi sie troche z astrologii medycznej i korespondencji hermetycznych. Ale wiekszosc wspolczesnych podejsc traktuje te przypisania jako jeden z wielu mozliwych poziomow odczytu, nie jako regule. 😀
A mnie zastanawia coś innego - czy te karty mogą mówić o tym że pytający sam nie widzi jakiegoś problemu? Że jest 'chory' metaforycznie - na przykład tkwi w złym związku, w pracy która go niszczy, i karta mówi o tym wyczerpaniu a nie o wirusie?
Mi się przydarzylo coś podobnego do tego co opisuje Kasjan. Pytałam o kogoś bliskiego, a karty jakby 'wróciły' do mnie - interpretacja zaczęła pasować bardziej do mojego wyczerpania niż do sytuacji tej osoby. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale miałam silne przeczucie, że tarot pokazał mi wlaściwy problem, tylko nie ten, o który pytałam. 😉
Przepraszam że pytam, ale właśnie to mnie niepokoi w tym całym temacie - jeśli karty mogą mówić dosłownie o chorobie albo metaforycznie o wyczerpaniu albo o stanie pytającego, to jak w ogóle wiadomo co jest co? Skąd ta pewność interpretacji?
To mnie zastanawia - bo ta metoda zakłada, że pytający ma jakiś wgląd we własną sytuację. A co jeśli właśnie nie ma? Pytają o mamę, bo są przerażeni i kompletnie nie widzą co się dzieje? Czy wtedy ta rozmowa cokolwiek daje?
Wracajac do glownego tematu - bo troche odplynelismy w strone metodologii czytania w ogóle - mnie interesuje konkretnie ta warstwa znaczen 'poza choroba'. bo Zywiena78 wymieniła kilka ale nie padla jeszcze moim zdaniem jedna wazna rzecz: karty pokazujace chorych czy oslabionych moga mowic o kims kto swiadomie udaje ofiare albo slabosc. Eremita to nie zawsze samotnik z wyboru - to czasem tez ktos kto wycofuje sie, zeby wzbudzić litosc.
Ja mam trochę inne pytanie bo mi to chodzi po głowie od początku wątku - czy te 'karty chorych' w ogóle powinny być traktowane jako osobna kategoria? Bo im dłużej czytam tę dyskusję, tym bardziej mi się wydaje że to jest sztuczny podział. Każda karta może mówić o zdrowiu i każda może nie mówić. 😀
Mogę zapytać o coś konkretnego? Bo słyszałam, że dziewiątka Mieczy jest bardzo poważną kartą jeśli chodzi o stan psychiczny - że może mówić o depresji, stanach lękowych. Czy to też wchodzi w tę kategorię 'kart o chorych' czy to jest inna bajka?
No właśnie - i tu jest ten paradoks. Dziewiątka Mieczy w takim wypadku opisuje stan emocjonalny przed chorobą, a nie samą chorobę. Mówi o lęku, nie o diagnozie. I to jest moim zdaniem kluczowe rozróżnienie, o które mi chodziło na początku tego tematu - karta może mówić o tym co się dzieje wokół choroby, nie o samej chorobie.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie które może być głupie - jeśli karta opisuje lęk przed chorobą a nie chorobę, to czy tarot w ogóle może 'zobaczyć' realną chorobę fizyczną? Czy to nie jest po prostu poza jego zasięgiem?
Ja to słysze i mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony rozumiem, że chcemy chronić ludzi przed dosłownym traktowaniem kart jako diagnozy. Ale z drugiej - jeśli całkowicie odrzucamy możliwość że karta może wskazywać na realny stan fizyczny, to trochę odbieramy jej moc, nie?
No i tu wracamy do pytania Wahadelki sprzed kilku postów. Myślę, że ta kategoria istnieje dlatego, że pewne karty częściej pojawiają się w kontekście ciała, nie umysłu czy relacji. Czwórka Mieczy, Śmierć, Sił - to są karty, przy których doświadczeni czytający instynktownie zatrzymują się i pytają o zdrowie. Nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że to działa w praktyce.
To prawda, ale czy to jest problem? W tarocie zawsze będzie ten element subiektywizmu. Mnie bardziej zastanawia co Zywiena78 powiedziała wcześniej o lęku przed chorobą kontra sama choroba. Czy Dziewiątka Mieczy może pojawić się w rozkładzie jako zapowiedź, że ktoś się dopiero zachoruje - bo jest np. w takim stresie, że to nadchodzi?
Ale hej - czy nie jest tak że my cały czas rozmawiamy o tym, co karta 'może' znaczyć, a nie co 'znaczy'? To jest bezpieczna pozycja bo zawsze można powiedzieć, że interpretacja była otwarta. Nie krytykuję, tylko zauważam.
To uczciwa uwaga i przyznam, że trochę mnie gryzie. Bo faktycznie - jeśli Dziewiątka Mieczy może być lękiem, stanem psychicznym, zapowiedzią choroby, wyczerpaniem, albo czyimś manipulacyjnym wycofaniem, to gdzie jest granica? Jak pytający ma wiedzieć, co z tego dostaje?
Oj, właśnie o to mi chodziło kilka postów wcześniej. Kontekst rozkladu to jedno, ale kontekst rozmowy z pytającym to drugie. Jak ktoś przychodzi przerażony, to każda karta będzie przez niego czytana przez filtr tego przerażenia. I czytający też to czuje.
To mnie zastanawia - bo to co opisuje Runecraft97 to brzmi bardzo terapeutycznie, nie wrożbiarsko. Czy to jest ok? Znaczy, czy to nadal jest czytanie kart, czy już coś innego?
Ale zaraz - jeśli część roboty wykonuje rozmowa a nie karty to skąd wiemy że to karty cokolwiek wnoszą? Może wystarczyloby po prostu porozmawiać z przerażoną osobą bez żadnych kart i efekt byłby taki sam? 😛
Przepraszam że wtrące, ale czytam to od początku i mam pytanko - wracacjąc do tematu tych kart chorych: czy Hierofant może być taką kartą? Bo miałam rozkład gdzie wypadł w pozycji przeszkody i zastanawiałam się czy może chodzić o jakiegoś lekarza albo diagnozę, która ktoś odrzuca?
Przy Hierofancie w przeszkodzie zawsze pytam czy pytający miał ostatnio sytuację, gdzie czuł że ktoś go nie słucha albo że musiał iść wbrew sobie. To samo pytanie otwiera obydwie interpretacje. Odpowiedź pytającego i tak wskazuje kierunek - nie karty same w sobie.
