Hej, mam pytanko do was bo ostatnio robiłam rozkład dla koleżanki która przeszła przez zdradę partnera i trochę nie wiem jak interpretować to co wyszło. Zrobiłam jej prosty rozkład trzech kart - co było, co jest, co będzie - i wyszły jej: Księżyc, Sprawiedliwość i As Kielichów. Księżyc na pozycji 'co było' wydaje mi się dość oczywisty, no bo kłamstwo, ukrywanie... ale co wy myślicie o Sprawiedliwosci w teraźniejszości? Czy to znaczy że teraz muszą rozliczyć przeszłość, że nie da się iśc dalej bez konfrontacji? I czy As Kielichów jako 'co będzie' to wogóle dobry znak jeśli ona chce ratować ten związek?
Sprawiedliwość w teraźniejszości to nie jest prosta karta i nie sprowadzałabym jej tylko do 'rozliczenia'. W kontekście relacji po zdradzie ona często pokazuje moment, kiedy oboje muszą uczciwie spojrzeć na to, co się stało - bez upiększania i bez umniejszania. Nie chodzi tylko o winę, ale o bilans całego związku. Czy twoja koleżanka wogóle wie, czego chce? Bo Sprawiedliwość nie narzuca decyzji, ona mówi: musisz ją podjąć świadomie.
Zgadzam się z Fiolkową co do Sprawiedliwości, ale chciałam zapytać o As Kielichów na końcu. Perzyna, a w jakiej tradycji pracujesz? Bo w niektórych systemach As Kielichów jako 'co będzie' przy pytaniu o relację po zdradzie to może być nowy początek emocjonalny, ale niekoniecznie z tym samym partnerem. Czy koleżanka pytała wprost o 'czy związek przetrwa', czy raczej ogólnie 'co z nami będzie'?
To jest właśnie jeden z tych momentów, gdzie precyzja pytania robi ogromną różnicę. 'Czy jest szansa na odbudowanie zaufania' to inne pytanie niż 'czy ten związek przetrwa'. W pierwszym przypadku As Kielichów może mówić o tym, że zaufanie jako takie jest możliwe do odbudowania - ale karty nie mówią czy ona sama tego chce, czy jej partner na to zasługuje. Mam wrażenie że ten rozkład otworzył więcej pytań niż zamknął, i może o to właśnie chodzi.
Chciałam się wtrącić, bo sprawa jest ciekawa. Przy rozkładach dotyczących zdrady i odbudowania zaufania trzy karty to trochę mało, żeby naprawdę coś zobaczyć. To co wyszło - Księżyc, Sprawiedliwość, As Kielichów - to jest szkielet sytuacji, ale brakuje mi tu kart które pokazałyby wewnętrzny stan obojga. Rozkład na przywrócenie zaufania powinien moim zdaniem uwzględniać co najmniej dwie linie: co dzieje się w środku z osobą zdradzoną i co dzieje się z osobą która zdradziła. Inaczej czytamy tylko powierzchnię. Czy robiłaś jakieś uzupełniające wyciągnięcia?
Też mi się nasuneło to pytanie bo wlaśnie bylam w podobnej sytuacji - robilam sobie sama rozkład kiedy byłam po zdadzie i nie wiem czy to był dobry pomysł bo mi wyszły same trudne karty i się jeszcze bardziej nakręciłam. Czy robienie rozkladu samej sobie w takiej sytuacji to ma sens?
Muszę się tu wtrącić, bo znam kilka przypadków z forum gdzie ludzie robili rozkłady sami sobie w środku kryzysu i kończyło się to różnie. Jedni znajdowali w kartach jakiś sens i spokój, inni dobudowywali do kart własne lęki. To nie jest kwestia umiejętności czytania, to jest kwestia dystansu. Monisia, a co to były za 'trudne karty' które dostałaś? Bo np. Wieża w takim momencie to nie musi być katastrofa, może po prostu potwierdzać że coś co chwiało się od dawna właśnie runęło.
Wieża, Trójka Mieczy i Księżyc razem - to jest zestaw który opisuje ból, ujawnioną prawdę i rozpad złudzeń. Ale zauważ: żadna z tych kart nie mówi 'to koniec na zawsze' ani 'nie będzie lepiej'. One opisują to co się już dzieje, nie zamykają przyszłości. Monisia, czy wiesz na jakich pozycjach wyciągałaś te karty? Bo to robi ogromną różnicę w odczycie.
Własnie to mnie zawsze uderza gdy rozmawiam z osobami które robiły rozkłady w bardzo trudnym momencie - skupiają się na symbolice kart bez kontekstu pozycji. Trójka Mieczy na pozycji 'co musisz zaakceptować' to zupełnie inny przekaz niż Trojka Mieczy jako 'wynik'. Perzyna, wracając do twojego rozkładu dla koleżanki - czy ona była przy tym spokojniejsza czy tez bardzo nakręcona kiedy to robiłaś?
To co mówisz jest bardzo uczciwe i dość odważne do przyznania. Projekcja własnych życzeń na odczyt to jeden z największych pułapek przy czytaniu dla bliskich osób. Dlatego wielu tarocistrów w ogóle nie czyta dla przyjaciół w emocjonalnych sytuacjach. Nie dlatego że karty nie działają, tylko dlatego że chcemy im pomóc i podświadomie szukamy w kartach tego co będzie dla nich pocieszające. Czy gdybyś dostała dokładnie ten sam zestaw kart od obcej osoby, interpretowałabyś Sprawiedliwość inaczej?
Ciekawy wątek. Mam pytanie do was wszystkich: czy w ogóle robiecie rozkłady dla par jako calości czy zawsze osobno dla kazdej z osób? Bo wydaje mi się że para po zdradzie to są de facto trzy byty - on, ona i relacja między nimi - i czytanie tylko z perspektywy jednej strony zawsze będzie dawać niepełny obraz.
Słuchajcie, mam wrażenie że w tym temacie wszyscy zakładamy że po zdradzie karty mają potwierdzić że warto ratować związek. Ale czy karty nie powinny być bardziej neutralne? Czy nie jest tak że jeśli ktoś przychodzi z pytaniem 'jak odbudować zaufanie' to już z góry zakłada pewien kierunek i karty będą to odzwierciedlać?
Słuchajcie, to jest kwestia która w środowisku tarocistów wraca co jakiś czas i nie ma na nią prostej odpowiedzi. Mam własne zdanie: intencja czytającego naprawdę może wpływać na interpretację, ale sam rozkład fizycznie nie jest 'ustawiany' życzeniem. Natomiast to co mówi Inkantka50 o interpretacji - to jak najbardziej realne zjawisko. Dlatego przy takich emocjonalnie naładowanych pytaniach staram się zawsze najpierw opisać karty dosłownie, bez nadawania im narracji, i dopiero potem rozmawiać o tym co osoba widzi w tym opisie. Czy wy też tak robicie, czy od razu wchodzicie w interpretację?
Wracając do samego pytania Perzyny o rozkład dla par po zdradzie - cała ta dyskusja o projekcjach i intencjach jest ważna ale mam wrażenie ze odpłynęliśmy od konkretów. Perzyna robiła rozkład dla przyjaciółki. Wyszedł Księżyc, Sprawiedliwosć, As Kielichów. Nie powiedzieliście mi co wy myślicie o tej sekwencji w kontekście pytania o odbudowanie zaufania. Bo ja czytam Księżyc jako nadal niewyjaśnione emocje lub ukryte fakty, Sprawiedliwość jako konieczność rozliczenia się z prawdą, i dopiero wtedy As Kielichów jako możliwość nowego początku. Ale to jest warunkowe. Czy macie inne odczytanie?
Mnie ciekawi jedno - Wiesław powiedział że sekwencja jest warunkowa, a Patrycelka mówiła wcześniej że As Kielichów może być nowy początek emocjonalny niekoniecznie z tym samym partnerem. Czy te dwa odczytania w ogóle da się pogodzić czy raczej wykluczają się?
To zależy od podejścia. Są szkoły które mówią że pytanie raz zadane 'zostaje' i nie należy go powtarzać przez kilka tygodni, bo to jakby szarpanie tej samej nici ciągle. Inne podejścia są elastyczniejsze - jeśli pytasz coś nowego, skonkretyzowanego, to jest w porządku. Ale kluczowe jest właśnie to: nowe pytanie musi być naprawdę nowe, nie tylko inaczej sformułowane to samo pytanie. Czy masz pomysł co dokładnie chciałabyś dopytać?
Przepraszam że znowu wchodzę ze swoją sytuacją ale to co mówi Obsydionka o szarpaniu tej samej nici to mi bardzo przemawia do głowy. Bo ja robiłam rozkłady chyba z pięc razy w jednym tygodniu i za każdym razem wychodziło coś trochę innego i się coraz bardziej gubiłam. Czy to znaczy że te późniejsze rozkłady były jakby nieważne?
Dziękuję wam wszystkim za tę rozmowę, bo ja też się z tym utożsamiam strasznie. Robiłam rozkłady kiedy byłam po rozstaniu i dokładnie tak samo szukałam tej 'dobrej' karty. Nigdy nie pomyślałam że to może być problem, że za dużo pytam. Patrycelka, czy jest jakaś zasada jak często można wracać z tym samym pytaniem?
Czytam ten watek od poczatku i mam pytanie może troche z boku ale nie wiem gdzie indziej zapytac. Czy w ogole tarot moze 'decydowac' o tym czy zostac czy odejsc po zdradzie? Bo wszystkie te rozklady ktore opisujecie sa traktowane troche jak wyrocznia, a mnie się wydaje ze to jednak ludzka decyzja powinna byc pierwsza... 😛
Wracając do pytania Perzyny o dociąganie kart po czasie - robiłam tak kilka razy i mam mieszane doświadczenia. Jeśli pytanie jest precyzyjnie inne, czyli np. zamiast 'czy odbudujemy zaufanie' pytasz 'co konkretnie blokuje odbudowanie zaufania po jego stronie', to moim zdaniem to jest legalny nowy rozkład. Ale jeśli pytanie jest de facto to samo tylko przebrane w inne słowa, to wyniki i tak będą pływały bez kotwicy.
nie zostawiaj ich tak po prostu leżących tygodniami. To nie ma nic wspólnego z 'magią', raczej chodzi o to że będziesz do nich wracać wzrokiem i kręcić interpretację w kólko. Schowaj, daj sobie reset. Nowe pytanie to nowe tasowanie, nowe karty.
a ja mam pytanie do wszystkich bo mnie to gnębi - czy wy w ogole wierzycie że karty mogą pokazać cos konkretnego o zdradzie? Tzn. czy można zrobic rozkład który powie czy partner załuje naprawdę czy tylko udaje że żałuje? Bo wlaśnie tego potrzebuję i nie wiem jak to zapytać kartom
Mam wrażenie że w tym wątku cały czas krążymy wokół pytania: dla kogo właściwie jest ten rozkład po zdradzie? Dla związku, dla pytającego, dla partnera? Bo to zmienia wszystko - jakie karty mają sens, jak je interpretować i co z tą interpretacją zrobić. Perzyna robiła rozkład dla koleżanki, ale koleżanka jest po zdradzie - czyli kto jest podmiotem?
Właśnie to mnie zastanawia w tarocie - czy jak robisz rozkład 'dla związku' to tak naprawdę nie da się uciec od tego że czytasz przez pryzmat osoby która siedzi naprzeciwko albo przez twój własny? Że obiektywnego rozkładu dla związku jako bytu nie ma, zawsze jest czyjaś perspektywa?
Trochę mi się wydaje że tu wszyscy trochę przesadzają z tym sceptycyzmem. Tarot to starożytny system który przez wieki był używany właśnie do wglądu w relacje. Karty dworskie w Kielichach wprost opisują dynamiki emocjonalne między ludźmi. Rycerz Kielichów to portret konkretnego rodzaju mężczyzny w związku, Królowa Kielichów to portret kobiety. To nie jest abstrakcja, tylko archetypy.
Czytam ten wątek i mam pytanie może podstawowe ale czy ktoś mógłby powiedzieć jak w ogóle wygląda taki rozkład 'dla pary po zdradzie' fizycznie? Ile kart jak ułożone? Bo tu dużo rozmawiamy o interpretacji ale nie bardzo rozumiem jak to wygląda zanim w ogóle dojdzie do czytania.
Dobra dziękuję za wyjaśnienie Rezedaa. Czyli jeśli dobrze rozumiem - dwie linie po bokach dla każdej osoby i jedna karta pośrodku jako coś w rodzaju 'stanu relacji'? A ile kart w każdej linii? Bo jak mówisz że to zależy od tarocisty to mnie to trochę gubi.
