Spontaniczny odczyt grupowy to trochę jak gotowanie obiadu bez składników. Można coś tam zrobić, ale efekt jest nieprzewidywalny. Jak nie masz czasu i warunków to lepiej zrób rozkład tylko za siebie - co czujesz w tej sytuacji z firmą - i to będzie przynajmniej uczciwe.
A mnie zastanawia co innego. Sylwester75 mówił wcześniej że był zdenerwowany przed tym odczytem. To w ogóle nie przeszło nikomu przez myśl że to może być ważniejszy problem niż to czy zespół był razem czy nie? Jak jesteś spięty to tasowanie idzie mechanicznie a nie energetycznie, prawda?
Ale jak to działa? Znaczy - czy to że jesteś zdenerwowany zmienia karty które wyciągasz? To by znaczyło że karty 'czują' twój stan. A może po prostu interpretujesz je gorzej bo jesteś w złym humorze?
To ciekawe co Martynka_W mówi o interpretacji. Bo jeśli zdenerwowany czytający widzi katastrofę w każdej karcie, a spokojny widzi szansę w tej samej karcie, to w zasadzie odczyt jest bardziej testem nastroju czytającego niż wróżbą. Nie złośliwie, po prostu myślę głośno.
Tak, dokładnie - to nie była moja inicjatywa w tym sensie, że szef zapytał czy mam karty przy sobie i jakoś wyszło że rozkładam. Nie było czasu na żadne przygotowanie. Teraz widzę że to był błąd z mojej strony że w ogóle się zgodziłem w takich warunkach. Ale jak odmówić szefowi na bieżąco?
Ja się nie znam na tarocie ale to co Sylwester75 opisuje to jest po prostu ludzki problem - presja sytuacji i hierarchia w pracy. Jak szef pyta to trudno powiedzieć 'nie, muszę się najpierw przez pół godziny skupiać'. Czy w takich warunkach pracy w ogóle ma sens mieszanie tarota?
A moim zdaniem jak ktoś jest naprawdę dobry w tarocie to stan emocjonalny nie ma znaczenia. Mistrzowie karate nie muszą się 'przygotowywać' przed każdym ruchem. To samo powinno być z kartami - jak masz to w kościach to działa zawsze.
Czytają. Ale mają świadomość że to wpływa na jakość i mówią o tym wprost pytającemu albo zaznaczają to przy interpretacji. To jest właśnie różnica między doświadczeniem a brakiem doświadczenia - nie to że jesteś nieomylny, ale że wiesz kiedy możesz się mylić.
Czyli powinienem był powiedzieć szefowi że jestem zdenerwowany i że to może wpłynąć na odczyt? Tylko że to trochę dziwne w kontekście pracy. On i tak nie za bardzo wierzy w to, a tu bym jeszcze mówił że 'przepraszam, jestem za spięty żeby wróżyć'.
Sylwester75, a jak myślisz - czy gdybyś zrobił ten sam rozkład tydzień wcześniej albo tydzień później w spokojniejszych warunkach, to wyniki by się różniły? Nie pytam o to czy byłyby lepsze, tylko czy wyobrażasz sobie że karty ułożyłyby się inaczej?
Szczerze? Nie wiem. To jest właśnie to co mnie zastanawia po tym wszystkim. Nie mam punktu odniesienia bo nie robiłem tego samego rozkładu w innych warunkach. Ale intuicja mówi mi że tak - w spokojniejszym momencie karty by się ułożyły inaczej. Choć to może być tylko moje tłumaczenie się przed sobą.
Sylwester, ale właśnie to jest kluczowe pytanie którego chyba nie można rozstrzygnąć empirycznie. Nie możesz zrobić tego samego rozkładu dwa razy w tych samych warunkach bo drugi raz już wiesz co było w pierwszym. Więc jak w ogóle można sprawdzić czy stan emocjonalny zmienia karty?
A wracając do Sylwestra - on w ogóle do tej pory nie powiedział co konkretnie wyszło w tym rozkładzie dla zespołu. Wiemy że był zdenerwowany, wiemy że szef zapytał, ale co karty pokazały? Bo dyskutujemy o warunkach a nie wiadomo nawet czy rozkład był niepokojący czy może normalny.
Wieża w rozkładzie grupowym - to rzeczywiście jest karta która wymaga kontekstu. Ale powiedz, w jakim rozkładzie ją położyłeś? Trzy karty, keltycki krzyż? Bo Wieża w różnych pozycjach keltyjskiego krzyża to zupełnie inne znaczenie i nie zawsze katastrofa.
Wieża w teraźniejszości rozkładu dla grupy pracowników może oznaczać po prostu że zespół przechodzi przez jakiś moment zmiany albo napięcia. To nie musi być katastrofa. Pytanie czy coś takiego rzeczywiście działo się w tej pracy w tamtym czasie?
Dobra, ale to wraca do wcześniejszego pytania o grupy - czy Wieża opisywała cały zespół, czy może tylko nastrój w ogóle, czy tylko Sylwestra w tamtej chwili? Tego właśnie nie wiadomo i dlatego rozkład grupowy bez zebrania wszystkich razem ma ten problem.
Fizyczna obecność zmienia energię w przestrzeni, to podstawa. Każda osoba wnosi swoje pole energetyczne i to razem tworzy coś co można odczytać. Bez tego czytający działa jakby w ciemności - może coś wychwyci, może nie. Wieża u Sylwestra mogła być jego własnym stresem, nie zespołem.
Ale Sylwester robił to dla zespołu jako całości a nie dla każdej osoby z osobna. To tak jakby spytać o kondycję druzyny piłkarskiej a nie o każdego zawodnika. Druzyna to jedna jednostka. Czemu to miałoby nie działac?
To ciekawe co Martynka_W mówi o spójności. Sylwester, czy ten zespół jest zgraną paczką czy raczej zbiorkiem osób które siedzą przy biurkach obok siebie? Bo to chyba robi różnicę.
Albo dlatego Wieża że Sylwester był zdenerwowany i nieświadomie pociągnął karty które pasowały do jego nastroju. Wracamy do punktu wyjścia. Wydaje mi się że tego nie da się rozstrzygnąć jeśli nie ma jakiegoś zewnętrznego sprawdzianu dla tego rozkładu.
Klimcia_S ma rację że to się kręci w kółko, ale właśnie o to chodzi. Zewnętrzny sprawdzian o którym piszesz - czy to nie jest tak że jedynym sensownym sprawdzianem jest to co faktycznie wydarzyło się potem w tym zespole? Sylwester, minęło trochę czasu od tego rozkładu - co się stało z tą zmianą struktury o której mówiłeś?
No ale właśnie - jak oceniasz czy się sprawdziła? Wieża prawie zawsze oznacza jakąś zmianę, a w każdym zespole coś się zmienia. To trochę jak horoskop który jest wystarczająco ogólny żeby pasował do każdej sytuacji. Skąd wiesz że to nie przypadek?
Hortensja_D słusznie przypomina o głównym pytaniu. Mam wrażenie że o stanie emocjonalnym wróżącego mówiliśmy dużo, ale o tym czy karty w ogóle działają dla grupy - trochę okrężnie. Co o tym myślisz teraz, po tej dyskusji? Czy gdybyś miał powtórzyć ten rozkład dla zespołu, zrobiłbyś to inaczej?
Ale czekaj - Sylwester mówi o tym że byłoby to uczciwe wobec tych ludzi, a oni w ogóle nie wiedzieli że ktoś dla nich rozkłada karty, prawda? Czy nie ma tu jakiegoś problemu etycznego? Rozkładasz karty dla ludzi bez ich wiedzy i zgody.
A ja wróciłem do pytania o odległość bo mi to siedzi w głowie. Skoro Sylwester robił rozkład dla ludzi którzy siedzą pewnie sto metrów dalej w biurze, to jaka to różnica względem rozkładu dla kogoś po drugiej stronie świata? Odległość nie powinna mieć znaczenia jeśli intencja jest jasna.
Zbych62, ale kto ci powiedział że rozkłady dla narodów działają? Bo to trochę odmienna kwestia. Poza tym tam pytanie dotyczy sytuacji, zdarzenia - a nie grupy konkretnych ludzi ze swoimi energiami. To może być jednak inne zagadnienie.
To pytanie Zbycha mnie zatrzymuje, bo nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Martynka_W, ty masz największe doświadczenie w tym wątku - czy spotkałaś się gdzieś z jakąś zasadą dotyczącą tego ile osób może obejmować jeden rozkład?
