Chciałem zapytać o coś co mnie ostatnio zastanawia przy rozkładach. Mam taflię Rider-Waite i przy niektórych kartach jest sporo białej, pustej przestrzeni w tle - np. Głupiec ma to białe tło pod stopami, Gwiazda ma dużo nieba. Czy to może coś znaczyć przy interpretacji? Bo czytałem gdzieś że to nie jest przypadkowe, ale nie wiem czy chodziło o symbolikę czy po prostu o grafikę. I drugie pytanie bo mi to chodzi po głowie - czy jak ktoś trzymał jakiś przedmiot, pierścionek albo cokolwiek, to czy tarot może 'wyczuć' coś z tej energii? Robiłem rozkład dla kolegi i miałem jego zegarek przy kartach i jakoś mi lepiej szło z interpretacją, ale nie wiem czy to nie było tylko w mojej głowie.
Ciekawe pytanie o tę białą przestrzeń, bo faktycznie mało kto o tym mówi wprost. Ale zanim odpiszę więcej - możesz powiedzieć co konkretnie czułeś inaczej z tym zegarkiem? Tzn. czy to było tak, że interpretacja 'przychodziła łatwiej', czy raczej czułeś jakiś impuls przy konkretnych kartach?
Co do białej przestrzeni - Waite naprawdę projektował to celowo. Pusta przestrzeń w tarocie często symbolizuje potencjał, to co jeszcze niezapisane, możliwości które się nie zrealizowały. Głupiec idący w tę biel to właśnie wyjście w nieznane. Ale tu jest ważne pytanie: czy interpretujesz tę przestrzeń jako część karty aktywnie, czy raczej notujesz ją tylko gdy sama przykuje uwagę?
No ale chwila, bo trochę nie rozumiem. Jeśli pusta przestrzeń ma znaczenie, to skąd wiadomo kiedy ją interpretować? Bo na połowie kart jest jakieś puste tło - niebo, ziemia, woda. To wychodzi że zawsze jest coś do 'wyczytania' z tła, nawet jak karta nic szczególnego nie mówi? Wydaje mi się, że można wtedy dopasować do czegokolwiek.
Wracając do tego zegarka - mnie bardzo ciekawi ten wątek. Słyszałam o psychometrii, czyli odczytywaniu historii z przedmiotów. Czy ktoś tu łączy to świadomie z taroten? Tzn. trzyma przedmiot osobisty i robi rozkład jednocześnie? Bo to co opisał Talizman brzmi właśnie jak psychometria, tylko niezamierzona.
Psychometira? To jest to samo co czytanie aury czy cos innego? Nigdy nie słyszałam tego słowa w kontekście kart, myślałam że to jest bardziej do czakr albo do energii bezposredniej.
Ja łączyłam przedmiot osobisty z rozkładem kilka razy. Najlepiej mi wychodziło gdy kładzio przedmiot na środku rozkładu keltskiego, na pozycji centralnej, i traktowałam go jako punkt odniesienia dla całości. Ale szczerze - nigdy nie byłam pewna czy to psychometria czy po prostu większa koncentracja z mojej strony. I to jest sedno: jak odróżnić własną sugestię od czegoś realnego?
Ciekawe to co mówisz Joasia71, ale właśnie to mi nie daje spokoju. Jeśli sam nie wiesz czy to psychometria czy autosugestia, to co to zmienia w praktyce? Efekt jest ten sam, prawda? Interpretacja jest lepsza, więc nieważne skąd pochodzi?
Słucham tej dyskusji i zastanawiam się nad tym co mówi Joasia71. Ale czy ktokolwiek to kiedyś sprawdził porównawczo? Tzn. zrobił rozkład z przedmiotem i bez, dla tej samej osoby, i porównał trafność?
Wracając do białej przestrzeni, bo trochę odpłynęliśmy. Chciałam dodać że w niektórych tradycjach interpretacji karta jest traktowana jako żywy obraz i to co 'poza kadrem' też istnieje. Jak czytasz Dwójkę Mieczy, ta zasłonięta postać siedzi na skale nad wodą - ale co jest za jej plecami? Ta przestrzeń poza kartą jest czasem ważniejsza niż sam symbol. Kuba_R88 pytał jak to weryfikować - właśnie dlatego że to jest subiektywne, interpretacja tarotu wymaga zaufania do własnej intuicji, co jest jednocześnie największą siłą i słabością tej metody.
Mam wrażenie że ta 'biała przestrzeń' to może być też po prostu to co dana osoba wypiera albo czego nie widzi w swojej sytuacji. Jak karta jest gęsto zamalowana, pełna symboli, to jest dużo świadomych elementów. A ta pustka to może być dosłownie to czego osoba pytająca nie uwzględnia. Czy to możliwe że tak to działa?
Czytam tę dyskusję i chcę powiedzieć jedną rzecz na spokojnie: i biała przestrzeń, i przedmioty osobiste mogą być przydatne, ale jako punkt wyjścia do rozmowy z pytającym, nie jako magiczne kanały informacji. Każda tafla jest też trochę testem projekcyjnym jak Rorschach - odpowiedź pochodzi z relacji między patrzącym a obrazem. Czy to 'działa' niezależnie od interpretatora? Tego nikt uczciwie nie może powiedzieć, że tak. I nie jest to powód żeby rezygnować z tych metod, tylko żeby podchodzić do nich z głową.
Właśnie i to mnie interesuje u siebie - co się dzieje. Jak trzymałem zegarek kolegi to miałem bardzo konkretny obraz, nie ogólnikowy. Coś jak wspomnienie, tylko nie swoje. Ale to brzmi szaleńczo jak to piszę głośno.
Talizman, to co opisujesz nie brzmi szaleńczo, tylko po prostu nieswojo. A 'nieswojo' w tarocie zdarza się często. Ale chcę dopytać - ten obraz który miałeś, był związany z kartą którą akurat trzymałeś, czy pojawił się niezależnie od kart?
To jest właśnie to o czym mówiłam kilka postów wyżej - nie możesz tego rozdzielić w pojedynczym przypadku. Ale Talizman, to co opisujesz z Księżycem - czy ten obraz pasował do sytuacji kolegi? Czy on to potwierdził konkretnie, czy ogólnie 'zgadzał się' z całością?
Poczekaj, bo to jest dość mocne twierdzenie. Szczegół znany tylko jemu i mamie - czy masz pewność że wcześniej nie wsomniał ci czegoś przy okazji i to było gdzieś z tyłu głowy? Nie sugeruję że kłamiesz, po prostu takie rzeczy się zdarzają bez naszej wiedzy.
No właśnie to jest trudne do rozstrzygnięcia. Bo albo to kryptomnezja - pamiętasz coś nie wiedząc że pamiętasz - albo coś innego. Ale Talizman, czy pytałeś kolegi wprost skąd to możliwe?
Wracam do białej przestrzeni bo chcę połączyć te dwa wątki. Bo jeśli karta ma coś poza kadrem, coś czego nie widać - to przedmiot osobisty może być właśnie tym 'poza kadrem'. Materialnym dowodem na to co nie jest narysowane. Księżyc ma całą tę ciemną wodę, to co pod powierzchnią - a zegarek może być dokładnie tym czymś co leży na dnie.
Ale jak miałoby to działać praktycznie? Masz przedmiot w ręku i rozkład przed sobą - kiedy decydujesz że ten przedmiot 'odpowiada' Księżycowi a nie np. Dziewiątce Kielichów? Według jakiego kryterium?
Kuba_R88, to pytanie jest dobre ale może trochę zakłada że te dwie rzeczy to wykluczające się opcje. Bo może właśnie trudna pozycja i przedmiot razem wytwarzają to 'głośniej'? Nie jedno lub drugie, ale jedno i drugie wzmacniają się nawzajem.
Hej, czytam tę rozmowę i mam pytanie może głupie - bo nikt nie mówił o tym wprost. Czy ta biała przestrzeń na kartach zmienia się zależnie od rozkładu? Tzn. czy np. w rozkładzie miłosnym Głupiec wchodzący w biel ma inne znaczenie niż w rozkładzie o pracy?
...w kontekście pracy Głupiec idący w biel może oznaczać ryzyko zawodowe, skok w nieznane. W kontekście miłosnym - może to być osoba która wchodzi w związek bez bagażu, bez historii. Biel nie zmienia znaczenia karty, ale kontekst rozkładu nadaje jej kierunek. Chodzi o to że biel jest jak płótno - co na nim zobaczysz zależy od tego co trzymasz w głowie kiedy pytasz.
No dobra, ale to trochę zbyt ogólne dla mnie. Bo jeśli biel znaczy cokolwiek zależnie od kontekstu to właściwie nie znaczy nic konkretnego. Jak to odróżnić od zwykłej interpretacji karty bez białej przestrzeni?
Właśnie to mi siedzi w głowie od kiedy zaczęłem ten wątek. Bo kiedy patrzyłem na Księżyc trzymając zegarek kolegi, to ta ciemna woda i przestrzeń poza kadrem były jakby ważniejsze niż sama karta. Jakby to co nie jest narysowane było tematem rozmowy.
Talizman, ale jak odróżnić że 'to co nie jest narysowane było tematem' od tego że po prostu wszedłeś w pewien nastrój przez trzymanie zegarka i sam dopasowałeś nastrój do karty? To nie jest zarzut, tylko pytam serio.
Joasia71 ma rację w tym sensie że czysta interpretacja bez kontekstu to trochę fikcja. Ale jednak jest różnica między filtrem który wynika z sytuacji osoby pytającej a filtrem który pochodzi z przedmiotu. Przedmiot to zewnętrzny element, nie należy do pytającego w danej chwili - należy do jego przeszłości albo do kogoś innego.
No właśnie, to jest dobre pytanie. Bo w pewnym momencie trzeba zdecydować o czym rozmawiamy - o interpretacji białej przestrzeni na kartach, czy o psychometrii z kartami jako tłem. To są dwie różne praktyki, nie?
