Mam takie pytanie, bo trochę mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Pracuję w małej firmie, kilka osób w zespole, i szef poprosił mnie żebym zrobił jakiś rozkład kart dla całego działu - podobno chce wiedzieć jak będzie wyglądać współpraca w najbliższym czasie. Nigdy tego nie robiłem dla grupy, tylko dla siebie. Nie wiem nawet czy karty w ogóle tak działają - czy można pytać o grupę ludzi, czy to musi być zawsze jedna konkretna osoba? I drugie pytanie, bo jest ze mną powiązane - byłem ostatnio mocno zdenerwowany przed tym rozkładem, bo cały tydzień był ciężki w pracy, i zastanawiam się czy w ogóle powinienem był siadać do kart w takim stanie. Może to co wyciągnąłem to był tylko mój nastrój a nie prawdziwy odczyt?
To jest naprawdę ciekawe zagadnienie, bo rzadko ktoś pyta o rozkłady grupowe. Jeśli chodzi o twoje drugie pytanie - emocje osoby czytającej mają znaczenie, wielu praktyków uważa że silna nerwowość może zaburzać odczyt. Ale zanim powiem więcej - jakie karty wyciągnąłeś i jaki rozkład robiłeś? Bo to może dużo powiedzieć o tym, czy odczyt był spójny czy chaotyczny.
Znam osoby które robią rozkłady dla firm i grup, ale zawsze mnie zastanawiało jedno - kto w takim razie jest tą 'osobą pytającą'? Szef który zlecił czytanie? Cały zespół? Bo tarot tradycyjnie pracuje z energią konkretnego człowieka, nie zbiorowości. Sylwester75, powiedz - czy ty sam chciałeś to zrobić, czy czułeś się do tego zmuszony przez szefa? Bo to też może mieć wpływ na to co wyszło.
To co napisał Sylwester75 jest kluczowe - intencja i pytający. Tarot nie jest wyroczną dla zbiorowości, przynajmniej nie w klasycznym podejściu. Można zapytać o relację między ludźmi, o dynamikę grupy, ale zawsze potrzebna jest jedna osoba która tę intencję niesie. Jeśli ani ty nie czułeś tej intencji, ani szef nie siedział i nie skupiał się na pytaniu - to co wyciągnąłeś mogło być bardzo rozmyte. To nie znaczy że bezużyteczne, ale trzeba to czytać z większą ostrożnością.
Moim zdaniem tu sie mieszają dwie rzeczy. Karty działają na energię osoby co trzyma je w ręku, to nie ma dyskusji. Jak ktoś jest nerwowy to ta nerwowość idzie do kart i tyle. Poza tym grupowe rozkłady to raczej coś co wróżki robią na pokazach żeby zarobić, nie ma to wielkiej wartosci moim zdaniem. Serio, jak to technicznie miałoby działać? Energia zespołu jest sumą energii wszystkich i nikt tego ogarnąc nie jest w stanie.
A mnie bardziej interesuje ten wątek z nerwowością. Bo sama miałam sytuację że robiłam sobie rozkład kiedy byłam bardzo zdenerwowana i wyszły same ciężkie karty - Wieża, Księżyc, dziesiątka mieczy. I nie wiedziałam potem czy to mój stan czy naprawdę coś złego nadchodzi. Jak to w ogóle rozróżnić?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakiś sposób żeby się 'oczyścić' przed rozkładem kiedy jest się zdenerwowanym? Czy chodzi tylko o czekanie aż emocje opadną, czy można coś aktywnie zrobić? Sylwester75 - ty jak to robisz normalnie przed czytaniem?
Teodor53 pytał o metody - jest kilka podejść. Niektórzy robią krótką medytację, inni tasują karty dłużej żeby 'wyczyścić' poprzednią energię, są też tacy co odkładają karty do następnego dnia. Ale szczerze - jeśli ktoś jest naprawdę w środku silnej emocji związanej bezpośrednio z tematem o który pyta, to bym powiedziała żeby nie robił tego rozkładu w ogóle. Nie dlatego że karty 'skłamią', ale dlatego że interpretacja będzie mocno skrzywiona przez to czego się boisz albo czego chcesz.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale brzmi to jakby tarot był użyteczny tylko wtedy kiedy jest się w idealnym stanie spokoju. Czy to nie trochę bez sensu? Ludzie idą do wróżki właśnie kiedy mają problem i są zdenerwowani. Czyżby wszystkie te odczyty były nieskuteczne?
No właśnie to ma sens co Kasiulka25 mówi. Jak sam sobie czytasz to jest dwa razy gorzej bo twoja własna głowa interpretuje to co chce zobaczyć. Dlatego zawsze lepiej mieć kogoś drugiego do czytania. Sam sobie nie wróż jak masz problem z tą samą sprawą o którą pytasz, to podstawa.
A wracając do tego pytania o grupę - to mnie naprawdę ciekawi. Bo raz ktoś w mojej rodzinie proponował żebyśmy wszyscy razem usiedli i zrobili rozkład 'dla rodziny'. Odmówiłam bo nie wiedziałam jak to miałoby wyglądać. Sylwester75 - co ostatecznie wyciągnąłeś w tym rozkładzie dla zespołu? I jak to zinterpretowałeś?
Siódemka Pucharów przy twojej nerwowości mogła równie dobrze opisywać twój własny stan - rozproszenie, zbyt wiele myśli naraz, trudność z rozróżnieniem co jest prawdziwe. To jest właśnie ten problem z czytaniem dla kogoś innego kiedy jesteś emocjonalnie zaangażowany w temat. Ale powiedz - czy szef sam tasował karty? Czy to ty robiłeś wszystko?
To jest ważna obserwacja. Jeśli szef nie tasował, nie skupiał intencji, nie był fizycznie zaangażowany w rozkład - to jest duże pytanie czy w ogóle jego energia weszła do tego odczytu. Nie mówię że rozkład był bezwartościowy, ale powiedziałabym że czytałeś bardziej siebie i swoje lęki związane z tą sytuacją w pracy, niż faktyczną dynamikę grupy. Wiesz co? Ciekawe by było powtórzyć to kiedy będziesz w lepszym stanie, i poprosić żeby szef sam wziął karty do ręki.
To co mówi Martynka_W ma sens, ale mam pytanie do Sylwestra - jak szef reagował podczas tego rozkładu? Siedział spokojnie, czy też był zdenerwowany? Bo jeśli oboje byliście w napięciu, to ta Dwójka Mieczy mogła po prostu odzwierciedlać atmosferę w pokoju, nie jakąś konkretną sytuację w firmie.
Tasowanie po kolei przez kilka osób to brzmi jak prosta droga do zamieszania a nie do klarownego odczytu. Każdy wnosi co innego i jak to potem rozróżnić co jest od kogo? Karty nie mają etykietek.
Sceptycyzm szefa to osobna kwestia. Ale to co Sylwester75 opisuje - szef tylko patrzył - to jest właśnie problem formalny. W klasycznym czytaniu pytający trzyma w głowie pytanie, skupia się, czasem dotyka kart. Jak ktoś tylko siedzi i 'patrzy co wyjdzie' to nie jest pytający, to jest widz.
A czy tarot w ogóle działa na kogoś kto jest sceptyczny? Bo mnie to zawsze zastanawiało. Jak ktoś z góry nie wierzy, to czy karty 'widzą' go tak samo jak wierzącego?
Ale chwila - jeśli szef tylko patrzył i nie był pytającym, a Sylwester był zdenerwowany i też nie do końca wiedział o co pytać, to co właściwie te karty czytały? Atmosferę pokoju? To brzmi jakby cały rozkład był bez sensu.
Ja nie znam się za bardzo na tarocie ale mam wrażenie że w tym wątku mówicie tak jakby karty były precyzyjnym przyrządem pomiarowym który musi mieć dokładnie ustawione warunki. A co jeśli mimo wszystko coś trafnego wyszło? Sylwester75 sam mówił że szef się ucieszył. Może karty pracują mimo niedoskonałych warunków?
To jest chyba największy problem przy czytaniu dla kogoś z twojego środowiska - znasz tę firmę, znasz szefa, masz własne opinie. Jak możesz wtedy odróżnić co pochodzi od kart a co od własnej wiedzy o sytuacji?
Nie ma prostej metody żeby całkowicie oddzielić własną wiedzę od odczytu. Dlatego wielu praktyków woli czytać dla obcych. Ale Teodor53 pyta o coś ważnego - można ćwiczyć świadomość tego co pochodzi od karty a co od własnego umysłu. To jest praca przez lata, nie przez jedną sesję.
No i jeszcze jedno. Sylwester75 robił ten rozkład dla całego zespołu a nie tylko dla szefa. To ile osób było w tej firmie? Bo to też ma znaczenie - energia dziesięciu ludzi to co innego niż energia trojga.
Siedem osób których nie było w pokoju to są siedem zbiorów energii do których nie miałeś żadnego dostępu. Jak miały wejść do rozkładu? Przez szefa? Ale szef sam nie był skupiony na pytaniu. To jest właśnie ta pętla która robi się przy grupowych rozkładach bez dobrego przygotowania.
Hortensja_D - a jak według ciebie powinno wyglądać dobre przygotowanie do grupowego rozkładu? Pytam serio, bo wcześniej napisałaś że znasz osoby które to robią. Jak oni to ustawiają żeby miało sens?
Ja też chcę wiedzieć bo brzmi to jak coś bardzo skomplikowanego. Czy w ogóle warto się w to bawić czy lepiej zostawić grupowe rozkłady zawodowcom?
Do grupowego rozkładu najlepiej zebrać wszystkich razem, każda osoba powinna przez chwilę trzymać karty i myśleć o pytaniu, a potem osoba prowadząca tasuje finalnie z intencją za grupę. Tak to się robi i wtedy energie wszystkich są w talii. Sylwester75 pominął ten krok i stąd wszystkie te problemy.
No to teraz mam jeszcze jeden problem po tym co Laurka napisała. Ja nie miałem możliwości zebrać całego zespołu - to był spontaniczny odczyt w gabinecie szefa, nie zaplanowana sesja. Czy to znaczy że z góry nie miało szans zadziałać? Czy jest jakiś sposób na taki szybki, nieformalny odczyt grupowy bez zebrania wszystkich razem?
