Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wróżenie dla siebie vs interpretacja dla kogoś innego - czy jest różnica w dokładności?

Strona 1 / 2

Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co nie daje mi spokoju. Robię rozkłady dla siebie od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że kiedy wróżę sama sobie, coś mi umyka. Karty jakby... nie mówią tyle co wtedy, gdy rozkładam je dla kogoś innego. Czy wy też tak macie? I drugie pytanie, które mnie nurtuje przy okazji: czasem wypadają mi karty odwrócone i nie wiem, czy traktować je jako oddzielne znaczenia, czy to w ogóle ma sens przy wróżeniu dla siebie.


Odpowiedz
77 odpowiedzi
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe pytanie, bo akurat te dwie sprawy są ze sobą powiązane bardziej, niż się wydaje. Przy wróżeniu dla siebie największy problem to nie technika ani karty odwrócone, tylko to, że jesteś jednocześnie pytającą i interpretującą. Twój umysł zna kontekst za dobrze i zaczyna doczytywać to, co chce zobaczyć, albo odwrotnie, blokuje niewygodne znaczenia. Dlatego wiele osób ma poczucie, że coś im umyka. Co do rewersów, tak, zmieniają znaczenie, ale to temat rzeka. Powiedz najpierw, czy używasz talii, która w ogóle ma znaczenia rewersowe zaznaczone w kluczyku, bo nie każda ma.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Sauwak masz rację co do tej blokady, ale ja bym to ujęła trochę inaczej. Moim zdaniem problem przy wróżeniu dla siebie nie jest w tym, że doczytujemy, tylko że boimy się konkretnych kart. Kiedy wypadnie mi Wieża albo coś, czego nie chcę widzieć, nagle zaczynam szukać łagodniejszej interpretacji. Dla kogoś obcego nigdy bym tego nie robiła, bo nie mam emocji w grze. To właśnie jest ta różnica w 'dokładności', o której piszesz.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Leonora a czy to znaczy, że w ogóle nie powinno się wróżyć dla siebie? Bo trochę tak to brzmi, jakby to nie miało sensu. Sama wróżę głównie sobie, bo nie mam kogo pytać, i teraz się zastanawiam, czy robię to źle z założenia.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Arkania nie, to nie znaczy, że nie ma sensu. Tylko trzeba być świadomą tych pułapek. Znam osoby, które wróżą wyłącznie dla siebie i robią to bardzo rzetelnie. Klucz to pewien dystans, ale jak go wypracować, to już inna historia. Mam pytanie do autorki tematu, bo nie napisałaś: czy kiedy wypadają ci rewersy, zignorujesz je, odwracasz kartę do właściwej pozycji, czy interpretujesz je jako oddzielne znaczenia?


Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 184

@Indaphoros rewersy zostawiam jak są, nie odwracam. Ale interpretację mam niekonsekwentną, raz traktuję kartę odwróconą jako osłabienie znaczenia, raz jako coś wręcz przeciwnego. Chyba nie mam jednej zasady i to może być problem. A co do pytania Sauwaka, używam Rider-Waite, więc chyba tam są znaczenia rewersowe?


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Rider-Waite to dobry wybór właśnie dlatego, że ilustracje pozwalają interpretować bez kluczyka. Ale odpowiadając na twój problem z niekonsekwencją, to jest bardzo częste i nie ma jednej słusznej szkoły. Część tarocistrów w ogóle nie używa rewersów, część używa zawsze. Problem pojawia się dokładnie wtedy, gdy robisz to wymiennie, bo wtedy naprawdę nie wiadomo, czemu dana karta coś znaczy, a nie jest to intuicja, tylko bałagan w systemie. Jak dawno zaczęłaś pracować z rewersami?


Odpowiedz
Wpisy: 1317
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, bo ta kwestia dystansu emocjonalnego przy wróżeniu dla siebie jest według mnie kluczowa i warto ją rozwinąć. Leonora dobrze to nazwała. Dodałbym tylko, że jest też drugi mechanizm, rzadziej omawiany: nadinterpretacja. Czyli nie łagodzenie kart, ale wręcz przeciwnie, dramatyzowanie każdej trudnej karty, bo dotyczy ciebie. Oba błędy psują odczyt. Czy ktoś z was stosuje jakiś konkretny sposób na odcięcie się od emocji przed rozkładem dla siebie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 952

@Cohen ja próbowałam robić rozkład dopiero po kilku dniach od sytuacji, żeby emocje opadły. Nie wiem, czy to pomaga, bo nadal pamiętam, czego chcę, żeby karty powiedziały. Może to zły sposób?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Larkis czekanie to sensowny pomysł, ale masz rację, że samo ochłonięcie emocji nie wystarczy. Ja robię coś innego, piszę pytanie na kartce zanim wyciągnę karty i zmuszam się, żeby nie zmieniać pytania po zobaczeniu rozkładu. To trochę pomaga, bo mam czarno na białym co pytałam, a nie to, co mi pasuje po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, a jak to w ogóle wygląda od strony samego rozkładu? Pytam serio, bo dopiero zaczynam. Rozumiem różnicę emocjonalną, ale czy są rozkłady, które lepiej działają przy wróżeniu dla siebie, a inne przy wróżeniu dla kogoś? Czy to w ogóle nie ma znaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Argos to ma znaczenie, choć nie jest to reguła absolutna. Przy wróżeniu dla siebie lepiej sprawdzają się prostsze rozkłady, trzy karty, pięć kart maksymalnie. Im więcej kart, tym więcej okazji do tego, żeby interpretować pod z góry przyjętą tezę. Przy wróżeniu dla kogoś większy rozkład jest bezpieczniejszy, bo interpretujesz z zewnątrz. Chociaż znam taroistów, którzy z tym polemizują.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie do końca się zgadzam z tym, że przy wróżeniu dla siebie lepiej brać prostsze rozkłady. Mam odwrotne doświadczenie. Przy trzech kartach jest właśnie przestrzeń na to, żeby ułożyć sobie historię, którą chcę usłyszeć. Przy keltyjskim krzyżu jest tyle elementów, że trudniej wszystko nagiąć do jednej narracji. Może to kwestia tego, jak kto myśli?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Gituska to ciekawy punkt widzenia, ale zakłada, że problem to świadome naginanie. A co z nieświadomym? Przy keltyjskim krzyżu też możesz nieświadomie skupiać się na kartach, które pasują, a pomijać te, które nie. Myślę, że nie rozkład robi różnicę, tylko to, czy w ogóle jesteś w stanie pracować z kartami bez ego. A co o tym sądzisz?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Indaphoros masz rację, że nie da się w pełni wyłączyć ego. Ale właśnie dlatego twierdzę, że duży rozkład utrudnia to naginanie praktycznie, nawet jeśli nie wyłącza go całkowicie. To trochę jak pisanie z więcej niż jednym źródłem, trudniej zignorować to, co nie pasuje, gdy masz tego dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z innym pytaniem, ale chciałam wrócić do rewersów, bo mam podobny problem co Landrynna. Czy to prawda, że niektórzy tarociarze w ogóle nie używają rewersów i to jest w porządku? Bo mi ktoś powiedział, że jeśli nie interpretuję rewersów, to moje odczyty są 'niepełne'. Nie wiem, co o tym myśleć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Anesja5 to, co ci powiedziano, jest opinią, nie faktem. Tarot nie ma jednego oficjalnego podręcznika, według którego rewersy są obowiązkowe. Są pełne szkoły pracy z kartami, które w ogóle ich nie stosują i nikt nie mówi, że ich odczyty są gorsze. Pytanie, które warto sobie zadać, to nie 'czy używać rewersów', tylko 'czy mam spójny system i czy się go trzymam'.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co powiedział Cohen, trochę mnie uspokaja, bo właśnie ta niespójność jest u mnie problemem. Ale wracając do głównego pytania, słuchajcie, czy wy w ogóle macie poczucie, że odczyty dla kogoś innego 'wychodzą' lepiej w sensie trafności? Czy to tylko wrażenie wynikające z tego, że nie znamy szczegółów i cokolwiek powiemy, brzmi jak trafne, bo pytający dopasowuje to do siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 1982
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie pytanie, które moim zdaniem rozbija ten temat na pół. Bo jest różnica między 'czy odczyt jest dokładniejszy' a 'czy nam się wydaje, że jest dokładniejszy'. Przy odczycie dla kogoś innego nie dostajesz feedbacku do każdej karty, więc nie wiesz, ile rzeczy nie trafiło. Natomiast przy odczycie dla siebie każdy błąd boli. Czy nie może być tak, że złudzenie wyższej trafności przy odczytach zewnętrznych to po prostu brak weryfikacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Seid celnie. Dokładnie o to mi chodziło, kiedy pisałem o emocjonalnym zaangażowaniu przy odczytach dla siebie. Przy odczycie dla kogoś jesteś spokojniejszy, ale też nie masz pełnej informacji zwrotnej. To nie znaczy, że odczyt był lepszy, tylko że mniej wiesz o tym, ile nie trafiło.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ja się pytam zupełnie na serio, bo słucham tej rozmowy i trochę się gubię. To znaczy, że w tarocie nie wiadomo, czy cokolwiek jest prawdziwe, i wszyscy po prostu wierzymy? Nie mówię złośliwie, naprawdę chcę zrozumieć, co sprawia, że jeden odczyt jest lepszy od drugiego, jeśli nie ma żadnego sposobu, żeby to sprawdzić.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Dagma to nie jest tak, że nikt nic nie wie i wszyscy tylko wierzą na ślepo. Ale masz rację, że nie da się tego zmierzyć tak jak temperatury. Odczyt jest 'lepszy' wtedy, kiedy coś w nim porusza osobę pytającą, kiedy otwiera nową perspektywę albo kiedy daje do myślenia. Tyle. Nie ma obiektywnej skali trafności.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Leonora okej, ale to znaczy, że osoba pytająca zawsze może powiedzieć, że odczyt był dobry, bo 'coś ją poruszyło', nawet jeśli karty nie miały nic wspólnego z jej sytuacją? Trochę to brzmi jak samonapędzający się krąg.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Dagma no i tu jest sedno. To, co opisujesz, to efekt Barnuma. Ogólne stwierdzenia trafiają do każdego. Ale dobry odczyt to nie jest zbieranie potakiwań, tylko konkretna interpretacja w kontekście konkretnego pytania. Jak ktoś pyta o pracę i karty mówią coś o relacjach, to jest właśnie ten moment, gdzie można zobaczyć, czy odczyt coś znaczy, czy jest ogólnikowy.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 454

@Seid a jak rozróżnić w praktyce, czy to jest ten efekt Barnuma, czy naprawdę coś się trafiło? Bo jak robię rozkład i karta pasuje, to skąd wiem, że to nie jest tylko moje życzeniowe myślenie?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Argos jedno ćwiczenie, które polecam przy nauce: zrób rozkład nie dla siebie, tylko opisz go komuś, kto nie wie nic o twoim pytaniu. Bez kontekstu. I poproś, żeby ta osoba powiedziała, co widzi. Jeśli interpretacja wychodzi podobna niezależnie od tego, kto patrzy, to jest jakiś znak, że nie projektujesz za bardzo.


Odpowiedz
Wpisy: 952
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to realne, żeby ktoś obcy patrzył na twój rozkład bez kontekstu? Większość ludzi wokół mnie nawet nie interesuje się kartami, nie ma kogo prosić o taką zewnętrzną interpretację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Larkis można to zrobić inaczej. Zapisz swój rozkład i interpretację, a potem wróć do tego za kilka tygodni, kiedy sytuacja się rozwiązała. I porównaj. To nie daje zewnętrznego spojrzenia, ale przynajmniej nie oceniasz rozkładu w momencie, kiedy emocje są jeszcze świeże.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie to próbuję robić, zapisywanie rozkładów. Ale mam problem, bo jak wracam do notatek po jakimś czasie, to i tak interpretuję to, co już wiem. Czytam rozkład przez pryzmat tego, co się stało, i zawsze wychodzi, że karty 'miały rację'. Nie wiem, czy to mi coś daje.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

i właśnie to jest problem z weryfikacją po fakcie. Ludzki mózg jest mistrzem w dopasowywaniu historii do tego, co już się zdarzyło. Tarot nie jest wyjątkiem. Jedyna metoda, którą znam, żeby to ograniczyć, to zapisywanie konkretnych, sprawdzalnych przewidywań przed wydarzeniem. Nie 'coś się zmieni w pracy', tylko 'dostanę odpowiedź w tej sprawie do końca miesiąca'. I potem sprawdzasz tak samo konkretnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Gituska ale tarot chyba nie działa tak jak wróżenie z daty, że mówisz 'za miesiąc wydarzy się X'? Myślałam, że chodzi bardziej o nastroje, energię, kierunki, a nie konkretne zdarzenia. Czy ja źle rozumiem, jak to w ogóle powinno działać?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Anesja5 masz rację, że tarot to nie horoskop z datami. Ale to nie znaczy, że nie da się z niego wyciągać sprawdzalnych rzeczy. Możesz zapytać o tendencję w sytuacji i potem zobaczyć, czy tendencja się potwierdziła. To nie jest zero-jedynkowe, ale nie jest też całkowicie nieuchwytne.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, a wracając do pytania z tytułu, bo trochę odeszliśmy. Mam wrażenie, że przez ostatnie posty wychodzi, że nie da się stwierdzić, czy wróżenie dla siebie jest mniej trafne, bo nie ma jak tego sprawdzić. Ale może to nie o trafność chodzi, tylko o coś innego? O to, co wyniesiesz z rozkładu dla siebie versus dla kogoś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Arkania dokładnie o to mi chodziło, kiedy wcześniej pisałam o emocjonalnym zaangażowaniu. Przy wróżeniu dla siebie ryzyko jest inne, nie że karty będą 'złe', tylko że twoja interpretacja będzie zabarwiona tym, czego chcesz. Przy wróżeniu dla kogoś innego jesteś spokojniejszy, ale nie masz dostępu do pełnego kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Czyli oba mają wady tylko inne? Jedno ma problem z obiektywizmem, drugie z informacją? To po co w ogóle rozróżniamy, dla kogo się wróży?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Dagma bo świadomość tych różnych pułapek pozwala je przynajmniej częściowo omijać. Jak wiem, że przy odczycie dla siebie moje ego może naginać interpretację, to jestem bardziej czujna na te momenty, kiedy zaczynam tłumaczyć kartę w kierunku, który mi pasuje. To nie eliminuje problemu, ale zmniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 462
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Mogę zapytać o jedną konkretną rzecz, bo czytam ten temat od jakiegoś czasu i nie znalazłam odpowiedzi. Jak robicie rozkład dla siebie i wychodzi karta, której się boicie, na przykład Wieża albo coś z mieczy, to jak się z tym wewnętrznie nie 'psujecie'? Bo ja mam tendencję, że jak widzę taką kartę, to od razu zamykam się na resztę rozkładu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Kenta_88 to jest bardzo konkretne i ważne pytanie. Pierwsza rzecz, to kwestia wiedzy o kartach. Wieża nie znaczy automatycznie katastrofy, to zależy od pozycji w rozkładzie i sąsiednich kart. Ale to co opisujesz, to reakcja emocjonalna przed interpretacją. I właśnie dlatego niektórzy twierdzą, że do pewnych pytań lepiej nie wróżyć samemu.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Kenta_88 ja miałam dokładnie to samo na początku. Wyjście, które mi pomogło: zanim zacznę interpretować rozkład, opisuję każdą kartę jak najsuchej, bez wartościowania. Co widzę na obrazku, jakie kolory, jakie symbole. Dopiero potem przechodzę do znaczeń. To rozdziela reakcję emocjonalną od samej interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do rewersów, bo Landrynna i Anesja5 pytały, a wątek trochę ominął odpowiedź. Moje podejście jest takie: zdecyduj się na jedną metodę zanim zasiądziesz do rozkładu, nie w trakcie. Czy rewersy to osłabienie, odwrócenie znaczenia, energia zablokowana, cokolwiek, ale niech to będzie ta sama reguła dla każdej odwróconej karty w tym rozkładzie. Niespójność, którą opisywała Landrynna, to nie jest kwestia złej metody, tylko braku tej jednej decyzji na początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 184

@Indaphoros to ma sens. Chyba mój problem polega właśnie na tym, że wybieram interpretację rewersu już po zobaczeniu karty, w zależności od tego, co bardziej pasuje do sytuacji. Co de facto jest tym samym naginaniem, o którym mówił Cohen przy emocjonalnym zaangażowaniu. Dziękuję, to mi naprawdę coś wyjaśniło. Ale teraz mam nowe pytanie, jak w ogóle wybrać metodę dla rewersów, skoro wszystkie wydają się równie sensowne?


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

To co napisała Landrynna o interpretowaniu rewersu po zobaczeniu karty, to chyba bardzo powszechna pułapka. Ale mam pytanie: skąd w ogóle wziął się pomysł, że rewersy muszą coś znaczyć? Czy to jest jakaś konkretna tradycja, czy to weszło do tarota stopniowo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Argos to zależy od systemu. W starszych tradycjach, np. w Tarocie Marsylskim, rewersy w ogóle nie były traktowane jako osobna kategoria znaczeń. To bardziej nowoczesne podejście, szczególnie rozpowszechnione przez Rider-Waite i późniejsze szkoły, które zaczęły rozbudowywać system o odwrócone karty. Więc nie ma jednej odpowiedzi, która byłaby 'poprawna'.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 952

@Sauwak czyli to jest dosłownie kwestia wyboru systemu, a nie jakiejś obiektywnej zasady? Bo ja używam kart Rider-Waite i zawsze myślałam, że rewersy są wbudowane w ten system.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Larkis tak i nie. Rider-Waite jako talia ma obrazy, które faktycznie zmieniają się wizualnie po odwróceniu, więc system sprzyja pracy z rewersami. Ale to nie znaczy, że musisz ich używać nawet przy tej talii. Waite sam w swoich pismach nie był szczególnie konsekwentny w kwestii rewersów.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, i tu wracamy do tego, co mówiłem wcześniej. Problem Landrynny polega na tym, że decyzja o metodzie powinna być podjęta zanim karta wyląduje na stole, a nie w odpowiedzi na to, co wypadło. Czy ktoś tutaj ma ustalony i spisany własny system pracy z rewersami? Dosłownie coś, do czego zagląda?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Indaphoros ja mam. Przez jakiś czas prowadziłam zeszyt, gdzie na początku każdej sesji wpisywałam, jak dziś podchodzę do rewersów i dlaczego. Głupie, ale działało, bo zmuszało mnie do świadomej decyzji zanim jeszcze losowałam pierwszą kartę.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 462

@Gituska a to nie było uciążliwe? Takie zapisywanie za każdym razem? Bo już mi się powoli zbiera na zniechęcenie od tej strony, papierkowej.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Kenta_88 uciążliwe? Trochę tak. Ale właśnie o to chodzi, ten moment zatrzymania zanim zaczniesz. Nie musisz pisać elaboratu, wystarczy jedno zdanie. Dziś rewersy to zablokowana energia. I tyle. Chodzi o zakotwiczenie decyzji, żeby potem nie kombinować.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Próbowałam czegoś podobnego, ale mój problem jest głębszy, chyba. Nawet jak z góry sobie powiem, że rewersy to osłabione znaczenie, to potem i tak zaczynam myśleć, że 'ale może w tym przypadku to jest odwrócenie znaczenia, bo kontekst jest inny'. I w kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 1317
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz, Landrynno, to nie jest problem z rewersami. To jest problem z dyscypliną interpretacyjną w ogóle. Rewersy są tylko jednym objawem. To samo może się dziać z każdą kartą, kiedy postanawiasz, że Słońce to jednak nie jest takie optymistyczne, bo sytuacja jest skomplikowana. Czy masz ten problem tylko z rewersami, czy też przy wyprostowanych kartach zdarzają ci się podobne wewnętrzne negocjacje?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@landrynna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 184

@Cohen hmm. Jak tak pytasz, to chyba tak. Przy wyprostowanych też. Tylko że przy rewersach jest to bardziej widoczne, bo mam jakby dwie opcje do wyboru, więc wybieranie jest bardziej oczywiste.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Cohen właśnie. I to jest w sumie odpowiedź na oryginalny temat tego wątku, wróżenie dla siebie jest trudniejsze nie dlatego, że karty są inne, tylko dlatego, że interpretacja jest procesem, w który wchodzi twoja wola. A przy odczycie dla kogoś innego ta wola jest mniej aktywna, bo nie masz emocjonalnego stawki w wyniku.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Seid ale czy to zawsze tak działa? Bo ja czasem robię rozkłady dla koleżanki i jednak mam jakąś stawkę, chcę, żeby jej wyszło dobrze. I mam wrażenie, że to też zabarwia, jak czytam karty. Czy to tylko mój problem?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Arkania to nie tylko twój problem. To jest bardzo częste u osób, które robią odczyty dla bliskich. Dla zupełnie obcych jest łatwiej. Dla przyjaciółki, kiedy wiesz, że ona czeka na dobrą wieść, to już trudniej. Emocje są, tylko z innego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

To znaczy, że idealnie byłoby wróżyć dla zupełnie obcych ludzi, których nie znajesz i nie obchodzą cię ich sprawy? To brzmi bardzo zimno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Dagma nie chodzi o obojętność, tylko o brak osobistego interesu w wyniku. Możesz się przejmować sytuacją kogoś obcego i jednocześnie nie mieć wbudowanego pragnienia, żeby karty powiedziały konkretną rzecz. To nie jest zimne, to jest bardziej czyste w sensie interpretacyjnym.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogóle radzić sobie z tym, że ktoś siedzi naprzeciwko i czeka? Bo jak robię rozkład sama, to nic mnie nie pogania, mogę się zastanawiać. Ale jak ktoś patrzy, to czuję presję, żeby szybko powiedzieć coś sensownego, i to chyba wpływa na to, jak interpretuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Anesja5 to jest rzeczywiście inne ciśnienie. Ja rozwiązuję to tak, że zanim cokolwiek powiem na głos, przechodzę przez cały rozkład w ciszy, bez komentarza. Daję sobie chwilę. Większość pytających to szanuje, a jeśli ktoś nie toleruje ciszy, to jest już informacja o tym, jak ta osoba podchodzi do procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

A wracając jeszcze do rewersów, bo mam z tym konkretny problem. Ostatnio wypadł mi rewers Hierofanta przy pytaniu o pracę. I dosłownie nie wiedziałem, co z tym zrobić. Hierofant wyprostowany to jakieś struktury, instytucje, zasady, a odwrócony? Bunt przeciwko strukturom? Odrzucenie instytucji? Zablokowana tradycja? Jak wy byście to czytali?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Argos to zależy od pytania i pozycji w rozkładzie, jak zwykle. Ale w kontekście pracy rewers Hierofanta może mówić o tym, że środowisko pracy ma bardzo sztywne zasady, które działają przeciwko tobie, albo że ty sam masz trudność z wpasowaniem się w czyjeś oczekiwania. Nie musi być dramatycznie. Którą pozycję zajmował w rozkładzie?


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 454

@Sauwak dobra, to brzmi sensownie. Czyli bardziej 'system kontra ty' niż 'system kontra system'? Bo nie chodzi o to, czy jestem w konflikcie z instytucją, tylko jak to działa akurat w tym konkretnym rozkładzie?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Argos no właśnie. I dlatego pozycja w rozkładzie jest tak ważna. Hierofant rewers na pozycji przeszkody to zupełnie co innego niż ten sam rewers na pozycji rady. W jednym przypadku możesz czytać to jako coś, co blokuje, w drugim jako coś, co sugeruje odejście od utartego schematu. Czy wiedziałeś, jakie pytanie zadałeś i jaki był twój rozkład?


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 454

@Sauwak trzy karty, przeszłość-teraźniejszość-przyszłość. I Hierofant wypadł na środku, czyli teraźniejszość. To dopiero mnie zmyliło, bo co to znaczy, że teraz jestem w miejscu, gdzie... nie wiem, odrzucam zasady? Przestrzegam zasad wbrew sobie?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Argos a jakie były pozostałe dwie karty? Bo rewers na środkowej pozycji bez kontekstu brzegów jest trochę jak zdanie bez początku i końca. Nie da się powiedzieć za wiele.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 1 miesiąc temu

To ciekawe, bo ja chyba właśnie na tym poleję przy rozkładach, nie patrze na całość, tylko karta po karcie. I może dlatego rewersy mnie tak destabilizują, bo oceniam je w izolacji, a nie w tym, co przed i co po.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

ja na początku robiłam dokładnie to samo. To chyba naturalne, że skupiasz się na jednej karcie, zwłaszcza jeśli jest trudna lub nieoczekiwana. Ale z czasem zaczęłam czytać rozkład jak zdanie, a nie jak listę słów. Jak długo już pracujesz z kartami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 184

@Leonora od kilku miesięcy mniej więcej. I właśnie, to może być kwestia stażu, nie zdolności. Może po prostu nie mam jeszcze wystarczająco dużo przepracowanych rozkładów, żeby nie panikować na widok rewersu.


Odpowiedz
Wpisy: 462
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo to trwa, zanim zaczyna się czytać rozkład całościowo? Bo też jestem na początku i mam to samo, każda karta to osobna historia i potem nie wiem, jak to skleić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Kenta_88 u mnie zajęło to jakieś pół roku regularnej pracy. Ale dużo zależy od tego, ile rozkładów robisz i czy je potem analizujesz. Sama liczba nie wystarczy, ważniejsze jest, czy po rozkładzie wracasz i sprawdzasz, co się sprawdziło.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Gituska to ważna uwaga. Prowadzisz jeszcze ten zeszyt, o którym mówiłaś wcześniej? Bo ciekawi mnie, czy to zapisywanie metody przekształciło się z czasem w coś innego, czy nadal robisz to w tej samej formie.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Indaphoros w nieco zmienionej. Teraz nie piszę już przed każdą sesją, bo mój system jest na tyle ustabilizowany, że nie potrzebuję się kotwiczyć za każdym razem. Ale nadal zapisuję rozkłady po i wracam do nich. Właśnie ta retrospekcja daje mi więcej niż samo losowanie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: