Ostatnio miałam dziwną sytuację podczas rozkładu i zaczęłam się zastanawiać nad czymś, o czym chyba rzadko się mówi wprost. Czy sposób tasowania kart naprawdę ma znaczenie? Konkretnie chodzi mi o to, czy tasujecie z otwartymi czy zamkniętymi oczami. Bo ja zawsze robiłam to z otwartymi, skupiając się na pytaniu, ale koleżanka powiedziała mi, że ona zawsze zamyka oczy i twierdzi, że wtedy "lepiej czuje karty". Nie wiem co o tym myśleć. Czy to w ogóle ma wpływ na to, jakie karty wychodzą, albo jak je potem interpretujesz?
eh, to pytanie pojawia się dość regularnie wśród osób, które zaczynają bardziej świadomie pracować z kartami. Moim zdaniem nie chodzi o to, czy oczy są otwarte czy zamknięte, ale o to, co się dzieje w środku podczas tasowania. Zamknięte oczy mogą pomóc wyciszyć bodźce wzrokowe i łatwiej skupić myśl na pytaniu, ale to nie jest żaden wymóg. Znam bardzo doświadczone osoby, które tasują z otwartymi oczami i patrzą gdzieś w dal, i ich rozkłady są znakomite. A masz jakiś konkretny problem ze skupieniem podczas tasowania, czy to po prostu ciekawość?
hmm, Mnie też zawsze ciekawiło, czy to nie jest przypadkiem kwestia tego, co zrobimy przed tasowaniem, a nie samego tasowania. Bo jesli wejdę do rozkładu bez zadnego wyciszenia, to nie ma znaczenia, czy oczy mam otwarte czy nie, i tak mi myśli latają po całym pokoju. Dosia, a ty sama jak to robisz?
Chciałem dodać coś, co może część osób nie lubi słyszeć. Technicznie rzecz biorąc, to, czy masz oczy otwarte czy zamknięte, nie zmienia fizycznie układu kart w talii. karty wychodzą takie, jakie wychodzą, niezależnie od stanu twoich powiek. Pytanie, które jest naprawdę ciekawe, brzmi: czy zamknięte oczy zmieniają jakość interpretacji, bo jesteś bardziej skupiona na pytaniu podczas tasowania? To byłoby sensowne psychologicznie. Ale mówienie, że oczy zamknięte "przyciągają lepsze karty", to już wchodzenie w spekulacje.
Nie, nie podważam idei rozkładu. Mówię, że jest różnica między "jestem bardziej skupiona, więc lepiej interpretuję to, co widzę" a "mam zamknięte oczy, więc wypadną mi lepsze karty". To pierwsze ma sens, to drugie już niekoniecznie. I właśnie o to pytanie chodzi w tym wątku, jak rozumiem.
Ja jestem dość świeżo po pierwszych samodzielnych rozkładach i szczerze nie wiedziałam,że w ogóle można mieć jakiś system przy tasowaniu. Zawsze po prostu brałam karty i tasowałam jak przy zwykłej grze, myśląc o pytaniu. Teraz się zastanawiam, czy moje rozkłady były przez to mniej dokładne? Dosia, czy jest jakaś "poprawna" metoda dla początkujących?
Moim zdaniem zamknięte oczy to podstawa przy każdym rodzaju pracy intuicyjnej. Wzrok jest dominującym zmysłem i kiedy jest aktywny, mózg automatycznie przetwarza otoczenie, co rozprasza. Przy zamkniętych oczach aktywują się inne kanały percepcji. Czytałem o tym w kontekście medytacji i to ma podłoże neurologiczne. Przy tasowaniu to działa tak samo.
Ciekawy wątek. Ja podchodzę do tego trochę od strony czakr i energii. Przy zamkniętych oczach łatwiej mi uruchomić czakrę trzeciego oka, przynajmniej subiektywnie to tak odczuwam. Ale zdaję sobie sprawę, że to moje odczucie, a nie fakt, ktory można sprawdzić. Hubert, a jak ty tasuje? Pytam, bo jesteś dosyć sceptyczny w tej kwestii i ciekawi mnie, czy masz jakiś konkretny rytuał czy raczej pracujesz czysto analitycznie.
Mogę zapytać coś głupiego? Czy to w ogóle ma znaczenie, jak długo tasujemy? Bo ja nie mam pojęcia, kiedy "skończyć" tasowanie, zawsze się gubię czy mam już wystarczająco wymieszane karty. I przy okazji, czy przy zamkniętych oczach nie ma się przypadkiem ryzyka, że zgniecie się karty albo zrobi coś nie tak?
Ja zacząłem niedawno i mam podobny problem jak Whisperia84. Skąd wiedzieć, że skończyłem tasować? Próbowałem zamykać oczy, ale rzeczywiście nie czułem żadnego specjalnego sygnału. Za to raz podczas tasowania z otwartymi oczami karta wyskoczyła mi z talii na stół i miałem wrażenie, że to "ta". Czy to jest dobry znak czy przypadek?
Ja mam trochę inne podejście i może to kogoś zainteresuje. Gdy robie rozkłady dla siebie w sprawach osobistych, i nie mówię tu o jakichś poważnych decyzjach, to tasuje naprawdę długo i zdecydowanie z zamkniętymi oczami. Czuję, że wtedy odcinam się od tego, co myślę, że "powinno" wyjść. Bo zdarza mi się, że z otwartymi oczami jakaś część mnie podświadomie chce zobaczyć konkretną kartę i nie wiem, czy to nie wpływa na to, gdzie kończę tasowanie
hmm, dokładnie tak to czuję. Nie wiem, czy to jest "prawdziwy" powód, dla którego to działa, ale psychologicznie tak to u mnie funkcjonuje. Gdy zamknę oczy i skupiam się na pytaniu, a nie na tym, jaką kartę chciałabym zobaczyć, potem rozkład bardziej mnie zaskakuje. A zaskoczenie w tarocie to chyba dobry znak, że coś naprawdę zobaczyłam, a nie wymyśliłam.
To, co opisuje Iwonna_73, to jest de facto efekt potwierdzenia, który zna każdy, kto czytał cokolwiek o psychologii poznawczej. I tu jest mój punkt: może zamknięte oczy nie "uwalniają intuicji", ale pomagają obejść ten konkretny mechanizm? To byłoby dla mnie o wiele bardziej sensowne wyjaśnienie. Nie mistyczne, ale faktycznie użyteczne.
Ale jak w ogóle oceniać, czy rozkład "trafił"? Bo ja jak pytam o coś, to zazwyczaj nie mam od razu porównania. Karty mówią jedno, życei pójdzie jak pójdzie. Ile trzeba czekać, żeby powiedzieć, że rozkład był dobry albo zły?
Wróciłam do wątku i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Wszyscy mówią o skupieniu i intuicji, ale czy ktoś próbował tasować z otwartymi oczami, ale z jakimś punktem skupienia, na przykład patrząc na płomień świecy albo na konkretną kartę ułożoną przed tasowaniem? Bo wydaje mi się, że może chodzi bardziej o to, gdzie kierujemy wzrok, a nie czy mamy oczy otwarte czy zamknięte. 🙂
Przy pracy z rytuałami od dawna wiem,ze skupienie wzroku na jednym punkcie to technika nie tylko przy tasowaniu. To jest rodzaj lekkiego transu czuwającego. Ale żeby nie odchodzić za daleko od tematu: stosowałam to przy tasowaniu i faktycznie czuję wtedy inne skupienie niż przy zamkniętych oczach. Otwarte oczy, jeden punkt, powolne tasowanie. To mi daje coś pomiędzy.
Zazwyczaj używam czegoś, co ma związek z pytaniem albo ze mną w danym momencie. Raz to jest świeca, innym razem konkretny kamień, czasem nawet herbata parująca na stole. Nie chodzi o przedimot sam w sobie, ale o to, żeby wzrok miał dokąd pójść i nie wędrował. Nie sądzę, żeby miało znaczenie co to jest, dopóki cię trzyma.
A ja mam głupie pytanie do wszystkich, bo jakoś się tu kręci wokół tego: czy w ogóle powinnam tasować, kiedy jestem w złym nastroju? Bo czasem siadam do kart właśnie wtedy, kiedy coś mnie gryzie, i zastanawiam się, czy takie tasowanie, czy otwarte czy zamknięte oczy, w ogóle ma sens, kiedy głowa jest gdzie indziej.
Wracając jeszcze do tego, co Magicwoman mówiła o punkcie skupienia, mam wrażenie, że to może być odpowiedź dla osób, które czują dyskomfort przy zamkniętych oczach, ale jednocześnie czują, że otwarte oczy i patrzenie wokół je rozprasza. Może właśnie warto poeksperymentować z tym podejściem zanim w ogóle podejmie się decyzję w stylu oczy otwarte kontra zamknięte? Ktoś tu dopiero zaczyna z tarotem i może to być dobry środek.
Mam wrażenie, że cała ta dyskusja o oczach otwartych zamkniętych, punkcie skupienia, kręci się wokół jednej rzeczy: jak sprawić, żeby umysł był na tyle cichy, żeby w ogóle coś usłyszeć podczas rozkładu. I tu nie ma jednej metody dla wszystkich. Ktoś potrzebuje ciemności za powiekami, ktoś inny potrzebuje czegoś, na czym zawiesi wzrok. Ale pytanie, które mnie coraz bardziej ciekawi po tej rozmowie, to co się dzieje po tasowaniu? Czy ten stan skupienia jakoś przenosi się na samą interpretację, czy ulatuje w momencie, kiedy kładziemy pierwszą kartę?
