Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co mi się zdarza dość regularnie przy czytaniach dla tej samej osoby. Mam koleżankę, dla której robię rozkłady od może roku i bez względu na to, jakie pytanie zadaje, niemal zawsze wychodzi jej Wieża albo Księżyc. Różne talie, różne rozkłady, różne pytania - i te dwie karty pojawiają się uparcie. Na początku myślałam, że to przypadek, ale po kolejnych kilku czytaniach zaczęłam się zastanawiać, czy to rzeczywiście coś mówi o jej sytuacji życiowej, czy może to ja sama podświadomie "spodziewam się" tych kart i jakoś mi to wpływa na interpretację. Czy ktoś z was miał podobnie z konkretną osobą? I jak wy to w ogóle traktujecie - jako sygnał, że coś w jej życiu jest nierozwiązane, czy raczej patrzycie na siebie i swój własny nawyk?
To bardzo dobre pytanie i cieszę się,że ktoś w końcu je stawia wprost. Widziałam dużo dyskusji o tym co znaczą poszczególne karty, ale mało kto pyta o to, kiedy zaczyna się problem interpretacyjny po stronie czytającego. Zanim powiem co myślę - powiedz mi więcej o tych czytaniach. Czy taliami czytasz na przestrzeni kilku miesięcy, czy to mogą być dwa, trzy rozkłady zrobione blisko siebie? I czy ta koleżanka zna wyniki poprzednich czytań, bo to też może mieć znaczenie.
Nie tyle jej znajomość, co twoja. Jeśli przez rok widzisz Wieżę i Księżyc, to w głowie zaczyna się budować obraz tej osoby jako "kogoś z Wieżą". I nie mówię, że to nieświadome fałszowanie - mówię, że możesz zacząć filtrować całą interpretację przez ten szablon, nawet kiedy karta wyciągnięta tego dnia mówi coś innego. Zdarza mi się to nawet po wielu latach. Pytanie, czy to błąd, czy może trafny wzorzec - i tu właśnie zaczyna się sedno.
Ale czy nie jest tak, że jeśli karta pojawia się wielokrotnie, to właśnie dlatego, że ta energia jest obecna w życiu osoby? Może Księżyc pokazuje, że ta koleżanka cały czas jest w jakimś zawieszeniu, nie widzi rzeczy jasno - i karty po prostu to potwierdzają za każdym razem, bo nic się nie zmieniło?
Ja mam podobnie, tylko z drugiej strony - robią mi czytania różne osoby i kilka z nich niezależnie wyciągnęło mi Hierofanta w kontekście relacji. Nie mówię, że to niemożliwe, ale kiedy to samo wychodzi u różnych czytających, to zaczynam myśleć, że może to ja jakoś "przyciągam" tę kartę albo projokuję ją swoją energią podczas czytania. Czy tak w ogóle może być?
Jednaj osobie powiedziałam trochę, ale dwie inne robiły mi czytania zaocznie, bez kontekstu. I właśnie one też wyciągnęły Hierofanta. Dlatego zaczęłam myśleć, że to coś rzeczywistego, nie efekt tego, że ktoś dopasowuje interpretację do tego, co słyszał.
Czytania zaoczne to zupełnie inny poziom - tam czytający nie ma jak "dopasowywać" do wiedzy o osobie, więc zbieżność jest mocniejszym sygnałem. Natomiast to, o czym mówi Czaromira96, czyli czytanie dla kogoś bliskiego przez długi czas, jest jedną z trudniejszych sytuacji dla czytającego. Znamy tę osobę, wiemy co przeżywa, i to zaczyna ciążyć. Nie twierdzę, że wyniki są fałszywe, ale interpretacja na pewno nie jest neutralna.
Przepraszam, że się wtrącę, bo nie znam się na tarocie zbyt dobrze - ale jak w ogóle można sprawdzić, czy karta pojawia się "za często"? Czy jest jakiś sposób, żeby to ocenić obiektywnie, czy to bardziej intuicja czytającego, że coś się powtarza?
ehh, Ja prowadziłem taki dziennik przez kilka miesięcy przy czytaniach dla siebie i wyszło mi, że Pustelnik pojawiał się może trzy razy częściej niż powinien statystycznie. nie wiedziałem, co z tym zrobić - czy to sygnał, że powinien zwrócić na to uwagę, czy może po prostu tak tasowałem, że ta karta leżała bliżej.
Sprzeczności nie ma, jeśli jasno się określi, w co się wierzy. Jeśli ktoś uważa, że ręka tasuje celowo pod wpływem energii pytania, to statystyczne analizy są po prostu nieadekwatne do tego modelu. Problem zaczyna sie, gdy ktoś mowi "to przypadek losowy, ale znaczący" - bo to już jest wewnętrznie niespójne. Pytanie, które zadajesz w tym wątku, jest właśnie na tej granicy.
Mnie zastanawia jedno - czy jeśli ta sama karta pojawia się przez rok, to nie jest to może sygnał, że trzeba zmienić podejście do czytania dla tej osoby? Albo dać sobie przerwę? Nie znam się dobrze na tarocie, ale wydaje mi się, że jakiś mechanizm powinien być, żeby nie kręcić się w kółko z tymi samymi kartami.
Ja miałam sytuację że robiłam sobie czytanai co tydzień i cały czas wyłaziło mi to samo - Koło Fortuny i Dwójka Mieczy. W końcu jedna znajoma mi powiedziała żebym przestała pytać o to samo, bo karty "już odpowiedziały" i teraz tylko nakręcam się pytając wciąż na nowo. Nie wiem czy to prawda ale faktycznie kiedy przestałam, karty zaczęły się zmieniać. Może częstotliwość czytań ma tu znaczenie? 😛
ehh, Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam pytanie, które mnie trochę nurtuje - czy jeśli sytuacja osoby rzeczywiście się nie zmienia przez kilka miesięcy, to czy nie jest tak, że karty po prostu dobrze ją opisują i to jest normalne? Czy to nie jest właśnie dobry znak, że czytający trafnie ją rozpoznaje?
To akurat ciekawe pytanie, bo implicitnie zakłada, ze karty działają jak miernik i że istnieje jakaś proporcja między zmianą w życiu a zmianą w wynikach czytania. Tego nikt nigdy nie sprawdził i chyba sprawdzić nie można. Co nie znaczy, że nie warto o tym myśleć.
Ale to nie odpowiada mi na mój problem z początku - bo w przypadku tej koleżanki ja nie wiem, czy jej sytuacja się nie zmienia, bo jej na tyle nie znam. Czytam dla niej sporadycznie, nie jestem jej terapeutką ani bliską przyjaciółką. Więc nie mogę powiedzieć "karty się nie zmieniają, bo nic się nie zmieniło w jej życiu". Może się zmieniło i ja po prostu tego nie wiem.
I to jest właśnie serce tego problemu, które trochę zginęło w dyskusji o tasowaniu. Jeśli nie wiesz, co się dzieje w jej życiu, to nie masz zewnętrznego punktu odniesienia. Karty powtarzają się, ale nie możesz potwierdzić ani zaprzeczyć czy to coś znaczy.
A ja mam pytanie troche z innej strony - czy ktoś z was próbował dawać czytania tej samej osobie, ale za każdym razem używając innej talii? Zastanawiam się, czy powtarzające się karty to też kwestia tego, z jaką talią pracujemy, czy raczej coś niezaleznego od talii.
Czytam tę rozmowę od poczatku i zastanawiam się - czy ktoś z was rozmawiał z tą osobą,dla ktorej robi czytania o tym, że ta sama karta wychodzi cały czas? Mam wrażenie, że to może być też informacja dla tej osoby, nie tylko dla czytającego.
Mnie wydaje się ze mówienie komuś "ta karta ciągle wychodzi dla ciebie" może tez trochę zasugerować osobie jak ma myśleć o sobie. Bo jak ktoś ci mówi "masz cały czas Wieżę", to możesz zacząć się sami utożsamiać z Wieżą nawet jeśli wcześniej tak nie myslałeś o swoim życiu.
Ja mam pytanie może trochę z boku - czy w tarocie istnieje coś takiego jak "karta przewodnia" przypisana konkretnej osobie? Bo gdzieś czytałam, że można wyliczyć taką kartę z daty urodzenia i zastanawiam się, czy te powtarzające się karty mogą pokrywać się z taką kartą przewodnią właśnie.
Sprawdziłam teraz z ciekawości i karta, która jej wychodzi najczęściej, nie pokrywa sie z kartą urodzenia, którą policzyłam na podstawie daty, którą znam. Więc to raczej nie tędy droga w tym konkretnym przypadku. Choć sama metoda jest interesująca i nie myślałam o tym porównaniu wcześniej.
To ciekawe, że karta urodzenia się nie pokrywa. Bo ja gdzieś czytałam, że ta metoda z datą urodzenia jest nieomylna i zawsze ma się potwierdzać w czytaniach. A tu wychodzi, że niekoniecznie? To po co wogole liczyć tę kartę duszy, jeśli i tak może nie mieć związku z tym, co wychodzi regularnie? 🙂
Liczyłam standardowo,sumując cyfry daty urodzenia i redukując do liczby od 1 do 21. Ale widzę, ze nawet to nie jest takie oczywiste. Niemniej wracając do meritum - bardziej chodzi mi o to, że powtórzenia w czytaniach są niezależne od tej metody i wciąż nie wiem, jak je traktować. Karta urodzenia to był trop poboczny który akurat nie zadziałał.
A ja mam może głupie pytanie, ale czy w ogóle możliwe jest, że czytający podświadomie tasuje tak, żeby wychodziły karty, które "pasują" do osoby? Nie celowo, ale przez jakiś nawyk ruchowy? Pytam serio, bo nie wiem jak bardzo losowe jest tasowanie w praktyce.
Przy okazji mechaniki tasowania warto zauważyć, że samo pojęcie "wystarczająco dokładnego" tasowania jest problematyczne. W teorii probabilistyki pełna randomizacja standardowej talii wymaga od siedmiu do dziesięciu tasowań riffle shuffle. Większość osób robiących czytania nie tasuje w ten sposób. Więc pewien poziom nieulosowości jest strukturalną cechą praktyki, nie wyjątkiem.
