Jestem teraz u znajomej na kilka dni i zabrałam ze sobą karty, bo nie wyobrażam sobie tylu dni bez rozkładu. Zrobiłam wieczorem krótkie pytanie o pewną osobę i jakoś... nie czułam tego co zwykle. Karty niby były te same, ale coś mi nie grało. Czy to możliwe, że poza domem rozkłady działają inaczej? Albo że karty potrzebują stałego miejsca?
Też to czułam kiedyś, jak robiłam rozkład u mamy. Myślałam, że to nerwy albo że byłam zmęczona. Ale potem kilka razy wyszło mi coś totalnie niezwiązanego z pytaniem i zaczęłam się zastanawiać czy miejsce ma znaczenie.
A co dokładnie czułaś, że "nie grało"? Bo to ważne żeby rozróżnić czy to energia miejsca, karty czy po prostu twoje rozproszenie. Byłaś skupiona przy rozkładzie czy trochę na luzie, bo jesteś w gościach?
Słyszałam że karty przechowują energię otoczenia i jak je przenosisz to trzeba je na nowo "oswoić" z miejscem. Podobno wystarczy położyć je na noc w nowym miejscu i zostawić spokojnie, żeby się zaaklimatyzowały.
Z mojego doświadczenia to nie chodzi o karty same w sobie tylko o osobę, która je trzyma. Jak ty jesteś rozbita, w innym miejscu, czujesz się nieswojo, to rozkład to odzwierciedla. Karty są po prostu lustrem tego co jest w środku.
Księżyc odwrócony i Dwójka Mieczy razem to całkiem spójny obraz, niezależnie od miejsca. To może znaczyć że sytuacja jest zamglona, że jest jakiś impas w decyzji. A o kogo pytałaś, jeśli mogę spytać?
O, ja mam podobnie. Czytałam że samo ciąganie kart może blokować, bo za bardzo skupiasz energię na pytaniu i to tworzy napięcie zamiast przyciągania. Podobno lepiej zrobić jeden porządny rozkład i odłożyć temat.
Wróćmy do pierwotnego pytania, bo to ciekawe. Karty nie tracą "mocy" przez zmianę miejsca. Ale twoja zdolność do skupienia i odbioru moze bardzo się zmieniać w zależności od otoczenia. Jeśli jesteś w gościach i ktoś do ciebie mówi, to nie jesteś w rozkładzie, tylko na wpół w rozkładzie. To już wystarczy żeby interpretacja była mglista.
A co z tym pytaniem czy można coś zrobić aktywnie? Bo ja też jestem w podobnej sytuacji i zastanawiam się, czy tarot może odpowiedzieć nie tylko "czy", ale też "co zrobić". 🙂
Nie, zawsze pytam "czy", "kiedy", nigdy "co mogę". Nie wiedziałam że to aż takie ważne. Jak to w takim razie ułożyć? Czy to zmienia też rozkład który wybierasz?
Mam notatki z kilku rozkładów gdzie zmieniałam tylko sformułowanie pytania i wyniki naprawdę były inne. Przy pytaniu "co mogę" bardzo często wychodziły mi karty pentakli albo kart dworskich, co odczytuję jako konkretne działanie lub osobę która może mi pomóc. Przy "czy i kiedy" dostawałam głównie Wielką Arkanę i nie wiedziałam co z nią zrobić.
Dobra, to spróbuję przeformułować. Zamiast pytać "czy on się pojawi", mam zapytać "co mogę teraz zrobić żeby otworzyć się na nową relację"? I to zmienia też rozkład ktory wybieram, prawda? Bo nie wiem czy dalej ciągnąć trzy karty czy wziąść coś bardziej rozbudowanego
Przy pytaniu o działanie trzy karty mogą w zupełności wystarczyć. Pierwsza jako sytuacja, druga jako to co możesz teraz zrobić, trzecia jako prawdopodobny kierunek jeśli to zrobisz. To już nie jest "tak/nie", tylko konkretna ścieżka. Czy próbowałaś kiedyś rozkładu z pytaniem warunkowym, czyli "jeśli zrobię X, to co z tego wyniknie"?
A czy taki układ warunkowy nie jest trochę ryzykowny dla kogoś kto jest na początku? Bo jak źle dobierzesz X, to cały rozkład może być o czymś innym niż myślisz.
Wróćmy na chwilę do tego co Florkaa pisała wcześniej,bo mnie ta Dwójka Mieczy przy pytaniu o kogoś nowego bardzo zastanawia. Bo ta karta dla mnie zawsze wychodzi kiedy jest jakiś opór wewnętrzny, nie zewnętrzny. Jakbyś miała coś w sobie co blokuje, a nie jakiś zewnętrzny problem.
Trochę ją znam, widzieliśmy się kilka razy. Ale nie wiem co on myśli, stąd pytanie. Klatwa56 czyli twoja interpretacja byłaby taka że to nie mój problem tylko że sytuacja jest za wcześnie?
Ja bym tu też sprawdziła w jakim miejscu rozkładu wypadły te dwie karty. Bo Księżyc odwrócony jako karta "co możesz teraz" brzmi inaczej niż Księżyc odwrócony jako "co na cię wpływa z zewnątrz". Pamiętasz gdzie leżały?
To ważna obserwacja. Rozkład bez pozycji daje bardzo inną jakość odczytu niż ten z przypisanymi miejscami. Bez struktury wszystko się zlewa w jedno i trudno powiedziec czy dana karta mówi o tobie, o nim, o sytuacji, o tym co możesz zrobić. Ale nie powiedziałabym że to blad, to po prostu inna technika.
A czy w takim razie w tym wątku w ogóle jest odpowiedź na to pierwotne pytanie z tytułu? Czyli czy karty "działają gorzej" poza domem? Bo mam wrażenie że rozmowa poszła trochę w inną stronę chociaż ciekawą.
ehh, Porównywałam trochę, bo jeżdżę służbowo i biorę karty ze sobą. Z moich obserwacji nie wynika żeby wyniki były gorsze, ale są inne. W podróży wychodziło mi więcej kart związanych z ruchem, zmianą, Głupiec, Koło Fortuny. Nie wiem czy to energia miejsca czy po prostu mój stan umysłu, bo w podróży naprawdę myślę inaczej.
Właśnie dlatego nie odważyłam się jeszcze robić rozkładów poza domem. Mam te karty od niedawna i jakoś czuję że potrzebuję ustabilizowanego miejsca. Ale może to tylko mój lęk że coś przekręcę.
Wracając do tego co Rojnik słusznie zauważyła. Karty same w sobie są nośnikiem, nie źródłem. Możesz robić rozkład na dworcu i jeśli jesteś skupiona, to wynik będzie tak samo wartościowy jak ten zrobiony w domu przy świeczkach. Problem nie jest w miejscu, problem jest w tym co to miejsce z tobą robi. Czy rozpraszasz się, czy czujesz się bezpiecznie, czy masz chwilę ciszy.
To ma sens. Ja ostatnio robiłam rozkład u koleżanki i było okej, ale ona wyszła z pokoju i zostawiła mnie samą. Jak była obok to nie mogłam się skupić bo czułam że patrzy, chociaż nie patrzyła
To dokładnie to co miałam. Znajoma nie patrzyła ale była obok i to wystarczyło. Czyli jednak to moje rozproszenie, nie karty ani miejsce. Trochę ulga, trochę frustracja bo znaczy że muszę nad sobą popracować a nie szukać idealnego miejsca.
A czy jest jakiś sposób żeby szybko wejść w skupienie jeśli nie ma idealnych warunków? Coś co można zrobić w ciągu minuty przed rozkładem, żeby jakoś się odciąć od otoczenia?
Można też fizycznie potasować karty wolniej niż zwykle. Nie żeby je pomieszać, tylko żeby ręce miały czas zarejestrować że zaczyna się coś innego niż codzienna krzątanina. Skupienie nie musi przychodzić z głowy, czasem wystarczy że ciało zmieni tempo. 😉
Właśnie mam pytanie do calej tej dyskusji o skupieniu. Okej, rozumiem że skupienie jest ważne. Ale co jesli emocje są częścią pytania? Jak pytam o kogoś kto mi się podoba, to siłą rzeczy jestem nakręcona. Czy wtedy w ogóle mogę ufać że czytam karty a nie swoje życzenia?
