wiesz co, No dobra ale to trochę rozmywa cały sens rozkładu przed snem. Jak karta tylko "nastrajia", to po co w ogóle konkretna karta? Mógłbyś równie dobrze poczytać cokolwiek albo popatrzeć przez okno. Co robi karta czego nie robi zwykła wieczorna refleksja?
eh, Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może naiwne - czy wy w ogóle rozróżniacie "sen proroczy" od "sen który daje odpowiedź na pytanie"? Bo to chyba nie jest to samo a często piszecie jakby było.
I to jest właśnie ten problem z całą tą dyskusją - rozmawiamy o czymś co z definicji jest niemożliwe do zweryfikowania obiektywnie. Co nie znaczy że tarot przed snem jest bez wartości, tylko że pytanie z tytułu wątku nie ma odpowiedzi tak/nie. Zależy od tego co rozumiesz przez "proroczy".
To co mówi Agatka.x jest praktyczne, ale mam pytanie do Filomeny - co konkretnie robi partner który "komentuje"? Czy to jest żarty, czy naprawdę poważna rozmowa o tym ze to głupota, bo to są dwie różne sytuacje i wymagają różnej reakcji.
Filomeno, mogę się tu wtrącić z zupełnie innej strony? Jeśli energia przed snem jest napięta przez komentarze partnera, to karta wyciągnięta w tym stanie i tak będzie odczytana przez filtr nerwowości. Możesz wyciągnąć Słońce i zobaczyć w nim zagrożenie jeśli jesteś spięta. Najpierw spokój, potem karta.
Wracam do wątku o porze rozkładu bo to chyba kluczowe. Jeśli wieczorem nie ma warunków to naprawdę nie ma sensu sie upierać. Pracuję z kartami rano i sny które potem miewam wieczorem bywają bardziej spokojne,jakby karta siedziała we mnie przez cały dzień bez presji. Może to jest odpowiedź dla Filomeny?
Ale właśnie - jeśli karta procesuje się przez cały dzień, to nie zakłócają tego wszystkie inne rzeczy które się między porankiem a snem dzieją? Praca, rozmowy, problemy? Mam wrażenie że do wieczora z tego porannego rozkładu zostałoby nic.
szczerze, Słuchajcie, to co opisuje Nekromantka jest dla mnie w tej chwili bardzo konkretne. Bo mój problem jest właśnie taki ze wieczorem jest napięcie przez partnera i robię wszystko szybciej. Ale rano kiedy on śpi albo wychodzi wcześniej - mogłabym spokojnie wyciągnąć kartę i zapisać. Czy ktoś próbował tego przy podobnej sytuacji domowej?
Właśnie tak weszłam w poranne rozkłady, choć nie z powodu partnera tylko dlatego że wieczorami jestem po prostu za zmęczona żeby to miało sens. I wiesz co - sny po porannym rozkładzie mam bardziej spokojne, mniej naładowane. Nie wiem czy bardziej prorocze, ale na pewno łatwiejsze do analizy rano po przebudzeniu.
Ale czy ktoś moze powiedzieć wprost - porannym rozkładem można w ogóle wywołać sen proroczy? Bo cała ta dyskusja zazcęła się od pytania Filomeny o sny prorocze a teraz rozmawiamy o porannych rozkładach i notatkach w ciągu dnia. nie odpłynęłyśmy za daleko?
Wracając do Filomeny i jej sytuacji - mam wrażenie że ona nie pyta już tyle o teorię snów proroczy co o to czy to w ogóle ma sens robić w jej warunkach. I myślę że odpowiedź na to jest tak,ale nie tak jak pierwotnie planowała. Rano, bez widza, z notatką - to brzmi jak coś co może naprawdę działać lepiej niż nerwowy wieczorny rytuał.
No dobra ale wchodzimy tu w temat wyciszania i medytacji a to zupełnie inna para kaloszy. Mnie ciekawi jedno - jeśli karta rano i wyciszenie wieczorem są rozdzielone,to co tak naprawdę prowadzi sen? Karta z rana czy stan z wieczora? Bo jeśli oba, to w jakiej proporcji?
Tylko że porównanie do gotowania kuleje trochę, bo w gotowaniu możesz powtórzyć przepis i dostaniesz podobny efekt. Ze snami proroczymi tego nie ma. Więc jak wogóle budować praktykę wokół czegoś co jest niepowtarzalne z definicji?
Słyszę to i rozumiem, ale dalej mam ten sam problem praktyczny. Jeśli mam budować warunki, to jakie konkretnie? Bo teraz wygląda to tak, że część osób mówi karta wieczorem, część mówi rano, Nekromantka mówi notatka w środku dnia. Jak to poskładać w coś sensownego dla osoby która zaczyna?
Filomena, mysle że nie musisz od razu składać tego wszystkiego naraz. Przy twoich warunkach domowych jedno stabilne działanie jest lepsze niż trzy niestabilne. Rano bez partnera, jedna karta, jedno zdanie w notatniku. reszta może przyjść z czasem.
Po tygodniu możesz się spodziewać tego, że zaczniesz lepiej pamiętać sny. To jest pierwsze co zmienia regularna praca z kartą przed snem, albo rano, to nieistotne. Sam proroczy charakter przychodzi dużo później i rzadziej. I nie zawsze wiadomo od razu, że to był taki sen.
To jest ważne uzupełnienie do całej rozmowy. Notatka to nie tylko praca z kartą, to też materiał dowodowy na własne potrzeby. Bez niej nawet najbardziej trafny sen proroczy zlewa się z innymi po kilku dniach i nie możesz potem ocenić swojej praktyki
Ja dorzucę do tego jedno zdanie i trzy minuty to absolutne minimum, ale naprawdę wystarczające. Próbowałam robić długie opisy, rzuciłam po tygodniu. Przy krótkim zapisku trzymam się tego od kilku miesięcy bez przerwy.
To rozróżnienie które zrobiłaś na końcu jest naprawdę kluczowe. Sen który pomaga zobaczyć coś wyraźniej i sen proroczy to dwie różne kategorie, choć mogą się na siebie nakładać. Pytanie jest takie - czy szukając jednego, możesz trafić na drugie? Moim zdaniem tak, ale nie możesz tego zaplanować.
Ale czy to nie jest tak, że większość snów które ludzie nazywają proroczymi to włanśie te "wyjaśniające"? Mam wrażenie że często mylimy przetwarzanie intuicji z przepowiednią. Sen może pokazać coś czego nie widziałaś świadomie ale to nie znaczy że przyszłość była zakodowana w kartach
To jest właśnie problem z całą tą rozmową. Nie możemy rozstrzygnąć czy sen był proroczy czy nie, bo nie mamy jak sprawdzić mechanizmu, tylko efekt. i to jest pułapka w której łatwo utknąć.
Wróćmy na chwilę do Filomeny, bo trochę odpłynęliśmy. ona pytała konkretnie o rozkład przed snem i czy to ma sens przy konflikcie z partnerem. To rozróżnienie między snem proroczym a wyjaśniającym jest ciekawe, ale jej praktyczny problem nadal stoi. Filomena, co ty o tym myślisz po tym wszystkim?
I to jest chyba najuczciwsza odpowiedź w całej tej dyskusji. Dużo osób zaczyna od pytania "czy to działa" i w połowie drogi orientuje się że tak naprawdę pytało o coś innego. Jak myślisz, co ci dałoby taki rytuał na co dzień, niezlaeżnie od snów?
Ale słuchajcie, nie można tak łatwo porzucić tematu snów, bo to jest w tytule wątku. Filomena, skoro mówisz że to dla ciebie mniej ważne, to czy w ogóle próbowałaś kiedyś zanotować sen po takim rozkładzie? Choćby raz?
