Zastanawiam się nad czymś, co mnie gryzie od jakiegoś czasu przy rozkładach. karty z numerem 5 - Piątka Mieczy, Piątka Kielichów, Piątka Buław, Piątka Denarów - prawie zawsze kojarzą mi się z jakimś tarciem, stratą, kłótnią. I teraz mam pytanie do was: czy to jest reguła, czy po prostu tak mi się układa? Pytam też dlatego, że czasem robię rozkład w stresie, trochę z desperacji, kiedy już nie wiem co robić - i zawsze wychodzi mi jakiś chaos. Nie wiem, czy to karta odpowiada na sytuację, czy ja po prostu w takim stanie źle to czytam.
To jest dobre pytanie, ale najpierw chciałabym wiedzieć - w jakim systemie pracujesz? Bo Rider-Waite i Thoth to trochę inne podejście do piątek. W Rider-Waite te karty faktycznie mają cięższy wydźwięk wizualnie, co może sugerować od razu konflikt. Ale czy naprawdę zawsze tak czytasz te karty, czy może masz już z góry nastawienie, że piątka to kłopoty?
No właśnie, ja też tak mam! Jak widzę piątkę w rozkładzie to od razu mi serce siada. Szczególnie Piątka Mieczy, bo to w ogóle wygląda jak klęska totalna na tej ilustracji. Ale czy te desperackie rozkłady to w ogóle mają sens? Bo ja czasem robię rozkład o tej samej sprawie trzy razy z rzędu i za każdym razem wychodzi co innego.
No właśnie o to mi chodziło. Bo jak robie rozkład kiedy jestem spokojny, to te same karty czytam zupełnie inaczej. A jak robię coś w ostatniej chwili, w panice to wszystko wygląda złowróżbnie. Czy to w ogóle obciąża wynik? Czy mój stan podczas tasowania ma znaczenie?
Mnie uczono,że stan podczas tasowania ma ogromne znaczenie. Jeśli jesteś w trybie "ratuj się kto może", to energia tego lęku idzie w karty. I wtedy nawet neutralna karta może być odczytana przez ciebie jako zagrożenie. Miałam taki okres że robiłam rozkłady tylko kiedy byłam zestresowana - i zawsze wychodziło tragicznie. Jak zaczęłam robić je na spokojnie, te same układy zaczęły mi mówić coś konstruktywnego.
Dokładnie to chciałam powiedzieć. Ja robię kilka oddechów, czasem krótką wizualizację, zanim sięgnę po karty w trudnej sytuacji. To nie eliminuje emocji, ale daje mi chwilę dystansu. I wtedy piątka nie wygląda już jak wyrok, tylko jak sygnał, że coś jest napięte
A ja mam głupie pytanie, bo dopiero się uczę - czy te piątki z różnych kolorów to w ogóle mają coś wspólnego poza numerem? Bo czytałem, że każdy żywioł zmienia znaczenie. To jak mam rozumieć, że wszystkie piątki to konflikt, skoro miecze to powietrze, a denary to ziemia? 🙂
To ciekawe co piszesz o numerologii piątki, bo ja do tarota podchodzę głównie przez liczby i zawsze mnie zastanawiało to samo. Piątka w numerologii to wolność i zmiana, ale też impulsywność. czy przy tych desperackich rozkładach nie jest tak, że po prostu przyciągamy karty, które odzwierciedlają nasz impuls, a nie realną sytuację?
Zatrzymajcie się na chwilę. To rozróżnienie "co jest" kontra "co czuję" jest trochę fałszywe. Karty działają jako lustro twojej energii w danym momencie - i twój stan to CZĘŚĆ tej energii, nie zakłócenie. Jeśli ciągniesz karty w desperacji, to ta desperacja jest prawdziwą informacją. Pytanie nie brzmi "czy wynik jest prawdziwy", tylko "na co ten wynik wskazuje".
I to jest chyba sedno całego wątku. Jeden z moich pierwszych nauczycieli tarota powiedział mi, że karty z numerem 5 to nie "zło", tylko "przesilenie". Coś musi się zmienić, coś jest w punkcie zwrotnym. I to pasuje do obu tych sytuacji - i do konfliktu zewnętrznego i do wewnętrznego kryzysu.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy to znaczy, że jak w rozkładzie wyjdą mi dwie lub trzy piątki naraz to ten sygnał zmiany jest po prostu silniejszy? Czy to nie mnoży konfliktów?
Czytam ten wątek i mam wrażenie, że pomijacie jeden aspekt - odwrócone piątki. Bo odwrócona Piątka Kielichów to zupełnie inna rozmowa niż ta prosta. Ktoś tutaj w ogóle pracuje z odwróconymi kartami czy wszyscy trzymacie się prostych?
Bo odwrócona Piatka Kielichów to zupełnie inna rozmowa niż ta prosta. Ktoś tutaj w ogóle pracuje z odwróconymi kartami czy wszsycy trzymacie się prostych?
A ja nawet nie wiem czy moja talia ma odwrócone bo zawsze przekładam karty w jedną stronę żeby się nie pomieszały. Czy to błąd? Nikt mi nie powiedział żeby celowo część odwracać.
Hej, wracając do tego co pisał Glifmistrz - bo mi się to miesza trochę. Czy odwrócona piątka to znaczy, że ten konflikt czy zmiana jest zablokowana? Czy że właśnie minęła? Bo jak dopiero zaczynam z tarotem, to te dwie rzeczy brzmią dla mnie zupełnie inaczej.
To wszystko brzmi sensownie, ale właśnie wracam do swojego pierwotnego pytania - jak mam to wszystko stosować, jak robię rozkład w panice? Bo słyszę: patrz na kontekst, patrz na pozycję, sprawdź czy odwrócona, sprawdź żywioł. A jak serce wali i człowiek chce wiedzieć TU I TERAZ czy coś sie uda, to ten cały system się sypie
Dokładnie to samo przechodziłam i mam jedno konkretne pytanie do Ciebie - co zwykle sprawia, że sięgasz po karty w panice? Czy to jest jeden rodzaj sytuacji, czy różne? Bo u mnie to zawsze były sprawy, w których tak naprawdę czułam, że odpowiedź już znam, tylko się bałam ją przyjąć.
I tu jest clue całego wątku. Piątka w takim momencie może po prostu odzwierciedlać to, że jesteś w punkcie bez odwrotu - nie mówi "będzie klęska", mówi "jesteś w środku zmiany". To nie jest przepowiednia. To jest opis stanu. Czy to zmienia coś w tym jak ją odbierasz?
No ale przepraszam, bo to mnie irytuje w tej całej dyskusji - jak tarot nie daje odpowiedzi, to po co w ogóle pytać? Szczególnie właśnie wtedy gdy potrzebujesz decyzji? Chyba o to chodzi Jaśkowi i mnie też to chodzi jak robię swoje rozkłady.
Czytam tę wymianę i mam pytanie do Czesia61 - ale czy to nie jest trochę tak, że interpretujemy karty pod to co chcemy usłyszeć? Bo jeśli piątka może znaczyć "jesteś w zmianie", "masz konflikt", "boisz się" "coś się kończy", "coś blokujesz"... to gdzie jest granica między interpretacją a projekcją własnych lęków? 🙂
Notatki z rozkładów to minimum. Ale Hazel74 pyta o coś głębszego - o mechanizm samooszukiwania się. I tu jest różnica między tarocistą a kimś kto szuka potwierdzenia. Ten pierwszy zapisuje interpretację PRZED rozstrzygnięciem sytuacji. Inaczej to nie wróżba, tylko analizowanie po fakcie.
eh, chcę wrócić do tematu liczby pięć, bo mi się wydaje, że to wciąż nie zostało domknięte. W numerologii piątka to liczba kryzysu przejściowego - nie końca, nie klęski, tylko momentu między jednym stanem a drugim. I czy nie jest tak, że te desperackie rozkłady o których mówi autor wątku, zdarzają się właśnie w takich momentach? To moze nie być przypadek, że wtedy wychodzą piątki.
Tak, chyba dobrze rozumiem! I to jest właśnie takie uspokajające że karta nie mówi "za chwilę będzie dramat", tylko "hej, właśnie to przeżywasz". Choć... to rodzi pytanie - czy ta "piątka jako opis stanu" działa tak samo niezależnie od pozycji w rozkładzie? Bo wydaje mi się, że np. w pozycji przyszłości to już inaczej brzmi, nie?
I tu dochodzimy do sedna, bo Jasiek pisał, że serce wali i chce wiedzieć szybko. Mam pytanie do niego - jak długo trwa twój typowy rozkład? Czy to jest dosłownie "wyciągam trzy karty i lecę", czy jednak siadasz i patrzysz na to dłużej?
Szczerze? Trzy karty, dosłownie dwie minuty, czasem mniej. I to jest chyba mój problem, bo potem przez cały dzień interpretuję to co widziałem przez te dwie minuty. Piątka siedzi w głowie i buja.
O, to ja tak samo! Wyciągam szybko i potem żałuję. Ale czy można w ogóle zrobić porządny rozkład jak się jest zestresowanym? Bo mi się wydaje, że jak trzęsą mi się ręce to i karty wychodzą jakieś przypadkowe.
Wracając do meritum - Jasiek opisuje coś, co znam z własnej praktyki. Dwie minuty, trzy karty, piątka w środku i zamrożenie. I problem nie leży w piątce. Leży w tym, że nie wiesz co ona tutaj robi. Czy ktoś z was robi rozkłady z z góry ustalonymi pytaniami do każdej pozycji zanim wogole potasuje karty?
