Hej, mam takie pytanie, bo ostatnio wpadłam na pomysł żeby robić krótki rozkład kart tuż przed snem - jedna, dwie karty, żeby zobaczyć co noc może przynieść. I zastanawiam się, czy sen po takim rozkładzie ma szansę być proroczy? Czy karta jakoś wpływa na to co śnimy, czy to już za daleko idące myślenie? Mój partner uważa że to kompletna głupota i śmieje się, więc robię to po cichu, ale trochę mi to przeszkadza, że muszę się ukrywać z czymś, co dla mnie ma znaczenie.
Interesujące pytanie, bo te dwie rzeczy - rozkład przed snem i proroczość snów - to trochę osobne tematy, które tu się łączą. Karty przed snem mogą faktycznie nastroić umysł na pewne symbole, ale to bardziej działa tak, że twój mózg przetwarza obraz karty i jej znaczenie, i to może się potem pojawić w śnie jako motyw. Czy to znaczy proroczy sen? To już zależy co rozumiesz przez proroczość. A jak długo robisz te rozkłady? Bo jeden raz to za mało żeby cokolwiek ocenić.
Ja to robię od dłuższego czasu i powiem ci, że zauważyłam pewien wzorzec - ale tylko wtedy kiedy kładę konkretne pytanie przed wyciągnięciem karty. Jeśli po prostu losowo wyjmuję, sen może być chaotyczny albo w ogóle nie nawiązywać do karty. Natomiast jak skupiam się na pytaniu i potem na obrazie karty dosłownie patrząc na nią kilka minut przed zaśnięciem - wtedy częściej pojawiają mi się sny z podobną symboliką. Ale proroczy? To już inna kwestia. Co ty rozumiesz przez proroczy sen - że coś przepowiada, czy że daje wskazówkę? 😉
Chyba bardziej o wskazówkę mi chodzi, nie o to że będę widzieć przyszłość jak w kryształowej kuli. Bardziej że sen jakśo potwierdzi albo rozszerzy to co karta pokazała. Ale nie wiedziałam że powinnam skupiać się na pytaniu przed wyciągnięciem - ja po prostu tasowałam i wyciągałam. Może dlatego nie ma wyraźnego połączenia ze snami.
To co opisuje Prophecy01 to coś w rodzaju inkubacji snu - stara technika, stosowana jeszcze w starożytnych świątyniach. Idea polega na tym, żeby przed snem bardzo wyraźnie zaintencjonować pytanie i obraz, ktory ma być "kluczem". Karta tarota jako taki klucz działa całkiem dobrze, bo jest nasycona symboliką. Tylko pytanie do ciebie - jakie karty wyciągasz? Bo to ma znaczenie. Inne obrazy będą inaczej przetwarzane przez umysł w fazie REM.
Hm, to już danwo było, nie pamiętam dokładnie, ale chyba coś z wodą i burzą - może Księżyc? W każdym razie to trochę zmieniło moje podejście i teraz przed snem staram się raczej nie myśleć o snach intencjonalnie. Ale wracając do pytania autorki - może warto zacząć od spokojnych kart?
Dokładnie. Ja zawsze mówię, że przed snem najlepiej karty z elementem powietrza albo kart z grupy dworskiej - Paź, Rycerz. Coś lekkiego, nie za bardzo naładowanego. Gwiazda też jest dobra. Ale to i tak nie gwarantuje że sen będzie miał związek z kartą, bo mózg robi co chce.
Zeszyt to podstawa i nie mówię tego żeby pouczać, ale sama przez jakiś czas myślałam że pamiętam sny wystarczająco dobrze, a okazało sie że zapominałam połowę do południa. Dopiero zapisywanie zaraz po przebudzeniu zmieniło perspektywę. Co do samego pytania - ja nie nazwałabym tego proroczością, bardziej lustrem podświadomości. Karta przed snem otwiera pewien temat, a sen go przetwarza. Czasem trafnie, czasem zupełnie na opak.
No właśnie, zeszyt - nie mam i chyba to błąd. Ale mam jeszcze to praktyczne pytanie: jak robić to tak żeby partner nie robił z tego problemu? Śmieszy się, a ostatnio jak zobaczył karty na stoliku nocnym to zaczął komentować. Trochę to psuje spokój przed snem, a w takim stanie chyba trudniej o jakikolwiek świadomy sen.
To jest chyba najtrudniejsza część tego co opisujesz, i mysle że wiele osób tu ma lub miało podobnie. U mnie zajęło sporo czasu zanim mój bliski przestał komentować. Pomogło jedno - przestałam wyjaśniać i tłumaczyć. Im mniej reagowałam na komentarze, tym szybciej temat przestał być ciekawy. Ale nie wiem jak twój partner - czy to jest tak że on naprawdę ma coś przeciwko, czy bardziej żartuje?
Bardziej żartuje chyba, ale te żarty potrafią trochę dotknąć, wiesz? Szczególnie kiedy mówi "i co, karty znowu wróżyły kłopoty" albo coś w tym stylu. Nie jest wrogi, ale nie rozumie i nie stara się rozumieć.
wiesz co, Znam to na pamięć. Powiem ci jedno - nie tłumacz się i nie zapraszaj do dyskusji. Karty chowaj,jeśli to pomaga, ale nie dlatego że się wstydzisz, tylko dlatego że twoja praktyka jest twoja i nie potrzebuje jego opinii. To nie jest ukrywanie się, to po prostu wyznaczanie przestrzeni dla siebie. Z czasem jak zobaczy że to po prostu część twojej rutyny, komentarze zazwyczaj cichn.
Przepraszam że wejdę z boku, bo nie jestem znawcą kart, ale to co opisujesz z partnerem brzmi jakby problem nie był w kartach, tylko w tym że czujesz że musisz ukrywać coś co jest dla ciebie ważne. Czy wy w ogóle rozmawialiście poważnie o tym że to jest dla ciebie znaczące, nie jako wróżba, ale jako... rytuał uspokajający przed snem?
To co mówi Gabrysieńka_82 o rozróżnieniu jest bardzo istotne i często zaniedbywane w takich rozmowach. Jeśli chodzi o technikę - przed snem polecam wyciągnąć jedną kartę, popatrzeć na nią spokojnie kilka minut, a potem odłożyć. nie zostawiać jej na stoliku bo mózg może to traktować jak niedomkniętą pętlę i kręcić się wokół. Odłożona karta to zamknięty rytuał, a zamknięty rytuał łatwiej przetwarza umysł w spokoju. Czy próbowałaś kiedyś rysować lub opisywać kartę zamiast tylko patrzeć?
To co napisał Czulu o odłożeniu karty - to ciekawe, nigdy tak nie myślałam o tym. Ja zostawiam kartę na nocnym stoliku właśnie po to żeby "działała przez noc" ale teraz zastanawiam się czy to nie jest błąd. A rysowanie karty brzmi jak coś co mogłoby naprawdę pomóc zapamiętać jej szczegóły.
Ale czy te sny po rozkładzie w ogóle są prorocze? Bo czytam tu całą rozmowę i nikt tak naprawdę nie odpowiedział wprost. Miałam ostatnio kartę i sen tej samej nocy i do dziś nie wiem czy to przypadek czy nie.
hmm, to trochę bez sensu to co mówisz, Gabrysieńka_82, bo gdyby mózg "tylko przetwarzał", to skąd ta decyzja w pracy po kilku dniach? To chyba nie był przypadek?
To co opisuje Gabrysieńka_82 chyba najbliżej tego co czuję - nie oczekuję że karta powie mi co się stanie, bardziej że jakoś mnie nastroi na to co przychodzi. Ale właśnie dlatego ten sen wydaje mi się ważny - jakby karta i sen razem "pracowały" na moje nastawienie.
Zostańmy przy tym co powiedziała Filomena85, bo to jest sedno. Sen po rozkładzie rzadko kiedy jest proroczy w sensie dosłownym - widziałam wiele takich przypadków i częściej chodzi o to, że informacja z karty schodzi głębiej, do warstwy gdzie świadoma kontrola nie sięga. I tam sen ją opracowuje. Czy to prorocze? Zależy jak definiujesz proroctwo
oj, a czy ta intensywność którą opisujesz, Mediumka, może być po prostu efektem tego że bardzo chciałaś żeby sen był znaczący? Pytam szczerze, bez złośliwości
Zeszyt naprawdę zmienia perspektywę i popieram to co mówi Mediumka. Sama przez jakiś czas notowałam i okazało się że moje "proroctwa" miały stuprocentową trafność co do tematyki, ale prawie zerową jeśli chodzi o konkrety. Sen o wodzie nie znaczył powodzi tylko płaczu. Więc prorocze - tak, ale symbolicznie.
Wracając do pierwotnego pytania Filomeny - myślę że kwestia proroczości snu jest trochę odwrócona. Nie pytaj czy sen BĘDZIE proroczy, tylko stwórz warunki żeby sen mógł nieść informację. To różnica między postawą bierną a aktywną. Inkubacja o której mówiłem wcześniej nie polega na żądaniu przepowiedni, tylko na otwieraniu kanału.
To jest bardzo konkretne pytanie. Jeśli kontekst domowy zaburza stan przed snem, to może warto przenieść rozkład na inną porę dnia - rano albo wczesne popołudnie - i pracować z kartą przez kilka godzin, a nie tuż przed zaśnięciem. Obraz może zostać w głowie mimo że karta była kilka godzin wcześniej.
U mnie właśnie tak to działa - nie robię rozkładu bezpośrednio przed snem, tylko wcześniej, i potem pozwalam żeby karta "chodziła za mną" przez resztę dnia. I często to w sny wchodzi, tylko spokojniej. A kwestia partnera - jak zaczęłam nie robić z kart ceremonii przy nim, przestał reagować. Po prostu stało się mniej widoczne.
Wróćmy do pytania które jest w tytule, bo trochę odpłynęłyśmy - czy sen po rozkładzie MOŻE być proroczy czy nie? Bo czytam te wszystkie posty o zeszytach i metodach i nadal nie wiem co myśleć. Ktoś miał taki sen który ewidentnie, bez zadnych wątpliwości, coś zapowiedział?
Miałam raz taki sen ze widzę wodę zalewającą jakieś dokumenty i bardzo konkretny niepokój. Tydzień później mój wujek miał zalanie w piwnicy i stracił część starych papierów. Nie robiłam przed tym żadnego rozkladu. Więc to co - sen proroczy był, a karta niepotrzebna?
oj, dokładnie o to chodzi w tym co próbowałam opisać wcześniej. Sen proroczy nie potrzebuje karty - ale karta może sprawić że jesteś w innym stanie skupienia przed snem i łatwiej taki sen w ogóle uchwycisz. To nie tarot "wywołuje" przepowiednię, to ty jesteś lepiej dostrojona.
