Karinka, konkretnie do ciebie, bo dyskusja trochę poszła w teorię. Ten układ trzech kart który zaproponowała Cesarzowna jest naprawdę dobry na start. Ale zanim wyciągniesz karty, zapisz jedno zdanie intencji. Dokładnie to które napisałaś wcześniej, o tym żeby iść do przodu a nie stać w miejscu. I połóż to zdanie obok siebie podczas rozkładu.
Dokładnie o to. Łatwo się zdarza że zaczynasz od pytania o bloki wyciągasz jakąś dramatyczną kartę i nagle interpretujesz ją w kontekście relacji albo czegoś zupełnie innego. Zdanie intencji trzyma cię w temacie.
Mam takie spostrzeżenie z boku. Dużo mówimy tu o technikach i przygotowaniu, ale nikt nie zapytał Karinki jak długo to 'nijako' już trwa. Bo może to jest ważne dla rozkładu, może intencja powinna być trochę inna w zależności od tego czy to jest stan od tygodnia czy od roku?
Dziękuję że to napisałaś, bo to zmienia trochę kontekst. Kilka miesięcy to nie jest przejściowe zmęczenie, to już jakiś głębszy proces. Zastanawiam się czy rozkład nastawiony na blok jest tu najbardziej trafionym podejściem. Może coś co pyta o to czego naprawdę szukasz, a nie tylko co ci przeszkadza?
Może zamiast wybierać między tymi dwoma podejściami, warto by zrobić rozkład który obejmuje jedno i drugie? Ja kiedyś robiłam układ czterech kart: co jest teraz, co blokuje, czego nieświadomie szukam, co mogłoby pomóc. Nie jest dużo bardziej skomplikowany od trójki, a daje pełniejszy obraz.
A ja mam pytanie do całej dyskusji o rozkładach. Czy Karinka wogóle wie jak długo chce trzymać intencję zanim wyciągnie karty? Bo słyszałam różne podejscia, jedni mówią ze wystarczy chwila skupienia, inni że trzeba medytować przy kartach nawet kilkanaście minut. Co jest lepsze dla kogoś kto zaczyna?
Chyba mam. Coś w stylu 'co we mnie stoi na przeszkodzie żebym czuła że idę we właściwym kierunku'. Czy to brzmi dobrze czy jest zbyt skomplikowane jak na jedno zdanie?
Brzmi dobrze ale jest jedno słowo które mnie trochę niepokoi, to 'właściwy'. Bo to zakłada że jest jeden własciwy kierunek który trzeba znaleźć. a co jeśli karty pokaża ci że kierunki są dwa i obydwa mogą być właściwe? Może lepiej 'co we mnie stoi na przeszkodzie zebym czuła że się poruszam'?
A może właśnie o to chodzi? Kiedy masz kilkumiesięczne poczucie stagnacji, ogolne pytanie 'co mnie blokuje przed ruchem w jakimkolwiek kierunku' może być uczciwsze niż szukanie tego jednego właściwego. Karty i tak doprecyzują przez to co wyjdzie.
Czytam tę dyskusję i mam inne skojarzenie. Przy takim stanie który Karinka opisuje, kilka miesięcy chodzenia w kółko, zastanawiam się czy nie warto by zanim wogóle zostanie wyciągnięta pierwsza karta, przez chwilę sprawdzić czakry. Często taki brak poczucia celu to zablokowana czakra splotu słonecznego albo sercowa. rozkład może to zresztą potwierdzić, ale sama świadomość gdzie jest napięcie pomaga w interpretacji.
Wracając do sformułowania intencji bo to jest kluczowy punkt. Karinka, cokolwiek wybierzesz, jedno zdanie, nie dwa. I powiedz je zanim dotkniesz kart. Nie po tasowaniu, nie w głowie podczas przekładania. Dosłownie na głos albo szeptem, przed całym rytuałem. To brzmi prosto ale robi rożnice.
Przepraszam że wchodzę bo śledzę ten wątek od jakiegoś czasu. Mam pytanie może naiwne, ale co to znaczy 'powiedzieć intencję zanim dotkniesz kart'? Czy chodzi o to żeby karty już w rękach nie brać, dopóki intencja nie jest jasna? Bo nie rozumiem czemu moment dotyku ma znaczenie.
Ja robilam nieraz rozklady bez tak precyzyjnego przygotowania i wychodzily bardzo trafne rzeczy. Wiec nie wiem czy to az tak krytyczne. Ale dla kogos kto zaczyna i i tak ma metlik w glowie, takie formalne ustawienie intencji może pomoc nie dlatego ze jest magicznie konieczne, tylko ze porzadkuje mysli. Karinka jak ty to czujesz czy chcesz ten rytual przygotowania czy wolisz po prostu sprobowac?
Ok, to zanim wyciągnę karty, chcę zapytać jeszcze o jedną rzecz. Czy jak już wyciągnę karty do tego rozkładu i nie zrozumiem co pokazują, to mogę ciągnąć dodatkowe karty wyjaśniające? Czy to psuje rozkład?
W sumie, zależy co rozumiesz przez 'wyjaśniające'. Jeśli ciągniesz jedną kartę żeby doprecyzować znaczenie pozycji, to jest to jak najbardziej w porządku. Ale jeśli ciągniesz dlatego że ci się nie podoba co wyszło, to jest to juz inny temat.
Mam pytanie moze troche z boku ale czy to w ogole ma sens robic taki rozklad samodzielnie kiedy jest sie zagubiona? nie uwazacie ze wtedy trzeba kogos z zewnatrz, zeby nie bylo interpretacji pod wlasne oczekiwania?
Myślę że spróbuję sama. Może właśnie to jest ćwiczenie, żeby słuchać siebie zamiast szukać odpowiedzi na zewnątrz. Chociaż boję się że będę tłumaczyć wszystko na to co chcę usłyszeć.
Ten strach jest dobry, bo znaczy że jesteś świadoma pułapki. Większość ludzi którzy interpretują pod oczekiwania, nie zdaje sobie z tego sprawy. To że się boisz, to już jest jakiś wgląd w siebie.
Jest jedna technika która mi pomaga przy samodzielnych rozkładach kiedy jest ryzyko projekcji. Przed interpretacją zapisuję pierwszą spontaniczna reakcję na kazdą kartę, jedno zdanie, bez analizowania. Potem patrzę na te zdania jako całość, nie na karty. Często ta pierwsza reakcja jest uczciwsza niż późniejsza 'interpretacja'.
Ja robilam podobnie i to faktycznie dziala. Choc raz mialam sytuacje ze pierwsza reakcja byla tak silna emocjonalnie ze przez chwile nie moglam pisac. i ta chwila pauzy sama w sobie mi powiedziala wiecej niz potem analiza. 😛
Ojej, karinka, mam takie pytanie zanim zaczniesz. Czy masz jakiś konkretny deck który lubisz, czy dopiero wybierasz? Bo to może mieć znaczenie przy takim rozkładzie. Nie każda talia jednakowo dobrze komunikuje tematy związane z kierunkiem i sensem.
Rider-Waite jest świetny do takich pytań, bo obrazy są konkretne i duzo mówią nawet jeśli nie znasz dobrze znaczeń. Nie zmieniaj talii przed pierwszym poważnym rozkładem, zostań przy tym co znasz.
Ja bym się nie zgadzała że RW jest najlepszy do pytań o sens życiowy. Thoth albo Morgan-Greer są moim zdaniem bardziej symboliczne i głębsze przy takich pytaniach. rW to raczej do sytuacji codziennych.
Zgadzam się z Paradoxą. Ja też zaczynałam na RW i robiłam nim rozkłady na duże pytania życiowe. Ważniejsze jest że talia jest znajoma niż że jest 'głębsza' według czyjejs hierarchii.
Czytam tę dyskusję i zastanawiam się, czy Karinka w ogóle już zrobiła ten rozkład czy nadal planujemy? Bo wątek trwa już chwilę i chętnie bym przeczytała co jej faktycznie wyszło.
Dobra, zrobiłam. Właśnie skończyłam i muszę to gdzieś napisać zanim zapomnę pierwsze reakcje. Użyłam rozkładu pięciokartowego który ktoś wcześniej wkleił w wątku. Pierwsze co wyciągnęłam to Księżyc i dosłownie mi zamarło. Zapisałam: 'coś czego nie widzę'. Następna karta to Czwórka Kielichów i napisałam: 'siedzę i narzekam'. Trzecia karta to Gwiazda. Napisałam: 'jest coś dobrego ale nie wierzę'. Czwarta Czwórka Mieczy. Napisałam: 'jestem zmęczona'. I ostatnia, piąta karta to As Różdżek. Napisałam tylko: 'och'. Nie wiem co z tym zrobić. Czy to ma sens jako całość czy to jest za dużo wody naraz?
Karinka, czytam te zdania jedno po drugim i widzę historię, nie losowe karty. Księżyc plus 'coś czego nie widzę', potem siedzenie i narzekanie, potem 'jest coś dobrego ale nie wierzę', zmęczenie i na końcu to 'och'. To jest naprawdę spójna linia. Ale chcę zapytać o to ostatnie 'och'. Co dokładnie poczułaś wyciągając Asa Różdżek?
