Ostatnio czuję się jakby ktoś wyciągnął ze mnie korek i wszystko wypłynęło. Nie wiem po co wstaję rano, nie wiem co chcę robić z życiem, nie mam żadnego kierunku. Znajomi mówią żebym 'po prostu coś zrobiła' ale to tak nie działa. Gdzieś przeczytałam że tarot może pomóc w takich momentach, nie żeby przepowiedział przyszłość, ale żeby jakoś... pokazał gdzie patrzeć? Czy ktoś robił kiedyś rozkład specjalnie pod kątem sensu życia, celu, powołania? Jakie karty w ogóle coś takiego mogą powiedzieć?
To bardzo trudny temat i cieszę się że ktoś go poruszył. Robiłam sobie rozkład w podobnym momencie, kiedy po zmianie pracy poczułam się kompletnie zagubiona. Użyłam wtedy prostego układu pięciu kart: przeszłość, teraźniejszość, przeszkoda, rada, możliwy kierunek. Wyciągnęłam na pozycję 'kierunek' Gwiazdę i to było dla mnie coś bardzo poruszającego, bo wtedy nie wierzyłam że cokolwiek ma sens. Ale mam pytanie do Ciebie - czy szukasz bardziej konkretnej odpowiedzi 'co robić z życiem zawodowym' czy chodzi o coś głębszego, duchowego?
Właśnie o to chodzi - pytanie do kart to sztuka sama w sobie. 'Jaki jest sens mojego życia' to za szeroko karty nie wiedza gdzie zacząć 🙂 Lepiej coś w stylu: 'Co powinienem teraz rozwijać żeby poczuć się spełniony' albo 'Co mnie powstrzymuje przed znalezieniem własnej drogi'. Konkretna sytuacja, konkretny horyzont. Mam pytanie do Ciebie - czy masz jakieś obszary życia gdzie czujesz chocby minimalną iskrę zainteresowania? Bo to może pomóc dobrać pytanie. 😛
Chcę wrócić do sedna tematu bo to ważne. Przy poszukiwaniu celu zyciowego często poleca się rozkład keltski krzyż ale moim zdaniem dla kogoś kto dopiero zaczyna i jest w chaosie emocjonalnym to za dużo naraz. Za dużo pozycji, za dużo do interpretowania, można sie pogubić jeszcze bardziej. Karinka.1 - czy czujesz się na siłach żeby interpretować coś złożonego teraz, w tym stanie? Bo może lepiej zacząć od czegoś prostszego.
Wtrącę się, bo też przez to przechodziłam. Zaczęłam kiedyś od trzech kart i to był dobry wybór. Pierwsza - gdzie jestem teraz energetycznie, druga - co blokuje, trzecia - gdzie jest iskra. Prosta, czytelna. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy przy takim pytaniu egzystencjalnym lepiej robić rozkład na siebie samemu, czy poprosić kogoś z zewnątrz żeby ciągnął karty? Bo jak sama jestem w środku problemu to nie wiem czy potrafię być obiektywna. 🙂
Zgadzam sie z tym co mówi Sylweria chociaż dodam jeden niuans. Jak siadasz sama do kart w momencie kryzysu, mozesz nieswiadomie interpretowac wszystko przez czarna soczewke. Ciagiesz Ksiezyc? Widzisz chaos. Ciagiesz Pustelnka? Widzisz izolacje. Tymczasem te same karty moga mowic cos zupelnie innego. Wiec albo poczekaj na spokojniejszy moment albo zapisz co widzisz i wroc do interpretacji po kilku dniach.
Czytam tę rozmowę i mam takie sceptyczne pytanie, nie złośliwie. Skąd wiecie że karty pokazują cokolwiek prawdziwego, a nie po prostu to co sami chcemy zobaczyć? Pytam serio, bo sama siedzę między wiarą a niedowierzaniem i nie wiem jak to u siebie rozstrzygnąć.
Czytam ten wątek i mam takie głupie pytanie ale zapytam. Czy do rozkładu o celu życia potrzebna jest pełna talia, wszystkie 78 kart czy można używać tylko Wielkich Arkanów? Gdzieś slyszałam ze Wielkie Arkana to ważniejsze sprawy życiowe, a Małe to codzienność. Jeśli pytamy o cos tak poważnego jak sens życia, to może tylko Wielkie?
Przy okazji tego co Vladi napisał - mnie kiedyś właśnie Małe Arkany dały w rozkładzie o sensie życia konkretniejszą wskazówkę niż Wielkie. Wyciągnęłam Asa Pentakli na pozycję kierunku i to mi powiedziało więcej niż jakikolwiek wielki symbol. Że chodzi o coś konkretnego, materialnego, budowanego własnymi rękami. Nie o jakąś wielką misję duchową. To było zaskakujące i bardzo trafne.
Słuchajcie, dziękuję za tę rozmowę, już czuję się trochę mniej zagubiona w temacie. Spróbuję chyba tego prostego układu trzech kart który Frania86 opisała. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy przed takim rozkładem robicie coś specjalnego? Jakaś medytacja, skupienie, czy po prostu siadacie i ciągniecie?
Karinka, pytasz o przygotowanie i to jest dobre pytanie, bo naprawdę robi różnicę. Ja przed takim rozkładem zawsze poświęcam kilka minut na zwykłe wyciszenie. Nie medytacja w sensie siedzenia ze skrzyżowanymi nogami, po prostu odlozenie telefonu, zamknięcie oczu, kilka głębszych oddechów. Chodzi o to żeby wyjść z trybu 'robię sto rzeczy naraz' i naprawdę być przy tym pytaniu.
Dokładnie to samo robię. Dodam że tasowanie kart przez chwilę, bez pośpiechu, też mi pomaga się skupić. Nie jako rytuał magiczny, ale po prostu moje ręce mają coś do roboty i głowa się uspokaja. a Ty Karinka jak masz teraz z tym skupieniem? Czy to jest coś co wogóle przychodzi Ci łatwo, czy wlaśnie ten chaos emocjonalny który opisujesz utrudnia wyciszenie?
Z wyciszeniem mam różnie. Czasem uda mi się usiąść spokojnie, ale częściej zaczynam myśleć o tysiącu rzeczy naraz. Właśnie dlatego pytałam, bo bałam się że jak nie będę 'wystarczająco skupiona' to rozkład wyjdzie bez sensu albo że coś przekłamię sama sobie.
A skąd ten pomysł że skupienie musi być idealne? Serio pytam, bo to chyba jeden z częstszych bloków u osób które zaczynają. Jakby tarot był egzaminem który można oblać przez złe warunki. Ja przez długi czas też tak myślalam i przez to przekładałam rozkłady 'na lepszy moment', który oczywiście nie przychodził.
Czytam to i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem co Kupala mówi, z drugiej czy nie ma tu ryzyka żeby ktoś w naprawdę złym miejscu psychicznie wchodził głęboko w jakieś symboliczne interpretacje? Martwię się trochę o to podejście 'zawsze dobry moment'.
Nikodema, rozumiem skąd pytasz, ale u mnie to raczej to pierwsze. Funkcjonuję normalnie, pracuję, wychodzę z domu, po prostu mam takie poczucie że kręcę się w kółko i nie wiem po co właściwie. Nie jest źle, jest po prostu... nijako?
To nijako to bardzo znajome. I właśnie przy tym rodzaju zagubienia tarot naprawdę potrafi zaskoczyć. Nie da Ci gotowej odpowiedzi, ale może pokazać coś czego sama sobie nie chcesz powiedzieć wprost. U mnie kiedyś przy podobnym stanie wyciągnęłam Czwórkę Pucharów i to było jak przeglądnięcie się w lustrze, to znudzenie, ta niemożność cieszenia się z tego co jest.
Tu wchodzi kwestia której tu jeszcze nie poruszyliśmy, a mianowicie dziennik tarotowy. Przy pytaniach o sens i cel to nie jest opcja, to jest moim zdaniem konieczność. Sam rozkład to tylko połowa, druga połowa to to co piszesz o nim przez kolejne dni. Czy ktoś tu w ogóle prowadzi taki dziennik na co dzień?
Próbowałam kilka razy i zawsze rzucałam po tygodniu. Ale czytam co Wolchw pisze i zastanawiam się czy nie podchodziłam do tego zbyt formalnie jak do kolejnego zadania do odhaczenia. Może chodzi o coś prostszego?
Dodam do tego wątek który tu się pojawia trochę z boku, ale wydaje mi się ważny. Karinka mówi o tym 'nijako' i o poszukiwaniu celu. Warto się zastanowić przed rozkładem co dla Ciebie znaczy 'cel'. Bo to słowo każdy rozumie inaczej. Dla jednych to wielka misja życiowa, dla innych po prostu wiedzieć po co wstaje rano. To naprawdę zmienia jak czytasz karty.
Karinka to co opisujesz to jest bardzo dobry punkt wyjścia do rozkładu właśnie dlatego że jest konkretny. Zapiszesz to zdanie które właśnie napisałaś i masz gotową intencję przed rozkładem. 'Chcę zrozumieć co mnie powstrzymuje przed poczuciem że idę do przodu'. To jest pytanie do kart.
Czytam i mam takie pytanie bo sama jestem ciekawa. Czy to znaczy ze tarot nigdy nie powinien odpowiadac na pytania 'co zrobic'? Bo gdzies czytalam ze mozna pytać o kierunek dzialania i to jest jedna z podstawowych funkcji kart. Troche się teraz pogubilam.
Słucham was i mam pytanie może podstawowe ale wolę zapytać. Skoro tarot pokazuje 'obraz sytuacji' to skąd wiadomo co z tym obrazem zrobić? Bo mogę sobie wyciagnąć kartę i powiedzieć że pokazuje mi blok ale jak przełożyć to na coś konkretnego w życiu Karinki czy w ogóle w czyimś zyciu?
Tu jest jeden problem który widzę w tej dyskusji. Mówimy dużo o tym co karty mogą a czego nie mogą, ale Karinka jeszcze nie zrobiła żadnego rozkładu, prawda? Może zamiast teorii, warto by zaproponować jej jakiś konkretny układ na start? Coś prostego, żeby wogóle spróbowała i zobaczyła jak to u niej działa?
Kupala, właśnie chciałam o to zapytać, bo trochę się gubię w tej teorii. Mam talie, mam intencję, ale nie wiem od czego zacząć. Jaki rozkład polecacie dla kogoś kto szuka sensu a nie ma konkretnego pytania tak naprawdę?
Ale chwila, bo masz konkretne pytanie, tylko może tego nie widzisz. Wcześniej napisałaś że chcesz wiedzieć co cię powstrzymuje przed poczuciem że idziesz do przodu. To jest bardzo konkretna intencja. Nie szukasz kosmicznego sensu, szukasz bloku. Różnica jest duża i wpływa na to jaki rozkład wybierze.
Eh, wtracę się bo mam inne zdanie niż Sylweria w tej kwestii. Pierwsza reakcja jest ważna, ale bez minimalnej znajomości symboliki ta reakcja może być po prostu reakcją na kolory albo na to czy karta wygląda 'strasznie' czy 'ładnie'. I to może prowadzic w bok. Troche bazy symbolicznej naprawdę pomaga, szczególnie przy pytaniach egzystencjalnych.
