Miałam ostatnio bardzo dziwny sen - byłam w lesie, wszystko było we mgle, a na srodku polany stał stół z kartami. Obudziłam sie z takim poczuciem, że to coś znaczy, ale nie wiem co. Zrobiłam sobie rozkład trojkowy i ciągnęłam Księżyc, Kapłankę i Koło Fortuny. Nie wiem jak to złożyć w całość. Czy karty w ogóle mogą pomóc zrozumiec sen? Słyszalam, że są specjalne rozkłady do interpretacji snów, ale nigdy żadnego nie próbowałam.
Rozkład trójkowy to trochę za malo żeby naprawdę wejść w sen. Jakie pytanie zadałaś kartom wyciągając te trzy? Bo od tego zalezy dosłownie wszystko przy interpretacji.
Rozkłady do snów to temat, który mnie bardzo interesuje. Sama używam układu pięciokartowego: pierwsza karta to symbol przewodni snu, druga - emocja, trzecia - ukryte przesłanie, czwarta - co mam zrobić z tą informacją, piąta - czy sen jest ostrzeżeniem czy wskazówką. Ale zanim zacznę cokolwiek tłumaczyć - czy ten sen się powtarzał, czy był jednorazowy?
To nie tyle błąd co niedookreślenie intencji - i to robi dużą różnicę. Zanim w ogóle rozkładam karty do snu, staram się najpierw zapisać sen jak najdokładniej, a potem wybrać jeden konkretny element, który najmocniej na mnie działał. U ciebie byłby to ten stół z kartami na środku polany? Bo to jest wyraźny symbol i od niego bym zaczęła pytanie do rozkładu. Księżyc, Kapłanka i Koło Fortuny to zresztą bardzo spójny zestaw jeśli chodzi o sny i nieświadomość - ale żeby to sensownie złożyć, potrzebuję wiedzieć, co w tym śnie czułaś najbardziej. 🙂
Przyznam szczerze że sceptycznie podchodzę do interpretowania snów przez karty. Sen to produkt mózgu, a karta wylosowana po przebudzeniu to przypadek - jak jedno ma cokolwiek wspólnego z drugim? Czytam ten wątek z ciekawością, ale ktoś mi może wytłumaczyć skąd przekonanie że tarot 'widzi' to co snimy?
Właśnie, a do tego dochodzi to, że sen i tarot operują na tych samych archetypach. Jung pisał o tym wprost - i karty tarotowe, i sny korzystają z języka symboli nieświadomości zbiorowej. Więc to wręcz naturalne połączenie. Polecam rozkład na siedem kart ułozonych w krąg - każda pozycja odpowiada innemu poziomowi snu. 😀
Mam pytanie do Oleandry bo pisała o tym żeby zaczac od jednego elementu ze snu - co jeśli cały sen jest tak spójny i wyrazisty ze nie da sie wybrać jednej rzeczy? Miałam taką sytuację że śniłam bardzo logiczną i szczególową sekwencję i każdy element był tak samo ważny. Robiłam wtedy kilka mniejszych rozkładów dla każdej sceny osobno czy to ma sens?
Słuchajcie, a czy do takiego rozkladu sennego ma znaczenie, jakiej tali używamy? Pytam bo mam tylko jedna talię i zastanawiam się czy tarot na codzień nadaje się też do snów, czy powinnam szukać czegoś specjalnego. Słyszalam że są talie bardziej 'oniryczne'.
Przepraszam że się wtrącam, bo ja w ogóle nie wiem zbyt dużo o tarocie, ale ten wątek mnie wciągnął. Czy to znaczy że można zrobić sobie taki rozkład po każdym dziwnym śnie? I jak to właściwie wygląda - kładziesz karty i co? Po prostu patrzysz i myślisz co czujesz do danej karty?
No, właśnie o tym czytałam ostatnio - że w interpretacji snów ważniejsza jest reakcja osoby na kartę niż 'podręcznikowe' znaczenie. Ale to rodzi pytanie: jeśli każda interpretacja jest subiektywna, to po co w ogóle karty? Mogłabym przecież po prostu pomyśleć o śnie i sama dojść do wniosków. Co dają karty, czego nie da mi własna refleksja?
Czytam tę dyskusję z dużym zainteresowaniem. chcę tylko dodać jedno zastrzeżenie: sen można interpretować kartami, przez rozmowę, przez pisanie, przez malarstwo - metoda jest wtórna wobec gotowości do przyjęcia tego, co sen chce powiedzieć. Widziałam osoby, które robiły piękne rozkłady, a potem ignorowały co z nich wychodziło, bo im nie pasowało. I widziałam kogoś, kto bez żadnych kart, tylko przez spokojne siedzenie z obrazem ze snu, doszedł do głębokiego zrozumienia. Wracając do początku wątku - ta osoba ze snem o lesie i stole z kartami - co ty sama czujesz, że ten sen chciał ci powiedzieć?
Dobra, ale wracając do tego co napisała Krwawnik - ten stół z kartami w śnie, to już samo w sobie jest mega symboliczne nie? Jakby sen już sam siebie interpretował przez tarot. Czy ktoś kiedyś miał sen, w którym były karty albo inne elementy wróżbiarskie?
Ja miałam raz sen z Księżycem - nie kartą, ale księżycem na niebie - i kiedy potem ciągnęłam kartę do interpretacji tego snu, wypadł mi właśnie Księżyc. To było tak uderzające, że pamiętam to do dziś. Ale właśnie - czy to jest potwierdzenie, czy po prostu efekt tego, że mam te obrazy głęboko w głowie i mózg je odtwarza?
Ale Runecraft97 właśnie ta kwestia użyteczności to ciekawy punkt. Bo jeśli karty są użyteczne jak rozmowa z przyjaciółką, to czy nie wystarczyłby dziennik snów? Pytam serio, nie złośliwie - szukam tego co karty dają extra.
Ja ze swojej strony powiem że dziennik snów prowadzę od długiego czasu i właśnie jak zaczełam do niego dociągać karty, to zaczełam widziec wzorce których wcześniej nie widziałam. Jakby karty wymuszały na mnie inne pytania niż te które sama sobie zadawałam. Więc dla mnie te dwa działają razem, nie zamiast siebie.
No, potwierdzam, że kolejność jest ważna. Ale dodam jeszcze jedno - między zapisaniem a sięgnięciem po karty warto odczekać choć kilka minut, nie siać od razu. Sen musi trochę 'osiąść'. Kiedy jesteś jeszcze w tym emocjonalnym wirze po przebudzeniu, możesz projektować na karty to co chcesz zobaczyć, a nie to co jest.
Muszę przyznać, że ja zrobiłam odwrotnie - sięgnełam po karty praktycznie od razu, jeszcze z tym uczuciem snu. I teraz czytając ten wątek zastanawiam się, czy to dlatego interpretacja mi nie wychodziła, czy może jednak sens był tam, tylko ja go nie widziałam.
To zależy czego szukasz. Jeśli chciałaś uchwycić emocję snu - to moment tuż po przebudzeniu może być bardzo płodny, bo emocja jest surowa. Jeśli chciałaś zrozumieć strukturę i znaczenie - to Sybilka ma rację, że warto dać sobie chwilę. Co tak naprawdę chciałaś wiedzieć o tym śnie? Emocję czy znaczenie?
Nie za dużo, ale może za mało precyzyjnie. Emocja i znaczenie to dwa różne pytania i powinny być dwa różne ciągnięcia - albo dwa rozkłady, albo dwie sesje. Jeden rozkład do jednego pytania, to nie jest dogmat, ale przy snach naprawdę pomaga. Pytanie do Oleandry - jak ty byś to rozdzieliła technicznie? 🙂
Ja zawsze mówię że do snów najlepiej trzy karty: przeszlość snu, teraźniejszość snu, przesłanie. Proste i skuteczne. A ta dyskusja o emocji kontra znaczeniu trochę komplikuje coś, co nie musi być skomplikowane.
A czy do takiego rozkładu sennego ma znaczenie pora doby? Chodzi mi o to, że słyszałam ze karty ciągnięte nocą albo wczesnym rankiem mają inną energię. Czy to wpływa na interpretację snu?
Wiesz, wracajac do Krwawnik i tego stołu - bo to jest właściwie serce tego wątku i trochę odpłynęliśmy - czy po tej całej dyskusji masz jakiś plan jak do tego snu wrócić? jestem ciekawa co z tym zrobisz bo wątek jest konkretny, a końca nadal nie widać.
Oj, no dobra, Mantra_F masz rację że odpłynęłyśmy. Plan jest taki: sprobuję jeszcze raz, tym razem z głową. Najpierw zapiszę wszystko co pamiętam o tym śnie, potem odczekam jakiś czas i dopiero sięgnę po karty. Ale mam pytanie do calej dyskusji - czy powinnam robić zupełnie nowy rozklad, czy jakoś nawiązać do poprzedniego?
Zupełnie nowy. Poprzedni był zrobiony bez intencji, a intencja to podstawa przy snach. Nie kombinuj z nawiązywaniem, to tylko zaciemni obraz. Jeden czysty rozkład, jedno konkretne pytanie.
Dokładnie, i dlatego przy snach polecam zawsze Księżyc jako kartę-klucz jeśli wypadnie. Ona otwiera nieświadome. Jak jej nie ma w rozkładzie to można dostawić ją intencjonalnie jako kartę znaczącą.
Karta znacząca to faktycznie stara metoda, ale Runecraft97 dobrze punktuje - przy snach jej zastosowanie jest dyskusyjne. Sen sam w sobie jest już rodzajem komunikatu z głębszej warstwy, więc dokładanie intencjonalnego elementu może sprawić, że zaczniemy układankę pod z góry założoną odpowiedź. Krwawnik, co pamiętasz najbardziej wyraziście z tego snu poza tym stołem?
Był stół, dużo za duży na pomieszczenie w ktorym stał, i uczucie że powinnam przy nim usiąść, ale nie mogłam się zdecydować na ktore krzesło. Krzesła też były jakos nie tak - jedno miało siedzisko za wysoko, drugie było odwrócone. I cisza, taka bardzo gęsta.
