To jest chyba najgłębsze pytanie w tym wątku jak dotąd. I myślę, że nie ma na nie odpowiedzi poza, że interpretacja zawsze jest migawką interpretatora, nie tylko sytuacji. Ale to może być właśnie wartość, nie problem. Jak za rok wrócisz do tego rozkładu i widzisz go inaczej, to masz dowód na zmianę.
Słucham wątku o zaklejonej kopercie i migawce interpretatora i mam inne pytanie. Czy ktoś z was próbował robić rozkład z kimś innym, kiedy był w środku takiej zmiany? Nie u wróżki, tylko z przyjacielem, który też zna karty? Bo własna ślepota jest wtedy duża i zastanawiam się, czy cudze oczy coś zmieniają.
Wracam do Faustynki i jej obawy przed "wymazaniem" poprzedniego rozkładu. Myślę, że coś ważnego mi umknęło w tej rozmowie. Czy rozważałaś zrobienie rozkładu specjalnie na "zamknięcie" poprzedniego okresu, nie na otwarcie nowego? Coś jak świadome domknięcie, żeby nowy rozkład nie był wymazaniem, tylko następnym rozdziałem? 🙂
Faustynka, nie wiem, czy istnieje jakaś oficjalna forma, ale robiłam coś podobnego intuicyjnie i mogę powiedzieć, jak ja to układałam. Trzy pozycje: co ten okres mi dał, co zabrał i co zostaje jako most do nowego. Nie pytałam o przyszłość w ogóle, tylko zamykałam przeszłość. I to ważne, bo rozkład domknięcia moim zdaniem nie powinien patrzeć do przodu, przynajmniej nie wprost. Jak wciągnie się przyszłość do środka, to znowu wychodzi rozkład tranzytowy, a nie zamknięcie. Ale mam pytanie do ciebie, bo to ważne dla całej logiki: czy chcesz domknąć konkretny etap, który da się nazwać, czy raczej zamknąć "stare ja" w sensie tożsamościowym? Bo to są jednak dwie różne rzeczy i myślę, że pytania do pozycji powinny być inne.
