Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rozkład na zbliżający się okres przejścia - karty a nowe fazy

Strona 1 / 2

Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@faustynka_08)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę od dłuższego czasu nad tym, jak układać rozkłady w momencie, kiedy człowiek jest w środku jakiejś większej zmiany. Nie chodzi mi o konkretne wydarzenie, tylko o tę fazę, kiedy coś w sobie się przebudowuje, tożsamość, priorytety, sposób patrzenia. Pytanie do was: czy robiłyście kiedyś rozkład stricte na taki moment przejścia? Nie "co będzie", tylko "co teraz we mnie się dzieje i dokąd to zmierza"? Sama ostatnio próbowałam klasycznego keltyjskiego krzyża ale mam wrażenie, że on się słabo nadaje do takich płynnych, wewnętrznych procesów. jakie rozkłady wy stosujecie w takich sytuacjach?


Odpowiedz
63 odpowiedzi
Wpisy: 153
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Keltyjski krzyż do procesów tożsamościowych to trochę tak jak skalpel do rzeźbienia w drewnie, można, ale nienaturalnie. Ja w takich momentach korzystam z rozkładu trójkowego, tylko zmodyfikowanego: pierwsza karta to "kto odchodzi", druga "kto przychodzi", trzecia "co stoi między nimi". To proste, ale przy zmianach tożsamościowych działa lepiej niż rozbudowane układy. Jaką talię masz? Bo to też robi różnicę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faustynka_08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Genio.2 Pracuję głównie na Thoth Tarot, ale do bardziej osobistych rozkładów sięgam po Wild Unknown. Ta modyfikacja trójki brzmi sensownie, właśnie dlatego, ze ujmuje zmianę jako ruch, a nie stan. Tylko mam pytanie, ta trzecia karta, co stoi między nimi, to interpretujesz ją jako blokadę czy raczej jako przestrzeń transformacji? Bo to zmienia sens całego rozkładu.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Genio.2 A jak ta modyfikacja działa, jeśli ktoś nie wie jeszcze, kto "przychodzi"? U mnie był taki etap, że czułam tylko odchodzenie, bez żadnego nowego obrazu siebie. Wtedy ta druga pozycja była pusta w sensie emocjonalnym, karta wychodziła, ale nie wiedziałam, jak jej słuchać.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Interpretuję tę trzecią jako przestrzeń, nie blokadę. Blokada to co innego, to osobna karta, którą można dołożyć, jeśli rozkład tego potrzebuje. Ta trzecia jest raczej o procesie samym w sobie. Czasem wychodzi tam Wiesza, czasem Koło Fortuny i to zawsze mówi coś ciekawego o rytmie tej zmiany, nie o jej treści.


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@zofijka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę, ale chciałam zapytać, bo jestem w podobnym miejscu co osoba z pierwszego posta. Czy takie rozkłady na tożsamość robi się z konkretnym pytaniem, czy bardziej z intencją? Bo ja jak siadam z pytaniem, to zawsze coś formułuję za ciasno i mam wrażenie, że karty odpowiadają na to, co powiedziałam, a nie na to, co naprawdę mam na myśli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka_08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Zofijka Dokładnie to samo mi się zdarza. Pytanie zamknięte blokuje interpretację. Dlatego przy takich rozkładach przejściowych wolę intencję niż pytanie. Ale to wymaga praktyki, bo bez kotwicy pytania łatwo się pogubić w interpretacji i każdą kartę odczytać na sto sposobów.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, bo temta mnie dotyka. Przy zmianach tożsamościowych bardzo pomagały mi rozkłady fazowe, czyli takie, które mają oś czasu wbudowaną w strukturę. Nie "przeszłość, teraźniejszość, przyszłość" banalnie, ale coś w stylu: faza rozpadania, faza zawieszenia, faza nowego kształtu. Trzy kolumny, po dwie karty w każdej. To daje więcej miejsca na niejednoznaczność. Ktoś próbował czegoś podobnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Nelka04 Brzmi jak coś, co sama stworzyłaś? Czy wzięłaś to z jakiegoś systemu? Pytam, bo interesuje mnie, czy to ma jakieś odniesienie do faz alchemicznych, bo te trzy etapy, które opisujesz, brzmią jak nigredo, albedo, rubedo.


Odpowiedz
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Kamilka51 Tak, sama to zbudowałam, ale po tym jak przeczytałaś, że to przypomina fazy alchemiczne, to chyba nieprzypadkowo. Nie miałam tego świadomie w głowie, ale te etapy, rozpadanie, zawieszenie, nowy kształt, faktycznie nakładają się na tę strukturę. To ciekawe, że te wzorce wychodzą intuicyjnie. A ty masz jakiś swój rozkład autorski?


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czytam i mam pytanie,trochę z boku ale jednak w temacie. Czy przy takich rozkładach przejściowych ktoś z was łączy karty z kamieniami? Nie chodzi mi o nic skomplikowanego, tylko o to, żeby podczas ciągnięcia kart mieć przy sobie coś, co "trzyma" energię procesu. Sam przy wazniejszych rozkładach kładę labradoryit albo charoit na stole i mam wrażenie, że inaczej skupiam uwagę. Może to sugestia, ale efekt jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ulka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Malachit77 Ja słyszałam o labradoryce przy przejściach, ale nigdy sama nie próbowałam. jak to ustawiasz, przy kartach, czy na nich? I czy robisz to przed losowaniem czy kładziesz razem z kartami?


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Ulka96 Kładę obok rozkładu, nie na kartach, żeby nie zasłaniał symboliki. Przed losowaniem trzymam go chwilę w dłoniach po prostu żeby wyjść z codziennego rytmu. Nie ma tu żadnego protokołu, bardziej zależy mi na tym, żeby przejść w inny tryb skupienia przed rozkładem.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Może głupie pytanie, ale co to znaczy, że tożsamość się zmienia w kontekście kart? Jak karta ma to pokazać? Bo jeśli Głupiec to nowy początek, to rozumiem, ale jak karta pokazuje, że to ja sama się zmieniam, a nie moje okoliczności?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Stellina To nie jest glupie pytanie, to jest właściwe pytanie. Karty nie pokazują bezpośrednio "ty się zmieniasz", tylko pokazują jakości, energie, wzorce, które są aktywne w danym momencie. Jak wyciągasz Śmierć albo Hierofanta odwróconego w pozycji "kto odchodzi", to to coś mowi o tym, jakie struktury w tobie się rozluźniają. Interpretacja tożsamości to zawsze praca z kontekstem nie z kartą w próżni.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

A mam pytanie do Faustynka_08, bo wróciłam do jej pierwszego posta. Napisałaś, ze keltyjski krzyż się słabo nadaje do płynnych procesów. A konkretnie co ci w nim nie pasowało? Bo ja go stosuję właśnie do takich rzeczy i mam inne odczucia. Ciekawa jestem, co cię blokowało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka_08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Ewunia70 Keltyjski krzyż zakłada dużo struktury, jest pozycja na "przeszkodę", na "nadzieję i obawy", na "wynik". Przy zmianie tożsamości te kategorie zaczynają mi sie zlewać, bo co jest przeszkodą, a co jest częścią procesu? Granica jest płynna. Poza tym ta pozycja "wynik" przy transformacji wewnętrznej jest dla mnie myląca, bo nie wiem, czy czytam ją jako wynik procesu czy jako nową siebie. Może po prostu za ciasno myślę o tych pozycjach?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Rozumiem, co mówisz. Ja sobie rozwiązałam to przez to, że pozycję "wynik" traktuję jako "kierunek" albo "tendencję", nie jako gotowy stan. I pozycja przeszkody to dla mnie często właśnie coś, co jest po drodze do nowego siebie, nie coś, co tę zmianę blokuje. Ale masz rację, że to wymaga dużego luzowania interpretacji. Może ten rozkład Nelki04 z fazami jest elastyczniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę, bo mam podobny problem z rozkładami na zmianę, tylko u mnie to dotyczy run, nie kart. I zastanawiam się, czy zasada jest podobna, to znaczy czy intencja ważniejsza niż konkretne pytanie, i czy można mieszać systemy, runa jako klucz, karta jako rozwinięcie? Ktoś próbował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Cynobryt.1 Próbowałam raz i to był chaos, ale nie wiem, czy dlatego, że systemy są niekompatybilne, czy dlatego, że sama byłam za bardzo w głowie i za mało w intuicji. Może ktoś bardziej doświadczony w runach odpowie lepiej. Ale pytanie o intencję versus pytanie jest dobre i myślę, że odpowiedź jest taka sama dla obu systemów


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@zanetta)
Połączone: 2 lata temu

Obserwuję ten wątek od początku i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje. Czy przy rozkładach na okres przejścia powinno się robić jeden duży rozkład czy serię mniejszych w odstępach czasu? Bo zmiana trwa, nie dzieje się w jednym momencie, więc zastanawiam się, czy pojedynczy rozkład wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@zanetta)
Połączone: 2 lata temu

Dopowiem do pytania, które sama zadałam, bo trochę myślałam o tym po napisaniu. Chyba intuicyjnie skłaniam się ku serii mniejszych rozkładów, właśnie dlatego, że zmiana trwa. Jeden duży rozkład na początku może dać kierunek, ale po miesiącu już niekoniecznie odpowiada temu, gdzie się jest. Czy ktoś robiłby oba podejścia jednocześnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Zanetta Ja robiłam i jedno i drugie w różnych momentach. Duży rozkład na wejście w okres przejścia, żeby mieć jakiś szkielet, a potem mniejsze co jakiś czas jako "sprawdzenie pulsu". Problem był taki, że za bardzo przywiazywalam się do pierwszego dużego rozkładu i interpretowałam późniejsze małe przez jego filtr. Więc pytanie nie tylko jak, ale jak nie nakładać za bardzo jednego na drugi.


Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Nelka04 A jak sobie z tym poradziłaś? Bo to co opisujesz, że późniejsze małe rozkłady interpretujesz przez filtr pierwszego, to chyba naturalne, ale może też blokować to, co faktycznie nowe pojawia się w procesie. 🙂


Odpowiedz
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Ewunia70 Szczerze? Nie do końca. Zaczęłam trochę bardziej oddzielać rozkłady fizycznie, inny blat, inne karty nawet, żeby nie tworzyć ciągłości w sensie rytualnym. Ale w głowie dalej było trudno. Chyba po prostu umysł szuka narracji i tarot mu w tym pomaga, co jest i dobre i złe jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@faustynka_08)
Połączone: 2 lata temu

Zanetta zadała pytanie, które mnie samą nurtuje. Sama robiłam jeden większy rozkład na początku tego okresu i teraz czuję, że już nie przystaje do miejsca, w którym jestem. Ale boję się zrobić nowy, bo mam wrażenie, że to jakby "wymazanie" tego, co już wyszło. Nie wiem, czy to logiczne, ale tak to odczuwam.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest nielogiczne, ale może warto zapytać siebie, czy boisz się wymazania rozkładu, czy boisz się potwierdzenia, że zmieniłaś się bardziej niż myślałaś? Bo to są dwa różne opory i tarot reaguje na nie inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faustynka_08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Genio.2 Uderzyłeś w coś ważnego. Chyba to drugie. Jak zrobię nowy rozkład i wyjdą zupełnie inne karty niż poprzednio, to będzie dowód na coś, czego jeszcze nie czuję się gotowa zobaczyć wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

A może właśnie o to chodzi? Że karty pokazują to, na co nie jesteś jeszcze gotowa, ale co już w sobie nosisz? Tarot przy zmianach tożsamości to nie kronika, to raczej coś, co wyciąga na wierzch rzeczy, które już się dzieją pod powierzchnią.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

wiesz co, Czytam tę rozmowę i mam pytanie może podstawowe, ale naprawdę nie rozumiem. Mówicie o baniu się nowych kart, o oporze. Ale karty to losowanie, nie? Skąd strach przed losowymi kartami? Czy zakładacie, że karty "wiedzą", czy raczej chodzi o to, co one wywołują w interpretacji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Stellina To dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. myślę,że dla większości osób to nie jest kwestia, czy karty "wiedzą" dosłownie, tylko że akt losowania i interpretacji uruchamia coś wewnętrznego. Strach nie jest przed kartą jako papierem, tylko przed tym, co interpretacja pozwoli zobaczyć. To bardziej psychologiczny mechanizm niż metafizyczny.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Stellina Dla mnie to nie ma znaczenia, czy to losowe czy nie. Ważniejsze jest, że jeśli wyciągam kartę i czuję niepokój zanim jeszcze zacznę interpretować, to ten niepokój jest informacją. Skąd on przyszedł, z karty czy ze mnie? Pewnie ze mnie. Ale tarot stworzył warunki, żeby się pojawił.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Weszłam do wątku, bo temat mnie dotyczy. Mam pytanie do osób, które robiły rozkłady na zmianę tożsamości: czy starałyście się robić je w konkretnych momentach astrologicznych? Bo wydaje mi się, że Księżyc w nowiu albo w pełni mocno wpływa na to, co wychodzi, szczególnie przy kartach związanych z tożsamością jak Księżyc, Słońce albo Sąd Ostateczny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Uwarowit Sama nie synchronizowałam świadomie, ale dwa razy trafiłam na robienie rozkładu blisko nowiu i faktycznie wchodziło coś innego w interpretację, bardziej ziarno niż obraz. Jak to opisujesz, to chciałabym spróbować celowo. Jakich pozycji szukasz w tym momencie astrologicznym?


Odpowiedz
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Kamilka51 Głównie patrzę, gdzie jest Księżyc i czy jest jakiś tranzyt do mojego Słońca lub Ascendentu. Przy zmianie tożsamości te dwa punkty są dla mnie kluczowe, bo Słońce to świadome ja, Ascendent to to, jak wchodzę w świat. Jeśli oba są pod napięciem, rozkład wychodzi bardzo bezpośredni, bez owijania w bawełnę.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłam do pytania o mieszanie systemów, bo nikt nie odpowiedział za bardzo, czy runy i karty da się sensownie połączyć. Próbowałam podejścia, gdzie ciągnę runę jako pytanie do rozkładu, a karty jako odpowiedź. Ale mam wrażenie, że to za bardzo intelektualne i za mało intuicyjne. Czy ktoś miał podobny problem z mieszaniem systemów? 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Cynobryt.1 Próbowałam czegoś podobnego przy rytuałach i zawsze wychodziło mi, że jeden system jest "główny", a drugi pomocniczy. Jak próbowałam traktować oba równorzędnie, to się mieszało. Może kluczem jest właśnie to, żebyś sama zdecydowała, co jest bazą, a co komentarzem?


Odpowiedz
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 108

@Hela To ma sens. Może to właśnie jest problem,że traktuję oba równorzędnie i nie wiem, który słuchać, jak mówią coś innego. A co gdy mówią coś sprzecznego?


Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Cynobryt.1 U mnie jak dwa systemy mówią coś sprzecznego, to traktuję to jako informację, że jestem w miejscu napięcia, nie że jeden się myli. Ale to działa, bo mam już jakiś szkielet interpretacyjny. Jak zaczynasz z mieszaniem systemów to może to więcej zaciemnia niż rozjaśnia.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do rozmowy o jednym dużym rozkładzie versus seria małych, bo chcę to doprecyzować. Myślę, że te dwa podejścia robią coś innego. Jeden duży rozkład daje panoramę, ale ona szybko się dezaktualizuje. Seria malych jest jak dziennik. A przy zmianach tożsamości potrzeba chyba obu. Ale jak często robić te małe, żeby nie wpaść w obsesję sprawdzania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zanetta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Ewunia70 Właśnie to mnie blokuje. Boję się, że jak zacznę serię, to będę ciągnąć karty co drugi dzień i się w tym zatopię zamiast żyć tym przejściem. Jak wyznaczacie granicę?


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@zanetta)
Połączone: 2 lata temu

Sama sobie odpowiadam na swoje pytanie, bo mi to trochę zaskoczyło w głowie. Może granica nie jest o częstotliwości, tylko o intencji? Jak ciągnę kartę, żeby zobaczyć, co się dzieje, to jedno. A jak ciągnę, żeby uciec od siedzenia z tym, co się dzieje, to drugie. Ale nie wiem, jak to rozróżnić w praktyce, bo w momencie ciągnięcia obie intencje wyglądają podobnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia70)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Zanetta Właśnie to jest sedno. Ja po jakimś czasie zaczęłam rozpoznawać tę różnicę po tym, jak się czuję chwilę przed. Jak jest niepokój i chcę go rozładować kartami, to to jest sygnał, że może lepiej z tym usiąść bez kart. Ale ta uważność przyszła z czasem na początku naprawdę nie było łatwo to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@faustynka_08)
Połączone: 2 lata temu

Słyszę wątek o granicy i częstotliwości i właściwie moje pytanie jest podobne, tylko od drugiej strony. Boję się nie tyle, że będę ciągnąć za dużo, tylko że zrobię jeden nowy duży rozkład i zostanę z nim tak samo jak z poprzednim, czyli będę interpretować go jeszcze przez rok nawet jak przestanie pasować. Jak się z tym byłyście?


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam podobny wzorzec, serio. U mnie to się skończyło na tym, że zaczęłam od razu przy rozkładzie pisać datę i jedno zdanie o tym, gdzie jestem w tym momencie. Nie jako kontekst do interpretacji, tylko jako kotwicę. Że to zdjęcie z tej chwili, nie mapa na zawsze. Czy myślisz, że cos takiego mogłoby działać dla ciebie, czy za bardzo zewnętrzne?


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Kamilka51 o kotwicy w czasie wydaje mi się ważne, ale mam pytanie, które mnie nurtuje od kilku postów. Jak ktoś robi rozkład na zmianę tożsamości, to co właściwie pyta? Bo to jest bardzo niekonkretne pytanie i zastanawiam się, czy karty w ogóle dobrze odpowiadają na coś tak otwartego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Genio.2 Ja akurat przy otwartych pytaniach miałem lepsze wyniki niż przy konkretnych. Konkretne pytanie zamyka trochę przestrzeń interpretacyjną, a przy czymś tak rozmytym jak "co się zmienia we mnie" karty mają gdzie działać. Ale przyznam, że to moje subiektywne odczucie, nie jakiś system.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Genio jest ciekawe, bo sama zastanawiam sie, czy pytanie w rozkładzie na zmianę tożsamości powinno być w ogóle sformułowane wprost. Przy tranzytach astrologicznych, które dotykają Ascendentu, ja w ogóle czasem nie pytam, tylko patrzę, co wyjdzie. Jakby pytanie było zbyt wąskie na to, co się właściwie dzieje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 108

@Uwarowit A nie masz wrażenia, że jak nie ma pytania, to potem interpretacja staje się zbyt swobodna i możesz wczytać w karty dosłownie wszystko? Mnie to się przydarzyło. Wyszedł mi piękny rozkład bez pytania i spędziłam tydzień wymyślając co może znaczyć, zamiast żyć.


Odpowiedz
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Cynobryt.1 Tak, przydarzyło mi się to samo. Ale czy myślisz, że problem był w braku pytania, czy w tym, że nie miałaś żadnej ramy do interpretacji? Mnie pomogło, że przy rozkładach bez pytania trzymam się ściśle znaczeń pozycji w układzie i nie wychodzę poza nie. Może to by działało przy runach też?


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracam do kwestii ramy, bo myślę, że tu jest coś ważnego dla całego wątku. Przy zmianie tożsamości nie wiesz, co pytasz, bo ty sama się zmieniasz razem z pytaniem. Więc może zamiast pytania, które definiuje cel, warto zdefiniować ramę czasową? Na przykład rozkład na jeden cykl księżycowy, nie na "przejście" w ogóle, bo przejście jest nieskończone jako pojęcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zanetta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Hela To akurat ma dla mnie sens. "Przejście" jako pytanie do kart jest zbyt duże, zeby dostac cokolwiek konkretnego. Ale jeśli pytam o ten jeden miesiąc, to jest brzeg. Mam pytanie do ciebie, jak to wygląda w praktyce, czy robisz jeden rozkład na cały cykl, czy coś innego? 🙂


Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Zanetta Jeden rozkład na cykl, ale z jedną pozycją, którą na końcu cyklu interpretuję dopiero po fakcie. Trochę jak zaklejona koperta. Na początku ją wkładam do rozkładu, ale nie czytam. Potem widzę, czy coś się zgadza. Brzmi dziwnie, ale dla mnie to dobry sposób żeby nie uciec całkowicie w przyszłość.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@stellina)
Połączone: 3 miesiące temu

Pytanie,może naiwne. Piszecie o interpretowaniu kart "po fakcie". Ale czy wtedy nie dopasowujecie interpretacji do tego, co się stało? Jak coś trudnego wyszło w tym miesiącu, to znajdziecie w zaklejonej kopercie kartę, która to potwierdzi. Jak będzie dobrze, to też znajdziecie. Czy to nie jest zawsze prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Stellina To jest zarzut o potwierdzanie przekonań i masz rację, ze to ryzyko istnieje. Ale z drugiej strony, to samo dotyczy interpretacji na bieżąco, po prostu wtedy dopasowujesz kartę do lęku albo nadziei, którą masz teraz. Nie wiem, które jest bardziej zniekształcone. Masz pomysł, jak to w ogóle sprawdzić?


Odpowiedz
Wpisy: 138
Rozpoczynający temat
(@faustynka_08)
Połączone: 2 lata temu

Stellina zadała coś, co mnie też gryzie od dawna, ale inaczej to formulowałam. Jak interpretuję kartę przy zmianie tożsamości, to skąd wiem, że interpretuję ją ta-ja, a nie ja-sprzed? Bo moje filtry też się zmieniają. Moze ta sama karta rok temu znaczyłaby dla mnie zupełnie co innego.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: