Chciałam poruszyć temat, który od jakiegoś czasu mnie męczy. Robię rozkłady i często dostaję karty, które 'coś mówią', ale nie wiem, czy to moja intuicja czy po prostu lęk, który nadaje znaczenie temu, czego się boję. Na przykład dostaję Wieżę i od razu myślę 'coś się posypie' - ale czy to intuicja mi to podpowiada, czy tylko strach? Jak wy to rozróżniacie podczas czytania kart?
No, to jedno z najwazniejszych pytań, jakie można sobie zadać przy pracy z kartami. Krotko: intuicja zazwyczaj pojawia się jako spokojne 'wiedzenie', które nie potrzebuje uzasadnienia. Lęk natomiast kręci się w kółko, szuka potwierdzeń, domaga się kolejnych kart. Jak ty to czujesz w ciele, kiedy patrzysz na tę Wieżę? Jest jakiś ucisk, napięcie, czy raczej coś jakby zatrzymanie oddechu? 🙂
Dokładnie to, co napisała Filomena. Ja bym dodała jeszcze jedno kryterium: kiedy to lęk, masz ochotę natychmiast wyciągnąć kolejną kartę, żeby 'sprawdzić' albo 'poprawić' odczyt. Intuicja nie potrzebuje potwierdzenia. julitka94, powiedz mi - czy po tej Wieży od razu sięgnęłaś po następna kartę?
Ten watek z 'naprawianiem' odczytu to jest coś. Jak zaczynasz negocjowac z kartami, to juz nie jestes w trybie słuchania. Ja mam na to taki test - zanim wyciagne cokolwiek, zadaje sobie w glowie pytanie: 'czy chce uslyszec odpowiedz czy chcę potwierdzenia tego, czego sie spodziewam?' Jesli to drugie, odkladam talie.
Zapisałam sobie to, co napisał Froen, bo nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Ale mam pytanie do całej tej dyskusji - czy ktoś z was stosuje jakiś konkretny rozkład zaprojektowany właśnie pod kąt intuicji albo wewnętrznego głosu? Bo temat tego wątku mnie zastanawia, czy w ogóle istnieje taki dedykowany rozkład.
Ten trójkowy rozkład, który opisała Filomena, to wg mnie dobry punkt startowy, ale ja bym zamieniła kolejność. Najpierw intuicja, żeby nie została 'nadpisana' przez to, co powie głowa i serce. Bo kiedy zaczynasz od racjonalnego odczytu, potem intuicja i tak zostaje przykryta. Ktoś próbował robić to w odwrotnej kolejności?
Ja mam trochę inny problem niż Julitka. U mnie jest tak że intuicja mówi coś, czego absolutnie nie chcę słyszeć i wtedy zaczynam się zastanawiać, czy to na pewno intuicja, a nie jakiś negatywny wzorzec myślowy. Jak mam Księzyc w rozkładzie i czuję, że chodzi o czyjś brak szczerości - to intuicja czy moja trauma?
To co pisze Apolonia99 dotyka czegoś, o czym rzadko się mówi przy kartach - że mogą służyć jako 'ekran', na który rzutujemy rzeczy już w nas obecne. To nie znaczy, że odczyt jest błędny, ale warto wiedziec, czy to nowe informacje czy coś, co już intuicyjnie wiedziałaś i karta tylko to uwidoczniła.
Czytam tę dyskusję i mam pytanie trochę z innej strony - czy w ogóle można zbudować zaufanie do własnej intuicji przez karty, jeśli się nie wie, co to intuicja? Bo mam wrażenie, że próbujecie opisać coś, co każdy z nas rozumie trochę inaczej. Dla mnie intuicja to bardziej nagłe 'kliknięcie', ale u Filomeny to 'spokojne wiedzenie' - to nie jest to samo. 😉
To pytanie Paulinki otwiera coś istotnego. W tradycjach, ktore znam, mówi się o kilku ośrodkach percepcji - głowa, serce, brzuch. I każdy z nich może generować 'wiedzenie', które odczuwamy jako intuicyjne. Problem w tym że zachodni styl życia nagradza głównie ten z głowy i przez to często nie umiemy odróżnić impulsów. Julitka94, kiedy wyciągałaś tę Wieżę - gdzie to poczułaś najpierw?
ten skurcz w zoladku to jest twoja informacja. Mysl, ktora przyszla po nim - to juz interpretacja, i niekoniecznie twoja bo to mogl byc glos wszystkich horrorow, jakie slyszalas o Wiezy. Czy kiedy patrzysz teraz na te karte, ten skurcz nadal sie pojawia?
Zatrzymuję się tu, bo coś ważnego - Froen mówi 'głos wszystkich horrorów o Wieży' i ja to rozumiem, ale czy nie ma ryzyka, że każdą negatywną reakcję na kartę zaczniemy tłumaczyć jako kulturowy szum? Wieża naprawdę bywa trudną wróżbą i może skurcz był słuszny.
To rozróżnienie między surowym sygnałem a narracją na nim wydaje mi się bardzo użyteczne. Zapisuję. Ale mam pytanie do Froena - jak w praktyce zatrzymać się na tym surowym odczuciu i nie dać głowie od razu przykleić do niego historii? Bo u mnie to dzieje się błyskawicznie.
Dołączę tu, bo to, o czym mowi Eugenka, jest bardzo bliskie temu, czego uczę przy pracy z czakrami. Ta 'przerwa' to w gruncie rzeczy kontakt z chwilą obecna zanim uruchomi się umysł analityczny. Można to ćwiczyć poza kartami - przy kazdej decyzji przez tydzień zadawać sobie pytanie 'co czuję zanim zacznę myśleć'. Potem to przenosi się samo do pracy z talią. 😀
Czyli wy mówicie, że budowanie intuicji przez karty to tak naprawdę budowanie intuicji w ogóle, a karty są tylko pretekstem do zatrzymania się? Bo mam wrażenie, że przez pół roku traktowałam tę talię jak wyrocznię, a nie jak lustro.
Julitka94, 'wyrocznia kontra lustro' - to jest chyba najlepsze podsumowanie całego tego wątku. I myślę, że większość z nas przechodzi przez ten etap wyroczni. Pytanie jest inne: co sprawiło, że zaczęłaś wogóle to kwestionować? Bo coś musiało cię zatrzymać.
Nie ma powodu do wstydu, chyba każda osoba zaczynająca z kartami przez to przechodzi. Mnie ciekawi inne pytanie - czy można ćwiczyć ten 'odczyt bez narracji' bez znajomości znaczeń kart? Tzn. patrzeć na obraz i reagować ciałem, zanim wogóle nauczy się, co która karta 'znaczy'?
Obsydianna, to co piszesz, bardzo mnie zastanawia. Mam pytanie - jak rozpoznałaś że twoje odczyty bez znajomości znaczeń to była projekcja nastroju, a nie rzeczywiście intuicja? Skąd to wiesz po fakcie?
To, co pisze Obsydianna o dzienniku, to według mnie jedna z najlepszych rzeczy, jakie można zrobić przy pracy z kartami i intuicją. Ale dorzucę jedno - dziennik działa tylko jeśli zapisujesz też stan emocjonalny przed rozkładem, a nie tylko same karty i interpretacje. Inaczej nie masz z czym porównywać.
Przepraszam że wchodzę trochę z boku, ale mam pytanie do Komecik - czy jak zapisujesz stan emocjonalny przed rozkładem, to nie zaczynasz tego stanu jakoś szczególnie obserwować i przez to zmieniasz go przed czytaniem? Bo mnie się zdarza, że jak 'sprawdzam siebie' przed kartami, to wchodzę w tryb obserwatora i nie wiem, co naprawdę czuję.
Czytam tę rozmowę o dzienniku i mam wrażenie, że zbaczamy trochę z tematu, bo pytanie Julitki było jednak o coś innego - jak rozróżniać intuicję od lęku w trakcie czytania, nie po fakcie. Dziennik pomaga zobaczyć wzorce retrospektywnie, ale co w momencie, kiedy siedzisz z kartą i czujesz ten 'skurcz'?
Także, właśnie to jest moje pytanie od samego początku tego wątku i jakoś kręcimy wokół, ale nikt nie powiedział wprost jak to odróżnić. Czy da się to w ogóle odróżnić w tamtym momencie, przy karcie, czy zawsze jest to wiedza post factum?
Julitka, nie ma na to jednej odpowiedzi, bo to zależy od tego, jak dobrze znasz swoje własne ciało. ale jest jedna rzecz, którą można sprawdzić od razu - czy odczucie narasta, kiedy myślisz o karcie, czy opada. Lęk ma tendencję do nakręcania się przy skupieniu uwagi. Intuicja często stabilizuje się albo cichnie.
To mnie zastanawia - czy karty są dobrym miejscem do nauki rozróżniania, jeśli jednocześnie ładujemy je znaczeniem? Mam na myśli to, że sama karta może podbijać lęk przez swój obraz, zanim jeszcze zdążymy zapytać siebie, co czujemy.
Zatrzymuje się przy tym, co mówi Kornelka, bo to dotyka czegoś fundamentalnego. Karta na prawdę może podbijać lęk zanim jeszcze uruchomi się refleksja. Rider-Waite to ważna ikonografia i Rycerz Mieczy czy Diabeł mogą wywołać reakcję czysto skojarzeniową, zanim zdążysz się zapytać 'co ja właściwie czuję'. To nie jest wada systemu, to po prostu coś, z czym trzeba świadomie pracować.
Nie do końca o neutralizowanie - to brzmi jak wygaszanie, a nie o to chodzi. Bardziej o zaprzyjaźnienie się z każdą kartą poza kontekstem pytania. Jak dobrze znasz Diabła jako obraz, jego symbole, jego historię w tarota, to kiedy wypadnie w rozkładzie, twoja pierwsza reakcja nie jest 'ojej coś złego', tylko coś bardziej zniuansowanego. Wiedza nie zabija intuicji, ona jej daje ramy.
to co mówi Filomena bardzo mi sie zgadza z własnym doświadczeniem, ale mam pytanie - bo jak zaczyna sie tę prace z kartami poza rozkładem, to ile czasu to wymaga? Bo słyszałam o karcie dnia i podobnych praktykach, ale nie wiem czy to wystarczy czy trzeba głębiej wchodzić w każdą kartę.
