Onyksowa ciągle wraca do tej kwestii interpretacji i rozumiem ten sceptycyzm. ale chciałem zapytać inaczej - czy fakt że nie ma zewnętrznego kryterium sprawia że ta praktyka jest bezużyteczna? Czy może jest użyteczna właśnie dlatego że zmusza do wewnętrznego rozstrzygania? 😉
Onyksowa dotknęła czegoś co mnie samą przez długi czas blokowało. Bo przez jakiś czas rzeczywiście robiłam te rozkłady jakby karty 'wiedziały' coś czego ja nie wiem. Dopiero z czasem przestawiłam się na myślenie, że to ja wiem - karty tylko dają mi format do powiedzenia tego głośno. Nie wiem czy to ważna różnica dla każdego, ale dla mnie była przełomowa.
To co napisałaś o przestawieniu się - że karty dają ci 'format do przelewania' - chyba po raz pierwszy coś w tej dyskusji na prawdę do mnie trafia. Ale mam pytanie, bo dalej nie rozumiem jednej rzeczy. Jak to rozpoznajesz w praktyce? Znaczy, kiedy siadasz do rozkładu na cien i wyciągasz kartę - skąd wiesz, że twoja interpretacja to naprawdę praca z cieniem, a nie po prostu... wymyślanie historii o sobie?
Także, welaa dotknęła czegoś co mi też się zdarza, ten opór przy interpretracji. Ale chcę wrócić do odwróceń, bo Bledawa mowiła że pracuje bez nich, a ja jednak ich używam i zastanawiam się - czy przy pracy z cieniem odwrócona karta może oznaczać cień który zaczyna wychodzić na powierzchnię? Bo tak intuicyjnie to czuje, że odwrócenie to może być moment przejścia, a nie blokada. 😀
