Cześć, stoi przede mną spora zmiana - nowa praca, przeprowadzka, generalnie wchodzę w zupełnie inny etap życia. Chciałem zrobić sobie rozkład na kartach, żeby jakoś zobaczyć, co mnie czeka i jak się na to przygotować. Problem w tym, że nie wiem, jaki rozkład wybrać. Prosty trójkart to chyba za mało, ale keltycki krzyż wydaje mi się dość rozbudowany jak na kogoś, kto jeszcze nie jest w tym bardzo biegły. Czy jest coś pomiędzy, co dobrze oddaje przejście z jednej fazy życia w drugą?
Zanim doradzimy rozkład, to chciałabym się upewnić - masz już swoje karty i jakieś doświadczenie z odczytem, czy dopiero zaczynasz? Bo to mocno zmienia odpowiedź na to pytanie.
Ja na swoje duże zmiany życiowe zawsze robiłam rozkład pięciokartowy - przeszłość, teraźniejszość, to co przeszkadza, to co wspiera i wynik. Jest prostszy niż keltycki, ale daje znacznie więcej kontekstu niż trójkart. Sama robiłam taki rozkład jak zmieniałam miasto i kilka rzeczy mi wtedy wyszło bardzo trafnie.
Dla kogoś, kto wchodzi w nową fazę życia, dobrze sprawdza się też rozkład 'próg' - trzy karty: to co zostawiasz za sobą, próg czyli sam moment przejścia i to co wchodzi w twoje życie. Jest prosty, ale konkretny. Nie mówi wszystkiego, ale daje jasną narrację o zmianie. Przy takich momentach przegadana interpretacja bardziej szkodzi niż pomaga.
Ten rozkład 'próg' brzmi dla mnie sensownie, szczególnie że chodzi mi właśnie o to przejście, a nie o całościowy ogląd sytuacji. Tylko zastanawiam się - czy kartę środkową, ten próg, interpretuję jako coś, przez co przechodzę i co jest trudne, czy raczej jako samą zmianę rozumianą neutralnie?
Próg to moment, nie ocena. To nie jest karta przeszkody ani szansy - jest po prostu informacją o charakterze tej zmiany. Może wyjść tam coś trudnego albo coś lekkiego. Kontekst dają dwie pozostałe.
Och, jak dobrze, że ktoś wrzucił taki temat! Ja też właśnie myślę o zrobieniu sobie rozkładu, bo czuję że coś się zmienia w moim życiu, ale nie potrafię tego nazwać. Czy ten pięciokartowy o którym pisała Talizmana nadaje się też jak nie wiadomo dokładnie co się zmienia, tylko czuje się że coś wisi w powietrzu?
Mam pytanie trochę z boku - skąd w ogóle wiadomo, że karta 'mówi' o tym przejściu, a nie o czymś zupełnie innym? Pytam szczerze, bo zawsze mnie to zastanawia. Jeśli wyciągniesz Głupca albo Wieżę, to interpretacja będzie różna w zależności od tego, w co wierzysz.
Ja zawsze gdy robię rozkład dla siebie to najpierw przez chwilę siedzę w ciszy i staram się oczyścić głowę. Nie wiem czy to 'prawidłowa' metoda, ale mi pomaga żeby nie myśleć cały czas o tym czego chcę żeby wyszło.
Tak, dokładnie tak to traktuję. Zapisujesz co czujesz, co się boisz, czego oczekujesz - i to zostaje na kartce, nie kręci się w głowie podczas ciągnięcia. Potem, jak już masz karty przed sobą, możesz wrócić do tej kartki i zobaczyć, gdzie się pokrywa, a gdzie karty mówią coś zupełnie innego. To 'coś innego' jest zazwyczaj najbardziej wartościowe.
Do tego wracam do pytania Tadka o kartę progu - napisałeś że nie wiesz czy to przeszkoda czy szansa. Chcę to jeszcze doprecyzować, bo to ważne. Środkowa karta nie jest ani jednym ani drugim. Jest opisem jakości momentu. Jeśli wyjdzie tam Księżyc, to nie znaczy że przejście jest złe, tylko że jest niejednoznaczne i wymaga intuicji.
A czy odwrócone karty to ważna sprawa przy takim rozkładzie, bo Tadek o to pytał i mnie też to interesuje? Ja jak ciągnę karty, to odwrócone po prostu obracam i interpretuję normalnie, bo nie wiem jak inaczej.
Czyli powinienem zdecydować zanim zacznę tasować, czy gram z odwróconymi czy nie. Chyba na razie zostawię bez odwróconych, bo i tak mam problem z interpretacją podstawową. Nie chcę sobie utrudniać.
To mądra decyzja Tadek. Sam na początku gubiłem sie z odróconymi i wychodzily mi rozkłady bez sensu, bo nie wiedziałem czemu dana karta jest 'gorsza'. Lepiej najpierw dobrze poznac energie kart prostych.
Dzięki za tę rozmowę, naprawdę dużo się uczę czytając! Mam pytanko - czy jak ktoś robi taki rozkład na zmianę życiową, to powinien robić go tylko raz, czy można powtórzyć po jakimś czasie żeby sprawdzić jak to idzie?
To brzmi bardzo szczerze i trochę to porządkuje mój sceptycyzm wobec kart. Czyli jedno z zagrożeń jest takie, że można używać rozkładów żeby potwierdzać to co chce się usłyszeć. I wtedy karty nie mówią nic poza oczekiwaniami osoby pytającej?
Mnie pomaga to, że jak skończy mi się rozkład, to zapisuję karty i pierwsze skojarzenie zanim zacznę myśleć. Potem dopiero sięgam po książkę albo sprawdzam znaczenia. Chodzi o to, żeby nie racjonalizować od razu.
Wracając do Tadka i tego co planuje zrobić - czy już wiesz kiedy chcesz to zrobić? Pytam, bo rozmawiamy tu dużo o technice, ale samo przygotowanie psychiczne i moment też mają znaczenie. Nie chodzi o magiczny rytuał, bardziej o to, żeby nie robić tego naprędce między obowiązkami.
To zależy od tego, co dla ciebie znaczy spokój. Nie ma jednej magicznej pory. Ważniejsze jest żebyś miał chociaż kwadrans bez telefonu, bez oczekiwania że coś zaraz przerwiesz. Wieczór po pracy kiedy jesteś zmęczony i rozdrażniony to gorszy moment niż poranek w sobotę, nawet jeśli ktoś ci powie że akurat ta faza księżyca sprzyja.
A właśnie, faza księżyca! Słyszałam że najlepiej robić rozkłady na nową fazę albo pełnię i teraz nie wiem już co jest ważniejsze. Ktoś może to wyjaśnić bo mam wrażenie że każdy mówi coś innego.
Moim zdaniem za dużo tu teorii o warunkach 🙂 Sam robiłem rozkłady w różnych momentach i nie zauważyłem żeby faza księżyca robiła wielką różnicę. Raz zrobiłem o drugiej w nocy bo nie mogłem spać i to wyszło jeden z trafniejszych rozkładów jakie miałem. Chyba właśnie dlatego, że byłem sam ze swoimi myślami.
O tasowaniu to ja też chciałam zapytać. Słyszałam że trzeba tasować myśląc o pytaniu, ale nie wiem jak długo. Raz tasowałam chyba za krótko i miałam wrażenie że karty są 'z poprzedniego razu'.
Tasowanie służy temu, żeby twoje ręce i myśl były razem. Nie ma żadnej minimalnej liczby razy. Niektórzy tasują do momentu aż poczują że czas zatrzymać, inni liczyją do dwudziestu i tyle. Ważniejsze jest żebyś w trakcie tasowania naprawdę myślał o pytaniu, a nie planował co zjesz na kolację. Kazia, to że 'czułaś' że karty są z poprzedniego razu - to właśnie jest dobra intuicja, słuchaj jej.
Sposób ciągnięcia to już kwestia osobista, naprawdę. Ja przez lata ciągnęłam z góry i to działało. Teraz rozkładam wachlarz i wydaje mi się że to bardziej moje, ale nie umiem powiedzieć czemu. Nie myślę, że jedna metoda daje lepsze karty niż druga.
Wracając do Tadka i jego konkretnej sytuacji - mówiłeś na początku że wchodzisz w nową fazę życiową, ale nigdy nie powiedziałeś w czym dokładnie polega ta zmiana. Nie musisz oczywiście, ale zastanawiam się czy to jest zmiana zewnętrzna jak nowa praca albo przeprowadzka, czy bardziej wewnętrzna. Bo to może wpływać na to jak sformułujesz pytanie do rozkładu.
Oj tak, bardzo bym chciała zobaczyć co Tadkowi wyjdzie! Już sama rozmowa tutaj tyle mi dała do myślenia, a jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce gdy ktoś naprawdę siada i pyta o coś tak poważnego jak zmiana życiowa. Tadku, dasz znać?
A jak już będziesz ciągnąć karty Tadek, to może od razu napisz jakie masz pierwsze wrażenie zanim zaczniesz szukać znaczeń w książce. Bo mi zawsze ciekawsze jest to pierwsze, bo potem zaczynam czytać i gubię własną intuicję.
