Zrobiłam rozkład dla przyjaciela, który ostatnio przeżywa trudny okres i poprosił mnie o kartowanie. Wyszło mu sporo napięcia - Wieża w centrum, Miecze wszędzie, do tego odwrócony Sprawiedliwość. Wyraźnie widać jakiś konflikt albo coś, co się właśnie sypie. Problem w tym, że nie wiem, jak mu to przekazać. Bałam się, że jak powiem wprost, to go przestraszę albo że uzna, że przesadzam. Zrobiłam się niepewna i powiedziałam ogólniki, ale potem czułam, że go trochę okłamałam. Jak wy to robicie? Mówicie wszystko, co widzicie, czy dobieracie słowa?
To jest jedno z trudniejszych pytań w kartowaniu, szczerze mówiąc. Mnie zawsze interesuje kontekst - czy ten człowiek przyszedł do ciebie po potwierdzenie, czy naprawdę chciał wiedzieć? Bo to dwie różne sprawy. Co on sam mówił przed rozkładem, jakie miał pytanie?
Powiem tak - Wieża to nie jest karta, którą można przemilczeć i mówić ogólniki. Ona jest po to, żeby człowiek miał szansę się przygotować albo przyjrzeć temu, co go czeka. Przemilczenie jej to trochę jak lekarz, który widzi coś w wynikach i nie mówi pacjentowi. Ale to jak się to powie, to już zupełnie inna sprawa. Jak wyglądał pełny rozkład? Coś towarzyszyło tej Wieży?
Pytał ogólnie o swoją sytuację, nie było jednego konkretnego pytania. Mówił, że czuje, że coś idzie nie tak, ale nie wie co. Rozkład był keltycki krzyż. Na pozycji podstawy wyszedł Czwarty Mieczy, na przyszłości Pięć Mieczy, a Wieża była na pozycji tego, co się dzieje teraz. Do tego odwrócony As Kubków gdzieś na boku. Sama patrząc na to miałam takie nieprzyjemne uczucie w żołądku.
To brzmi jak ktoś, kto jest w środku czegoś trudnego i sam to czuje, tylko nie widzi całości. Czwarty Mieczy na podstawie to często wyczerpanie, które narastało od dłuższego czasu. I właśnie dlatego pytam, jak on podchodził do tego rozkładu - bo jeśli przyszedł z poczuciem że coś jest nie tak, to może już jest gotowy to usłyszeć. Czasem ludzie sami wiedzą, tylko potrzebują, żeby ktoś powiedział to głośno.
Mam zapisane kilka takich sytuacji w swoich notatkach i widzę powtarzający się schemat. Jak kartujemy dla bliskich, to pojawia się ten dodatkowy filtr - nasza relacja z tą osobą. Pytanie do ciebie, Landrynno - czy ty jako wróżka byłaś tu obiektywna, czy zaczęłaś interpretować karty przez to, co o nim wiesz? Bo to potrafi mocno zaburzyć odczyt.
A czy w ogóle powinno się kartować dla bardzo bliskich osób? Gdzieś czytałam, że wiele osób od tego odchodzi, właśnie dlatego że za dużo wiemy i za bardzo nam zależy. Jak to jest u was?
Dobra interpretacja. Ale zauważ - on sam nie wierzy, że się poprawi, i do ciebie przyszedł właśnie z tym. Czy to nie jest sygnał, że jest gotowy na szczerą rozmowę, tylko może potrzebuje kogoś, kto mu powie wprost, co widzi? Przemilczenie tego odwróconego Asa mogło być właśnie tym, czego on nie chciał.
Tu chodzi o coś, o czym się rzadko mówi przy kartowaniu - o intencję czytającego. Czy robisz rozkład po to, żeby pomóc, czy po to, żeby nie skrzywdzić? Bo to są różne cele i prowadzą do różnych odczytów. Szczerość to nie jest brutalność - można powiedzieć trudne rzeczy bez straszenia.
Ja mam pytanie, bo sama mam podobny dylemat. Jak w ogóle zacząć taką rozmowę? Znaczy, siadacie i od razu mówicie co widzicie, czy jest jakieś wprowadzenie, jakiś sposób? Pytam bo sama nie wiem jak to robić.
Moim zdaniem za dużo tu filozofowania. Karty pokazały co pokazały, trzeba powiedzieć prawde i koniec. Jak ktoś pyta wróżke to musi być gotowy na odpowiedź, inaczej po co pyta. Ja jak kartuje to mówię wprost i nikt jeszcze nie zemdlał 🙂
Mam pytanie, może głupie - a co jeśli się pomylimy w interpretacji? Landrynna mówi że miała taki ścisk w żołądku patrząc na te karty. Ale co jeśli to jej własny lęk, a nie przekaz kart? Da się to rozróżnić?
Dobra, skoro tyle już o tym rozmawiamy - chyba podjęłam decyzję. Powiem mu. Ale nadal nie wiem jak zacząć. Czy mówić od razu o Wieży, czy najpierw powiedzieć o tym co lżejsze? Bo rozkład miał też jakieś neutralne elementy, tylko trochę ginęły przy tym wszystkim.
Nie zaczynaj od Wieży. Serio. Zacznij od tego, co on sam powiedział - że coś idzie nie tak, ale nie wie co. Odbij to do niego i dopiero potem prowadź przez karty. Jak zaczniesz od Wieży to on się od razu zamknie i reszta i tak do niego nie dotrze. Co było na pozycji jego zasobów albo tego co ma po swojej stronie?
Też chciałam zapytać o kolejność - czy jest jakiś sens w tym żeby zawsze iść przez rozkład po kolei od pierwszej do ostatniej karty, czy to zależy od sytuacji? Pytam bo u mnie jak próbowałam chodzić po kolei to i tak skakałam wzrokiem po całości i gubiłam wątek.
Na pozycji zasobów wyszedł Siedem Kielichów. Zastanawiałam się nad tym - trochę dużo możliwości, rozmycie, może brak skupienia? Ale teraz myślę, że to może też być coś pozytywnego, że ma opcje, tylko nie wie której się trzymać.
Dokładnie tak. I to jest twój punkt wejścia do rozmowy. Możesz powiedzieć - widzę, że masz zasoby, ale może teraz ciężko zdecydować co z nimi zrobić. To jest coś, z czym on się prawdopodobnie identyfikuje. A potem naturalnie przechodzi do napięcia w centrum i tego co nadchodzi. Nie musisz mówić 'Wieża' ani wymieniać karty z nazwy, jeśli to go przestraszy.
Chwila, a czy w ogóle powinno się nie wymieniać kart z nazwy? Ja zawsze myślałam, że to jest transparentność, że osoba pyta i ma prawo wiedzieć co dokładnie wyszło. Jak nie mówisz że to Wieża to trochę jakbyś coś ukrywała, nie?
On zna trochę, bo kilka razy był przy tym jak kartowałam, ale nie czyta sam. Wie może tyle że Śmierć nie jest dobra i że są karty cięższe i lżejsze. O Wieży nie rozmawialiśmy nigdy.
No to powiedz mu po ludzku co ta karta znaczy i tyle. Wieżą się nie trzeba straszyć jak się to dobrze wytlumaczy. Ja zawsze mowię klientom ze to jest reset, a nie koniec. Porzadna zmiana często jest właśnie taka - trzeba coś zburzyć żeby postawić nowe. Jakiś problem z tym?
No ale Pięć Mieczy też nie jest katastrofą. Konflikt, owszem, ale kto nie ma konfliktów. Ja tam nie dramatyzuję nad każdą kartą która wyjdzie.
Pięć Mieczy na pozycji przyszłości z Wieżą w centrum to nie jest zwykły konflikt i myślę, że to warto powiedzieć wprost. Nie dramatyzować, ale też nie spłycać. Zenek wcześniej pisał o tym filtrze emocjonalnym - Zbych62, a ty nie masz czasem odwrotnego problemu, że za bardzo chcesz uspokoić i przez to zbyt łagodzisz?
To jest dobre pytanie i ja się pod nim podpisuję. Sam się łapałem na tym że chciałem żeby rozkład był lepszy niż był i automatycznie szukałem łagodniejszych interpretacji. Czy to jest uczciwe wobec osoby pytającej - nie wiem.
Czytam ten wątek od początku i mam takie pytanie, może naiwne - a czy w ogóle jest jakiś moment w którym powinno się powiedzieć komuś, żeby nie pytał kart o coś, bo sam sobie na to odpowiedź zna? Bo czytam o tym Czwartym Mieczu na podstawie i wyczerpaniu, które narastało, i mam wrażenie, że ten znajomy Landrynny może po prostu już wiedzieć i szuka tylko potwierdzenia.
Milczał głównie. Raz powiedział, że Wieża go niepokoi, bo ją rozpoznał z wyglądu, ale nic nie zapytał wprost. Teraz jak o tym myślę, to chyba właśnie czekał żebym sama coś powiedziała.
No i masz odpowiedź na swoje własne pytanie z początku wątku. On czekał. Ty milczałaś. Oboje chodzicie wokół tego samego. Teraz chodzi tylko o to żeby znaleźć moment i zacząć - i ta rozmowa na forum chyba pomogła ci to zobaczyć?
Chyba tak. I trochę mi ulżyło jak to napisałam, bo przez cały czas myślałam, że to ja coś robię źle - że za mało mówię, że za dużo chronię, że nie wiem jak to powiedzieć. A tu po prostu oboje czekaliśmy na siebie nawzajem.
