wiesz co, Zrobiłam ostatnio rozkład, który chciałam nazwać "lekcją do nauczenia" - trzy karty: co blokuję w sobie, czego ta sytuacja mnie uczy, i co mogę z tym zrobić. Pokazałam jednemu znajomemu co robię i się zaśmiał. Teraz czuję się głupio i zastanawiam się, czy to co czytam w tych kartach ma w ogóle sens, czy po prostu wmawiam sobie coś, czego nie ma. Miałam Wieżę w pozycji "co blokuję", Pustelnika w środku i Gwiazdę na końcu. Ktoś pracował z podobnym rozkładem?
Że się zaśmiał, to jego sprawa - ale te karty, które opisujesz, to całkiem spójny układ. Wieża na pozycji blokady to dosyć wyraźny sygnał - coś, czego się trzymasz mimo że już się posypało albo powinno się posypać. Czy masz jakieś poczucie co to moze być? Bo Pustelnik jako lekcja to nie jest przypadkowe. 🙂
Ten rozkład trzech kart ma rację bytu, ale mam pytanie do samej struktury - jak definiujesz "co blokuję w sobie"? Bo to może oznaczać coś, co tłumisz, ale tez coś, przed czym się chronisz. Wieża w tych dwóch kontekstach opowiada zupełnie inne rzeczy.
Akurat taka struktura rozkładu - blokada, lekcja, działanie - to klasyczna forma pracy z kartami w kontekście samorozwoju, nie wróżbiarstwa. I właśnie tu często jest ten zgrzyt, bo ktoś z zewnątrz widzi "wróżenie", a to co robisz jest bliższe narzędziu refleksji. Pustelnik jako lekcja jest interesujący - co czułaś kiedy go wyciągnęłaś?
Mi się ten ukłąd podoba ale mam pytanie - czy robiłaś ten rozkład dla konkretnej sytuacji, czy ogólnie "co mam teraz przepracować"? Bo to zmienia trochę jak czytać te karty razem. Wieża i Pustelnik obok siebie to może być historia o tym, że po jakimś rozpadzie trzeba się cofnąć i pobyć ze sobą, nie pędzić od razu do Gwiazdy
Właśnie, Gwiazda to nie jest "zaraz będzie dobrze", to bardziej "jest wyjście ale wymaga cierpliwości i wiary". Przynajmniej tak to rozumiem. Ale to co mnie zastanawia w tym rozkładzie to czy te trzy pozycje traktujesz jako oddzielne wiadomości czy jako jedną historię czytaną razem?
Czytam ten wątek i mam jedno pytanie do Azuryt95 - co czułaś zanim wyciągnęłaś karty? Mam na myśli stan przed rozkładem. Bo Wieża jako pierwsza karta często pokazuje to, co już czujesz zanim usiądziesz z taliią, tylko nie nazwałaś tego jeszcze słowami.
To że Wieża cię przeraża jest samo w sobie warte przemyślenia. Mam notatki z kilku rozkładów gdzie pojawiała mi się Wieża i za każdym razem mój opór przed nią był większy niż faktyczna sytuacja, którą opisywała. Jakby karta trafiała właśnie w ten strach, a nie w samo zdarzenie. Gebda - czy ty też tak to widzisz?
Zapisuję sobie to rozróżnienie, bo sama mam problem z Wieżą i nigdy tak tego nie ujęłam. Ale wracając do samego rozkładu - Azuryt95, czy sama go wymyśliłaś czy gdzieś znalazłaś ten układ trzech pozycji? Pytam bo znam kilka wersji i różnie się je czyta. 🙂
ehh, A dlaczego potrzebujesz autorytetu ktory powie że tak się robi? Serio pytam, bo tu jest właśnie clou całej sprawy z tym śmiechem znajomego. Tworzenie własnych pytań do rozkładu jest jak najbardziej praktyką, nie bledem.
No właśnie, bo ja też przez długo czas myślałam, że rozkład musi być "z książki" żeby działał. A potem ktoś mi powiedział żebym sama ułożyła pytania do swojej sytuacji i to był pierwszy rozkład który naprawdę coś mi dał. Azuryt95 - czy te karty odpowiedziały na to co chciałaś wiedzieć, zanim zaczęłaś się zastanawiać co powie znajomy?
To co opisujesz to jest bardzo częsta historia - zewnętrzna reakcja przykrywa wewnętrzne poczucie, które było prawdziwe. I nie mówię tego, żeby cię poklepać po głowie, tylko dlatego że właśnie o tym chyba jest ten rozkład który zrobiłaś. Pustelnik jako lekcja to między innymi nauka ufania własnemu procesowi, bez potrzeby potwierdzenia od innych. 🙂
Czytam i myśle że ta rozmowa sama w sobie jest troche jak rozkład 🙂 Azuryt95 zrobiłaś coś, pokazałaś to, dostałaś Wieżę od znajomego i teraz masz Pustelnika - musisz to przetrawić w sobie. A Gwiazda... może to ta rozmowa tutaj.
To co napisała Sylvana80 jest ladne ale mam pytanie bardziej praktyczne - czy wracałaś do tego rozkładu po tym jak on się zaśmiał? Znaczy, czy patrzyłaś na te karty ponownie już po tej reakcji i czy coś się zmieniło w tym jak je widzisz?
Wracałam. I wiesz co, coś się zmieniło. Ta Wieża jakoś mniej mnie przerażała kiedy patrzyłam na nią po tym śmiechu. Jakby... już się stało. Jakby karta to przepowiedziała i jednocześnie opisała to, co właśnie przeżyłam.
to jest bardzo ciekawa obserwacja. Mam pytanie - a Pustelnik po tej drugiej sesji z kartami wyglądał tak samo, czy widziałaś w nim coś innego?
A co jeśli projekcja jest dokładnie tym, co karta ma pokazywać? Mam na myśli - jeśli to jest rozkład o osobistym wzroście, to Pustelnik pokazujący ci teraz coś smutniejszego może być właśnie tym, co masz zobaczyć. Nie ma tu błędu w odczycie.
hmm, To co teraz powiedziałaś jest ważniejsze niż cały rozkład. Wzorzec reagowania na własne twórcze działania - to jest właściwa lekcja. Jak długo prowadzisz jakieś notatki z rozkładów? Pytam bo chcę wiedzieć czy ten motyw pojawiał się wcześniej.
Notatki prowadzę może rok, ale nie zawsze systematycznie. I... tak, teraz jak tak patrze wstecz, Wieża pojawiła mi się też przy innym rozkładzie, kiedy bałam się pokazać pewien projekt w pracy. To jest właściwie ten sam strach.
Czy widzisz ze właśnie to jest argument za tym, żeby prowadzić systematyczny dziennik rozkładów? Nie żeby zbierać karty jak znaczki, tylko właśnie po to, żeby widzieć wzorce. Jedno ciągnięcie nic ci nie powie, ale seria pokazuje mapę.
oj, sąd jako karta działania to jest interesujące. Bo Sąd mowi trochę to samo co Gwiazda - tyle że Gwiazda jest cichsza, a Sąd głośniejszy. Oba mówią coś w stylu: czas przestać chować to w sobie. Masz wrażenie że karty wracają do tego samego tematu z różnych stron?
To jest właśnie sygnał że te karty pracują na twoim archetypie Cienia - Jung opisywał dokładnie taki mechanizm,że to czego nie integrujemy wraca jako zewnętrzne zdarzenia. Wieża to twój cień który się domaga uwagi, dlatego pojawia się kiedy ktoś cię ocenia.
Wracając do tego co powiedziała Azuryt95 o nie słuchaniu - mam wrażenie że tu nie chodzi o "nie słuchanie kart" tylko o nie słuchanie siebie. Karty tylko to pokazują. Ale właśnie na tym polega praca z rozkładem samorozwojowym - nie ma tu wyroczni, jest pytanie do ciebie samej.
Dokładnie, i to mi sie podoba w tym ukłądzie który wymyśliła - te trzy pytania sa tak naprawdę jednym pytaniem z trzech stron. Blokada, lekcja i działanie to jest ta sama rzecz widziana inaczej. Azuryt95, czy jak teraz patrzsz na te karty razem to czujesz że to jest spójna opowieść?
Skończyłam poprzednio w połowie zdania, sorry. Chciałam zapytac czy w tym rozkładzie z pracą też była jakas karta działania na trzeciej pozycji i czy ją wtedy wykonałaś, czy zignorowałaś?
Nie wykonałam. Projekt schowałam do szuflady i dopiero po kilku miesiącach go wyciągnęłam. I teraz myślę że to jest dokładnie ta sama historia co teraz - tylko z inną osobą i innym kontekstem. 🙂
no To jest jeden z moich ulubionych sposobów pracy z kartami. Rozkład retrospektywny - nie pytasz co będzie ani co jest, tylko co się faktycznie wydarzyło z poprzednią wskazówką. Ale to działa tylko jeśli masz zapisy. I tu wracamy do dziennika.
