Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rozkład dla osoby, która nie wierzy w tarota - czy to zadziała?

Strona 1 / 2

Wpisy: 345
Rozpoczynający temat
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo nie daje mi to spokoju od jakiegoś czasu. Robiłam rozkład dla koleżanki, która wprost powiedziała, że nie wierzy w tarota i robi to tylko dla zabawy. I teraz zastanawiam się - czy w ogóle cokolwiek z tego wyszło? Bo karty wskazały kilka rzeczy, które były zadziwiająco trafne, ale ona to zbagatelizowała. Czy wiara osoby pytającej ma w ogóle znaczenie dla rozkładu? Mam wrażenie, że jak robię coś dla kogoś sceptycznego, to sama zaczynam za bardzo analizować każdą kartę, jakbym chciała udowodnić że tarot działa. I to chyba jest mój problem - to perfekcjonistyczne podejście zawsze kończy się obsesją na punkcie interpretacji. Znacie to?


Odpowiedz
92 odpowiedzi
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Ciekawe, bo mam inne doświadczenia. Robiłem rozkłady dla zupełnych sceptyków i często wychodziło coś trafniejszego niż dla osób które bardzo chciały żeby wyszło konkretnie. Może właśnie dlatego, że sceptyk nie sugeruje ci podświadomie kierunku interpretacji? Ale to co piszesz o obsesji na punkcie "robienia dobrze" - to osobna sprawa. Skąd u ciebie to bierze się akurat przy sceptykach, czy generalnie przy każdym rozkładzie?


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja bym tu rozdzieliła dwie rzeczy. Wiara osoby, dla której robisz rozkład, i twoje własne nastawienie jako czytającego. Moim zdaniem to drugie ma zdecydowanie większe znaczenie. Ale to co opisujesz - że zaczynasz za bardzo analizować właśnie dla sceptyka - to już jest odpowiedź na twoje pytanie. Sam mechanizm ci mówi, gdzie leży problem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Wrozanka ale czy naprawdę nastawienie czytającego jest ważniejsze od nastawienia pytającego? Bo z astrologii wiem, że horoskop "działa" niezależnie od tego, czy ktoś w niego wierzy. Zastanawiam się czy z tarotem nie jest podobnie - karty są kartami, czyż nie? Albo inaczej: co konkretnie miałoby się zmienić w rozkładzie, gdyby pytający był sceptykiem?


Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Ferdek właśnie o to mi chodziło. Karty wypadły tak same jak wypadły, niezależnie od jej nastawienia. Ale moje czytanie było inne - bardziej spięte, bardziej "na pokaz". I zastanawiam się, czy to mogło wpłynąć na interpretację. Bo może nie przekręciłam samych kart, ale sposób w jaki je odczytałam?


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisuje Halineczka jest bardzo częstym problemem. Jak masz poczucie ze musisz komuś coś udowodnić, to zamykasz się na intuicję i zaczynasz myśleć racjonalnie. A tarot to nie racjonalna analiza, przynajmniej nie tylko. Mnie to też dopadało, szczególnie na początku. Ale masz rację że ta obsesja "robienia dobrze" to szerszy wzorzec nie tylko przy sceptykach.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Aj, ja w ogóle nie wiedziałam ze nastawienie czytajacego cos zmienia 😮 myslałam ze karty to karty i tyle, że one same mówią co mają powiedzieć. A czy to znaczy że jak sama nie wierzę w dany moment to rozkłąd tez będzie zły? Boję sie teraz robić sobie sama...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Edytka_S nie o to chodzi. Nikt nie mówi że rozkład "będzie zły". Pytanie jest subtelniejsze - jak bardzo twoje emocje i nastawienie wpływają na to, które karty zauważasz, jak je łączysz, którą ścieżkę interpretacji wybierasz. Karty wypadają losowo, ale interpretacja już nie jest czysto losowa. I tu właśnie wchodzi to co Halineczka opisała - ten przymus żeby zrobić dobrze może paradoksalnie zaślepiać.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę dyskusję i mam pytanie do Halineczki - czy ta koleżanka w ogóle zadała konkretne pytanie przed rozkladem, czy po prostu pozwoliła ci "pociągnąć karty"? Bo to zmienia wszystko z punktu widzenia intencji rozkładu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Zbyszek68 nie zadała żadnego pytania właśnie. Powiedziała "róbcie co chcecie, ja i tak nie wierzę". Może tu leży problem? Że rozkład był zrobiony bez intencji z jej strony?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

no No to mamy clue. Brak intencji pytającego to nie to samo co sceptycyzm. Sceptyk moze nie wierzyć, ale mimo wszystko mieć w glowie pytanie, nawet nieuświadomione. A osoba która mówi "róbcie co chcecie" w ogóle nie wchodzi w to mentalnie. To trochę jakbyś robiła rozkład dla pustego krzesła. Halineczka, czy w trakcie miałaś poczucie że coś płynie, czy od początku było "sucho"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Jasnoslyszka65 właśnie to jest ciekawe - na początku było sucho, ale potem nagle trzy karty ułożyły się w coś, co idealnie pasowało do jej sytuacji zawodowej, o której nawet nie rozmawiałyśmy. To mnie skonfundowało. Bo z jednej strony ona "nie wchodziła w to mentalnie" jak piszesz, a z drugiej karty i tak coś powiedziały.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Hmm, ale czy ona sama to potwierdziła że to trafne, czy to ty stwierdziłaś że pasuje do jej sytuacji zawodowej? Bo to spora różnica. Sceptyk raczej nie powie "wow trafione", tylko znajdzie dziurę w interpretacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 409

@Perzyna trafna uwaga. I tu wracamy do sedna - Halineczka napisała że zaczyna za bardzo analizować dla sceptyków. Więc może to ty dopasowałaś interpretację do tego co wiedziałaś o koleżance? Nieświadomie? Nie mówię że tak było, ale to warte przemyślenia


Odpowiedz
Wpisy: 345
Rozpoczynający temat
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Uczciwie - mogło tak być. Ona potwierdziła że "coś w tym może być", ale powiedziała to z tym tonem jakbyś robiła przysługę mówiąc "no dobra, może trochę". Więc nie wiem do końca. I właśnie to mnie nakręca - zaczynam analizować czy to było trafne czy nie, zamiast odpuścić. Macie jakiś sposób żeby się nie nakręcać po zrobionym rozkładzie?


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem to prosta sprawa - jak robisz rozkład dla kogoś kto nie wierzy, to po prostu wzmacniasz intencję własną, skupiasz się mocniej. Jakbyś podwajała energię. Przez to rozkłady dla sceptyków bywają mocniejsze. Sam kilka razy robiłem rytuały dla osób sceptycznych i efekty były lepsze niż dla wierzących.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kacperek98 powiem ci szczerze, że trochę mieszasz porządki. Rytuały i rozkłady tarota to różne mechanizmy. I "podwajanie energii" brzmi intuicyjnie, ale w tarocie to nie jest takie proste. Możesz podwoić skupienie, ale też podwoić własną interpretacyjną nadbudowę - i to jest właśnie to co Halineczka opisuje jako obsesję.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

No właśnie, bo Kacperek mówi o intensywności po stronie czytającego, a ja ciągle wracam do pytania - czy energia lub intencja pytającego ma w ogóle fizyczne, że tak powiem, przełożenie na to jakie karty wypadają? Bo jeśli tak, to sceptyk z pustą intencją może dosłownie zaburzać rozkład. Jeśli nie - to liczy się wyłącznie czytający i wtedy cały temat "czy to zadziała" jest bez sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Ferdek ja myślę że to nie jest pytanie zero-jedynkowe. Z mojego doświadczenia - intencja pytającego otwiera coś, do czego karty mogą się odnieść. Bez tej intencji czytasz niejako "w próżni" i polegasz tylko na własnej intuicji. Może dlatego wyszło Halineczce coś z jej wiedzy o koleżance, a nie coś co koleżanka sama by wniosła do rozkładu.


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@dawidek)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten watek i mam głupie pytanie - czy wogóle powinniśmy robić rozkłady komuś kto nie chce i nie wierzy? Czy to etycznie OK? Bo jakby ktos mnie zmusił do bycia przedmiotem rozkładu bez mojej zgody mentalnej, to bym się czuł dziwnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Dawidek nikt jej nie zmuszał, sama przyszła z ciekawości. Ale masz punkt - zgoda mentalna to coś innego niż zgoda fizyczna. Ona była tam ciałem, ale głową gdzieś indziej. I chyba właśnie to zrobiło z tego rozkładu coś takiego... niepełnego. A co do mojego nakręcania sie - chyba widzę teraz że ten problem z obsesją "żeby wyszło dobrze" jest osobny od pytania o sceptyka. Jednocześnie oba się tu złożyły.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wiesz, Halineczko, to co powiedziałaś o tej "niepełności" rozkładu - mnie to jakoś siedzi. bo może właśnie ta niepełność jest tu kluczowym sygnałem? Że coś przeszło, ale jakby przez filtr? Mam podobne doświadczenie z pewną osobą, która przyszła do mnie z totalnym "no dobra, pokaż mi jak to działa" i rozkład był technicznie poprawny, ale czułam przez cały czas że czytam gazetę a nie człowieka.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

To "czytanie gazety" to bardzo trafne porównanie. Ale wróćmy do tego co napisała Halineczka o obsesji na punkcie robienia czegoś dobrze - bo mi się wydaje, że to jest osobny problem, który nałożył się na problem z sceptyczką. I te dwie rzeczy razem zrobiły z tego rozkładu coś naprawdę skomplikowanego do ocenienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Zbyszek68 dokładnie tak. I właśnie dlatego nie wiem co oceniać - czy sama sytuację z koleżanką, czy swoje nastawienie podczas czytania, czy w ogóle to czy tarot "działa" na sceptyków. Te warstwy mi się nakładają i nie mogę rozdzielić co jest czym. Czy ty jakoś oddzielasz te rzeczy w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To oddzielenie o którym mówi Halineczka jest chyba najtrudniejszą rzeczą w całym tarocie, przynajmniej z mojego doświadczenia. Mozesz próbować robić notki po każdym rozkładzie - co czułaś, jakie było nastawienie twoje i pytającego, co wyszło - i dopiero po kilku tygodniach patrzeć na wzorce. Jedna sytuacja to za mało żeby cokolwiek powiedzieć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Rasphul ale skoro mówisz o wzorcach - to znaczy że sam prowadzisz takie notki? I rzeczywiście coś z tego wynika po jakimś czasie? Bo brzmi sensownie, tylko zastanawiam się czy nie zaczyna się tu znowu pętla analizowania...


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Ferdek prowadzę od lat. I tak, coś z tego wynika - głównie w tym sensie że zaczynasz rozpoznawać własne "martwe kąty" interpretacyjne. Ale masz rację, że to balansowanie na krawędzi. Notki są ok dopóki robisz je po fakcie, a nie w trakcie albo przed.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy ktoś próobwał robić rozkład dla sceptyka bez mówienia mu co wyszło? Tzn. sprawdzić czy karty "powiedziały coś" i zostawić to dla siebie, bez presji potwierdzenia? Bo może właśnie ta presja na udowodnienie czegoś jest największym problemem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Jasnoslyszka65 o ale to by znaczyło że i tak robisz rozkłąd bez jego wiedzy prawie? Czy to jest ok etycznie? Bo Dawidek wcześniej pytał o zgodę mentalną i teraz tez sie zastanawiam...


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Etyka w tarocie to w ogóle oddzielny temat, ale żeby odpowiedzieć na pytanie Edytki - robienie rozkładu dla kogoś bez powiedzenia mu wyniku to trochę jak czytanie kogoś "przy okazji". Ja to robię czasem, ale zawsze mówię potem że coś zauważyłam, nie żeby udowodnić, tylko żeby zamknąć tę energię.


Odpowiedz
Wpisy: 345
Rozpoczynający temat
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Begonia o zamknięciu energii - czuję że mi właśnie tego zabrakło. Zostawiłam ten rozkład otwarty, tzn. wyszłam z nim w głowie i do tej pory go analizuję. Może problem nie jest w tym czy to zadziałało dla sceptyczki, tylko że ja sama nie zamknęłam tematu dla siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

No i tu wracamy do kwestii obsesji na punkcie robienia czegoś dobrze, o której wspomniałaś na początku. Bo "niezamknięty rozkład" to może być tylko objaw, nie przyczyna. Mam pytanie - czy to jest twój schemat ogólnie, że jak coś zrobisz dla kogoś sceptycznego to długo potem to przerabiasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Perzyna szczerze? Tak. Nie tylko z tarotem. Ale z tarotem jest to chyba mocniejsze, bo wiem że czesc ludzi traktuje to jako zabawę, a ja traktuję powaznie i jak ktoś to kwestionuje to zaczynam kwestionować sama siebie. Choć wiem że nie powinnam. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałem że jest taka technika żeby przed rozkładem dla sceptyka zrobić mały rytuał oczyszczający talię żeby "wyzerować" jej energię i nie brać ze sobą własnych oczekiwań. Czy ktoś próbował czegoś takiego? Bo może to by pomogło Halineczce na przyszłość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kacperek98 oczyszczanie talii to dobra praktyka niezależnie od tego kto pyta. Ale nie zastąpi tego co się dzieje w głowie czytającego. To trochę jak mycie rąk przed operacją - konieczne, ale samo w sobie nie sprawia że operacja się uda.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie że ta rozmowa trochę krąży. Może wróćmy do konkretnego pytania z tytułu - czy tarot działa dla kogoś kto nie wierzy. Bo dotychczas wyszło że: intencja pytającego jest ważna, ale nie decydująca, nastawienie czytającego może przekrzywić interpretację, i jeden rozkład to za mało żeby cokolwiek ocenić. Czy to jest jakiś konsensus czy ktoś się z tym nie zgadza?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Lidzia03 ja się nie zgadzam z częścią o intencji jako "nie decydującą". Albo inaczej - chciałbym żeby ktoś mi wyjaśnił dlaczego miałaby nie być decydująca. Bo w astrologii horoskop wychodzi ten sam niezależnie od wiary, ale tam masz konkretne dane. W tarocie co jest "stałe"?


Odpowiedz
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Ferdek stałe są symbole na kartach. Zmienna jest interpretacja. I wlasnie dlatego intencja pytającego nie decyduje o tym co wypadnie, ale bardzo wpływa na to co z tym zrobimy. Przynajmniej tak to rozumiem po latach.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zgadzam się ze Zbyszkiem, ale chciałabym dodać - intencja pytającego wpływa też na to które pytania zadaje czytający w głowie podczas rozłożenia kart. Jak ktoś przychodzi z konkretnym bólem, to automatycznie inaczej patrzysz na daną kartę niż kiedy ktoś mówi "rób co chcesz". To nie jest tylko interpretacja po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@marylka_94)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam od początku i mam jedno pytanie - czy Halineczka w ogóle wie teraz co chciałaby z tym wszystkim zrobić? Tzn. czy zastanawia się jak poprowadzić kolejny taki rozkład, czy bardziej szuka potwierdzenia że to co zrobiła było ok?


Odpowiedz
Wpisy: 345
Rozpoczynający temat
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Dobre pytanie Marylka i szczera odpowiedź - chyba trochę jedno i drugie. Chcę wiedzieć jak robić to lepiej, ale też chcę przestać się tym zamęczać. I o dziwo ta rozmowa mi pomaga, bo widzę że inni też mieli podobne dylematy i że to nie jest tak że po prostu "nie umiem". Choć to "robienie dobrze jako obsesja" to mój problem niezależnie od tarota.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie to co powiedziałaś na końcu, Halineczka, że ta rozmowa pomaga - to mnie zastanawia. Czy pomaga dlatego że daje ci konkretne odpowiedzi, czy dlatego że po prostu ktoś potwierdza że twoje rozterki są normalne? Bo to dość istotna różnica, jeśli chodzi o ten wzorzec który opisywała Perzyna


Odpowiedz
Wpisy: 345
Rozpoczynający temat
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

no nie wiem, uczciwie? Chyba bardziej to drugie. Choć kilka konkretnych rzeczy też zabrałam - te notki od Rasphula, i to co Begonia mowila o zamknięciu. Ale głównie czuję ulgę że nie jestem jedyną osobą która się tak kręci wokół jednego rozkładu.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

i to jest bardzo ważna obserwacja. Ale właśnie to "czuję ulgę że nie jestem jedyna" - czy to nie jest kolejna pętla? Szukasz potwierdzenia że twój schemat jest ok, zamiast faktycznie go zmienić. Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ferdek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Perzyna ale chwila, bo tu wchodzimy w samorozwojowe rejony a nie tarotowe. Czy nie jest tak ze każde forum działa właśnie przez ten mechanizm - szukamy potwierdzenia? I to niekoniecznie źle?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Ferdek masz rację że to nie jest wyłącznie tarotowy problem. Ale wracając do sedna tematu - bo trochę odpłynęliśmy - kwestia czy tarot działa dla sceptyka jest powiązana z tym co robi czytający po rozkładzie. Halineczka nie zamknęła procesu, i myślę że właśnie to jest ciekawszy wniosek niż samo pytanie o wiarę koleżanki.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: